Vicente Calderón wreszcie zdobyte; Atlético - Barcelona 1:2
Po emocjonującym widowisku, okraszonym ośmioma żółtymi i jedną czerwoną kartką, Barça zwyciężyła w batalii, pokonując Atlético Madryt 2:1. Gole zdobywali Messi i Piqué, natomiast honorową bramkę dla gospodarzy strzelił Raúl García. Tym samym Barcelonie udało się przełamać passę porażek na stadionie Atlético pod wodzą Pepa Guardioli.
Barcelona rozpoczęła spotkanie spokojnie, starając się złapać swój rytm gry i nie popełniać błędów. Gospodarze z kolei zaczęli dość nerwowo, kilka razy tracąc piłkę w prosty sposób na własnej połowie, ale niestety nie przyniosło to żadnej wymiernej korzyści dla zespołu Pepa Guardioli. Atlético postawiło na grę z kontry, ale obrona długo nie opierała się atakom Barçy. Już pierwsza dogodna okazja została wykorzystana przez Lionela Messiego. Najpierw po wspaniałym podaniu "w uliczkę" David Villa trafił w słupek. Piłka wyszła w pole wprost pod nogi Pedro, który idealnie dostrzegł wbiegającego Messiego, a Argentyńczyk pewnie umieścił piłkę w siatce już po 12. minutach gry.
Strata gola nie zachęciła jednak piłkarzy ze stolicy do odważniejszych ataków i obraz gry nie ulegał zmianie w kolejnych minutach. Barça kontrolowała przebieg spotkania, ale nie szarżowała tempa. W 23. minucie, gdyby nie lekki poślizg piłki, Messi mógł zdobyć drugiego gola po dośrodkowaniu Daniego Alvesa. Tym razem jednak futbolówka poszybowała nad bramką.
Dwie minuty później Atlético wykonywało swój pierwszy rzut rożny - jak się okazało, skuteczny. Błąd przy wyjściu do dośrodkowania popełnił Victor Valdés i Raúl García wyrównał stan rywalizacji. Na odpowiedź Barcelony nie trzeba było czekać długo. Również po rzucie rożnym, najlepiej w polu karnym odnalazł się Gerard Piqué, któremu obrońcy dali zbyt dużo wolnej przestrzeni. Hiszpan najpierw spokojnie przyjął piłkę, by płaskim strzałem umieścić ją w bramce.
Zdecydowanie najsłabszym ogniwem w grze Barcelony są stałe fragmenty gry. W 40. minucie groźnie główkował Ujfalusi, ale tym razem dobrze ustawiony w bramce Valdés, nie miał problemu z obroną. W końcówce pierwszej części gry, Barça mogła zdobyć jeszcze jednego gola, gdyby tylko dośrodkowanie Villi do Pedro, nie było minimalnie niecelne.
Od początku drugiej połowy, Atlético rzuciło się do odrabiania strat. Dwa razy było gorąco pod bramką Valdésa, ale obrona Barçy skutecznie odpierała ataki. Odpowiedź przyszła w 49. minucie kiedy to De Gea został zmuszony do najwyższego wysiłku wybijając strzał Xaviego na rzut rożny. Tuż po rozegraniu stałego fragmentu gry, golkiper gospodarzy po raz kolejny popisał się fenomenalna interwencją, kiedy to strzału z dystansu próbował Pedro. Napór Dumy Katalonii wzrastał. Po dośrodkowaniu z prawej strony przez Alvesa, szczupakiem strzelał Messi, ale kolejny raz lepszy okazał się De Gea.
W kolejnych minutach, spotkanie zmieniło się w ładny dla oka futbol, w twardą fizyczną grę, co często kończyło się faulami i gwizdami sfrustrowanej publiczności na Vicente Calderón. W 58. minucie w sytuacji sam na sam mógł znaleźć się Pedro, ale wychowankowi Barcelony zabrakło jakieś pół stopy, żeby opanować podanie Xaviego.
W 73. minucie, swojej najlepszej okazji nie wykorzystał David Villa. Asturyjski napastnik wykorzystał błąd Pereii, minął drugiego obrońcę i mając przed sobą praktycznie tylko bramkarza, huknął ponad bramką z 14 metrów. Chwilę później Villa ponownie strzelał - tym razem z dystansu, ale kolejny raz świetnie w bramce spisał się De Gea. Trzy minuty później, napastnik Barçy znów stanął przed dogodną szansą. Dobre podanie Xaviego za obrońców otworzyło drogę do bramki. Villa nieco wytrącony z równowagi wprawdzie zdołał oddać strzał, ale znów górą De Gea. Zdecydowanie to nie był udany mecz dla Villi, którego chwilę później zmienił Seydou Keita.
Przewaga Barçy w drugiej połowie była niepodważalna co doskonale pokazywała statystyka posiadania piłki - 30% do 70%. Niestety brakowało "kropki nad i" i podwyższenia prowadzenia, co w meczu z takim rywalem było bardzo niebezpiecznym marginesem. W 80. minucie mógł być remis, gdyby tylko strzał z dystansu Simao leciał kilka centymetrów celniej w bramkę Valdésa. Od tego momentu, to Atlético zaczęło dominować na boisku, a piłkarze Barçy jakby wyczekiwali tylko na końcowy gwizdek. Nawet Victor Valdés otrzymał żółtą kartkę za przedłużanie wznowienia gry. W 86. minucie mogło być po wszystkim. Messi otrzymał fantastyczne podanie z głębi pola i sytuacje, którą normalnie strzela z zamkniętymi oczami tym razem nie wykorzystał. Po tej akcji kontrę wyprowadziło Atlético i mocny strzał po rykoszecie wpadł prosto w ręce Valdésa. W końcówce meczu, na boisku pojawił się Javier Mascherano. Dwie minuty przed końcem spotkania, czerwoną kartkę po faulu na Messim ujrzał Ujfalusi, a Argentyńczyk opuścił boisko na noszach.
Po bardzo ciężkim meczu, Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli wreszcie wygrała na Vicente Calderón. Zwycięstwo w pełni zasłużone, po dobrej grze, acz słabszej końcówce spotkania. Prawdopodobnie był już to efekt zmęczenia wtorkowym pojedynkiem z Panathinaikosem. Trzy punkty pozwolą utrzymać jednopunktową stratę do Realu Madryt, ale prawdopodobnie kosztem Lionela Messiego. Póki co nie wiadomo jak poważny jest uraz gwiazdora Barçy, ale wyglądało to dość poważnie.
Bramki:
0:1 - Messi 12'
1:1 - Raúl García 25'
1:2 - Piqué 32'
Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Maxwell, Xavi, Busquets, Iniesta (90' Mascherano), Pedro, Messi (Bojan 90+3'), Villa (78' Keita).
Atlético: De Gea, Ujfalusi, Perea, Godín, Domínguez (69' A. López), Assunçao, Raúl García (66' Tiago), Simao, Reyes, Forlán, Agüero (52' Costa).
Żółte kartki: Alves, Maxwell, Valdés, Puyol, Mascherano (Barcelona), Domínguez, Perea, Ujfalusi, Assunçao (Atlético)
Czerwona kartka: Ujfalusi (bezpośrednia)
Sędziował: Fernández Borbalán
Barcelona rozpoczęła spotkanie spokojnie, starając się złapać swój rytm gry i nie popełniać błędów. Gospodarze z kolei zaczęli dość nerwowo, kilka razy tracąc piłkę w prosty sposób na własnej połowie, ale niestety nie przyniosło to żadnej wymiernej korzyści dla zespołu Pepa Guardioli. Atlético postawiło na grę z kontry, ale obrona długo nie opierała się atakom Barçy. Już pierwsza dogodna okazja została wykorzystana przez Lionela Messiego. Najpierw po wspaniałym podaniu "w uliczkę" David Villa trafił w słupek. Piłka wyszła w pole wprost pod nogi Pedro, który idealnie dostrzegł wbiegającego Messiego, a Argentyńczyk pewnie umieścił piłkę w siatce już po 12. minutach gry.
Strata gola nie zachęciła jednak piłkarzy ze stolicy do odważniejszych ataków i obraz gry nie ulegał zmianie w kolejnych minutach. Barça kontrolowała przebieg spotkania, ale nie szarżowała tempa. W 23. minucie, gdyby nie lekki poślizg piłki, Messi mógł zdobyć drugiego gola po dośrodkowaniu Daniego Alvesa. Tym razem jednak futbolówka poszybowała nad bramką.
Dwie minuty później Atlético wykonywało swój pierwszy rzut rożny - jak się okazało, skuteczny. Błąd przy wyjściu do dośrodkowania popełnił Victor Valdés i Raúl García wyrównał stan rywalizacji. Na odpowiedź Barcelony nie trzeba było czekać długo. Również po rzucie rożnym, najlepiej w polu karnym odnalazł się Gerard Piqué, któremu obrońcy dali zbyt dużo wolnej przestrzeni. Hiszpan najpierw spokojnie przyjął piłkę, by płaskim strzałem umieścić ją w bramce.
Zdecydowanie najsłabszym ogniwem w grze Barcelony są stałe fragmenty gry. W 40. minucie groźnie główkował Ujfalusi, ale tym razem dobrze ustawiony w bramce Valdés, nie miał problemu z obroną. W końcówce pierwszej części gry, Barça mogła zdobyć jeszcze jednego gola, gdyby tylko dośrodkowanie Villi do Pedro, nie było minimalnie niecelne.
Od początku drugiej połowy, Atlético rzuciło się do odrabiania strat. Dwa razy było gorąco pod bramką Valdésa, ale obrona Barçy skutecznie odpierała ataki. Odpowiedź przyszła w 49. minucie kiedy to De Gea został zmuszony do najwyższego wysiłku wybijając strzał Xaviego na rzut rożny. Tuż po rozegraniu stałego fragmentu gry, golkiper gospodarzy po raz kolejny popisał się fenomenalna interwencją, kiedy to strzału z dystansu próbował Pedro. Napór Dumy Katalonii wzrastał. Po dośrodkowaniu z prawej strony przez Alvesa, szczupakiem strzelał Messi, ale kolejny raz lepszy okazał się De Gea.
W kolejnych minutach, spotkanie zmieniło się w ładny dla oka futbol, w twardą fizyczną grę, co często kończyło się faulami i gwizdami sfrustrowanej publiczności na Vicente Calderón. W 58. minucie w sytuacji sam na sam mógł znaleźć się Pedro, ale wychowankowi Barcelony zabrakło jakieś pół stopy, żeby opanować podanie Xaviego.
W 73. minucie, swojej najlepszej okazji nie wykorzystał David Villa. Asturyjski napastnik wykorzystał błąd Pereii, minął drugiego obrońcę i mając przed sobą praktycznie tylko bramkarza, huknął ponad bramką z 14 metrów. Chwilę później Villa ponownie strzelał - tym razem z dystansu, ale kolejny raz świetnie w bramce spisał się De Gea. Trzy minuty później, napastnik Barçy znów stanął przed dogodną szansą. Dobre podanie Xaviego za obrońców otworzyło drogę do bramki. Villa nieco wytrącony z równowagi wprawdzie zdołał oddać strzał, ale znów górą De Gea. Zdecydowanie to nie był udany mecz dla Villi, którego chwilę później zmienił Seydou Keita.
Przewaga Barçy w drugiej połowie była niepodważalna co doskonale pokazywała statystyka posiadania piłki - 30% do 70%. Niestety brakowało "kropki nad i" i podwyższenia prowadzenia, co w meczu z takim rywalem było bardzo niebezpiecznym marginesem. W 80. minucie mógł być remis, gdyby tylko strzał z dystansu Simao leciał kilka centymetrów celniej w bramkę Valdésa. Od tego momentu, to Atlético zaczęło dominować na boisku, a piłkarze Barçy jakby wyczekiwali tylko na końcowy gwizdek. Nawet Victor Valdés otrzymał żółtą kartkę za przedłużanie wznowienia gry. W 86. minucie mogło być po wszystkim. Messi otrzymał fantastyczne podanie z głębi pola i sytuacje, którą normalnie strzela z zamkniętymi oczami tym razem nie wykorzystał. Po tej akcji kontrę wyprowadziło Atlético i mocny strzał po rykoszecie wpadł prosto w ręce Valdésa. W końcówce meczu, na boisku pojawił się Javier Mascherano. Dwie minuty przed końcem spotkania, czerwoną kartkę po faulu na Messim ujrzał Ujfalusi, a Argentyńczyk opuścił boisko na noszach.
Po bardzo ciężkim meczu, Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli wreszcie wygrała na Vicente Calderón. Zwycięstwo w pełni zasłużone, po dobrej grze, acz słabszej końcówce spotkania. Prawdopodobnie był już to efekt zmęczenia wtorkowym pojedynkiem z Panathinaikosem. Trzy punkty pozwolą utrzymać jednopunktową stratę do Realu Madryt, ale prawdopodobnie kosztem Lionela Messiego. Póki co nie wiadomo jak poważny jest uraz gwiazdora Barçy, ale wyglądało to dość poważnie.
Bramki:
0:1 - Messi 12'
1:1 - Raúl García 25'
1:2 - Piqué 32'
Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Maxwell, Xavi, Busquets, Iniesta (90' Mascherano), Pedro, Messi (Bojan 90+3'), Villa (78' Keita).
Atlético: De Gea, Ujfalusi, Perea, Godín, Domínguez (69' A. López), Assunçao, Raúl García (66' Tiago), Simao, Reyes, Forlán, Agüero (52' Costa).
Żółte kartki: Alves, Maxwell, Valdés, Puyol, Mascherano (Barcelona), Domínguez, Perea, Ujfalusi, Assunçao (Atlético)
Czerwona kartka: Ujfalusi (bezpośrednia)
Sędziował: Fernández Borbalán
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (734)