Oceny za mecz z Rubinem Kazań

challenger

1 października 2010, 04:36

70 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".

Oceniający: Challenger

Parę słów na początek:
Cały blok defensywny zagrał przeraźliwie słabo we wszystkich fazach meczu - nawet jak na ostatnie, nie rewelacyjne przecież, występy. Wystarczyło trochę szybkości Martínsa, by obrona Barçy wpadała w popłoch. Szczęśliwie skończyło się tylko na nerwach. I słupku. Przypomnijmy, że Nigeryjczyk wszedł na 25 minut.

Jedyną swoją bramkę zespół zdobył po dość niedbale i anemicznie wykonanym rzucie karnym. Z konsternacją obserwowało się piłkę, która po rękach bramkarza prześlizguje się do bramki. Czy to przypadek, że Barça po raz trzeci nie może pokonać drużyny Berdyjewa? O to trzeba już pytać Guardiolę.

Niestety, po takim meczu nie da się wystawić zespołowi entuzjastycznych ocen. Jedynym pocieszeniem jest to, że akurat w grupie D taki rezultat nie powinien Barcelonie utrudnić życia.

Valdés - 5 - Dobrze wyczuł intencje Ekwadorczyka, ale nie uchronił piłki przed zmieszczeniem się w bramce. Miał sporo szczęścia przy rożnym w 15. minucie, gdy po dość straceńczym wyjściu do piłki (nie miał zbytnio szans, by choćby ją musnąć) sędzia odgwizdał faul rywala. Tuż przed przerwą wyrzucił dość łatwą piłkę w aut. Można też było odnieść wrażenie, że nie interweniował pewnie przy strzale Martínsa, który ostatecznie wylądował na słupku. Nie miał więcej pracy poza wyłapywaniem banalnych dośrodkowań, toteż trudno o powody, by wystawić Valdésowi wyższą ocenę.

Alves - 3 - Słaby mecz Brazylijczyka. Rzadko miał okazję na dośrodkowania. Te, które dotarły w pole karne Rubinu, przynosiły raczej niewiele. Zbyt rzadko wracał do obrony, przez co Piqué z Puyolem mieli więcej pracy. Osobną historią jest rzut karny, kładący się dużym cieniem na ocenie Brazylijczyka. Dał gospodarzom najlepszą możliwą okazję do objęcia prowadzenia bezmyślnym wejściem w Kaleszyna. Z punktu widzenia rozwoju tej akcji - trudno je racjonalnie uzasadnić.

Puyol - 3 - Od pierwszych minut nie sprawiał pewnego wrażenia. Już w 26. minucie mógł doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji pod bramką Valdésa, ale jego spóźniona interwencja finalnie powstrzymała rywali. Drugą połowę zaczął udanie (48'), ale kilka minut później kompletnie uciekł mu Karadeniz, wobec czego Puyi musiał ratować się faulem od tyłu. Bardzo poważny błąd i niepotrzebna żółta kartka. Kolejny przytrafił mu się w 79' (wybicie wprost pod nogi rywali otwierające kontrę), ale z roli ostatniego obrońcy wywiązał się Piqué. Ogromne kłopoty miał z Martínsem, który notorycznie mu uciekał. Powinno się to skończyć golem w 88' - Nigeryjczyk zwyczajnie ośmieszył "kryjącego" go Puyola. Strzał wylądował na słupku, ale "Tarzan" przypomniał w najgorszym stylu, co oznacza "krycie na radar". Rozczarowujące zachowanie kapitana, które omal nie rozstrzygnęło losów meczu.

Piqué - 4 - Należy pochwalić jego interwencje z 35., 70. i 79. minuty. W przekroju całego meczu lepiej od Puyola, ale i on nie ustrzegł się do błędów. Nie popisał się, gdy po jego niezdarnym wybiciu (28') akcja wróciła w pole karne Barcelony i ostatecznie doszło do rzutu karnego. W skali meczu zdarzało mu się nie raz zostawić w strefie obronnej za dużo swobody rywalom. Miał kilka irytująco nieudanych przerzutów. Zaliczył też niepotrzebnie ostre wejście, w ostatniej chwili dające rywalom rzut wolny niebezpiecznie blisko bramki Valdésa. W takich momentach (90') i miejscach boiska powinien interweniować spokojniej.

Maxwell - 3 - Słabo i bezproduktywnie. Znowu! Tym razem na szczęście nie przyniosło to strat w bramkach. Jak na 90 minut gry, był zupełnie niewidoczny z przodu. W obronie zaliczył tylko jedno zagranie (57') zasługujące na wyróżnienie; na tle nie najmocniejszego przecież rywala. Jego "interwencję" z 76. minuty trudno opisać nie używając słów "spóźniona" i "idiotyczna". Zasługiwała zresztą na żółtą kartkę, ale więcej pożytku przyniosło by, gdyby Guardiola po prostu ściągnął go w tym momencie z boiska. No i uchroniłoby to Maxwella od bardzo niezręcznej straty w 89. minucie... Najsłabszy zawodnik Barçy tego wieczora.

Mascherano - 5 - Przy ofensywnych wyjściach środkowych obrońców, to on zostawał z tyłu. "Przyklejony" przez Gurdiolę do linii środkowej, nie widoczny zupełnie w ofensywie. Nie zawsze dobrze się ustawiał, ale przy słabszym dniu Busiego wypadł wręcz lepiej od wychowanka Barcelony. Bodaj najbardziej udaną akcję zaliczył w 40'. Po beznadziejnej stracie Busiego dobrze ubezpieczał młodszego kolegę wybijając groźną piłkę na aut. Czekamy cierpliwie, aż zgra się z zespołem. W godzinę gry zanotował 5 strat i 5 przechwytów. Dla kompletu - ocena 5.

Busquets - 5 - O wpadce z 40' już wspomnieliśmy. Nie była jedyną. Po raz pierwszy od dawna Sergio miał więcej strat (5) niż przechwytów (3). Martíns i jemu przysporzył trochę kłopotów pod koniec spotkania. Z drugiej strony, to na nim spoczywała odpowiedzialność za środek pola i oddać mu trzeba, że rywale mieli tu trochę mniej swobody niż na skrzydłach. Efektem tego był m.in. faul i kartka Salukvadze. Zanotował ponadto kilka całkiem udanych wymian z kolegami (np. 48' i 50'). Plusy i minusy jego gry idealnie korespondują ze złotym środkiem w postaci "5".

Xavi - 6 - Nie szło mu. Wynikało to z kilku czynników: zasieków Berdyjewa na 30. metrze, braku wsparcia u napastników, nieobecności Iniesty u boku i wreszcie słabszego dnia samego Xaviego. Jednak nawet gorszy dzień Xaviego jest dla Barçy wart więcej niż najlepszy kogokolwiek innego. Świadczyło o tym kilka znakomitych podań do kolegów. Dogranie z 37. minuty do Piqué pewnie skończyłoby się asystą, gdyby nie padający deszcz. Niewiele później popisał się dryblingiem, po którym rywal sam się przewrócił... Strzałem z 70. minuty tylko postraszył widzów.
Aż 11 strat i wyraźne symptomy zmęczenia pod koniec meczu każą zadać pytanie, czemu choć na kilkanaście minut nie mógł ustąpić miejsca wypoczętemu i głodnemu gry Thiago? Ostatnie doniesienia z klubu świadczą jednak o tym, że wreszcie wypocznie. Absolutnie mu się to należy.

Iniesta - 7 - Kolejny raz był zawodnikiem, z którego gry wynikało najwięcej. Multi-aktywny: w pierwszej połowie na przemian widać go było z lewej, w środku (pomocy i ataku), a nawet na prawej stronie. Najbardziej efektywny w drugiej odsłonie, notując znakomite zagrania w 68. i 70. minucie. Znakomita centra do Messiego w 72. Nie bał się brać odpowiedzialności indywidualnymi akcjami. Po jednej z nich sędziemu pozostało podyktować rzut karny, który zadecydował o zdobyciu przez Barçę 1 punktu. Zakończył mecz fenomenalną interwencją pod własnym polem karnym i strzałem minimalnie mijającym okienko. Szkoda, że do poziomu jego gry nie nawiązali koledzy.

Villa - 6 - O "jakości" wykonania rzutu karnego było powyżej. Nic dziwnego, że Villa cieszył się tak entuzjastycznie, gdyż Ryżnikow miał już na ręce ten lekki i sygnalizowany strzał. Bliski asysty w 41. minucie. Na plus trzeba mu zapisać dwa inne znakomite dogrania: wrzutkę za obrońców w 13. minucie oraz genialny kross z 62., po którym Pedro niestety nie przepuścił okazji do poślizgnięcia się. Poza golem, Villa zapisał na swe konto: niezły strzał (26'), spalony (41'), rozczarowujące uderzenie z wolnego (52') i trochę niepotrzebne wrzucenie rywala w bandy. "Szóstka" wydaje się najsprawiedliwiej oddawać całokształt jego różnorodnego występu.

Pedro - 5 - Zaczął mecz od ambitnego powrotu na swoją połowę (9'). Nie może jednak marnować takich sytuacji, jak ta z pierwszego kwadransa! Z kolei w 62. minucie skoro już się poślizgnął, to mógł (był na to czas, było miejsce) przynajmniej oddać piłkę Messiemu, którego miał za plecami. Nie krytego i przed pustą bramką. Poza tym uzbierał kilka dobrych zagrań (dośrodkowanie 79', parę "klepek"), ale generalnie grał nazbyt statycznie. Kilka bardziej zdecydowanych wejść (a dynamiki mu przecież nie brakuje) mogło sprawić Rubinowi więcej kłopotu niż kolejne próby "rozklepania" Rosjan na 25.-35. metrze.

Rezerwowi:

Messi - 6 - Jego wejście dodało trochę kolorytu poczynaniom ofensywnym Barçy. Widać jednak było brak świeżości; może dlatego zabrakło mu zimnej krwi, by wykorzystać sytuację z 72. minuty. Próbował dryblingu, ale najczęściej blokowała go sfora rywali. Dwa kolejne uderzenia minęły bramkę gospodarzy. Rzut wolny z 74. minuty mógł chyba oddać lepiej rozgrzanemu koledze...
Oczywiście, Messi dodał grze Barcelony w ataku jakości, ale przy jego klasie - grając na jednej nodze też by dodał. Gorzej, że Guardiola chyba nie ufał zespołowi w uzyskanie korzystnego rezultatu, skoro Messi jednak pojawił się na boisku. Biorąc pod uwagę niedawny uraz Argentyńczyka oraz rangę spotkania - Leo mógł i chyba powinien spędzić 90 minut na ławce.

Bojan - bez oceny - Wszedł jedynie na 5 minut, ale po rzucie rożnym zdążył stanąć przed szansą rozstrzygnięcia spotkania. Efekt pozostawmy bez komentarza.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (70)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze