Dylemat Federacji i ból głowy Pepa
Dzisiejsza okładka katalońskiego Sportu informuje, iż Meksyk nazywa zaplanowany towarzyski mecz mianem "oszustwa". Choć pojedynek nie został jeszcze rozegrany, trwa istna wojna na słowa. Problem, któremu czoła stawić musi Hiszpańska Federacja, przypomina dylemat Barcelony i Guardioli ws. występu Leo Messiego w meczu z gwiazdami K-League. Ostatecznie zdecydowano się na porozumienie z organizatorami, na mocy którego Argentyńczyk rozegrał kilka minut. Teraz trzeba wywiązać się z zakontraktowanego dużo wcześniej meczu z Meksykiem.
Według Sportu, meksykańscy działacze obawiają się, że Hiszpania nie zwolni na sparing swoich kluczowych piłkarzy. Mecz zaplanowano na 11 sierpnia - trzy dni po powrocie piłkarzy Barcelony z urlopów i trzy dni przed pierwszym meczem o Superpuchar z Sevillą.
Głównym problemem jest to, że Hiszpania zawarła w kontrakcie pewne klauzule, z których musi się wywiązać. Za sam mecz otrzyma 2 mln. euro, w składzie musi jednak zagrać minimum 60% piłkarzy, którzy byli na Mundialu. Reszta zawodników może być powołana wg uznania trenerów i pozwoleń ich klubów.
Prezydent Federacji Ángel María Villar podpisał kilka miesięcy temu kontrakt z FIFA, godząc się tym samym na zwalnianie piłkarzy na mecze w oficjalnych terminach. Decyzja Vicente Del Bosuqe będzie miała zatem bardzo istotny wpływ na Guardiolę i jego klub. Podpisując umowę trudne było do przewidzenia, że Hiszpania zdobędzie mistrzostwo świata, a piłkarze będą zobligowani do lotu do Meksyku zaledwie trzy dni po powrocie z urlopów. Villar nie przewidział również, że daty niemal pokrywają się z meczem o Superpuchar i meczami kwalifikacyjnymi do europejskich pucharów. Superpuchar Hiszpanii również zawiera pewne regulacje odnośnie składów mierzących się drużyn - na murawie musi być najmniej siedmiu podstawowych piłkarzy.
W Meksyku bardzo poważnie podchodzi się do zaplanowanego meczu z Hiszpanią. Wielkie spotkanie odbędzie się na mitycznym Estadio Azteca, zaledwie miesiąc przed meksykańskim świętem niepodległości. Ceny biletów wzrosły niemal dwukrotnie po tym, jak podopieczni Del Bosque zdobyli tytuł najlepszej drużyny świata. Dlatego też miejscowi działacze boją się wstydu przed własnymi kibicami, spowodowanego sprowadzeniem hiszpańskiej "drużyny B".
Hiszpański selekcjoner ogłosi listę powołanych jutro i trudno mu będzie swoją decyzją uszczęśliwić wszystkich, a szczególnie FC Barcelonę. Guardiola musi już zacząc myśleć o siedmiu podstawowych graczach, którzy wystąpią w pierwszym meczu przeciw Sevilli.
[źródło: Sport.es]
Według Sportu, meksykańscy działacze obawiają się, że Hiszpania nie zwolni na sparing swoich kluczowych piłkarzy. Mecz zaplanowano na 11 sierpnia - trzy dni po powrocie piłkarzy Barcelony z urlopów i trzy dni przed pierwszym meczem o Superpuchar z Sevillą.
Głównym problemem jest to, że Hiszpania zawarła w kontrakcie pewne klauzule, z których musi się wywiązać. Za sam mecz otrzyma 2 mln. euro, w składzie musi jednak zagrać minimum 60% piłkarzy, którzy byli na Mundialu. Reszta zawodników może być powołana wg uznania trenerów i pozwoleń ich klubów.
Prezydent Federacji Ángel María Villar podpisał kilka miesięcy temu kontrakt z FIFA, godząc się tym samym na zwalnianie piłkarzy na mecze w oficjalnych terminach. Decyzja Vicente Del Bosuqe będzie miała zatem bardzo istotny wpływ na Guardiolę i jego klub. Podpisując umowę trudne było do przewidzenia, że Hiszpania zdobędzie mistrzostwo świata, a piłkarze będą zobligowani do lotu do Meksyku zaledwie trzy dni po powrocie z urlopów. Villar nie przewidział również, że daty niemal pokrywają się z meczem o Superpuchar i meczami kwalifikacyjnymi do europejskich pucharów. Superpuchar Hiszpanii również zawiera pewne regulacje odnośnie składów mierzących się drużyn - na murawie musi być najmniej siedmiu podstawowych piłkarzy.
W Meksyku bardzo poważnie podchodzi się do zaplanowanego meczu z Hiszpanią. Wielkie spotkanie odbędzie się na mitycznym Estadio Azteca, zaledwie miesiąc przed meksykańskim świętem niepodległości. Ceny biletów wzrosły niemal dwukrotnie po tym, jak podopieczni Del Bosque zdobyli tytuł najlepszej drużyny świata. Dlatego też miejscowi działacze boją się wstydu przed własnymi kibicami, spowodowanego sprowadzeniem hiszpańskiej "drużyny B".
Hiszpański selekcjoner ogłosi listę powołanych jutro i trudno mu będzie swoją decyzją uszczęśliwić wszystkich, a szczególnie FC Barcelonę. Guardiola musi już zacząc myśleć o siedmiu podstawowych graczach, którzy wystąpią w pierwszym meczu przeciw Sevilli.
[źródło: Sport.es]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)