10 powodów, dla których warto wierzyć

makaj

22 kwietnia 2010, 20:44

91 komentarzy
Po porażce 1:3 na San Siro Pep Guardiola przypomniał o dwóch innych przypadkach, kiedy Barcelona najpierw przegrywała spotkanie takim właśnie rezultatem, by później we wspaniałym stylu odrobić straty i awansować do kolejnej rundy. Tak było w 1993 roku w potyczkach z Dynamem Kijów (1:3 oraz 4:1) czy w meczach przeciwko Chelsea siedem lat później (1:3 i 5:1). Zanim jednak dojdzie do rewanżu, Barçę czeka pojedynek z Xerez. Pep wie jednak, co stanie się w środę na Camp Nou. Pozostało 90 długich minut, może 120, a może jeszcze więcej. Pewne jest tylko jedno - Barcelona się nie podda. Nigdy.

Ku pokrzepieniu serc, dziennikarze El Mundo Deportivo podają 10 powodów, dla których warto wierzyć, iż Barcelona awansuje do finału Ligi Mistrzów.

1. Potęga Camp Nou - przykład Anderlechtu i Göteborga.

Jose Mourinho mówi, że dobrze zna Camp Nou, co nie do końca może okazać się prawdą. Portugalczyk towarzyszył co prawda Louisowi van Gaalowi w rewanżowym, wygranym przez Barcelonę 5:1 meczu z Chelsea, ale obecna sytuacja i ranga spotkania bardziej przypomina tę z meczów przeciwko Anderlechtowi i Göteborgowi. Barça musi nauczyć Mourinho, jak nieobliczalny bywa Camp Nou.

2. Zespół pokaże mistrzowską dumę i będzie walczyć do końca.

Ta drużyna ma duży kredyt zaufania, na jaki sobie zasłużyła. Ma w swoich szeregach najlepszego gracza świata, najlepszego pomocnika, najlepszego bramkarza i najlepszą linię obrony. Taki zespół nie może zawieść na Camp Nou. Pep Guardiola powiedział po meczu w Mediolanie, że drużyna "wciąż będzie trwać", nawiązując do środowego rewanżu. Pesymizm kibiców musi zejść na dalszy plan. Barcelona zasługuje na całą wiarę tego świata.

3. Wspaniała gra wywoła panikę w szeregach Interu.

Włoska ekipa pokonała co prawda Barcelonę, ale nie była drużyną o wiele lepszą. Kataloński team z pewnością lepiej zagra u siebie, na Camp Nou. Tak jak jesienią 2009 roku - bez Ibrahimovicia i Messiego drużyna Guardioli pokonała w świetnym stylu Inter 2:0.

4. Mourinho pragnie kolejnej bitwy, ale Pep zna ten sposób.

Prowokuje, dekoncentruje i próbuje przekonać wszystkich, by stanęli po jego stronie. Niestety dla Mourinho, Barça jest lepsza w tej dziedzinie. W związku z tym ani Mou, ani Luis Figo na pewno nie będą miło wspominać powrotu do Barcelony. Trzeba ich po prostu zignorować, jak zrobił to Guardiola.

5. Słaby mecz Messiego w Mediolanie zmotywuje go do wielkiego występu.

Forma Messiego eksploduje w środę. Argentyńczyk był jednym z największych przegranych na stadionie Giuseppe Meazza i nie pokazał pełni swoich możliwości. W takim wypadku ma do uregulowania spory rachunek. '10' Barçy nie zawiedzie dwukrotnie.

6. Kibice z flagami i gotowymi do zdarcia gardłami.

Niech fani Barcelony zapomną tego wieczoru o Seient Lliure, ubiorą bordowo-granatową koszulkę, wezmą flagę, trąbkę i przyjdą na mecz. Jeśli nie może tak być na każdym spotkaniu, niech będzie choć raz, w środową noc. Jeśli nie jesteś w stanie krzyczeć, śpiewać i skakać, to włóż kapcie i zostań w domu przed telewizorem, a swój bilet oddaj komukolwiek: rzeźnikowi, mleczarzowi czy sprzedawcy z kiosku.

7. Wygrane z Olympique Lyon, Bayernem i Arsenalem przykładem do naśladowania.

Nie będzie czasu do stracenia. Minimalne zwycięstwo nic Katalończykom nie da, trzeba więc od razu ruszyć do frontalnych ataków, których Julio César, podobnie jak bramkarze Lyonu, Bayernu czy Arsenalu, może nie wytrzymać. Pep wie, jak wcielić ten plan w życie. Wystarczy tylko kontrolować sytuację.

8. Bramki Pedro zawsze dają sukcesy.

Gdyby Pedro strzelił bramkę przy stanie 3:0 dla Interu, bramka ta byłaby uznawana jako iskierka nadziei. Piłkarz z Wysp Kanaryjskich zdobył gola na początku meczu, co sprawiło, że awans nie jest marzeniem, a tylko nieco bardziej odległym celem. Ważne bramki Pedro strzelał już w Superpucharze Hiszpanii, Superpucharze Europy oraz w Klubowych Mistrzostwach Świata. Bramkarza rywali pokonał również w ostatnich Gran Derbi, a bramka strzelona Interowi to kolejny ważny gol w jego karierze.

9. Dać szansę na występ Inieście i Puyolowi.

Oglądając porażkę z Interem w domowym zaciszu, Don Andrés musiał obgryźć niejednego paznokcia. W środę, na Camp Nou, do grona widzów dołączy też Carles Puyol, nieobecny z powodu nadmiaru żółtych kartek. Gracz, który rok temu w londyńskim półfinale szalał po strzelonym Chelsea golu, marzy o trzecim w karierze Pucharze Mistrzów. Jego drużyna będzie walczyć na śmierć i życie, byle tylko pozwolić Inieście i Puyolowi zagrać w finale.

10. Finał na Bernabéu, największa motywacja.

Do finału na Santiago Bernabéu pozostał dokładnie jeden miesiąc. Kibice Barcelony już teraz mówią o profanacji madryckiej świątyni, a jedynym krokiem, aby to uczynić, jest wyeliminowanie Interu. Jeszcze większą motywacją może być obrona Pucharu Ligi Mistrzów, co byłoby wydarzeniem bez precedensu, gdyż Arrigo Sacchi dokonał tego z Milanem jeszcze podczas starej edycji rozgrywek, wygrywając w 1989 i 1990 roku. Barça chce kontynuować grę na najwyższym poziomie, co sprawi, że kibice będą mogli śpiewać 'sí, sí, sí, nos vamos a Madrid' (tak, tak, tak, jedziemy do Madrytu - red.). I tak też będzie.

[źródło: Mundo Deportivo/Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (91)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze