Za kulisami: "Męska gra" podczas podróży

Gołąbka

19 kwietnia 2010, 17:09

18 komentarzy
Niedziela nie była dla drużyny Barcelony typowym dniem. Z powodu pyłu wulkanicznego znad Islandii zespół musiał udać się do Mediolanu autokarem. Podróż podzielono na dwa etapy: w niedzielę celem było dotarcie do francuskiego Cannes, a w poniedziałek przebycie 351 kilometrów dzielących francuskie miasto od stolicy Lombardii.

Początkowo podróż miała swój urok, było to swoiste zerwanie z rutyną. Jednak z godziny na godzinę, kilometr po kilometrze, uwodzicielski powiew przygody ustępował miejsca zmęczeniu. Choć klubowe autokary są wygodne, na twarzach zawodników można było dostrzec piętno odciśnięte przez długą podróż, gdy o 11 w nocy światła spektakularnego miasta na Riwierze Francuskiej witały zdobywców sześciu pucharów.

Dobry humor towarzyszył zawodnikom już od początku podróży. Podczas wsiadania do autokaru uśmiechnięci piłkarze przypominali dzieci jadące na kilkudniową kolonię. Dani Alves zabrał ze sobą poduszkę, mając nadzieję, że dzięki temu podróż będzie wygodniejsza. Gracze chętnie żartowali, między innymi komentując utrudnienia spowodowane przez pył wulkaniczny.

W drodze do Cannes drużyna obejrzała film Olivera Stone'a "Męska gra" (hiszp. "Un domingo cualquiera"). Sceny z tego filmu były używane przez Xaviego Pascuala, trenera koszykarzy, do motywowania zespołu przed fazą play off w ubiegłym sezonie. Przed rzymskim finałem Ligi Mistrzów Pep Guardiola również skorzystał z fragmentów dzieł filmowych. Pascual i Guardiola są dobrymi znajomymi, więc możliwe, że wybór filmu na wyjazd nie był przypadkowy.

Warto zauważyć, że na wielu mostach można było dostrzec kibiców Barcelony pozdrawiających swoich bohaterów. Na pierwszym z mostów nad autostradą AP-7, przy Hostalric, członkowie lokalnej penyi machali bordowo-granatowymi flagami.

Przejawy sympatii do katalońskiej drużyny można było dostrzec także we Francji. Ze względu na powroty z wyjazdów weekendowych, na drodze panował duży ruch, co spowodowało, że więcej osób rozpoznało barcelońskich cracków. Słychać było okrzyki "Barça, Barça" z charakterystycznym francuskim 'r'. Wiwatowano również na cześć Lyonu, który pokonał w Lidze Mistrzów Real Madryt.

Podczas podróży do Cannes drużyna miała tylko jeden postój, w Nimes. Guardiola i wielu zawodników zdecydowało się wówczas na opuszczenie autokaru. Co ciekawe, w środku pozostał Thierry Henry, który postawił stopę na ziemi francuskiej dopiero w Cannes. Zespół spędził noc w Hotelu Martínez, w którym śpią gwiazdy filmowe przybywające na Riwierę Francuską.

Informacje o wyczynach DJ Piqué nie przedostały się do prasy.

Galeria zdjęć

[źródło: Mundo Deportivo/Sport/Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze