Porażka na początek rywalizacji (58:63)

Rozwad

11 czerwca 2010, 10:31

2 komentarze
Walcząca o potrójną koronę, Regal FC Barcelona przegrała pierwszy mecz wiekiego finału ligi ACB z Caja Laboral Vitoria w stosunku 58:63. Była to pierwsza porażka Katalończyków w lidze ACB w Palau Blaugrana w obecnym sezonie. Można mieć jedynie żal, że 'wpadka' zdażyła się w takim momencie. Jednak rywalizacja finałowa toczy się do trzech zwycięstw, więc podpieczni Pascuala ciąglę są w grze.

Co było przyczyną porażki? Caja Laboral wcale nie zagrała wielkiego spotkania, to po prostu Regal Barça zagrała słabo - widać, że długa przerwa, którą mieli Katalończycy po wygranej w półfinale wybiła ich z rytmu meczowego. Xavi Pascual spełnił swoje zadania taktyczne, świetnie zagrał Boniface Ndong, który przyćmił i w dużej mierze wyłączył z gry MVP sezonu zasadniczego ligi ACB, Tiago Splittera. Jednak niemoc wielu pojedynczych jednostek w zespole Barçy okazała się decydująca.

Fatalny, zdecydowanie najgorszy mecz w barwach Regal Barçy rozegrał Ricky Rubio. Młody Katalończyk skończył spotkanie z ujemnym bilansem efekywności gry (-5). Nie zanotował ani jedenej asysty, miał wiele strat i niedokładnych podań oraz trafił zaledwie 1/8 rzut z gry. Tego chyba nie trzeba komentować. Terence Morris, który był kluczowy w rywalizacjach play-off z Gran Canaria i Unicają wczoraj zdobył zaledwie dwa punkty (1/5 trafionych rzutów z gry). Indolencja rzutowa towarzyszyła wczoraj także Erazemowi Lorbekowi, który nie zdobył żadnego punkty (0/5 trafionych z gry), a jego statystyki uratowało jedynie osiem zbiórek i cztery asysty. Fran Vazquez? To on wogóle był w kadrze meczowej...?

Grę starał się 'ciągnąć' Juan Carlos Navarro. Nie można nic mu zarzucić, ponieważ zdobył 17 punktów, zanotował również trzy asysty, jednak trafiał z zaledwie 35-procentową skutecznością. Trzeba jednak go usprawiedliwić z tej niskiej skuteczności, ponieważ koledzy go nie kreowali - sam musiał walczyć o pozycji i rzucać często w ekstremalnych sytuacjach. W 100-procentach swoje zadanie wykonał Boni Ndong, który przyćmił samego Tiago Splittera. 12 punktów, siedem zbiórek, dwa bloki - to naprawdę dobry rezultat.

Mimo słabej gry, niskiej skuteczności i wielu strat, Regal Barça walczyła o zwycięstwo do końca. Po fatalnym początku (10:0 dla Caja Laboral), powoli zaczęli wchodzić we właściwy rytm. Przed ostatnią kwartą nawet prowadzili (48:45) i wydawało się, że mimo wszystko mecz zakończy się wygraną. Nic bardziej mylego, w ostatniej 10-minutówce świetnie grał Mirza Teletović i to on swoimi 'trójkami' rozstrzygnął losy meczu. Mecz numer 2 rywalizacji finałowej jutro o godzinie 18:00 - trzeba się szybko odpudować i wygrać, bo tego spotkania nie można po prostu przegrac.

REGAL FC BARCELONA 58
CAJA LABORAL 63


Regal FC Barcelona (16+16+16+10): Rubio (3), Navarro (17), Ndong (12), Lorbek (-), Mickeal (5) - wyjściowa piątka -, Basile (6), Lakovic (6), Vázquez (3), Morris (2), Sada (-), Grimau (4)

Caja Laboral (22+12+11+18): Huertas (11), Teletovic (11), San Emeterio (10), Splitter (16), Oleson (4) - wyjściowa piątka -, Ribas (3), Palacio (-), Eliyahu (-), English (5), Herrmann (2)

Sędziowie: Juan Carlos Arteaga, José Ramón Ortiz, Juan Luís Redondo

[źródło: FCBarcelona.cat/ACB.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze