Barça ma Busquetsa, a Real wydaje pieniądze
Dzięki pomocy z cantery, Pep Guardiola nie wydał pieniędzy na wzmocnienie pozycji pivota. Real Madryt czyni to regularnie, sezon po sezonie wydając ogromną sumę pieniędzy.
Włodarze Realu Madryt z zazdrością spoglądają na to, w jaki sposób budowana jest drużyna FC Barcelona. Każdy brak skrupulatnie "łata" piłkarzami ze szkółki Pep Guardiola. Taka filozofia katalońskiego trenera pozwoliła mu dwa lata temu na odkrycie talentu Sergio Busquetsa. W Madrycie z kolei, na przestrzeni czterech lat, wydano na wzmocnienie pozycji defensywnego pomocnika, bagatela sto siedemnaście milionów euro.
Yaya Touré był bezsprzecznie numerem jeden, jeśli chodzi o obsadę pozycji pivota w szeregach Barçy. Problemy z kręgosłupem reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej sprawiły, że podczas drugiej kolejki w lidze, w sezonie 2008/09 na boisku pojawił się Sergio Busquets, który okazał się być strzałem w "dziesiątkę" Pepa Guardioli.
Real Madryt w dalszym ciągu ma problemy ze znalezieniem piłkarza o takiej charakterystyce. W poszukiwaniach wzmocnienia pozycji defensywnego pomocnika, najbardziej oszczędne okazało się okienko transferowe latem 2006 roku. Do klubu za dwadzieścia sześć milionów sprowadzony został z Olympique Lyon, Mahamadou Diarra. Już w zimę Real zdecydował się jednak na transfer Fernando Gago, który zasilił szeregi drużyny ze stolicy za sumę dwudziestu dwóch milionów. Tymi piłkarzami przez jakiś czas dysponował zespół z Madrytu, później gwiazda Busquetsa świecić coraz jaśniej. Na taką sytuację Real nie mógł przystać. Kolejne dwadzieścia milionów wydał na Lassa.
Kompanem reprezentanta Francji wybrany został Xabi Alonso, który kosztował trzydzieści dwa miliony. Dwójka piłkarzy miała być lekiem na cało zło panujące w szeregach Królewskich. Żaden z nich, nie przekonuje jednak tak, jak czyni to Sergio Busquets, który jest na początku swojej drogi, pomimo, że wygrał już wiele.
Ostatnimi czasy do Realu Madryt sprowadzony został kolejny defensywny pomocnik. Jose Mourinho zdecydował się postawić na Khedirę za czternaście milionów euro. Frustracja kibiców z Madryt wzrosła również z chwilą, kiedy u boku Xabiego Alonso, w pierwszej jedenastce reprezentacji Hiszpanii, zaczął wychodzić właśnie młody pomocnik, na którego postawił Guardiola.
[źródło: Sport]
Włodarze Realu Madryt z zazdrością spoglądają na to, w jaki sposób budowana jest drużyna FC Barcelona. Każdy brak skrupulatnie "łata" piłkarzami ze szkółki Pep Guardiola. Taka filozofia katalońskiego trenera pozwoliła mu dwa lata temu na odkrycie talentu Sergio Busquetsa. W Madrycie z kolei, na przestrzeni czterech lat, wydano na wzmocnienie pozycji defensywnego pomocnika, bagatela sto siedemnaście milionów euro.
Yaya Touré był bezsprzecznie numerem jeden, jeśli chodzi o obsadę pozycji pivota w szeregach Barçy. Problemy z kręgosłupem reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej sprawiły, że podczas drugiej kolejki w lidze, w sezonie 2008/09 na boisku pojawił się Sergio Busquets, który okazał się być strzałem w "dziesiątkę" Pepa Guardioli.
Real Madryt w dalszym ciągu ma problemy ze znalezieniem piłkarza o takiej charakterystyce. W poszukiwaniach wzmocnienia pozycji defensywnego pomocnika, najbardziej oszczędne okazało się okienko transferowe latem 2006 roku. Do klubu za dwadzieścia sześć milionów sprowadzony został z Olympique Lyon, Mahamadou Diarra. Już w zimę Real zdecydował się jednak na transfer Fernando Gago, który zasilił szeregi drużyny ze stolicy za sumę dwudziestu dwóch milionów. Tymi piłkarzami przez jakiś czas dysponował zespół z Madrytu, później gwiazda Busquetsa świecić coraz jaśniej. Na taką sytuację Real nie mógł przystać. Kolejne dwadzieścia milionów wydał na Lassa.
Kompanem reprezentanta Francji wybrany został Xabi Alonso, który kosztował trzydzieści dwa miliony. Dwójka piłkarzy miała być lekiem na cało zło panujące w szeregach Królewskich. Żaden z nich, nie przekonuje jednak tak, jak czyni to Sergio Busquets, który jest na początku swojej drogi, pomimo, że wygrał już wiele.
Ostatnimi czasy do Realu Madryt sprowadzony został kolejny defensywny pomocnik. Jose Mourinho zdecydował się postawić na Khedirę za czternaście milionów euro. Frustracja kibiców z Madryt wzrosła również z chwilą, kiedy u boku Xabiego Alonso, w pierwszej jedenastce reprezentacji Hiszpanii, zaczął wychodzić właśnie młody pomocnik, na którego postawił Guardiola.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (160)