Oceny za mecz z Panathinaikosem
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Valdés -7 - Przy wyniku 0:0 obronił sytuację nie do obronienia, odruchowo reagując lewą ręką przy strzale Cisse. Przez resztę meczu aktywnie uczestniczył w grze, a przy sporadycznych atakach gospodarzy zachowywał czujność.
Alves - 7 - Zaczął mecz od bardzo niecelnego podania do przodu do wychodzącego Villi, a później jeszcze wielokrotnie mylił się w podaniach zarówno na krótki, jak i na długi dystans. Trzeba jednak jak zawsze wziąć pod uwagę, jak olbrzymią ilość razy bierze on udział w akcjach, podłącza się ze skrzydła, rozgrywa. Jeśli normalni piłkarze funkcjonują na boisku dzięki wbudowanym bateriom, to Brazylijczyk biega na boisku jak gdyby miał zaimplementowane baterie atomowe plus zapasowe płuca. Prawy obrońca Barcelony zanotował ponadto spotkaniu z Panathinaikosem dwa najwyższej klasy zagrania kreujące akcje bramkowe Barçy. Najpierw asystował przy golu Pedro otwierającym wynik, a w 69. minucie popisał się fenomenalnym przerzutem "na nos" Iniesty. Wynagrodziło to szwankującą skuteczność gry obronnej oraz sporą (nawet jak na niego) ilość strat.
Piqué - 3 - Nie można wyzbyć się wrażenia, że od kilku meczów nie prezentuje swej optymalnej dyspozycji. Znakomite interwencje przeplata banalnymi błędami. Tym razem kompletnie zaspał przy akcji Cisse i zamiast pozycji spalonej - mieliśmy najgroźniejszą akcję gospodarzy w całym meczu. Gerard w tej sytuacji w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że znajduje się około półtora metra za linią własnej obrony, ustawioną przez Puyola. Jego niezrozumiałe gapiostwo w 5. minucie spotkania nieomal wykorzystał Luis García. Złapał też niepotrzebną kartkę, gdy ostro wszedł barkiem w twarz rywala, a następnie dodatkowo próbował się z tej całkowicie zasłużonej kary ‘wykręcić' . Szwankowała mu precyzja podań, a w inicjowaniu akcji i ofensywie wyjątkowo przewyższał go Puyol. Przed Gran Derbi martwi fakt, iż zatracił pewność którą wcześniej imponował. Pozytywem jest fakt, iż głownie ma to miejsce w meczach ze słabszymi przeciwnikami. Musi jednak pamiętać, iż stoper Barcelony nie może przysypiać na boisku, gdyż przy posiadaniu piłki przez 70% czasu gry każda strata w przednich formacjach grozi szybką kontrą. Nieprzekonujący występ Geri'ego.
Puyol - 5 - Bardziej skuteczny z duetu środkowych obrońców Barçy. Siedem przechwytów pomogło Valdésowi zakończyć mecz z czystym kontem. Poza sprokurowaną przez Piqué sytuacją, Puyi nie dawał poszaleć Cisse, zepsuł dzień Luisowi Garcii. Tym niemniej kapitan Barcelony nie ustrzegł się w tym spotkaniu od błędów. Trzykrotnie źle wybijał piłkę (5',50' oraz 77'), a co najmniej dwie z tych sytuacji mogły się skończyć straconymi bramkami. W pierwszej z opisanych sytuacji jego złe kopniecie zainicjowało chwile później recital pomyłek Piqué. Ponadto w drugiej połowie, po błędzie przy wyprowadzaniu piłki Abidala, dał się okiwać jednemu z napastników gospodarzy ponieważ zaatakował zmierzającego w jego kierunku zawodnika, mówiąc slangiem boiskowym, "na raz". Z całą pewność w grze żywego serca Dumy Katalonii widać również coraz mniejszą żwawość oraz szybkość, co niestety jest już winą wieku piłkarza. Pozytywem gry Puyola były natomiast efektowne wyprowadzenia piłki oraz nad wyraz częste wycieczki na połowę rywali.
Adriano - 7 - Największe pozytywne zaskoczenie meczu! Bardzo chętnie wybierał się pod pole karne gospodarzy i dało to wiele korzyści drużynie. Mogły się bardzo podobać jego dynamiczne wejścia, szybka gra z kolegami i dwie próby strzałów z dystansu (bliski sukcesu był szczególnie przy drugiej z nich, ale jak struna wyciągnął się golkiper gospodarzy). W 62. minucie wydawało się, że będzie strzelał - i cóż to była za asysta! Mniej widoczny w obronie, ale był na miejscu w chwilach zagrożenia. Z pewnością wykorzystał szansę otrzymaną od Guardioli.
Mascherano - 8 - Protektor środka pola. Wiele ataków gospodarzy rozbiło się o twardego jak skała Argentyńczyka. W przekroju całego meczu zanotował fantastyczną liczbę 12 przechwytów (mając przy tym 4-krotnie mniej strat) i choć mniej było go widać przed przerwą, to w drugiej odsłonie robił wszystko, by zapewnić spokój Valdésowi. Kiedy tylko pojawiała się korzystnie rozwijająca się akcja przeciwników, natychmiast tłamsił ją w zarodku. Jak zwykle dał drużynie kilka rzutów wolnych podyktowanych za faule na nim. Kilka jego piłek sprawiło, że niejeden culé zadał sobie pytanie: czy to podawał Xavi? Oddał ponadto jeden strzał na bramkę Greków.
Iniesta - 8 - To niesamowite, jak dojrzałym piłkarzem jest dziś Iniesta. Który już raz mówimy o tym w obecnym sezonie? Spokojniej i mniej efektywnie do przerwy, w drugiej połowie dał prawdziwy show. Z piłką przy nodze raz po raz przemierzał różne boiskowe korytarze. Gdy na tablicy utrzymywał się wynik 0:1, dwa genialne zagrania Andrésa na przestrzeni 10 minut sprawiły, że zrobiło się 0:3. Gdy było trzeba - ruszał w drybling, gdy tylko mógł - dystrybuował piłkę do partnerów. Obserwuje się jego grę z najwyższą przyjemnością.
Xavi - 7 - Mniej widoczny niż zwykle, ale przybił pieczątkę na wielu piłkach kierowanych w strefę ataku Barçy. To jego zagranie uruchomiło Iniestę przy golu Messiego. Często kręcił się z piłką w środku pola gry, penetrując wszystkie wolne boiskowe zaułki. Czekamy na więcej w poniedziałek.
Pedro - 8 - Młody skrzydłowy Barçy był tego dnia nie do powstrzymania dla graczy gospodarzy. Przez cały mecz wykazywał ogromną ruchliwość, zmieniając strony boiska, nie unikając zejść do środka i prezentując imponującą aktywność (i skuteczność!) w odbiorze oraz częste powroty pod własna bramkę. Znakomitym uderzeniem otworzył wynik, równie efektownie go zamknął. W kilku akcjach mógł się postarać o większą precyzję podań, ale powiedzmy otwarcie, że był to najlepszy występ Pedro w obecnym sezonie!
Messi - 8 - Zaczął mecz od ciągłych zmian pozycji oraz różnych miejsc, z których inicjował swoje ataki. Przez całe spotkanie co jakiś czas zachwycał przedzierając się przez szeregi przeciwników. Messi bardzo często w tym sezonie jest niczym Jack Nicholson (lub w nowszej wersji świętej pamięci Heath Ledger) wcielający się w postać Jokera w filmie o Batmanie: niby pojawia się na ekranie co jakiś czas na kilka chwil, ale to dla niego ogląda się film. Nie inaczej było w spotkaniu z Panathinaikosem. Dwie jego genialne akcje z końcówki pierwszej połowy można by oglądać w nieskończoność. Zwłaszcza akcja z 44. minuty, kiedy przedryblował czterech zawodników (a w zasadzie dwóch po dwa razy), była z gatunku "Najpiękniejsze akcje świata". Goleada Argentyńczyka w kolejnych spotkaniach trwa, choć akurat tę bramkę zawdzięcza bardziej kolegom niż sobie. Tym niemniej trzeba zauważyć, iż to on zaczął i skończył cudowną akcję zakończoną drugim golem wbitym na greckim terytorium. Ponadto Argentyńczyk nie unikał cofania się po piłkę w okolice środka boiska. W kilku akcjach brał na siebie odpowiedzialność, choć ostro grający rywale nie ułatwiali mu życia. Bardzo dobry prognostyk w kontekście Gran Derbi.
Villa - 4 - Zaraz na początku spotkania wykazał się negatywnie, kiedy stracił piłkę po około dwóch minutach (pomiędzy 1. a 3. minutą) utrzymywania się przez Barcelonę w jej posiadaniu. Wspomógł kilka akcji ofensywnych, ale spośród trójki napastników Barçy był tym, który piłkę przy nodze miał najrzadziej oraz najczęściej ją tracił. Pod koniec pierwszej połowy zmarnował dwie okazje na bramkę, a jedynym wyraźnym pozytywem jego występu był plasowany strzał z rogu pola karnego... W drugiej połowie wykazywał co chwilę kompletnym brakiem timingu. Trochę mało do opisania po meczu, w którym przebywał 90 minut na placu boju.
Rezerwowi:
Keita - 5 - Wszedł, by uspokoić grę w końcowej fazie meczu, ale tej przewagi fizycznej Barçy nie było za bardzo widać. "Piątka".
Abidal - 4 - Od razu, w trzeciej sekundzie po wejściu na boisku, popełnił faul. Po jego pojawieniu się na murawie piłkarze mistrza Grecji mieli wyraźnie więcej swobody w strefie obronnej Barçy, ale nie potrafili jej wykorzystać. Dobrego świadectwa Francuzowi to nie wystawia.
Maxwell - 4 - Zaraz po wejściu pokazał czemu jest rezerwowym, kiedy w zupełnie niegroźnej sytuacji poprzez złe podanie wzdłuż boiska do jednego ze stoperów sprokurował groźną sytuację. Poza tym nie miał za często piłki, choć można się było spodziewać kilku jego agresywniejszych wyjść lewym korytarzem, gdzie wcześniej ciągłymi szarżami Adriano wymęczył graczy defensywnych greckiej drużyny.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Valdés -7 - Przy wyniku 0:0 obronił sytuację nie do obronienia, odruchowo reagując lewą ręką przy strzale Cisse. Przez resztę meczu aktywnie uczestniczył w grze, a przy sporadycznych atakach gospodarzy zachowywał czujność.
Alves - 7 - Zaczął mecz od bardzo niecelnego podania do przodu do wychodzącego Villi, a później jeszcze wielokrotnie mylił się w podaniach zarówno na krótki, jak i na długi dystans. Trzeba jednak jak zawsze wziąć pod uwagę, jak olbrzymią ilość razy bierze on udział w akcjach, podłącza się ze skrzydła, rozgrywa. Jeśli normalni piłkarze funkcjonują na boisku dzięki wbudowanym bateriom, to Brazylijczyk biega na boisku jak gdyby miał zaimplementowane baterie atomowe plus zapasowe płuca. Prawy obrońca Barcelony zanotował ponadto spotkaniu z Panathinaikosem dwa najwyższej klasy zagrania kreujące akcje bramkowe Barçy. Najpierw asystował przy golu Pedro otwierającym wynik, a w 69. minucie popisał się fenomenalnym przerzutem "na nos" Iniesty. Wynagrodziło to szwankującą skuteczność gry obronnej oraz sporą (nawet jak na niego) ilość strat.
Piqué - 3 - Nie można wyzbyć się wrażenia, że od kilku meczów nie prezentuje swej optymalnej dyspozycji. Znakomite interwencje przeplata banalnymi błędami. Tym razem kompletnie zaspał przy akcji Cisse i zamiast pozycji spalonej - mieliśmy najgroźniejszą akcję gospodarzy w całym meczu. Gerard w tej sytuacji w ogóle nie zwrócił uwagi na to, że znajduje się około półtora metra za linią własnej obrony, ustawioną przez Puyola. Jego niezrozumiałe gapiostwo w 5. minucie spotkania nieomal wykorzystał Luis García. Złapał też niepotrzebną kartkę, gdy ostro wszedł barkiem w twarz rywala, a następnie dodatkowo próbował się z tej całkowicie zasłużonej kary ‘wykręcić' . Szwankowała mu precyzja podań, a w inicjowaniu akcji i ofensywie wyjątkowo przewyższał go Puyol. Przed Gran Derbi martwi fakt, iż zatracił pewność którą wcześniej imponował. Pozytywem jest fakt, iż głownie ma to miejsce w meczach ze słabszymi przeciwnikami. Musi jednak pamiętać, iż stoper Barcelony nie może przysypiać na boisku, gdyż przy posiadaniu piłki przez 70% czasu gry każda strata w przednich formacjach grozi szybką kontrą. Nieprzekonujący występ Geri'ego.
Puyol - 5 - Bardziej skuteczny z duetu środkowych obrońców Barçy. Siedem przechwytów pomogło Valdésowi zakończyć mecz z czystym kontem. Poza sprokurowaną przez Piqué sytuacją, Puyi nie dawał poszaleć Cisse, zepsuł dzień Luisowi Garcii. Tym niemniej kapitan Barcelony nie ustrzegł się w tym spotkaniu od błędów. Trzykrotnie źle wybijał piłkę (5',50' oraz 77'), a co najmniej dwie z tych sytuacji mogły się skończyć straconymi bramkami. W pierwszej z opisanych sytuacji jego złe kopniecie zainicjowało chwile później recital pomyłek Piqué. Ponadto w drugiej połowie, po błędzie przy wyprowadzaniu piłki Abidala, dał się okiwać jednemu z napastników gospodarzy ponieważ zaatakował zmierzającego w jego kierunku zawodnika, mówiąc slangiem boiskowym, "na raz". Z całą pewność w grze żywego serca Dumy Katalonii widać również coraz mniejszą żwawość oraz szybkość, co niestety jest już winą wieku piłkarza. Pozytywem gry Puyola były natomiast efektowne wyprowadzenia piłki oraz nad wyraz częste wycieczki na połowę rywali.
Adriano - 7 - Największe pozytywne zaskoczenie meczu! Bardzo chętnie wybierał się pod pole karne gospodarzy i dało to wiele korzyści drużynie. Mogły się bardzo podobać jego dynamiczne wejścia, szybka gra z kolegami i dwie próby strzałów z dystansu (bliski sukcesu był szczególnie przy drugiej z nich, ale jak struna wyciągnął się golkiper gospodarzy). W 62. minucie wydawało się, że będzie strzelał - i cóż to była za asysta! Mniej widoczny w obronie, ale był na miejscu w chwilach zagrożenia. Z pewnością wykorzystał szansę otrzymaną od Guardioli.
Mascherano - 8 - Protektor środka pola. Wiele ataków gospodarzy rozbiło się o twardego jak skała Argentyńczyka. W przekroju całego meczu zanotował fantastyczną liczbę 12 przechwytów (mając przy tym 4-krotnie mniej strat) i choć mniej było go widać przed przerwą, to w drugiej odsłonie robił wszystko, by zapewnić spokój Valdésowi. Kiedy tylko pojawiała się korzystnie rozwijająca się akcja przeciwników, natychmiast tłamsił ją w zarodku. Jak zwykle dał drużynie kilka rzutów wolnych podyktowanych za faule na nim. Kilka jego piłek sprawiło, że niejeden culé zadał sobie pytanie: czy to podawał Xavi? Oddał ponadto jeden strzał na bramkę Greków.
Iniesta - 8 - To niesamowite, jak dojrzałym piłkarzem jest dziś Iniesta. Który już raz mówimy o tym w obecnym sezonie? Spokojniej i mniej efektywnie do przerwy, w drugiej połowie dał prawdziwy show. Z piłką przy nodze raz po raz przemierzał różne boiskowe korytarze. Gdy na tablicy utrzymywał się wynik 0:1, dwa genialne zagrania Andrésa na przestrzeni 10 minut sprawiły, że zrobiło się 0:3. Gdy było trzeba - ruszał w drybling, gdy tylko mógł - dystrybuował piłkę do partnerów. Obserwuje się jego grę z najwyższą przyjemnością.
