Iniesta: Fani zasługują na więcej ode mnie
Jak czułeś się po celebracji tytułu mistrza świata?
Bardzo dobrze, to był wyjątkowy dzień. Było mnóstwo emocji, cieszyłem się, jak tylko mogłem.
Czy spodziewałeś się takiej liczby ludzi?
Można sobie było wyobrażać, ale to i tak coś wspaniałego przeżyć coś takiego, poczuć miłość i szacunek ludzi. Mnóstwo kibiców pokonało naprawdę sporą odległość, by nas zobaczyć. Ich trud nie był do końca nagrodzony, bo nie mogę przecież poświęcić się tylko kilku ludziom, którzy przecież tak na to zasługują.
Podczas świętowania w Madrycie powiedziałeś, że wolałbyś wygrać, ale po golu kogoś innego, np. Villi.
[śmiech] To jedna z opcji... Czuję się uprzywilejowany, że zostałem częścią historii hiszpańskiej reprezentacji i ogólnie piłki nożnej. Nadal uważam, że nie do końca dotarło do mnie to, co się stało. Po reakcjach ludzi dociera bardziej, ale w pełni poczuję to może za kilka lat.
Jest coś wspanialszego od strzelenia zwycięskiej bramki w finale Mistrzostw Świata?
To prawda, że wygrałem wszystko i jestem w niesamowitym momencie swojego życia. Moja kariera jednak trwa nadal i niebawem rozpocznę sezon. Przede mną nowe bramki i tytuły do wygrania.
Czy fani powinni się niepokoić, że po wygraniu wszystkiego nieco "odpuścicie"?
Każde zwycięstwo przynosi jeszcze większe pragnienie wygrywania wszystkiego. Jeśli się nie uda, nie będzie to spowodowane Mundialem.
Jak wspominasz 11 lipca, dzień finału?
Normalnie, jak inne meczowe dni. Grupa była spokojna i pewna swego. Wszystko szło normalnie, aż do samego meczu. Było bardzo ciężko, walka godna finału.
Nawet twoje starcie z Van Bommelem?
[śmiech] Tak, to było ostre. Obie drużyny miały swoje okazje i na koniec zacząłem myśleć o karnych. Na szczęście byliśmy silni w końcówce meczu i udało się wygrać trofeum.
Po twoim sukcesie musisz radzić sobie z paparazzi. Jak to jest być w świetle kamer
To coś normalnego, do przewidzenia. Podobnie stało się dwa lata temu, gdy wygraliśmy Euro.
Wiesz już, czy wespół z kolegami z drużyny będziecie zwolnieni ze sparingu w Meksyku? Wracasz do zajęć 9 sierpnia i następnego dnia musisz lecieć do miasta położonego kilka tysięcy m n.p.m.
Nie jesteśmy pewni. Federacja da nam znać. Jak wspomniałeś, jest to tylko jeden po naszym powrocie. Zdrowy rozsądek nakazywałby zwolnienie nas z tego obowiązku i myślę, że nie będzie żadnych problemów.
Nadchodzi nowy sezon, znów pojawia się chęć wygrania wszystkiego. Porozmawiajmy o konkretnych nazwiskach: Cesc...
Nie wiem, jak potoczą się sprawy, ale ciągle wierzymy w to samo; mamy nadzieję, że w końcu będzie z nami, choć to nie jest zależne od nas. Oby mu się wszystko dobrze poukładało.
W klubie jest nowy prezydent i zarząd. Będzie dużo zmian?
Nie sądzę. Będą chcieli zrobić dla klubu wszystko, co najlepsze, byśmy mogli kontynuować zdobywanie tytułów.
Zubizarreta zastąpił Txikiego...
Jest doświadczoną osobą, doskonale zna się na sporcie. Życzę mu powodzenia.
Spotkałeś się już z Rosellem? Może w RPA?
Szczerze? Jeszcze nie, ale zadzwoniłem do niego z gratulacjami.
W nadchodzącym sezonie podarujesz Villi asystę bądź dwie?
[śmiech] To na pewno możliwe. Prawda jest taka, że jest to wielki piłkarz i pomoże drużynie w rywalizacji. To nasz bardzo ważny nabytek i - jako przyjaciel - nie mogę się go doczekać na co dzień klubie.
Co możesz powiedzieć o Adriano?
To kolejne wspaniałe wzmocnienie, on czuje La Liga. Gra na wielu pozycjach i używa obu nóg. Bardzo dobry transfer.
Zaskoczyła cię decyzja Touré?
Jestem dumny, że mogłem z nim grać. Jest wielkim piłkarzem, ale każdy ma swój sposób myślenia. Jeśli miał zostać i czuć się źle, lepiej zrobił odchodząc. Byłoby wspaniale usłyszeć, że zostaje...
Na koniec - czy Ibra potrzebuje głosu wsparcia?
Tak, tak. Myślę, że zawsze miał pewność siebie. Mam nadzieję, że jest spokojny, nadchodzący sezon będzie dla niego bardzo dobry i tym samym dla nas.
