Xavi: Mamy wszystko, by zdobywać tytuły
"Jeśli istniałaby nagroda Złotej Piłki dla trenerów, przyznałbym ją Guardioli. Jest najlepszy na świecie" - tak chwalił na dzisiejszej konferencji prasowej trenera Barçy jej drugi kapitan, Xavi Hernández. Reprezentant Hiszpanii na spotkaniu z dziennikarzami w obiektach Sant Joan Despí najwięcej czasu poświęcił najbliższej konfrontacji z drużyną Herculés Alicante. Nie zabrakło jednak wątków związanych z kadrą Barcelony oraz kontrowersyjnymi wypowiedziami Jose Mourinho. Nie obyło się też bez tematu odejścia Zlatana Ibrahimovicia.
Przed meczem 2. kolejki La Liga, Pep Guardiola będzie miał do dyspozycji najsilniejszy skład, łącznie z Carlesem Puyolem, jeśli ten na czas zdoła się wykurować. Po tym spotkaniu Barcelonę czeka mały maraton - w ciągu trzech tygodni rozegra 7 spotkań (5 w La Liga i 2 w Lidze Mistrzów). "Mamy wielki zespół i wszystko, co potrzebne by nadal zdobywać tytuły. Zależy to jednak od tego, czy piłka będzie nas słuchać", stwierdził Xavi. "Z każdym dniem pracujemy z większym zapałem. W drużynie panuje atmosfera zjednoczenia, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jeżeli będziemy mieć odrobinę szczęścia, możemy dokonać wielkich rzeczy w tym sezonie", dodał.
"Wąska kadra? Nic podobnego"
Po zamknięciu okna transferowego nie brakowało komentarzy o "wąskiej" kadrze, jaką na ten sezon posiada mistrz Hiszpanii. "Nasza drużyna to 19+25. Zawodnicy z pierwszego zespołu i z rezerw, w których również są piłkarze wysokiej jakości - na przykład Sergi Roberto, Oriol Romeu, Jonathan Dos Santos i Thiago Alcántara. Dzięki nim możemy być spokojni", podkreślił Xavi.
Najbliższym rywalem, który sprawdzi formę podopiecznych Guardioli, będzie Herculés Alicante. Xavi jednak zna receptę na pokonanie drużyny Estebana Vigo - "To będzie typowe spotkanie, w którym rywal będzie posiadał dodatkową motywację, by na Camp Nou pokazać się z jak najlepszej strony. Jeżeli nie podejdziemy do nich z respektem, sami sobie utrudnimy zadanie. Teraz czeka nas najlepsze, czyli aż sześć spotkań w 18 dni. Koniecznie trzeba ładować baterie".
"Nie chcemy wojny na słowa. Będziemy walczyć na boisku"
Tymczasem na potknięcia Barcelony znów będzie czekał Real Madryt z Jose Mourinho na czele. Zespół ze stolicy będzie próbował zrobić wszystko, by zdetronizować odwiecznego rywala. "Barça spogląda na Madryt ze spokojem. Nie można teraz powiedzieć, że jesteśmy na poziomie wyższym od kogokolwiek. Wciąż musimy pracować z takim samym entuzjazmem i pokorą, jak do tej pory", stwierdził pomocnik Blaugrany.
"Mourinho? Nie chcemy wojny na słowa. Chcemy konkurować z nim tylko na boisku. Real zawsze będzie dla nas konkurentem, jednak z respektem potrafimy mówić o Mourinho, o Ronaldo i każdym innym zawodniku. Nie mam zamiaru odpowiadać każdemu na słowa, które kiedyś wypowiedział. Nie dlatego, że jesteśmy skromni i ostrożni. Po prostu tak postępujemy", podkreślił Xavi.
"Akceptujemy odejście Zlatana"
Wciąż nie milkną echa sprawy odejścia Zlatana Ibrahimovicia do AC Milan. Pomimo rzekomego konfliktu Szweda z Guardiolą, Xavi ze spokojem przyjął decyzję trenera i nie chciał wdawać się w spekulacje. "Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że istnieją jakieś problemy na linii Zlatan-Pep. Trzeba jednak zaakceptować fakt, że Ibra odszedł, by grać w innej lidze. Nic więcej".
W odniesieniu do transferu Javiera Mascherano, drugi kapitan Barçy pochwalił Argentyńczyka. "To niewątpliwie wzmocnienie naszej drużyny. To gracz fantastyczny, grający fizycznie z dobrą techniką. Ma dopiero 25 lat, a już jest zawodnikiem doświadczonym."
"Argentyna nas zdominowała"
Xavi podczas konferencji prasowej nie mógł uniknąć pytań na temat ostatniego, wtorkowego meczu reprezentacji Hiszpanii z Argentyną, w którym Mistrzowie Świata ponieśli niespodziewaną klęskę. "Zgadzam się z krytycznymi ocenami naszej gry. Nie byliśmy tacy jak zwykle. Być może przez to, że naprzeciw nam stanął zespół bardziej chcący ten mecz wygrać. Argentyna narzuciła nam swój rytm, stąd taki wynik", podkreślił.
"Złota Piłka? Oddałbym głos na Guardiolę"
Na koniec jednak jeden z dziennikarzy mocno zaskoczył pomocnika Blaugrany, prosząc go o "uruchomienie wyobraźni" i odpowiedź na pytanie "w jaki sposób za kilka lat wytłumaczyłby swojemu synowi, że w 2010 roku jego tata otrzymał Złotą Piłkę". Xavi wybrnął z trudnego zadania - "Jeśli tak by się stało, powiedziałbym że to dzięki Barcelonie i reprezentacji Hiszpanii, które miały trzy fantastyczne sezony i w których w tym czasie zbiegły się pokolenia wybitnych piłkarzy".
"Złota Piłka nie jest moim celem. Kiedy byłem mały, marzyłem o grze dla Barçy, o wygraniu z nią mistrzostwa Hiszpanii i Ligi Mistrzów. Chciałem też grać w reprezentacji. Natomiast o Złotej Piłce w ogóle nie myślałem. Dziękuję jednak kolegom, że widzą mnie jako potencjalnego zwycięzcę tej nagrody", powiedział.
"Gdyby Złotą Piłkę mogli dostawać również trenerzy, z pewnością przyznałbym ją Guardioli. To najlepszy trener na świecie. Sumienny pracownik, perfekcjonista, nauczyciel. Nie bagatelizuje żadnego szczegółu, kontroluje każdy detal w drużynie. To na niego oddałbym swój głos", zakończył Xavi.
[źródło: Mundo Deportivo/FCBarcelona.com/El Periódico]
Przed meczem 2. kolejki La Liga, Pep Guardiola będzie miał do dyspozycji najsilniejszy skład, łącznie z Carlesem Puyolem, jeśli ten na czas zdoła się wykurować. Po tym spotkaniu Barcelonę czeka mały maraton - w ciągu trzech tygodni rozegra 7 spotkań (5 w La Liga i 2 w Lidze Mistrzów). "Mamy wielki zespół i wszystko, co potrzebne by nadal zdobywać tytuły. Zależy to jednak od tego, czy piłka będzie nas słuchać", stwierdził Xavi. "Z każdym dniem pracujemy z większym zapałem. W drużynie panuje atmosfera zjednoczenia, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jeżeli będziemy mieć odrobinę szczęścia, możemy dokonać wielkich rzeczy w tym sezonie", dodał.
"Wąska kadra? Nic podobnego"
Po zamknięciu okna transferowego nie brakowało komentarzy o "wąskiej" kadrze, jaką na ten sezon posiada mistrz Hiszpanii. "Nasza drużyna to 19+25. Zawodnicy z pierwszego zespołu i z rezerw, w których również są piłkarze wysokiej jakości - na przykład Sergi Roberto, Oriol Romeu, Jonathan Dos Santos i Thiago Alcántara. Dzięki nim możemy być spokojni", podkreślił Xavi.
Najbliższym rywalem, który sprawdzi formę podopiecznych Guardioli, będzie Herculés Alicante. Xavi jednak zna receptę na pokonanie drużyny Estebana Vigo - "To będzie typowe spotkanie, w którym rywal będzie posiadał dodatkową motywację, by na Camp Nou pokazać się z jak najlepszej strony. Jeżeli nie podejdziemy do nich z respektem, sami sobie utrudnimy zadanie. Teraz czeka nas najlepsze, czyli aż sześć spotkań w 18 dni. Koniecznie trzeba ładować baterie".
"Nie chcemy wojny na słowa. Będziemy walczyć na boisku"
Tymczasem na potknięcia Barcelony znów będzie czekał Real Madryt z Jose Mourinho na czele. Zespół ze stolicy będzie próbował zrobić wszystko, by zdetronizować odwiecznego rywala. "Barça spogląda na Madryt ze spokojem. Nie można teraz powiedzieć, że jesteśmy na poziomie wyższym od kogokolwiek. Wciąż musimy pracować z takim samym entuzjazmem i pokorą, jak do tej pory", stwierdził pomocnik Blaugrany.
"Mourinho? Nie chcemy wojny na słowa. Chcemy konkurować z nim tylko na boisku. Real zawsze będzie dla nas konkurentem, jednak z respektem potrafimy mówić o Mourinho, o Ronaldo i każdym innym zawodniku. Nie mam zamiaru odpowiadać każdemu na słowa, które kiedyś wypowiedział. Nie dlatego, że jesteśmy skromni i ostrożni. Po prostu tak postępujemy", podkreślił Xavi.
"Akceptujemy odejście Zlatana"
Wciąż nie milkną echa sprawy odejścia Zlatana Ibrahimovicia do AC Milan. Pomimo rzekomego konfliktu Szweda z Guardiolą, Xavi ze spokojem przyjął decyzję trenera i nie chciał wdawać się w spekulacje. "Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że istnieją jakieś problemy na linii Zlatan-Pep. Trzeba jednak zaakceptować fakt, że Ibra odszedł, by grać w innej lidze. Nic więcej".
W odniesieniu do transferu Javiera Mascherano, drugi kapitan Barçy pochwalił Argentyńczyka. "To niewątpliwie wzmocnienie naszej drużyny. To gracz fantastyczny, grający fizycznie z dobrą techniką. Ma dopiero 25 lat, a już jest zawodnikiem doświadczonym."
"Argentyna nas zdominowała"
Xavi podczas konferencji prasowej nie mógł uniknąć pytań na temat ostatniego, wtorkowego meczu reprezentacji Hiszpanii z Argentyną, w którym Mistrzowie Świata ponieśli niespodziewaną klęskę. "Zgadzam się z krytycznymi ocenami naszej gry. Nie byliśmy tacy jak zwykle. Być może przez to, że naprzeciw nam stanął zespół bardziej chcący ten mecz wygrać. Argentyna narzuciła nam swój rytm, stąd taki wynik", podkreślił.
"Złota Piłka? Oddałbym głos na Guardiolę"
Na koniec jednak jeden z dziennikarzy mocno zaskoczył pomocnika Blaugrany, prosząc go o "uruchomienie wyobraźni" i odpowiedź na pytanie "w jaki sposób za kilka lat wytłumaczyłby swojemu synowi, że w 2010 roku jego tata otrzymał Złotą Piłkę". Xavi wybrnął z trudnego zadania - "Jeśli tak by się stało, powiedziałbym że to dzięki Barcelonie i reprezentacji Hiszpanii, które miały trzy fantastyczne sezony i w których w tym czasie zbiegły się pokolenia wybitnych piłkarzy".
"Złota Piłka nie jest moim celem. Kiedy byłem mały, marzyłem o grze dla Barçy, o wygraniu z nią mistrzostwa Hiszpanii i Ligi Mistrzów. Chciałem też grać w reprezentacji. Natomiast o Złotej Piłce w ogóle nie myślałem. Dziękuję jednak kolegom, że widzą mnie jako potencjalnego zwycięzcę tej nagrody", powiedział.
"Gdyby Złotą Piłkę mogli dostawać również trenerzy, z pewnością przyznałbym ją Guardioli. To najlepszy trener na świecie. Sumienny pracownik, perfekcjonista, nauczyciel. Nie bagatelizuje żadnego szczegółu, kontroluje każdy detal w drużynie. To na niego oddałbym swój głos", zakończył Xavi.
[źródło: Mundo Deportivo/FCBarcelona.com/El Periódico]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)