Alves: Teatr? Do tej pory boli mnie głowa
Po wczorajszym meczu z Realem Saragossa piłkarze Barçy zgodnie twierdzili, że jest to ważna wygrana na trudnym terenie. Podkreślili też fakt zdobywania kolejnych 3 punktów.
Gerard Piqué twierdzi, że wygrana na Romareda jest dowodem na to, iż "zespół funkcjonuje jak należy". "W tak wielkich drużynach jak Barça wydaje się, że brak zwycięstwa jest katastrofą", dodał. Podkreślił również, że o zwycięstwo z ostatnim zespołem ligi było "trudno".
Piqué chwalił rozwiązanie taktyczne z trzema obrońcami. Przyznał też, że gra z przewagą jednego zawodnika "nieco ułatwiła poczynania".
Andrés Iniesta, w odniesieniu do defensywnego nastawienia przeciwnika, zauważył, że "rywale uważnie analizują" grę Barcelony. "Udaje nam się zdobywać kolejne trzy punkty i co najważniejsze, pozostawać na szczycie, a to zapewnia dużo spokoju".
"Ciężko zawsze grać na 100%, składa się na to wiele czynników, ale zespół pracuje tak, aby grać na najwyższym możliwym poziomie", dodał.
Thiago Alcántara stwierdził, że chciał wykorzystać "daną szansę" i że zawsze będzie do dyspozycji, gdy okaże się potrzebny. "Grając z nimi nabieram doświadczenia. Naprawdę wiele się uczę grając w takich meczach i trenując z tą drużyną", powiedział.
Dani Alves również docenił wartość zwycięstwa "na trudnym terenie". "Tym razem zagrałem nieco wyżej, czułem się komfortowo. Tak łatwo grać obok takich zawodników", mówił. Odniósł się również do sytuacji z 47. minuty, gdy Ponzio otrzymał czerwoną kartę: "Poczułem, że mnie uderzył. Teatr? Do tej pory boli mnie głowa. W takim razie od jutra porzucam futbol i poświęcę się teatrowi. Ktoś uznał, że to było aktorstwo, ale nigdy tego nie rozumiem".
Pedro stwierdził natomiast, że Barcelona "była lepsza w środku pola, co jeszcze wyraźniej zaznaczyło się, gdy grała w przewadze". Bronił przy tym Villi: "Popisał się świetną asystą do Leo, gra dobrze, a gole w końcu przyjdą. To oczywiste, że czuje głód bramek, ale pozostaje spokojny".
[źródło: Mundo Deportivo/FCBarcelona.cat/Sport]
Gerard Piqué twierdzi, że wygrana na Romareda jest dowodem na to, iż "zespół funkcjonuje jak należy". "W tak wielkich drużynach jak Barça wydaje się, że brak zwycięstwa jest katastrofą", dodał. Podkreślił również, że o zwycięstwo z ostatnim zespołem ligi było "trudno".
Piqué chwalił rozwiązanie taktyczne z trzema obrońcami. Przyznał też, że gra z przewagą jednego zawodnika "nieco ułatwiła poczynania".
Andrés Iniesta, w odniesieniu do defensywnego nastawienia przeciwnika, zauważył, że "rywale uważnie analizują" grę Barcelony. "Udaje nam się zdobywać kolejne trzy punkty i co najważniejsze, pozostawać na szczycie, a to zapewnia dużo spokoju".
"Ciężko zawsze grać na 100%, składa się na to wiele czynników, ale zespół pracuje tak, aby grać na najwyższym możliwym poziomie", dodał.
Thiago Alcántara stwierdził, że chciał wykorzystać "daną szansę" i że zawsze będzie do dyspozycji, gdy okaże się potrzebny. "Grając z nimi nabieram doświadczenia. Naprawdę wiele się uczę grając w takich meczach i trenując z tą drużyną", powiedział.
Dani Alves również docenił wartość zwycięstwa "na trudnym terenie". "Tym razem zagrałem nieco wyżej, czułem się komfortowo. Tak łatwo grać obok takich zawodników", mówił. Odniósł się również do sytuacji z 47. minuty, gdy Ponzio otrzymał czerwoną kartę: "Poczułem, że mnie uderzył. Teatr? Do tej pory boli mnie głowa. W takim razie od jutra porzucam futbol i poświęcę się teatrowi. Ktoś uznał, że to było aktorstwo, ale nigdy tego nie rozumiem".
Pedro stwierdził natomiast, że Barcelona "była lepsza w środku pola, co jeszcze wyraźniej zaznaczyło się, gdy grała w przewadze". Bronił przy tym Villi: "Popisał się świetną asystą do Leo, gra dobrze, a gole w końcu przyjdą. To oczywiste, że czuje głód bramek, ale pozostaje spokojny".
[źródło: Mundo Deportivo/FCBarcelona.cat/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (25)