Oceny zawodników za mecz z Sevillą
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Messi 7, a Bojan 5.5".
Oceniający: Challenger, Blazeq.
Miño - 5 - Mało fortunny debiut młodego bramkarza. Drugą i trzecią bramkę "sprezentowali" mu koledzy z obrony, ale przy uderzeniu Luisa Fabiano mógł ustawić się trochę lepiej. Jego wybicia sześciokrotnie nie docierały do partnerów. Z drugiej strony, obrona główki Renato z drugiej połowy to jasny znak, że chłopak ma talent.
Dani Alves - 3 - Nieustannie spóźniony w defensywie i bezbarwny w ofensywie. Tym razem kilometry przebiegnięte przez Daniego na nic się zdały. Podobnie jak cały blok obronny zawiódł i nie ma sensu punktować wszystkie jego błędy. Wystarczy przyjrzeć się kilku akcjom Sevilli przeprowadzonym lewą stroną boiska.
Sergi Gomez - 3 - W dwóch odsłonach gry pokazał swe dwa oblicza. Po znakomitej pierwszej połowie przytrafiła mu się słabiutka druga. Zawinił przy pierwszym golu Sevilli i do końca meczu niestety nie było lepiej. Równa liczba strat i przechwytów (po sześć) w przypadku środkowego obrońcy to zawsze spory minus.
Milito - 3 - Ani na chwilę nie było wątpliwości na czyich barkach spoczywa odpowiedzialność lidera środka obrony w tym meczu. Niestety, w roli mentora i ostoi defensywy doświadczony Argentyńczyk spisał się kiepsko. Przyczynił się do straty dwóch bramek, a ponadto wiele jego prób uprzedzenia rywali kończyło się nieprzyjemną niespodzianką dla partnerów z formacji defensywnej. Słabo.
Abidal - 4 - Nierówna postawa doświadczonego Francuza. W pierwszej połowie, podobnie jak cała drużyna, spisywał się bez zarzutu, lecz w późniejszej fazie gry Jesus Navas skutecznie budował na nim przewagę gospodarzy. Stać go na dużo więcej i miejmy nadzieję, że już w rewanżu nam o tym przypomni.
Oriol Romeu - 5 - Przez większą część meczu wypadał na tle Zokory dość blado. Brakowało przede wszystkim zdecydowania i lepszej współpracy z partnerami. Choć liczbę jego przechwytów (siedem) należy uznać za statystykę odpowiadającą przyzwoitemu występowi defensywnego pomocnika, a zaledwie dwie straty również na to wskazują, to musimy patrzeć odrobinę szerzej. A szersza perspektywa pozwala niestety dostrzec wiele mankamentów, których występowania żadne statystyki nam nie uświadomią. Oriol był zbyt chaotyczny, nerwowy, a niektóre zagrania rywali zwyczajnie go zaskakiwały. Wiele pracy przed nim, choć widać predyspozycje do gry na wysokim poziomie.
Jonathan dos Santos - 6 - Najbardziej kreatywny z barcelońskiej pomocy, szczególnie w pierwszych 30 minutach. Jak na swój wiek, dysponuje szerokim przeglądem pola, brak mu jeszcze przebojowości i precyzji podań (pięć strat w godzinę gry). Nie dał jeszcze odpowiedzi, czy podoła roli stawianej mu w tym sezonie przez Guardiolę, ale dysponuje stosownym ku temu potencjałem.
Keita - 4 - Jeden z niewielu graczy Barçy, który mając okazję nie wahał się zagrozić Palopowi strzałem (jeden w światło bramki, drugi obok). Aktywny i waleczny w środku pomocy. Niestety, słowa "skuteczny" brakuje tam nieprzypadkowo. "Dywanowe" ataki Sewilli zupełnie przyćmiły starania Malijczyka. Perotti i Navas bez pardonu wypunktowali mankamenty jego gry obronnej. Jeśli zadaniem Keity w tym meczu było pełnienie roli skały, o którą ataki Sevilli rozbijają się bardziej malowniczo niż statki o wybrzeża Namibii - cóż, bądźmy szczerzy, Pep: nie udało się.
Maxwell - 6 - Z pewnością nie pełnił w ustawieniu drużyny roli Pedro czy Iniesty, przez co bliżej niż do lewoskrzydłowego ataku było mu do przyklejonego do bocznej linii wysuniętego pomocnika. Między innymi z tego powodu mniej niż zwykle działo się w ofensywie Barcelony. Mając trochę swobody, Brazylijczyk potrafi jednak obsłużyć partnera znakomitym dograniem - i trzeba przyznać, że najwyższych lotów asysta do Ibry była jednym z nich. W drugiej połowie powtórzył podobne zagranie, ale Zlatan nie poradził sobie z obrońcami. Nawet spora liczba strat (siedem) i niewielka skuteczność w defensywie nie zmienią faktu, że to właśnie nominalny obrońca był jednym z najlepszych graczy ofensywnych.
Bojan - 3 - Na początku spotkania dostał znakomite podanie od Ibrahimovicia, ale zachował się fatalnie i zaprzepaścił szansę. Później było równie kiepsko. Notorycznie tracił piłkę (10 strat, najwięcej w zespole) i podawał niedokładnie. Był bezproduktywny, a jego nieudolne próby ogrania przeciwników na obu flankach kłócą się z zapewnieniami młodego napastnika, jakoby był przygotowany do pełnienia roli skrzydłowego.
Ibrahimović - 7 - Świetnie wszedł w mecz i już w 17. minucie idealnym podaniem obsłużył Bojana. Z trudnej pozycji potrafił zdobyć jedyną bramkę dla gości. Dość powiedzieć, że była to dokładnie połowa (!) celnych strzałów FC Barcelony w tym meczu. Więcej niż o samym środkowym napastniku mówi to o postawie całej formacji ofensywnej zespołu. Ibra w odróżnieniu od końcówki minionego sezonu szukał gry i podań, ale otrzymywał ich mniej niż za czasów swej gry w Malmö FF. Obiecujący występ spotkał się niestety z zaskakującą decyzją Guardioli o delegowaniu Szweda na ławkę rezerwowych już w 52. minucie. Od tego czasu w ofensywie Barçy działo się jeszcze mniej niż dotychczas.
Rezerwowi:
Messi - 4 - Leo otrzymał od Pepa prawie całą drugą połowę, a najbliżej odwrócenia losów meczu był tylko po zdobyciu gola ze słusznie odgwizdanego spalonego. Obserwując negatywnie układające się losy spotkania, zbyt często decydował się na samodzielne akcje. Nie wynikało z nich wiele więcej, niż kilka irytujących strat. Ponadto zmarnował dobrą okazję na zmniejszenie rozmiarów porażki. Nieudany debiut w roli kapitana.
Thiago - 5 - Nie popełnił błędów, ale też trudno wyróżnić go za cokolwiek. Poza kilkoma podaniami, które w końcówce przyśpieszyły akcje ofensywne zespołu nie pokazał nic więcej. Jeszcze za wcześnie, by urodzony we Włoszech Brazylijczyk odwracał losy takich spotkań.
Adriano - 4 - Mimo blisko kwadransa gry, jego udział w meczu był minimalny. Późne wprowadzenie go na boisko rozstroiło blok obronny na tyle, by Kanoute strzelał z czystej pozycji, niemalże z linii bramkowej. Czekamy na lepsze występy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Messi 7, a Bojan 5.5".
Oceniający: Challenger, Blazeq.
Miño - 5 - Mało fortunny debiut młodego bramkarza. Drugą i trzecią bramkę "sprezentowali" mu koledzy z obrony, ale przy uderzeniu Luisa Fabiano mógł ustawić się trochę lepiej. Jego wybicia sześciokrotnie nie docierały do partnerów. Z drugiej strony, obrona główki Renato z drugiej połowy to jasny znak, że chłopak ma talent.
Dani Alves - 3 - Nieustannie spóźniony w defensywie i bezbarwny w ofensywie. Tym razem kilometry przebiegnięte przez Daniego na nic się zdały. Podobnie jak cały blok obronny zawiódł i nie ma sensu punktować wszystkie jego błędy. Wystarczy przyjrzeć się kilku akcjom Sevilli przeprowadzonym lewą stroną boiska.
Sergi Gomez - 3 - W dwóch odsłonach gry pokazał swe dwa oblicza. Po znakomitej pierwszej połowie przytrafiła mu się słabiutka druga. Zawinił przy pierwszym golu Sevilli i do końca meczu niestety nie było lepiej. Równa liczba strat i przechwytów (po sześć) w przypadku środkowego obrońcy to zawsze spory minus.
Milito - 3 - Ani na chwilę nie było wątpliwości na czyich barkach spoczywa odpowiedzialność lidera środka obrony w tym meczu. Niestety, w roli mentora i ostoi defensywy doświadczony Argentyńczyk spisał się kiepsko. Przyczynił się do straty dwóch bramek, a ponadto wiele jego prób uprzedzenia rywali kończyło się nieprzyjemną niespodzianką dla partnerów z formacji defensywnej. Słabo.
Abidal - 4 - Nierówna postawa doświadczonego Francuza. W pierwszej połowie, podobnie jak cała drużyna, spisywał się bez zarzutu, lecz w późniejszej fazie gry Jesus Navas skutecznie budował na nim przewagę gospodarzy. Stać go na dużo więcej i miejmy nadzieję, że już w rewanżu nam o tym przypomni.
Oriol Romeu - 5 - Przez większą część meczu wypadał na tle Zokory dość blado. Brakowało przede wszystkim zdecydowania i lepszej współpracy z partnerami. Choć liczbę jego przechwytów (siedem) należy uznać za statystykę odpowiadającą przyzwoitemu występowi defensywnego pomocnika, a zaledwie dwie straty również na to wskazują, to musimy patrzeć odrobinę szerzej. A szersza perspektywa pozwala niestety dostrzec wiele mankamentów, których występowania żadne statystyki nam nie uświadomią. Oriol był zbyt chaotyczny, nerwowy, a niektóre zagrania rywali zwyczajnie go zaskakiwały. Wiele pracy przed nim, choć widać predyspozycje do gry na wysokim poziomie.
Jonathan dos Santos - 6 - Najbardziej kreatywny z barcelońskiej pomocy, szczególnie w pierwszych 30 minutach. Jak na swój wiek, dysponuje szerokim przeglądem pola, brak mu jeszcze przebojowości i precyzji podań (pięć strat w godzinę gry). Nie dał jeszcze odpowiedzi, czy podoła roli stawianej mu w tym sezonie przez Guardiolę, ale dysponuje stosownym ku temu potencjałem.
Keita - 4 - Jeden z niewielu graczy Barçy, który mając okazję nie wahał się zagrozić Palopowi strzałem (jeden w światło bramki, drugi obok). Aktywny i waleczny w środku pomocy. Niestety, słowa "skuteczny" brakuje tam nieprzypadkowo. "Dywanowe" ataki Sewilli zupełnie przyćmiły starania Malijczyka. Perotti i Navas bez pardonu wypunktowali mankamenty jego gry obronnej. Jeśli zadaniem Keity w tym meczu było pełnienie roli skały, o którą ataki Sevilli rozbijają się bardziej malowniczo niż statki o wybrzeża Namibii - cóż, bądźmy szczerzy, Pep: nie udało się.
Maxwell - 6 - Z pewnością nie pełnił w ustawieniu drużyny roli Pedro czy Iniesty, przez co bliżej niż do lewoskrzydłowego ataku było mu do przyklejonego do bocznej linii wysuniętego pomocnika. Między innymi z tego powodu mniej niż zwykle działo się w ofensywie Barcelony. Mając trochę swobody, Brazylijczyk potrafi jednak obsłużyć partnera znakomitym dograniem - i trzeba przyznać, że najwyższych lotów asysta do Ibry była jednym z nich. W drugiej połowie powtórzył podobne zagranie, ale Zlatan nie poradził sobie z obrońcami. Nawet spora liczba strat (siedem) i niewielka skuteczność w defensywie nie zmienią faktu, że to właśnie nominalny obrońca był jednym z najlepszych graczy ofensywnych.
Bojan - 3 - Na początku spotkania dostał znakomite podanie od Ibrahimovicia, ale zachował się fatalnie i zaprzepaścił szansę. Później było równie kiepsko. Notorycznie tracił piłkę (10 strat, najwięcej w zespole) i podawał niedokładnie. Był bezproduktywny, a jego nieudolne próby ogrania przeciwników na obu flankach kłócą się z zapewnieniami młodego napastnika, jakoby był przygotowany do pełnienia roli skrzydłowego.
Ibrahimović - 7 - Świetnie wszedł w mecz i już w 17. minucie idealnym podaniem obsłużył Bojana. Z trudnej pozycji potrafił zdobyć jedyną bramkę dla gości. Dość powiedzieć, że była to dokładnie połowa (!) celnych strzałów FC Barcelony w tym meczu. Więcej niż o samym środkowym napastniku mówi to o postawie całej formacji ofensywnej zespołu. Ibra w odróżnieniu od końcówki minionego sezonu szukał gry i podań, ale otrzymywał ich mniej niż za czasów swej gry w Malmö FF. Obiecujący występ spotkał się niestety z zaskakującą decyzją Guardioli o delegowaniu Szweda na ławkę rezerwowych już w 52. minucie. Od tego czasu w ofensywie Barçy działo się jeszcze mniej niż dotychczas.
Rezerwowi:
Messi - 4 - Leo otrzymał od Pepa prawie całą drugą połowę, a najbliżej odwrócenia losów meczu był tylko po zdobyciu gola ze słusznie odgwizdanego spalonego. Obserwując negatywnie układające się losy spotkania, zbyt często decydował się na samodzielne akcje. Nie wynikało z nich wiele więcej, niż kilka irytujących strat. Ponadto zmarnował dobrą okazję na zmniejszenie rozmiarów porażki. Nieudany debiut w roli kapitana.
Thiago - 5 - Nie popełnił błędów, ale też trudno wyróżnić go za cokolwiek. Poza kilkoma podaniami, które w końcówce przyśpieszyły akcje ofensywne zespołu nie pokazał nic więcej. Jeszcze za wcześnie, by urodzony we Włoszech Brazylijczyk odwracał losy takich spotkań.
Adriano - 4 - Mimo blisko kwadransa gry, jego udział w meczu był minimalny. Późne wprowadzenie go na boisko rozstroiło blok obronny na tyle, by Kanoute strzelał z czystej pozycji, niemalże z linii bramkowej. Czekamy na lepsze występy.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (149)