Villa: Wytrwałości, górnicy!

challenger

9 października 2010, 17:42

17 komentarzy
Światowe agencje prasowe donoszą dziś, że służby ratunkowe docierają do górników zasypanych w chilijskiej kopalni złota i miedzi. Od 65 dni na głębokości 688 metrów pod ziemią uwięzione są 33 osoby. Historia ta ma również wątek związany z FC Barceloną, a szczególnie - Davidem Villą.

Tąpnięcie w kopalni w Copiacó w Andach miało miejsce 5. sierpnia. Cudem należy nazwać, że wszyscy przebywający pod ziemią górnicy je przeżyli. Dziś, po ponad dwóch miesiącach, ogólną kondycję zdrowotna uwięzionych należy wciąż uznać za optymistyczną. Żaden z nich nie został przygnieciony głazem, nie doszło do emisji szkodliwych pyłów. Co zrozumiałe, w kilku przypadkach doszło tylko do niezagrażających życiu infekcji skóry.

Pierwsze kilkanaście dni górnicy przeżyli dzięki puszkom z żywnością, posiadanym tego dnia na swoją zmianę. Każdy z nich schudł po ok. 10 kilogramów. Po 17 dniach poszukiwań ratownikom udało się zlokalizować zasypanych i skontaktować z nimi. Informacja ta błyskawicznie rozprzestrzeniła się po całym Chile. Rodziny górników oraz dziennikarze zaczęli tłumnie zjeżdżać pod jedno z wejść do kopalni.

Villa - nie tylko wielki piłkarz
Można powiedzieć, że w pewnym sensie David Villa też jest górnikiem. Nie był nigdy pod ziemią, ale pochodzi przecież z Asturii, która do późnych lat 80. była wydobywczym centrum Hiszpanii i prężnym ośrodkiem przemysłu. Dziś to jedna z biedniejszych wspólnot autonomicznych kraju (dwunasta z 17 pod względem PKB na mieszkańca), ale dawniej kopalnie węgla i fabryki stali dawały pracę wielu Asturyjczykom. Villa wie o tym z domu, a nie z podręcznika historii. Przez 27 lat w kopalni pracował jego ojciec. Górnikiem był dziadek piłkarza. I pradziadek. W czasach dzieciństwa zawodnika był to szczególnie ciężki los - wzrosły koszty wydobywania surowców i w asturyjskich kopalniach nie było już pracy dla każdego...

David Villa doskonale czuje, co przeżywają rodziny chilijskich górników. Nikt nie musi mu tego tłumaczyć. Sam jest członkiem takiej rodziny. Odkąd dotarły do niego informacje z Chile, zastanawiał się w jaki sposób wesprzeć uwięzionych pod ziemią górników. Skontaktował się z dziennikarzami Mundo Deportivo, którzy we wrześniu zamierzali jechać na miejsce katastrofy. Miał im przekazać swoją klubową koszulkę i kilka słów osobistej dedykacji.

"Jestem członkiem górniczej rodziny i podzielam obawy ich bliskich. Jestem jednak pewien, że wszystko skończy się dobrze. Tak będzie, zobaczycie." - podczas wrześniowego spotkania z dziennikarzami piłkarz mówił bardzo ekspresyjnie, mocno ściskając koszulkę w rękach. Nie uśmiecha się. Łapie szybko długopis i dopisuje na trykocie: "Wielkiej siły, z wyrazami wsparcia", składając pod tym swój podpis.

"Chcę w ten sposób przekazać im wszystkim, że jestem z nimi, na bieżąco śledzę najświeższe doniesienia. Tak, jak my wszyscy, którzy wiemy, jak to jest - tam, na dole. Niech wiedzą, że wspiera ich cały świat."

Hiszpańska dziennikarka Cristina Cubero z Mundo Deportivo przed kopalnią San José wręczyła koszulkę piłkarza rodzinom zasypanych. David Villa przekazał też drugą, córce jednego z zasypanych, Franklina Lobosa. Okazało się, że to były chilijski piłkarz, co szczególnie poruszyło Villę. Swego czasu grał w Cobresal, gdy zaczynał tam karierę młodziutki Iván Zamorano.

Wyciągnięte kciuki i PlayStation
Ratownikom udało się stworzyć w ziemi wąski kanał, do którego wsadzono cylindryczne tuby. Za pomocą lin zaczęto nimi "przepychać" pożywienie, maski tlenowe, wodę pitną i środki higieniczne dla zasypanych górników. Kanał stale poszerzano, równolegle zaczęto kopać drugi.

Z czasem zaczęły mieścić się w nich nie tylko dobra pierwszej potrzeby. Górnicy otrzymali i stale otrzymują ubrania, koce, różańce i inne przedmioty przekazywane przez rodziny. Jakiś czas temu znajomy z Valparaíso mówił mi, że przekazano im nawet mikrokamery oraz telefon satelitarny. Za ich pomocą co jakiś czas komunikują się z ratownikami i rodzinami. Zdjęcia spod ziemi z wyciągniętymi w górę kciukami obiegły internet. Górnicy mają też telewizor, radio, a nawet PlayStation. Chilijska telewizja niemal bez przerwy transmituje całą akcję.

Mozolna akcja ratunkowa
Chilijskie służby ratownicze podkreślają, że zakończył się dopiero pierwszy etap akcji. Minie jeszcze kilka do kilkunastu dni nim ratownicy stosownie zabezpieczą końcowe fragmenty obu tuneli (jeden stanowi plan A, drugi pozostaje planem awaryjnym) i dostosują je do transportu zasypanych. To najtrudniejsza faza akcji ratunkowej. W tak bezpośredniej bliskości miejsca, gdzie górnicy znaleźli schronienie, ratownicy muszą zachować szczególną ostrożność.

Kolejne doby miną nim w specjalnych kapsułach będzie możliwe wyciąganie na powierzchnię pierwszych górników. Sama ta operacja może potrwać od 3 do 10 dni. Niemal zerowa ilość światła i przedłużający się czas oczekiwania sprawiają, że warunki bytowe pod ziemią pozostają wyjątkowo ciężkie. Na miejscu są zatem psychologowie i inni lekarze stale monitorujący stan zdrowotny uwięzionych w kopalni. Pomocą techniczną służą też sprowadzeni przez chilijski rząd eksperci z NASA. Dbają o kondycję fizyczną i psychiczną zasypanych górników (warunki pod ziemią są podobne do tych, w jakich przebywają kosmonauci). By dodać otuchy rodzinom, do Chile przybył także José Luis Inciarte, jeden z 16 urugwajskich rugbistów, którzy po katastrofie lotniczej w 1972 roku (tzw. "cud w Andach", o którym powstały 2 biograficzne książki oraz kilka filmów fabularnych i dokumentalnych) przetrwali 72 dni w andyjskich górach. Jego uwagi o tym, co jest szczególnie ważne dla bezpieczeństwa organizmu przy miesiącach przebywania w ekstremalnych warunkach, były niezwykle cenne dla ratowników i zasypanych.

Życzenia od Davida Villi
Gest Davida Villi jest skromnym aktem wsparcia i solidarności. Jednak gdyby nie one - codzienność chilijskich górników byłaby jeszcze cięższa. Nad numerem napastnika Barcelony widnieje napis "Ánimo, mineros", co można przetłumaczyć jako "Wytrwałości, górnicy". Oby ta dedykacja na bordowo-granatowej koszulce dodawała im otuchy przez te ostatnie dni. Aż do wyjścia na powierzchnię.


Poniżej relacja hiszpańskiej telewizji tve z kopalni San José:



[źródło: własne;Reuters;Mundo Deportivo;Total Barca;tve]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze