Wymęczone trzy punkty; Barcelona - Gijón 1:0

Robertinho

22 września 2010, 19:38

569 komentarzy
Po mało emocjonującym spotkaniu, Barcelona pokonała Sporting Gijón 1:0. Jedynego gola w tym meczu zdobył David Villa. Jedyny przebłysk byłego piłkarza Sportingu wystarczył, by odnieść zwycięstwo, gdyż rywale nie stwarzali praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką Valdésa.

Barcelona rozpoczęła spotkanie bez szarżowania tempa i z respektem podeszła do rywala. O ile to goście pierwsi wywalczyli rzut rożny, tak to Duma Katalonii pierwsza stworzyła sobie dobrą okazję do zdobycia bramki. Lewą stroną akcję przeprowadził David Villa, aczkolwiek został wypchnięty nieco za szeroko przez obrońców, by móc oddać precyzyjny strzał. W ósmej minucie spotkania, na długi przerzut zdecydował się Gabi Milito. Piłkę dobrze zgasił Andrés Iniesta i strzał Hiszpana, łudząco podobny do zwycięskiego trafienia z finału Mistrzostw Świata, dobrze obronił Cuéllar.

Po tej akcji wydawało się, że Barça ruszy nieco bardziej zdecydowanie do ataku, co okazało się mylnym przekonaniem, gdyż przez kolejne minuty oglądaliśmy cierpliwe rozgrywanie piłki i szukanie okazji do zdobycia gola. Do szybszego tempa gry nie zagrzewali również kibice. Na Camp Nou panowała niemalże grobowa cisza i tylko momentami słychać było, że na trybunach zasiada kilkadziesiąt tysięcy widzów. Atmosferę podgrzał Bojan Krkić, wyprowadzając samodzielnie kontratak w 27. minucie. Goście użyli taktyki "siła złego na jednego" i przeciwko trzem rywalom wywalczył "jedynie" rzut rożny. Nie przyniósł on jednak żadnej wymiernej korzyści.

W 32. minucie, zaspała obrona Sportingu co natychmiast wyłapał Maxwell podając na wolne pole do Villi. Hiszpan przy asekuracji dwóch obrońców zdołał oddać strzał, ale minął dłuższy słupek bramki golkipera gości o kilkanaście centymetrów. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy, bardzo dobrym dośrodkowaniem w pole karne popisał się Andrés Iniesta i gdyby Carles Puyol był odrobinę wyższy, kibice wreszcie ujrzeliby gola. Dwie minuty później strzału z dystansu szukał Keita, ale dobrze ustawiony Cuéllar nie dał się zaskoczyć. Chwilę później na skrzydle znów dostał piłkę Villa, który zamiast podać do dobrze ustawionego Bojana, uderzył w boczną siatkę bramki.

Pep Guardiola postanowił w przerwie dokonać dwóch zmian i na boisku pojawili się Piqué oraz Pedro, odpowiednio za Puyola i Keitę. Na efekty nie trzeba było już czekać długo w drugiej Polowie. Villa przesunięty do środka dostał idealna piłkę za obrońców od Alvesa i będąc w sytuacji sam na sam, bez problemu wpisał się na listę strzelców.

Kolejne minuty przypominały już bardziej pierwszą połowę meczu, gdyż Barça wróciła do powolnego rozgrywania, a Sporting wciąż czekał na swoją szansę do przeprowadzenia kontrataku. W 68. minucie tak sztuka mogła im się powieść, gdyby nie bardzo dobra interwencja wślizgiem Gabiego Milito we własnym polu karnym. W 70. minucie za pełnego ambicji ale kompletnie bezradnego w tym meczu Bojana wszedł Javier Mascherano. Zmiana dała wyraźny znak, że Guardiola nie chce za wszelką cenę szarżować tempa i perspektywa ujrzenia kolejnych bramek zdecydowanie oddaliła się. Sporting bronił się niemalże całą drużyną, a Barcelonie zdecydowanie dzisiaj brakowało siły ataku - absencja Messiego również zrobiła swoje.

W końcówce spotkania, kolejny przebłysk Villi. Po otrzymaniu podania na szesnastym metrze, napastnik Barçy bez namysłu odwrócił się i lobem próbował pokonać Cuéllara. Do szczęścia brakło mu trochę precyzji, a bramka mogła być przepięknej urody. Kilka minut później, sędzia zakończył spotkanie.

Mecz z pewnością nie był ucztą dla kibiców, ale summa sumarrum Barcelona zasłużyła na zwycięstwo. O ile styl gry nie był porywający, tak przewaga zdecydowana. Wyraźnie było widać, iż zespół chciał wygrać to spotkanie jak najmniejszym nakładem sił. Nie ma powodu do paniki, gdyż w trakcie sezonu zdarzy się jeszcze nie jedno tego typu spotkanie. Pozostaje jedynie mieć nadzieje, że i w następnych "wymęczonych" meczach, zespół Pepa Guardioli nie zostanie "skarcony" przez rywala tak jak było w przypadku meczu z Herculésem Alicante.

Bramki:
1:0 Villa 49'

FC Barcelona: Valdés; Alves, Puyol (46' Piqué), Milito, Maxwell; Busquets, Xavi, Keita (46' Pedro); Iniesta, Villa, Bojan (70' Mascherano).

Sporting Gijón: Cuéllar; Sastre, Botía, Iván, J.Ángel; Morán, Rivera (86' Prendes), Matabuena (58' D. Castro), Lora; Bilić (68' De las Cuevas), Barral.

Żółte kartki: Milito, Piqué (Barcelona), Rivera, Cuéllar, Matabuena, Bilić, Botía, Morán (Sporting)

Sędzia: José Luís Paradas Romero

Widzów: 66 947
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (569)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze