Ibrahim Afellay: transfer dobry, przydatny i tani

Kuba

3 grudnia 2010, 19:18

18 komentarzy
Jeśli zapytasz holenderskiego fana, jacy są najlepsi piłkarze Eredevisie, to zawsze na odpowiedź składają się nazwiska dwóch tych samych piłkarzy, to Luis Suarez i Ibrahim Afellay. Pierwszy z nich gra dla Ajaxu, w mediach głośno o jego zainteresowaniu ze strony Barçy; o drugim grającym w PSV nie było rozgłosu, był za to szybki transfer.



Holender marokańskiego pochodzenia od jakiegoś czasu, zdaniem wielu predysponuje do gry w wielkim europejskim klubie. Takim piłkarzem jest również Nasri, który zostawił Olimpique Marsylia na rzecz Arsenalu Londyn. Za inny przykład podać można Yoanna Gourcuffa, który grał już w Milanie, aby po sukcesie z Girondins de Bordeaux przenieść się do Lyonu. Eden Hazard, grający dla Lille to kolejny z nich.

Odkąd Hiddink, będąc trenerem PSV "pobłogosławił" go, Afellay wiedział, że któregoś dnia zagra w wielkim klubie. Pytanie brzmiało tylko, która wielka europejska marka będzie nowym pracodawcą Holendra. Los chciał, że została nim Barcelona, chociaż o jej zainteresowaniu mówiło się niewiele. Afellay gra piłkę, która jest praktykowana w Barcelonie. Nie trenował w La Masia, nigdy nie był szkolony technikami panującymi w szkółce Barçy, ale ma to we krwi. Obok Xaviego, Iniesty, Puyola, Bojana, Messiego i Busquetsa oraz pod batutą Guardioli, nauczy się w pełni wykorzystywać swój potencjał.

Afellay na przestrzeni swojej kariery udowadniał, że czuje się świetnie zarówno z piłką przy nodze, jak i bez niej. Sposób myślenia na placu gry oraz technika sprawia, że powinien bez problemów przystosować się do "systemu" panującego w Barcelonie. Jedyna wątpliwość jest taka, że nie wiadomo, jak dużo czasu Holender będzie potrzebował, aby "oswoić się" z Camp Nou. Problem nie leży w kwestii sportowej, chodzi o to jakim człowiekiem jest Ibi. Będzie musiał przystosować się do zupełnie innego otoczenia. Ibrahim jest synem marokańskich imigrantów, nadal żyje skromnie nieopodal swojej mamy, w dzielnicy Overvecht w Utrechcie. Stamtąd codziennie dojeżdża na treningi do Eindhoven, gdzie zostaje na noc tylko po meczu. Jest osobą łączącą się z ludźmi, bardzo rodzinną. Co roku podróżuje do Alhucemas (Maroko) na wakacje. W Katalonii musi przyzwyczaić się żyć z dala od bliskiego otoczenia, ponadto potrzebna jest nauka nowego języka i zrozumienie innej kultury klubu.

W Eindhoven Afellay ma znakomitego nauczyciela, Philipa Cocu, który wyjaśnił mu wszystko co wiedział o Barcelonie. Młodego Holendra charakteryzuje także umiarkowanie ostry charakter, który powinien mu pomóc. Wie co może osiągnąć, sam wyznacza sobie "margines". Ibi przybywa tutaj żeby pomóc a nie być tylko rezerwowym, osobowość do osiągnięcia tego celu ma.

Cena, jaką zapłacili za Afellaya włodarze Barçy sprawia, że wątpliwe jest "znalezienie" tańszego piłkarza na europejskim rynku. Z drugiej strony jest jednak ryzyko - czy piłkarz wytrzyma "ciśnienie". W tym przypadku jednak nieprawdopodobny wydaje się scenariusz zbliżony do tego, jaki był pisany Czyhrynskiemu, nie mówiąc już o samej cenie.

Transfer Afellaya jest tani, znaczący a przede wszystkim przydatny. Są piłkarze, którzy pomimo tego, że nie trenowali w La Masia, to wydaje się jakby się tam wychowali - takim jest właśnie Ibrahim, który w styczniu dołączy do szeregów Barçy.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze