Ujfalusi: Szczerze przepraszam Messiego
Tomas Ujfalusi ubolewał dziś nad wydarzeniami wczorajszego wieczoru, gdy w doliczonym czasie gry meczu na Viente Calderón spowodował kontuzję Leo Messiego. "Przykro mi, chciałem publicznie przeprosić, bo naprawdę nie to było moim zamiarem. Chciałem zagrać piłkę, nawet jej dotknąłem, ale na nieszczęście trafiłem w kostkę Messiego. Przykro mi, mam nadzieję, że Leo szybko wyzdrowieje", powiedział.
Czeski obrońca, który przyznał, że widok spuchniętej nogi Argentyńczyka był "straszny", dodał że jeszcze nie rozmawiał z Messim. "Próbowałem wczoraj, ale naturalnie Leo był jeszcze w szoku po tym, co się stało, więc dziś rano z telefonu Kuna wysłałem mu wiadomość z przeprosinami", zapewnił.
"Starałem się walczyć o piłkę, ale, co jest logiczne, przez szybkość jaką posiada, nie zdołałem go zatrzymać i nastąpiłem na jego kostkę. Materiały wideo wyraźnie pokazują jednak, że najpierw trafiłem w piłkę".
Ujfalusi wyraził ubolewanie, iż Messi nie zagra przez kolejne dwa tygodnie: "Zawsze mówiłem, że dla mnie jest najlepszym piłkarzem świata, a najlepsi muszą grać zawsze, aby cieszyć publiczność. Kiedy wyrządzasz krzywdę zawodnikowi, nie jest to godne pochwały. A to nie mój styl, nie jestem takim graczem i nigdy nie będę. Wchodzę zdecydowanie, ale zawsze walczę o piłkę. Stało się jednak to, co się stało i nie mogę tego zmienić". Obrońca Atlético dodał również, iż gdyby spowodował kontuzję innego piłkarza, również prosiłby "o wybaczenie".
"Wiedziałem, że trafiłem w jego nogę i kiedy sędzia wyjął czerwoną kartkę, nie myślałem o tym. Udałem się do szatni i to wszystko. Następnie chciałem przeprosić, ale Leo miał 'gorącą głowę', spodziewałem się tego. To są decyzje sędziowskie i nie będę o tym mówić. Wejście było ostre, a arbiter musiał podjąć decyzję. Tak zrobił i trzeba to zaakceptować", podkreślał dodając, że nie wie, czy spotka go dodatkowa kara za ten faul: "Telewizyjne powtórki na pewno ukazują straszny obraz tego, co się stało".
"Czuję się dobrze odkąd wiem, że Messi niczego nie złamał. Jestem spokojny, bo nie chciałem go zranić. To było twarde zagranie i miałem pecha, że spowodowałem kontuzję jego kostki. Będę pracować z zespołem i czekać na karę". Na swoją obronę powiedział: "W ciągu 90 minut było bardzo gorąco, a atmosferę podgrzała sytuacja, gdy, moim zdaniem niesłusznie, sędzia nie podyktował dla nas rzutu karnego. Musimy chronić wszystkich graczy, nie tylko tych najlepszych na świecie. To nasze życie i trzeba je chronić", podsumował.
[źródło: Mundo Deportivo]
Czeski obrońca, który przyznał, że widok spuchniętej nogi Argentyńczyka był "straszny", dodał że jeszcze nie rozmawiał z Messim. "Próbowałem wczoraj, ale naturalnie Leo był jeszcze w szoku po tym, co się stało, więc dziś rano z telefonu Kuna wysłałem mu wiadomość z przeprosinami", zapewnił.
"Starałem się walczyć o piłkę, ale, co jest logiczne, przez szybkość jaką posiada, nie zdołałem go zatrzymać i nastąpiłem na jego kostkę. Materiały wideo wyraźnie pokazują jednak, że najpierw trafiłem w piłkę".
Ujfalusi wyraził ubolewanie, iż Messi nie zagra przez kolejne dwa tygodnie: "Zawsze mówiłem, że dla mnie jest najlepszym piłkarzem świata, a najlepsi muszą grać zawsze, aby cieszyć publiczność. Kiedy wyrządzasz krzywdę zawodnikowi, nie jest to godne pochwały. A to nie mój styl, nie jestem takim graczem i nigdy nie będę. Wchodzę zdecydowanie, ale zawsze walczę o piłkę. Stało się jednak to, co się stało i nie mogę tego zmienić". Obrońca Atlético dodał również, iż gdyby spowodował kontuzję innego piłkarza, również prosiłby "o wybaczenie".
"Wiedziałem, że trafiłem w jego nogę i kiedy sędzia wyjął czerwoną kartkę, nie myślałem o tym. Udałem się do szatni i to wszystko. Następnie chciałem przeprosić, ale Leo miał 'gorącą głowę', spodziewałem się tego. To są decyzje sędziowskie i nie będę o tym mówić. Wejście było ostre, a arbiter musiał podjąć decyzję. Tak zrobił i trzeba to zaakceptować", podkreślał dodając, że nie wie, czy spotka go dodatkowa kara za ten faul: "Telewizyjne powtórki na pewno ukazują straszny obraz tego, co się stało".
"Czuję się dobrze odkąd wiem, że Messi niczego nie złamał. Jestem spokojny, bo nie chciałem go zranić. To było twarde zagranie i miałem pecha, że spowodowałem kontuzję jego kostki. Będę pracować z zespołem i czekać na karę". Na swoją obronę powiedział: "W ciągu 90 minut było bardzo gorąco, a atmosferę podgrzała sytuacja, gdy, moim zdaniem niesłusznie, sędzia nie podyktował dla nas rzutu karnego. Musimy chronić wszystkich graczy, nie tylko tych najlepszych na świecie. To nasze życie i trzeba je chronić", podsumował.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (87)