[źródło: Mundo Deportivo]
Bardzo dobrze, to był wyjątkowy dzień. Było mnóstwo emocji, cieszyłem się, jak tylko mogłem.
Czy spodziewałeś się takiej liczby ludzi?
Można sobie było wyobrażać, ale to i tak coś wspaniałego przeżyć coś takiego, poczuć miłość i szacunek ludzi. Mnóstwo kibiców pokonało naprawdę sporą odległość, by nas zobaczyć. Ich trud nie był do końca nagrodzony, bo nie mogę przecież poświęcić się tylko kilku ludziom, którzy przecież tak na to zasługują.
Podczas świętowania w Madrycie powiedziałeś, że wolałbyś wygrać, ale po golu kogoś innego, np. Villi.
[śmiech] To jedna z opcji... Czuję się uprzywilejowany, że zostałem częścią historii hiszpańskiej reprezentacji i ogólnie piłki nożnej. Nadal uważam, że nie do końca dotarło do mnie to, co się stało. Po reakcjach ludzi dociera bardziej, ale w pełni poczuję to może za kilka lat.
Jest coś wspanialszego od strzelenia zwycięskiej bramki w finale Mistrzostw Świata?
To prawda, że wygrałem wszystko i jestem w niesamowitym momencie swojego życia. Moja kariera jednak trwa nadal i niebawem rozpocznę sezon. Przede mną nowe bramki i tytuły do wygrania.
Czy fani powinni się niepokoić, że po wygraniu wszystkiego nieco "odpuścicie"?
Każde zwycięstwo przynosi jeszcze większe pragnienie wygrywania wszystkiego. Jeśli się nie uda, nie będzie to spowodowane Mundialem.
Jak wspominasz 11 lipca, dzień finału?
Normalnie, jak inne meczowe dni. Grupa była spokojna i pewna swego. Wszystko szło normalnie, aż do samego meczu. Było bardzo ciężko, walka godna finału.
Nawet twoje starcie z Van Bommelem?
[śmiech] Tak, to było ostre. Obie drużyny miały swoje okazje i na koniec zacząłem myśleć o karnych. Na szczęście byliśmy silni w końcówce meczu i udało się wygrać trofeum.
Po twoim sukcesie musisz radzić sobie z paparazzi. Jak to jest być w świetle kamer
To coś normalnego, do przewidzenia. Podobnie stało się dwa lata temu, gdy wygraliśmy Euro.
Wiesz już, czy wespół z kolegami z drużyny będziecie zwolnieni ze sparingu w Meksyku? Wracasz do zajęć 9 sierpnia i następnego dnia musisz lecieć do miasta położonego kilka tysięcy m n.p.m.
Nie jesteśmy pewni. Federacja da nam znać. Jak wspomniałeś, jest to tylko jeden po naszym powrocie. Zdrowy rozsądek nakazywałby zwolnienie nas z tego obowiązku i myślę, że nie będzie żadnych problemów.
Nadchodzi nowy sezon, znów pojawia się chęć wygrania wszystkiego. Porozmawiajmy o konkretnych nazwiskach: Cesc...
Nie wiem, jak potoczą się sprawy, ale ciągle wierzymy w to samo; mamy nadzieję, że w końcu będzie z nami, choć to nie jest zależne od nas. Oby mu się wszystko dobrze poukładało.
W klubie jest nowy prezydent i zarząd. Będzie dużo zmian?
Nie sądzę. Będą chcieli zrobić dla klubu wszystko, co najlepsze, byśmy mogli kontynuować zdobywanie tytułów.
Zubizarreta zastąpił Txikiego...
Jest doświadczoną osobą, doskonale zna się na sporcie. Życzę mu powodzenia.
Spotkałeś się już z Rosellem? Może w RPA?
Szczerze? Jeszcze nie, ale zadzwoniłem do niego z gratulacjami.
W nadchodzącym sezonie podarujesz Villi asystę bądź dwie?
[śmiech] To na pewno możliwe. Prawda jest taka, że jest to wielki piłkarz i pomoże drużynie w rywalizacji. To nasz bardzo ważny nabytek i - jako przyjaciel - nie mogę się go doczekać na co dzień klubie.
Co możesz powiedzieć o Adriano?
To kolejne wspaniałe wzmocnienie, on czuje La Liga. Gra na wielu pozycjach i używa obu nóg. Bardzo dobry transfer.
Zaskoczyła cię decyzja Touré?
Jestem dumny, że mogłem z nim grać. Jest wielkim piłkarzem, ale każdy ma swój sposób myślenia. Jeśli miał zostać i czuć się źle, lepiej zrobił odchodząc. Byłoby wspaniale usłyszeć, że zostaje...
Na koniec - czy Ibra potrzebuje głosu wsparcia?
Tak, tak. Myślę, że zawsze miał pewność siebie. Mam nadzieję, że jest spokojny, nadchodzący sezon będzie dla niego bardzo dobry i tym samym dla nas.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)