Wysokie zwycięstwo Brazylii
W dzisiejszym meczu, którego stawką był awans do ćwierćfinału Mistrzostw Świata zmierzyły się dwie drużyny z Ameryki Południowej - Brazylia i Chile. Z pojedynku górą wyszli Canarinhos, którzy mogą już zacząć przygotowania do starcia z Holandią.
Drużyna Dungi przejęła kontrolę nad meczem dzięki dwóm strzelonym w krótkich odstępach czasu golom. W ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy do bramki Chile trafiali Juan (35') i Luis Fabiano (38'). Ostateczny cios Chilijczykom zadał Robinho (59'). Marzenia o poprawieniu wyniku z 1962 roku, gdy Chile zajęło trzecie miejsce, pękły jak bańki mydlane.
Choć podczas pierwszych piętnastu minut to Chile częściej było przy piłce, Brazylia stwarzała większe zagrożenie pod bramką rywala. Już w piątej minucie swoją szansę miał Luis Fabiano, któremu udało się uciec prawą stroną, ale jego strzał był niecelny. Cztery minuty później z dystansu strzelał Gilberto Silva, ale dobrą interwencją popisał się Bravo. Wysiłki Brazylii przyniosły efekt w 34. minucie, gdy po rzucie rożnym wykonywanym przez Maicona piłkę do bramki głową skierował Juan.
Cztery minuty później podopieczni Dungi podwyższyli wynik na 2:0. Kaká znakomicie podał do Luisa Fabiano, który znalazł się na czystej pozycji. Gdy Chilijczycy sygnalizowali spalonego, zawodnik Sevilli ominął bramkarza i posłał piłkę do siatki. Podczas ostatnich piętnastu minut pierwszej połowy drużyna Chile stworzyła jedynie dwie obiecujące sytuacje.
Marcelo Bielsa dokonał czterech zmian, w porównaniu do ostatniego spotkania z Hiszpanią, z czego trzy wymuszone z powodu zawieszeń: Marko Estrady, Garyego Medel i Waldo Ponce. W przerwie meczu trener Chile dokonał dwóch kolejnych zmian, ale napór na Brazylijczyków nie powiódł się. Po godzinie gry, środkiem pola przedarł się Ramires, który odegrał przed polem karnym piłkę do Robinho, a ten oddał piękny strzał w długi róg, nie dając szans bramkarzowi gości.
Chile zbyt późno zaczęło stwarzać sobie okazje strzeleckie. Valvidia mógł zdobyć honorowego gola, jednak piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką. 15 minut przed końcem meczu próbował także Suazo, ale Julio Cesar nie miał problemu z obroną jego strzału.
Brazylia zasłużenie wygrała to spotkanie i jednocześnie potwierdziła wysokie ambicje w tym turnieju. Może nie prezentuje tak pięknego dla oka futbolu, jak chociażby osiem lat temu, ale zespół Dungi pokazał, że jest piekielnie silny i może sięgnąć po szósty tytuł w historii.
[źródło: fifa.com]
Drużyna Dungi przejęła kontrolę nad meczem dzięki dwóm strzelonym w krótkich odstępach czasu golom. W ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy do bramki Chile trafiali Juan (35') i Luis Fabiano (38'). Ostateczny cios Chilijczykom zadał Robinho (59'). Marzenia o poprawieniu wyniku z 1962 roku, gdy Chile zajęło trzecie miejsce, pękły jak bańki mydlane.
Choć podczas pierwszych piętnastu minut to Chile częściej było przy piłce, Brazylia stwarzała większe zagrożenie pod bramką rywala. Już w piątej minucie swoją szansę miał Luis Fabiano, któremu udało się uciec prawą stroną, ale jego strzał był niecelny. Cztery minuty później z dystansu strzelał Gilberto Silva, ale dobrą interwencją popisał się Bravo. Wysiłki Brazylii przyniosły efekt w 34. minucie, gdy po rzucie rożnym wykonywanym przez Maicona piłkę do bramki głową skierował Juan.
Cztery minuty później podopieczni Dungi podwyższyli wynik na 2:0. Kaká znakomicie podał do Luisa Fabiano, który znalazł się na czystej pozycji. Gdy Chilijczycy sygnalizowali spalonego, zawodnik Sevilli ominął bramkarza i posłał piłkę do siatki. Podczas ostatnich piętnastu minut pierwszej połowy drużyna Chile stworzyła jedynie dwie obiecujące sytuacje.
Marcelo Bielsa dokonał czterech zmian, w porównaniu do ostatniego spotkania z Hiszpanią, z czego trzy wymuszone z powodu zawieszeń: Marko Estrady, Garyego Medel i Waldo Ponce. W przerwie meczu trener Chile dokonał dwóch kolejnych zmian, ale napór na Brazylijczyków nie powiódł się. Po godzinie gry, środkiem pola przedarł się Ramires, który odegrał przed polem karnym piłkę do Robinho, a ten oddał piękny strzał w długi róg, nie dając szans bramkarzowi gości.
Chile zbyt późno zaczęło stwarzać sobie okazje strzeleckie. Valvidia mógł zdobyć honorowego gola, jednak piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką. 15 minut przed końcem meczu próbował także Suazo, ale Julio Cesar nie miał problemu z obroną jego strzału.
Brazylia zasłużenie wygrała to spotkanie i jednocześnie potwierdziła wysokie ambicje w tym turnieju. Może nie prezentuje tak pięknego dla oka futbolu, jak chociażby osiem lat temu, ale zespół Dungi pokazał, że jest piekielnie silny i może sięgnąć po szósty tytuł w historii.
[źródło: fifa.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (22)