Xavi - 7 - Mniej widoczny niż zwykle, ale przybił pieczątkę na wielu piłkach kierowanych w strefę ataku Barçy. To jego zagranie uruchomiło Iniestę przy golu Messiego. Często kręcił się z piłką w środku pola gry, penetrując wszystkie wolne boiskowe zaułki. Czekamy na więcej w poniedziałek.
Pedro - 8 - Młody skrzydłowy Barçy był tego dnia nie do powstrzymania dla graczy gospodarzy. Przez cały mecz wykazywał ogromną ruchliwość, zmieniając strony boiska, nie unikając zejść do środka i prezentując imponującą aktywność (i skuteczność!) w odbiorze oraz częste powroty pod własna bramkę. Znakomitym uderzeniem otworzył wynik, równie efektownie go zamknął. W kilku akcjach mógł się postarać o większą precyzję podań, ale powiedzmy otwarcie, że był to najlepszy występ Pedro w obecnym sezonie!
Messi - 8 - Zaczął mecz od ciągłych zmian pozycji oraz różnych miejsc, z których inicjował swoje ataki. Przez całe spotkanie co jakiś czas zachwycał przedzierając się przez szeregi przeciwników. Messi bardzo często w tym sezonie jest niczym Jack Nicholson (lub w nowszej wersji świętej pamięci Heath Ledger) wcielający się w postać Jokera w filmie o Batmanie: niby pojawia się na ekranie co jakiś czas na kilka chwil, ale to dla niego ogląda się film. Nie inaczej było w spotkaniu z Panathinaikosem. Dwie jego genialne akcje z końcówki pierwszej połowy można by oglądać w nieskończoność. Zwłaszcza akcja z 44. minuty, kiedy przedryblował czterech zawodników (a w zasadzie dwóch po dwa razy), była z gatunku "Najpiękniejsze akcje świata". Goleada Argentyńczyka w kolejnych spotkaniach trwa, choć akurat tę bramkę zawdzięcza bardziej kolegom niż sobie. Tym niemniej trzeba zauważyć, iż to on zaczął i skończył cudowną akcję zakończoną drugim golem wbitym na greckim terytorium. Ponadto Argentyńczyk nie unikał cofania się po piłkę w okolice środka boiska. W kilku akcjach brał na siebie odpowiedzialność, choć ostro grający rywale nie ułatwiali mu życia. Bardzo dobry prognostyk w kontekście Gran Derbi.
Villa - 4 - Zaraz na początku spotkania wykazał się negatywnie, kiedy stracił piłkę po około dwóch minutach (pomiędzy 1. a 3. minutą) utrzymywania się przez Barcelonę w jej posiadaniu. Wspomógł kilka akcji ofensywnych, ale spośród trójki napastników Barçy był tym, który piłkę przy nodze miał najrzadziej oraz najczęściej ją tracił. Pod koniec pierwszej połowy zmarnował dwie okazje na bramkę, a jedynym wyraźnym pozytywem jego występu był plasowany strzał z rogu pola karnego... W drugiej połowie wykazywał co chwilę kompletnym brakiem timingu. Trochę mało do opisania po meczu, w którym przebywał 90 minut na placu boju.
Rezerwowi:
Keita - 5 - Wszedł, by uspokoić grę w końcowej fazie meczu, ale tej przewagi fizycznej Barçy nie było za bardzo widać. "Piątka".
Abidal - 4 - Od razu, w trzeciej sekundzie po wejściu na boisku, popełnił faul. Po jego pojawieniu się na murawie piłkarze mistrza Grecji mieli wyraźnie więcej swobody w strefie obronnej Barçy, ale nie potrafili jej wykorzystać. Dobrego świadectwa Francuzowi to nie wystawia.
Maxwell - 4 - Zaraz po wejściu pokazał czemu jest rezerwowym, kiedy w zupełnie niegroźnej sytuacji poprzez złe podanie wzdłuż boiska do jednego ze stoperów sprokurował groźną sytuację. Poza tym nie miał za często piłki, choć można się było spodziewać kilku jego agresywniejszych wyjść lewym korytarzem, gdzie wcześniej ciągłymi szarżami Adriano wymęczył graczy defensywnych greckiej drużyny.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (87)