Pedro: Marzę o golu na Mundialu
Poniżej zapis wywiadu z Pedro, udzielonego dla Hiszpańskiej Agencji Prasowej (EFE):
Mistrzostwa Świata wystartowały. Czy twój sezon może być jeszcze lepszy?
Jestem szczęśliwy, że znalazłem się w kadrze na Mundial i mam tak wspaniały sezon. Moja obecność tutaj napawa mnie dumą.
Jesteś bardzo skromny, odziedziczyłeś to po rodzicach...
To dla mnie ważna cecha. Zawsze miałem tą samą osobowość, nie zamierzam jej teraz zmieniać. Moja rodzina zaszczepiła we mnie poszanowanie poświęcenia i ciężkiej pracy, co jest bardzo ważne. Zawsze staram się pokazywać to grając w piłkę.
Kto miał wpływ na twoją karierę?
Mój brat Jonathan. Zacząłem grać z nim i jego przyjaciółmi.. Byli ode mnie starsi, graliśmy godzinami. Również moi rodzice i wszyscy trenerzy. Ivan z San Isidro, Juan Carlos Rojo i oczywiście Pep. To on dał mi szansę bycia tutaj.
Każdy piłkarz ma kogoś, kto wpłynął na jego życie. Bez wątpienia, dla ciebie tym kimś był Pep Guardiola. On dał ci klucz i otworzył drzwi do chwały.
Zawsze będę wdzięczny za szansę, którą otrzymałem i wsparcie, którego mi udzielił i udziela. Jest wielkim trenerem i będę mu za to dłużny.
Również Del Bosque będzie dla ciebie kimś specjalnym.
Zawsze. To wspaniałe, że zabrał mnie do RPA, mimo że prawdopodobnie nie zagram za wiele. Zawsze będę myślał o nim ciepło.
Czy spodziewałeś się powołania po tak dobrym sezonie w Barcelonie?
Cały czas miałem nadzieję i marzyłem o wyjeździe tutaj. Wiedziałem, że będzie ciężko, bo jest wielu dobrych graczy pokroju Cazorli i Güizy. Spodziewałem się, że będzie to skomplikowane też ze względu na to, że nigdy nie grałem w takim turnieju. Wszystko jednak ułozyło się dla mnie szczęsliwie.
Ze względu na pokorę możesz być porównywany do Cazorli.
Mam nadzieję, że stanę się nowym Cazorlą w reprezentacji i pomogę jej tak samo, jak on podczas Euro. Znaczyłoby to, że zagram sporo minut i wystąpię z przyjaciółmi z drużyny. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest tu grupa wspaniałych piłkarzy i trener jest tym, który decyduje.
Teraz jesteś częścią elity światowej piłki, czy pomaga ci to w zapomnieniu o przykrych rzeczach z twojej kariery?
Nikt ich do końca nie zapomina. Ale można z nich wyciągnąć wnioski. Pamiętam dużo z mojego pobytu w San Isidro, liczbę strzelonych tam goli... Gdy trafiłem do Barcelony, musiałem grać jako skrzydłowy. Zajęło trochę czasu, nim przystosowałem się do nowej dla mnie roli. Po jego upływie wszystko potoczyło się dla mnie dobrze.
Opuszczenie wyspy było dla ciebie trudne...
Bardzo. Bardzo trudne. Od początku napotykałem na trudności: język, szkoła, styl gry. Pierwsze trzy miesiące były dla mnie i mojej rodziny bardzo ciężkie. Szczególnie dla mojej matki, która przechodziła depresję. Cieżko było pokonać trudności, ale właśnie w takich momentach poznaliśmy ludzi, którzy nam we wszystkim chcieli pomóc. Piłkarze, trenerzy i koledzy z drużyny w La Masíi, których dziś już tu nie ma, ale będę ich zawsze pamiętał.
W chwili przyjazdu miałeś 17 lat, to nie tak mało.
Tak, ale zmiana dla mnie była ogromna. Ludzie myślą, że jeśli masz 17 lat, jesteś już dorosły. To nie jest prawda i wielu ludzi nie potrafi przebrnąć przez przeszkody. Ciężko zostawić rodzinę i przyjaciół, zostawić coś, do czego jesteś przyzwyczajony 'od zawsze'. Chciałem dostać się do pierwszej drużyny i w końcu się udało. Nauczyłem się mnóstwa rzeczy do tego czasu.
Czy myślałeś kiedykolwiek o opuszczeniu cantery?
Szczerze? Tak. Miewałem dwie myśli jednocześnie. Połowa mnie mówiła, żebym wrócił, bo było mi bardzo ciężko. Druga natomiast chciała mojego pozostania i sukcesów w tak wielkim klubie.
Czy to Guardiola rozwiał twoje wątpliwośći?
Miałem być wypożyczony, gdy Barcelona B spadała z ligi. Było wiele niepewności, nie wiedzieliśmy, co się stanie. Byłem jednym z piłkarzy, którzy stanęli na rozstaju dróg. Pojawił się Pep i dał mi wiele wiary. Wiedziałem, że to moja ostatnia szansa i udało mi się. Od tej pory sprawy potoczyły się bardzo dobrze.
Jakich wartości nauczyłeś się w Barcelonie?
Przede wszystkim wykształciło to mój charakter, siłę psychiczną i umiejętność stawiania czoła trudnym sytuacjom. To bardzo ważne rzeczy dla młodych piłkarzy.
Przeszedłeś do historii jako piłkarz, który strzelił bramkę we wszystkich rozgrywkach, które wygrała Barcelona. Teraz twój czas na Mistrzostwach Świata.
Mam nadzieję. Byłoby wspaniale strzelić na Mundialu. Jestem spokojny. Wierzę, że trzeba ciężko pracować z drużyną, trener zadecyduje.
Co zaskoczyło cię po przyjeździe na zgrupowanie?
Prawda jest taka, że nie oczekiwałem tak ciepłego przyjęcia. Wszyscy moi partnerzy z kadry traktują mnie równo. Cały sztab szkoleniowy również. Mam nadzieję, że będzie to dla nas udany turniej.
Czy Hiszpania jest faworytem?
Tak myślę. Hiszpania zagrała świetnie na Euro. Mamy wspaniały zespół, który gra bardzo dobrze i jest oczywiste, że należymy do faworytów. Wiemy, że jest dużo dobrych drużyn, które trzeba pokonać, ale krok po kroku będziemy robić, co do nas należy i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Których drużyn chciałbyć uniknąć?
Są takie dwie: Argentyna i Brazylia. Zawsze mają wspaniałych piłkarzy, graja dobrze i na pewno sprawiliby dużo kłopotów. To nasi najwięksi rywale.
[źródło: EFE, totalbarca.com]
Mistrzostwa Świata wystartowały. Czy twój sezon może być jeszcze lepszy?
Jestem szczęśliwy, że znalazłem się w kadrze na Mundial i mam tak wspaniały sezon. Moja obecność tutaj napawa mnie dumą.
Jesteś bardzo skromny, odziedziczyłeś to po rodzicach...
To dla mnie ważna cecha. Zawsze miałem tą samą osobowość, nie zamierzam jej teraz zmieniać. Moja rodzina zaszczepiła we mnie poszanowanie poświęcenia i ciężkiej pracy, co jest bardzo ważne. Zawsze staram się pokazywać to grając w piłkę.
Kto miał wpływ na twoją karierę?
Mój brat Jonathan. Zacząłem grać z nim i jego przyjaciółmi.. Byli ode mnie starsi, graliśmy godzinami. Również moi rodzice i wszyscy trenerzy. Ivan z San Isidro, Juan Carlos Rojo i oczywiście Pep. To on dał mi szansę bycia tutaj.
Każdy piłkarz ma kogoś, kto wpłynął na jego życie. Bez wątpienia, dla ciebie tym kimś był Pep Guardiola. On dał ci klucz i otworzył drzwi do chwały.
Zawsze będę wdzięczny za szansę, którą otrzymałem i wsparcie, którego mi udzielił i udziela. Jest wielkim trenerem i będę mu za to dłużny.
Również Del Bosque będzie dla ciebie kimś specjalnym.
Zawsze. To wspaniałe, że zabrał mnie do RPA, mimo że prawdopodobnie nie zagram za wiele. Zawsze będę myślał o nim ciepło.
Czy spodziewałeś się powołania po tak dobrym sezonie w Barcelonie?
Cały czas miałem nadzieję i marzyłem o wyjeździe tutaj. Wiedziałem, że będzie ciężko, bo jest wielu dobrych graczy pokroju Cazorli i Güizy. Spodziewałem się, że będzie to skomplikowane też ze względu na to, że nigdy nie grałem w takim turnieju. Wszystko jednak ułozyło się dla mnie szczęsliwie.
Ze względu na pokorę możesz być porównywany do Cazorli.
Mam nadzieję, że stanę się nowym Cazorlą w reprezentacji i pomogę jej tak samo, jak on podczas Euro. Znaczyłoby to, że zagram sporo minut i wystąpię z przyjaciółmi z drużyny. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest tu grupa wspaniałych piłkarzy i trener jest tym, który decyduje.
Teraz jesteś częścią elity światowej piłki, czy pomaga ci to w zapomnieniu o przykrych rzeczach z twojej kariery?
Nikt ich do końca nie zapomina. Ale można z nich wyciągnąć wnioski. Pamiętam dużo z mojego pobytu w San Isidro, liczbę strzelonych tam goli... Gdy trafiłem do Barcelony, musiałem grać jako skrzydłowy. Zajęło trochę czasu, nim przystosowałem się do nowej dla mnie roli. Po jego upływie wszystko potoczyło się dla mnie dobrze.
Opuszczenie wyspy było dla ciebie trudne...
Bardzo. Bardzo trudne. Od początku napotykałem na trudności: język, szkoła, styl gry. Pierwsze trzy miesiące były dla mnie i mojej rodziny bardzo ciężkie. Szczególnie dla mojej matki, która przechodziła depresję. Cieżko było pokonać trudności, ale właśnie w takich momentach poznaliśmy ludzi, którzy nam we wszystkim chcieli pomóc. Piłkarze, trenerzy i koledzy z drużyny w La Masíi, których dziś już tu nie ma, ale będę ich zawsze pamiętał.
W chwili przyjazdu miałeś 17 lat, to nie tak mało.
Tak, ale zmiana dla mnie była ogromna. Ludzie myślą, że jeśli masz 17 lat, jesteś już dorosły. To nie jest prawda i wielu ludzi nie potrafi przebrnąć przez przeszkody. Ciężko zostawić rodzinę i przyjaciół, zostawić coś, do czego jesteś przyzwyczajony 'od zawsze'. Chciałem dostać się do pierwszej drużyny i w końcu się udało. Nauczyłem się mnóstwa rzeczy do tego czasu.
Czy myślałeś kiedykolwiek o opuszczeniu cantery?
Szczerze? Tak. Miewałem dwie myśli jednocześnie. Połowa mnie mówiła, żebym wrócił, bo było mi bardzo ciężko. Druga natomiast chciała mojego pozostania i sukcesów w tak wielkim klubie.
Czy to Guardiola rozwiał twoje wątpliwośći?
Miałem być wypożyczony, gdy Barcelona B spadała z ligi. Było wiele niepewności, nie wiedzieliśmy, co się stanie. Byłem jednym z piłkarzy, którzy stanęli na rozstaju dróg. Pojawił się Pep i dał mi wiele wiary. Wiedziałem, że to moja ostatnia szansa i udało mi się. Od tej pory sprawy potoczyły się bardzo dobrze.
Jakich wartości nauczyłeś się w Barcelonie?
Przede wszystkim wykształciło to mój charakter, siłę psychiczną i umiejętność stawiania czoła trudnym sytuacjom. To bardzo ważne rzeczy dla młodych piłkarzy.
Przeszedłeś do historii jako piłkarz, który strzelił bramkę we wszystkich rozgrywkach, które wygrała Barcelona. Teraz twój czas na Mistrzostwach Świata.
Mam nadzieję. Byłoby wspaniale strzelić na Mundialu. Jestem spokojny. Wierzę, że trzeba ciężko pracować z drużyną, trener zadecyduje.
Co zaskoczyło cię po przyjeździe na zgrupowanie?
Prawda jest taka, że nie oczekiwałem tak ciepłego przyjęcia. Wszyscy moi partnerzy z kadry traktują mnie równo. Cały sztab szkoleniowy również. Mam nadzieję, że będzie to dla nas udany turniej.
Czy Hiszpania jest faworytem?
Tak myślę. Hiszpania zagrała świetnie na Euro. Mamy wspaniały zespół, który gra bardzo dobrze i jest oczywiste, że należymy do faworytów. Wiemy, że jest dużo dobrych drużyn, które trzeba pokonać, ale krok po kroku będziemy robić, co do nas należy i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Których drużyn chciałbyć uniknąć?
Są takie dwie: Argentyna i Brazylia. Zawsze mają wspaniałych piłkarzy, graja dobrze i na pewno sprawiliby dużo kłopotów. To nasi najwięksi rywale.
[źródło: EFE, totalbarca.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (49)