Oceny za mecz z Osasuną
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Adnotacja:
Cóż to była za podróż, cóż za emocje:) Trzeba zauważyć, iż piłkarze byli wyraźnie rozkojarzeni i popełniali w tym spotkaniu sporo niedokładności. Jednak zorganizowany w ostatniej chwili dojazd, niestandardowy przebieg przygotowań do meczu i agresywna gra gospodarzy, nie przeszkodziły podopiecznym Guardioli w wywiezieniu trzech punktów z tradycyjnie ciężkiego dla Barçy terenu.
Jednocześnie, już na wstępie, prosimy: nie odnośmy się już do ocen z Gran Derbi. Te dwa spotkania to dwa oddzielne piłkarskie wydarzenia i nie należy ich porównywać.
Valdés - 4 - Baaaaardzo dawno nie widzieliśmy takiego błędu Victora, jaki przytrafił mu się w 17. minucie. Tylko Soriano wie, czemu nie padła bramka. Ogólnie rzecz biorąc, podobnie jak większość graczy, wyszedł na spotkanie zbyt "schilloutowany" w początkowej fazie gry. Kilka minut przed omawianym błędem (w 6. minucie) bardzo nierozważnie zagrał krótkie podanie do Puyola, który musiał w ostatniej chwili wybijać piłkę na aut. Poza tym Valdés miał w tym meczu kilka mniejszych niedokładności i parę interwencji, z których o żadnej nie można powiedzieć, by decydowała o losach meczu. Do pozytywnych aspektów jego gry można doliczyć obroniony strzał Nekounama oraz bardzo dobre wyjście z 69. minuty, które pozwoliło uniknąć bramki. Cieszy kolejne czyste konto, ale Valdés był w tym meczu nazbyt rozkojarzony, by wystawić mu wyższą notę.
Alves - 6 - Już pierwsza jego centra, nie dość że zagrana ze spalonego, to na dodatek poszybowała w trybuny. Początek spotkania zdecydowanie przespał i widzieliśmy go rzadziej na połowie rywala, niż na własnej. Dopiero w dalszej części gry był znacznie bardziej widoczny i przydatny, kiedy swoim zwyczajem zaczął się podłączać skrzydłem pod akcje. Jego gra defensywna nie pozostawiała wiele do życzenia, choć przyznać trzeba, że sprawiał tym lepsze wrażenie, im bezpieczniejszy robił się wynik. Nie ma wielu innych obrońców, którzy we własnej strefie obronnej zamiast wykopać piłkę z całej siły przed siebie - decydują się na mijanie rywala z założeniem mu "siatki" włącznie:). Ta sytuacja z drugiej połowy doskonale charakteryzuje cały jego występ - niby skutecznie, ale w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej.
Piqué - 7 - Zaczął spotkanie od bardzo pewnej interwencji w obronie już w pierwszej minucie. Wyszedł na to spotkanie o wiele bardziej skupiony niż większość graczy i szybko zaczął przerywać akcje gospodarzy dobrym ustawianiem się. Kilka razy wyłuskał świetnie piłkę lub przeciął głową groźne dośrodkowanie (4', 12', 19'). Widać było, że na stadionie, który bardzo źle wspomina (samobój w 90') bardzo starał się, aby nie popełnić błędu. W ofensywie tym razem praktycznie niewidoczny, choć dość często wyprowadzał piłkę z własnej strefy obronnej.
Puyol - 7 - Mocno uprzykrzał życie Pandianiemu i choć na początku sprawił mu trochę problemów Camuñas, to Carles potrafił i na niego znaleźć sposób. Tego dnia środek obrony grał naprawdę dobrze, a sam kapitan licznymi przechwytami (7) przy tylko trzech stratach pomógł zachować czyste konto Valdésowi.
Abidal - 6 - Juanfran był dla niego trudniejszym przeciwnikiem niż Benzema i Di María i już na początku spotkania partnerzy dwukrotnie musieli naprawiać jego błędy. W 11. minucie Pedro nieomal sprokurował rzut karny dla gospodarzy po tym, jak Francuz dał się wyminąć w bocznym sektorze boiska, a w 13. minucie jego stratę naprawił Piqué. Z biegiem czasu gra Abidala wyglądała coraz pewniej, a on sam zaliczył dwa ważne odbiory (w całym meczu zanotował ich w sumie aż 11). Najtrudniejszą interwencją popisał się zaraz na początku drugiej połowy we własnym polu karnym przy wybiciu bardzo groźnej wrzutki do Masouda. Poza tym skutecznie powstrzymywał kreatywnych graczy gospodarzy, wybierając się od czasu do czasu za ofensywnymi akcjami partnerów.
Busquets - 6 - Mecz zaczął od dwóch strat, a summa summarum zanotował ich w spotkaniu aż 6. Na początku, podobnie jak większość zawodników (także Abidal, Iniesta, Valdés, Puyol i Villa), nie prezentował najwyższej koncentracji. W kilku akcjach zostawiał Osasunie za dużo swobody w środku pola, ale przerywając kilka innych uchronił zespół od komplikacji w tym meczu. Z czasem zaczął grać lepiej, notując finalnie aż siedemdziesiąt podań. Czternaście razy udało mu się przerwać akcję rywala. To on rozpoczął pierwszą akcję bramkową, a w pamięci po spotkaniu pozostanie kilka jego efektownych zagrań, w tym dwukrotne zagranie piłki piętą.
Xavi - 6 - Podobno miał w tym meczu odpocząć, ale sytuacja jednak skłoniła Pepa do pozostawienia Xaviego przez 80 minut na boisku. Oczywiście, nikt nie wymagał od niego powtórki niebotycznego występu z Realem i w sobotę zobaczyliśmy Xaviego w wersji oszczędnej: nie było mowy o zejściu poniżej pewnego poziomu, tradycyjnie dla siebie pełnił rolę stacji dystrybucyjnej dla mnóstwa piłek pomiędzy obroną, a atakiem, jednakże zabrakło jakiegoś szczególnego błysku. Nie ulega wątpliwości, że Xavi w tym sezonie nie zagra tylu minut, co w zeszłym. Zwłaszcza jeżeli ma utrzymać wysoki poziom, a nie jedynie przebywać na boisku. W jego grze było widać nieco zmęczenia, sporo niedokładności i strat, choć takie podania jak to z 30. minuty do wychodzącego Pedro, pokazały, kto zacz.
Iniesta - 6 - Zanotował niemal bliźniaczy występ, jak Xavi - prezentując może mniejszą dokładność od starszego kolegi z pomocy, ale decydując się niekiedy na jakiś zryw z piłką otwierający akcje Messiemu i Pedro. Ostro grający gospodarze nie ułatwiali mu życia. Pierwsze krzyżowe podanie (do Villi) zaliczył już w 3. minucie. Pozwolił na szczyptę zachwytu śliczną akcją pod własnym polem karnym po ‘objechaniu' trzech atakujących go gospodarzy w pierwszej połowie. Zdarzyło mu się w tym spotkaniu kilka niedokładności (m.in. bardzo niecelne i niedokładne podanie wzdłuż boiska, które trafiło do napastnika Osasuny), ale w ostatecznym rozrachunku, podobnie jak cała środkowa linia, rozegrał dobre, "normalne" spotkanie ligowe.
Pedro - 8 - Fenomenalny występ młodego skrzydłowego! Nie do zabiegania. W meczu, w którym napastnicy Barçy otrzymywali z linii pomocy mniej piłek niż zwykle (zarówno z powodu dyspozycji obu kreatorów gry, jak i fauli Osasuny), wykorzystał pierwszą szansę na gola, jaką dostał. I to jak! Z precyzją chirurga pokonał Ricardo i wyprowadził Barçę na prowadzenie, co pozwoliło zespołowi spokojnie przetrwać ciężkie chwile pod własną bramką pod koniec pierwszej i w drugiej połowie. Poza tym, raz po raz świetnie oskrzydlał akcje, tak jak w 5. minucie kiedy minimetry dzieliły Villę od strzelania bramki czy dwukrotnie w drugiej połowie, kiedy szukał w polu karnym Messiego oraz Villi. Przez cały występ było go wszędzie pełno, notorycznie nękał obrońców rywali bliskim pressingiem i aktywnie współpracował z kolegami. Bez jego ciężkiej pracy nie byłoby tych 3 punktów. To prawda, że po jego zagraniu we własnym polu karnym w 11. minucie sędzia będąc bardzo szczegółowym mógł dostrzec faul. Ale, ale... napastnik? We własnym polu karnym? No właśnie. I to jest klucz do całego występu Pedro, który na własnej połowie był w Pampelunie równie często, co na połowie rywali. Nie jest obrońcą, więc popełnił błąd; inna sprawa, że fizyczna gra Juanfrana nie pozwala tej akcji ocenić tak jednoznacznie, jak chciałyby madryckie gazety. W każdym razie nie ulega wątpliwości, że niezależnie od oceny tej sytuacji, całą swoją postawą w tym meczu Pedrito i tak zasługuje za taki występ na "ósemkę". Jego wersja z zeszłego sezonu zdecydowanie powróciła z pomundialowego fizycznego dołka.
Messi - 9 - Słabszy dzień może mieć Xavi, może mieć Villa, Valdés, nawet Iniesta i Piqué. Ale Messiego w jego dzisiejszej formie nie powstrzyma nic. To nie Xavi ani Iniesta zanotowali tego wieczora najwięcej zagrań łamiących defensywę Osasuny oraz najwięcej rajdów. Takim graczem był dryblujący, biegający, podający i strzelający Messi. Widząc słabszą dyspozycję kolegów, wziął pełną odpowiedzialność za wynik i zrobił wszystko, by wygrać. Wspaniale było obserwować, kiedy niczym w komórkowej odmianie pinballa po odbiciu się od różnych piłkarzy, piłka raz po raz wracała do Messiego. Argentyńczyk wciąż czując niedosyt wracał po nią głęboko i rozgrywał akcję od własnej połowy. Tak zdobył bramkę oraz wywalczył karnego, po którym zdobył druga bramkę. Co jeszcze możemy Państwu zaserwować? Deser w postaci wspaniałej asysty w kremie z geniuszu? Voilà!
Villa - 6 - Jeden z dwóch barcelońskich "łasuchów bramkowych" (oczywiście wraz Messim) miał tego dnia kompletnie rozregulowany celownik i w sytuacjach, które powinien wykorzystać z zamkniętym oczyma, strzelał w bramkarza lub niecelnie (50', 59', 74', 85'). Mecz zaczął zdecydowanie za głęboko, w pierwszym etapie gry często był przez to łapany na spalonym bądź słabo widoczny. Później z kolei grał dość niedokładnie, a zwłaszcza negatywnie wpłynęło to na świetną kontrę z 38. minuty, kiedy w akcji 4 na 4 bardzo źle rozprowadził piłkę. Fakt jednak jest taki, że przez całe spotkanie skupiał na sobie uwagę obrońców przez co więcej miejsca mieli jego dwaj partnerzy z ataku - choć sam nie wykreował tego dnia wiele. Oczywiście poza znakomitą asystą do Messiego, która doprowadziła do bramki dającej (tym razem) "turkusowym" bezcenny spokój dwubramkowego prowadzenia. Wyraźnie tego wieczora nie miał dnia na trafienie w 732 cm x 244 cm boiskowej przestrzeni, choć czasem mógł dziwić fakt, jak Villa świetnie się zrywa do wyjścia na czystą pozycję, a partnerzy jakby nie chcieli go zauważyć i woleli poklepać piłkę w środkowej części boiska. Zaangażowanie w grę obronną i genialna asysta do Messiego pozwalają mu zachować ocenę "6".
Rezerwowi:
Keita - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
Bojan - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
Jeffren - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający:SZUMI, challenger
Adnotacja:
Cóż to była za podróż, cóż za emocje:) Trzeba zauważyć, iż piłkarze byli wyraźnie rozkojarzeni i popełniali w tym spotkaniu sporo niedokładności. Jednak zorganizowany w ostatniej chwili dojazd, niestandardowy przebieg przygotowań do meczu i agresywna gra gospodarzy, nie przeszkodziły podopiecznym Guardioli w wywiezieniu trzech punktów z tradycyjnie ciężkiego dla Barçy terenu.
Jednocześnie, już na wstępie, prosimy: nie odnośmy się już do ocen z Gran Derbi. Te dwa spotkania to dwa oddzielne piłkarskie wydarzenia i nie należy ich porównywać.
Valdés - 4 - Baaaaardzo dawno nie widzieliśmy takiego błędu Victora, jaki przytrafił mu się w 17. minucie. Tylko Soriano wie, czemu nie padła bramka. Ogólnie rzecz biorąc, podobnie jak większość graczy, wyszedł na spotkanie zbyt "schilloutowany" w początkowej fazie gry. Kilka minut przed omawianym błędem (w 6. minucie) bardzo nierozważnie zagrał krótkie podanie do Puyola, który musiał w ostatniej chwili wybijać piłkę na aut. Poza tym Valdés miał w tym meczu kilka mniejszych niedokładności i parę interwencji, z których o żadnej nie można powiedzieć, by decydowała o losach meczu. Do pozytywnych aspektów jego gry można doliczyć obroniony strzał Nekounama oraz bardzo dobre wyjście z 69. minuty, które pozwoliło uniknąć bramki. Cieszy kolejne czyste konto, ale Valdés był w tym meczu nazbyt rozkojarzony, by wystawić mu wyższą notę.
Alves - 6 - Już pierwsza jego centra, nie dość że zagrana ze spalonego, to na dodatek poszybowała w trybuny. Początek spotkania zdecydowanie przespał i widzieliśmy go rzadziej na połowie rywala, niż na własnej. Dopiero w dalszej części gry był znacznie bardziej widoczny i przydatny, kiedy swoim zwyczajem zaczął się podłączać skrzydłem pod akcje. Jego gra defensywna nie pozostawiała wiele do życzenia, choć przyznać trzeba, że sprawiał tym lepsze wrażenie, im bezpieczniejszy robił się wynik. Nie ma wielu innych obrońców, którzy we własnej strefie obronnej zamiast wykopać piłkę z całej siły przed siebie - decydują się na mijanie rywala z założeniem mu "siatki" włącznie:). Ta sytuacja z drugiej połowy doskonale charakteryzuje cały jego występ - niby skutecznie, ale w kilku sytuacjach mógł zachować się lepiej.
Piqué - 7 - Zaczął spotkanie od bardzo pewnej interwencji w obronie już w pierwszej minucie. Wyszedł na to spotkanie o wiele bardziej skupiony niż większość graczy i szybko zaczął przerywać akcje gospodarzy dobrym ustawianiem się. Kilka razy wyłuskał świetnie piłkę lub przeciął głową groźne dośrodkowanie (4', 12', 19'). Widać było, że na stadionie, który bardzo źle wspomina (samobój w 90') bardzo starał się, aby nie popełnić błędu. W ofensywie tym razem praktycznie niewidoczny, choć dość często wyprowadzał piłkę z własnej strefy obronnej.
Puyol - 7 - Mocno uprzykrzał życie Pandianiemu i choć na początku sprawił mu trochę problemów Camuñas, to Carles potrafił i na niego znaleźć sposób. Tego dnia środek obrony grał naprawdę dobrze, a sam kapitan licznymi przechwytami (7) przy tylko trzech stratach pomógł zachować czyste konto Valdésowi.
Abidal - 6 - Juanfran był dla niego trudniejszym przeciwnikiem niż Benzema i Di María i już na początku spotkania partnerzy dwukrotnie musieli naprawiać jego błędy. W 11. minucie Pedro nieomal sprokurował rzut karny dla gospodarzy po tym, jak Francuz dał się wyminąć w bocznym sektorze boiska, a w 13. minucie jego stratę naprawił Piqué. Z biegiem czasu gra Abidala wyglądała coraz pewniej, a on sam zaliczył dwa ważne odbiory (w całym meczu zanotował ich w sumie aż 11). Najtrudniejszą interwencją popisał się zaraz na początku drugiej połowy we własnym polu karnym przy wybiciu bardzo groźnej wrzutki do Masouda. Poza tym skutecznie powstrzymywał kreatywnych graczy gospodarzy, wybierając się od czasu do czasu za ofensywnymi akcjami partnerów.
Busquets - 6 - Mecz zaczął od dwóch strat, a summa summarum zanotował ich w spotkaniu aż 6. Na początku, podobnie jak większość zawodników (także Abidal, Iniesta, Valdés, Puyol i Villa), nie prezentował najwyższej koncentracji. W kilku akcjach zostawiał Osasunie za dużo swobody w środku pola, ale przerywając kilka innych uchronił zespół od komplikacji w tym meczu. Z czasem zaczął grać lepiej, notując finalnie aż siedemdziesiąt podań. Czternaście razy udało mu się przerwać akcję rywala. To on rozpoczął pierwszą akcję bramkową, a w pamięci po spotkaniu pozostanie kilka jego efektownych zagrań, w tym dwukrotne zagranie piłki piętą.
Xavi - 6 - Podobno miał w tym meczu odpocząć, ale sytuacja jednak skłoniła Pepa do pozostawienia Xaviego przez 80 minut na boisku. Oczywiście, nikt nie wymagał od niego powtórki niebotycznego występu z Realem i w sobotę zobaczyliśmy Xaviego w wersji oszczędnej: nie było mowy o zejściu poniżej pewnego poziomu, tradycyjnie dla siebie pełnił rolę stacji dystrybucyjnej dla mnóstwa piłek pomiędzy obroną, a atakiem, jednakże zabrakło jakiegoś szczególnego błysku. Nie ulega wątpliwości, że Xavi w tym sezonie nie zagra tylu minut, co w zeszłym. Zwłaszcza jeżeli ma utrzymać wysoki poziom, a nie jedynie przebywać na boisku. W jego grze było widać nieco zmęczenia, sporo niedokładności i strat, choć takie podania jak to z 30. minuty do wychodzącego Pedro, pokazały, kto zacz.
Iniesta - 6 - Zanotował niemal bliźniaczy występ, jak Xavi - prezentując może mniejszą dokładność od starszego kolegi z pomocy, ale decydując się niekiedy na jakiś zryw z piłką otwierający akcje Messiemu i Pedro. Ostro grający gospodarze nie ułatwiali mu życia. Pierwsze krzyżowe podanie (do Villi) zaliczył już w 3. minucie. Pozwolił na szczyptę zachwytu śliczną akcją pod własnym polem karnym po ‘objechaniu' trzech atakujących go gospodarzy w pierwszej połowie. Zdarzyło mu się w tym spotkaniu kilka niedokładności (m.in. bardzo niecelne i niedokładne podanie wzdłuż boiska, które trafiło do napastnika Osasuny), ale w ostatecznym rozrachunku, podobnie jak cała środkowa linia, rozegrał dobre, "normalne" spotkanie ligowe.
Pedro - 8 - Fenomenalny występ młodego skrzydłowego! Nie do zabiegania. W meczu, w którym napastnicy Barçy otrzymywali z linii pomocy mniej piłek niż zwykle (zarówno z powodu dyspozycji obu kreatorów gry, jak i fauli Osasuny), wykorzystał pierwszą szansę na gola, jaką dostał. I to jak! Z precyzją chirurga pokonał Ricardo i wyprowadził Barçę na prowadzenie, co pozwoliło zespołowi spokojnie przetrwać ciężkie chwile pod własną bramką pod koniec pierwszej i w drugiej połowie. Poza tym, raz po raz świetnie oskrzydlał akcje, tak jak w 5. minucie kiedy minimetry dzieliły Villę od strzelania bramki czy dwukrotnie w drugiej połowie, kiedy szukał w polu karnym Messiego oraz Villi. Przez cały występ było go wszędzie pełno, notorycznie nękał obrońców rywali bliskim pressingiem i aktywnie współpracował z kolegami. Bez jego ciężkiej pracy nie byłoby tych 3 punktów. To prawda, że po jego zagraniu we własnym polu karnym w 11. minucie sędzia będąc bardzo szczegółowym mógł dostrzec faul. Ale, ale... napastnik? We własnym polu karnym? No właśnie. I to jest klucz do całego występu Pedro, który na własnej połowie był w Pampelunie równie często, co na połowie rywali. Nie jest obrońcą, więc popełnił błąd; inna sprawa, że fizyczna gra Juanfrana nie pozwala tej akcji ocenić tak jednoznacznie, jak chciałyby madryckie gazety. W każdym razie nie ulega wątpliwości, że niezależnie od oceny tej sytuacji, całą swoją postawą w tym meczu Pedrito i tak zasługuje za taki występ na "ósemkę". Jego wersja z zeszłego sezonu zdecydowanie powróciła z pomundialowego fizycznego dołka.
Messi - 9 - Słabszy dzień może mieć Xavi, może mieć Villa, Valdés, nawet Iniesta i Piqué. Ale Messiego w jego dzisiejszej formie nie powstrzyma nic. To nie Xavi ani Iniesta zanotowali tego wieczora najwięcej zagrań łamiących defensywę Osasuny oraz najwięcej rajdów. Takim graczem był dryblujący, biegający, podający i strzelający Messi. Widząc słabszą dyspozycję kolegów, wziął pełną odpowiedzialność za wynik i zrobił wszystko, by wygrać. Wspaniale było obserwować, kiedy niczym w komórkowej odmianie pinballa po odbiciu się od różnych piłkarzy, piłka raz po raz wracała do Messiego. Argentyńczyk wciąż czując niedosyt wracał po nią głęboko i rozgrywał akcję od własnej połowy. Tak zdobył bramkę oraz wywalczył karnego, po którym zdobył druga bramkę. Co jeszcze możemy Państwu zaserwować? Deser w postaci wspaniałej asysty w kremie z geniuszu? Voilà!
Villa - 6 - Jeden z dwóch barcelońskich "łasuchów bramkowych" (oczywiście wraz Messim) miał tego dnia kompletnie rozregulowany celownik i w sytuacjach, które powinien wykorzystać z zamkniętym oczyma, strzelał w bramkarza lub niecelnie (50', 59', 74', 85'). Mecz zaczął zdecydowanie za głęboko, w pierwszym etapie gry często był przez to łapany na spalonym bądź słabo widoczny. Później z kolei grał dość niedokładnie, a zwłaszcza negatywnie wpłynęło to na świetną kontrę z 38. minuty, kiedy w akcji 4 na 4 bardzo źle rozprowadził piłkę. Fakt jednak jest taki, że przez całe spotkanie skupiał na sobie uwagę obrońców przez co więcej miejsca mieli jego dwaj partnerzy z ataku - choć sam nie wykreował tego dnia wiele. Oczywiście poza znakomitą asystą do Messiego, która doprowadziła do bramki dającej (tym razem) "turkusowym" bezcenny spokój dwubramkowego prowadzenia. Wyraźnie tego wieczora nie miał dnia na trafienie w 732 cm x 244 cm boiskowej przestrzeni, choć czasem mógł dziwić fakt, jak Villa świetnie się zrywa do wyjścia na czystą pozycję, a partnerzy jakby nie chcieli go zauważyć i woleli poklepać piłkę w środkowej części boiska. Zaangażowanie w grę obronną i genialna asysta do Messiego pozwalają mu zachować ocenę "6".
Rezerwowi:
Keita - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
Bojan - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
Jeffren - brak oceny - Grał za krótko, aby ocenić.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (47)