Oceny za mecz z Valencia CF

challenger

24 października 2010, 02:22

28 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja zawsze może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".

Oceniający: challenger

Valdés 7 - Bez błędów przy centrach i wznowieniach. Po tym, jak wyjął piłkę z siatki (trudno go winić za bramkę zdobytą z bliska po rykoszecie od Keity), miał praktycznie jedną interwencję. Ale cóż to była za interwencja! W 41. minucie mając na rękawicy rezultat 0:2, bramkarz Barçy popisał się fenomenalnym refleksem. Uchroniło to zespół przed bardzo kłopotliwym wynikiem "do szatni". Czujny w ostatniej akcji Aduriza, gdy pewnym chwytem rozstrzygnął potencjalnie groźną sytuację.

Dani Alves 5 - W pierwszej połowie zupełnie bezproduktywny, a nawet niewidoczny. Obudził się po przerwie. Kilkakrotnie szukał podaniami Villi i Messiego, efektywniej podróżował pod pole karne rywali. W 68. minucie zaliczył ważną interwencję po rzucie rożnym Valencii. Podkreślić należy jego pozytywny bilans w obronie (8 przechwytów i 6 strat), gdyż w tym sezonie zdarza mu się to rzadko. Druga połowa ewidentnie ratuje mu ocenę, ale ogólnie: raczej nie było szału.

Puyol 7 - Należy docenić bramkę rozstrzygającą losy meczu i decydującą o układzie w tabeli. Oceny wystawiamy jednak za 90 minut, a nie jedną; w przekroju całego spotkania Puyol spisywał się znacznie lepiej od swego młodszego kolegi ze środka obrony. Kilka jego akcji defensywnych zasługuje na szczególną uwagę: nie tylko odbiory (9 przy 3 stratach), ale także ustawianie się, krycie i gra ciałem. Doświadczenie "Kapitana" jeszcze nie raz w tym sezonie przyda się zespołowi... Szkoda tylko, że nieefektywność Villi nie pozwoliła mu stanąć przed szansą na gola jeszcze przed przerwą.

Piqué 2 - Najsłabszy jego występ w barwach Barcelony. Rzucało się w oczy, że wyjątkowo słabo grał piłką, ale to błędy stricte defensywne miały większe znaczenie. W całym meczu mocno szwankowało u niego krycie. Najbardziej rażący tego efekt to bramka Hernandeza - Piqué został modelowo "rozklepany" przez rywali przy wyjściu z kontratakiem; gdy spóźniony wracał za akcją, pozostało mu jedynie odprowadzić wzrokiem piłkę zmierzającą do siatki. Nie popisał się też chwilę później, gdy Valencia stanęła przed idealną szansą na wyrównanie; pod linią boczną Piqué dał się jak dziecko okiwać przez Evera Banegę. Poza tym, jeżeli środkowy obrońca notuje w tak istotnym meczu aż 9 strat, to trudno o jego występie powiedzieć cokolwiek dobrego... Kilka jego przechwytów dobrze wygląda tylko w statystyce, gdyż długimi fragmentami meczu gra toczyła się w środku pola, a rywale nie stanowili faktycznego zagrożenia dla bramki Valdésa.

Maxwell 3 - Niewidoczny ani w obronie, ani w ataku. Powinien potrenować dośrodkowania. Więcej strat niż przechwytów. Nie wnosił wiele do gry, a ponadto popełniał błędy - mniej jaskrawy to zbędne zejście do środka (sektor ten krył już Puyol) i pozostawienie niepilnowanego Hernandeza przy akcji bramkowej VCF, a bardziej oczywisty to zgubienie Banegi chwilę przed tym, jak Argentyńczyk ośmieszył Piqué i dograniem via Soldado wykreował drugą okazję Hernandeza. Niewykluczone, że Maxwell po tym meczu na dłużej zasiądzie na ławce.

Busquets 4 - Wyjątkowo "zjedzony" przez rywali. Szybkość biegu, a także decyzji, Fernandesa i Banegi sprawiały Busiemu sporo kłopotów. Przewaga VCF w posiadaniu piłki fragmentami pierwszej połowy to głównie jego zasługa. Ponadto, zbyt ospale przemieszczał się pod pole karne Valdésa przy golu, gdy jego obecność była bardziej niż potrzebna. Co prawda stracił tylko jedną piłkę i przechwytem pośrednio uruchomił Iniestę, ale nie należy zapominać, iż ogólna nieskuteczność jego poczynań defensywnych (szczególnie w pierwszej połowie) odbijała się negatywnie na grze całej drużyny. Łącznie: "4".

Keita 6 - Przy słabszej postawie Busquetsa, wziął na siebie rolę lidera środka pola. Szło mu to w kratkę (8 strat i 10 przechwytów), ale przynosiło drużynie konkretne korzyści. Nie dawał zbyt łatwo mijać się przeciwnikom, w kilku potencjalnie groźnych sytuacjach przerywał akcje Valencii faulem. Udanie wplatał w swą grę elementy ofensywne; kilka jego podań mogło się podobać, miał też swoją szansę na bramkę. Dobry mecz Malijczyka i niewiele zabrakło mu do wyższej oceny.

Xavi 7 - Dwie asysty są najważniejsze. Nie można jednak oceniać żadnego zawodnika przez pryzmat wybranej połowy meczu; toteż ocena nie może być wyższa. Przed przerwą generalnie brakowało Xaviemu kreatywności i skuteczności. Jego podania rzadko trafiały do adresata, aczkolwiek wyróżnić należy go za próbę strzału z dystansu (23'), który mógł otworzyć wynik. Zupełnie inaczej zaprezentował się po przerwie. Dwa genialne dogrania pozwoliły zdobyć bramki kolegom, a Xaviego uznać za jednego z bohaterów meczu.

Iniesta 7 - W całym meczu to on najczęściej brał odpowiedzialność za wynik. Szarpał indywidualnymi zrywami, inicjował kontrataki i próbował błyskawicznymi piłkami szukać kolegów (np. 45'). Nie mógł lepiej rozpocząć drugiej połowy meczu, co pozwoliło odzyskać pewność siebie i rytm gry całemu zespołowi. W ostatnim kwadransie bliski asysty do Villi, ale w górę pofrunęła chorągiewka arbitra. Lider pełną gębą.

Villa 3 - Absolutnie nie chodzi tu o krytykę, lecz próbę racjonalnej oceny efektywności poczynań Asturyjczyka w tym meczu. Ewidentnie mu nie szło. Z sześciu strzałów tylko 2 leciały w światło bramki, ale trudno o nich powiedzieć, by sprawiły Césarowi szczególną trudność. W kilku sytuacjach mógł chętniej dzielić się piłką. Dwukrotnie łapany na spalonym, dwukrotnie na spalonego posyłał kolegów (Messiego i Puyola). Czekajmy cierpliwie, bo dobre mecze przyjdą. Spotkanie z byłym klubem na pewno takim dla Villi nie było.

Messi 5 - Jego mina po meczu mówiła wszystko. To nie był wieczór Argentyńczyka. Szczególnie szkoda okazji na koniec pierwszej połowy. To samo widać było po 66. minucie, gdy bajecznego dryblingu nie udało się zakończyć bramką. Zresztą, samych udanych akcji - pomijając już ich zakończenie - wcale nie miał Leo z Valencią tak wiele. Unai Emery odrobił zadanie domowe, a obrońcy VCF kryli blisko lub trzymali linię spalonego (m.in. 53', 55', 34', 71', 90'). Do tego: szczypta egoizmu. Zobaczymy, jak wydarzenia tego wieczoru przełożą się na kolejne występy barcelońskiego czarodzieja...

Nb: Nie odmawiajmy Messiemu prawa do słabszego dnia, a sobie - prawa do ostrzejszej niż zwykle oceny.

Mascherano - bez oceny - Spełnił swe zadanie wzmocnienia bloku defensywnego, ale grał za krótko, by zapracować na ocenę.

Pedro - bez oceny - Grał za krótko, by go ocenić.

Abidal - bez oceny - Grał za krótko, by go ocenić
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze