La Masía: Miejsce gdzie produkowane są gwiazdy Barçy
Artykuł ten, został napisany przez Andy'ego Mittena i opublikowany na łamach portalu The National 26 grudnia 2010 roku. Z przyjemnością prezentujemy jego treść.
Xavi Hernández, najlepszy pomocnik świata, dobrze pamięta radę, jaką otrzymał mając zaledwie dziesięć lat podczas swojego pierwszego dnia pobytu w La Masía - XVIII-wiecznej wiejskiej rezydencji, która weszła w posiadanie Klubu na początku lat 50. ubiegłego stulecia. "Mój trener powiedział: ‘Obserwuj jak gra Pep Guardiola. Jest idealny na swojej pozycji - twojej pozycji'. No i miał rację. Gdyby Pep grał jeszcze zawodowo w piłkę, wciąż byłby lepszy od nas wszystkich". Szybki progres Hiszpana sprawił, że awansował do pierwszego zespołu i grał razem ze swoim obecnym trenerem. "Przez trzy lata byłem z Pepem w jednym zespole i ciągle się uczyłem" - kontynuował. "Zarówno na boisku jak i poza nim. Ma na tym punkcie obsesję tak jak ja. Obaj jesteśmy kibicami na co dzień. Każdego dnia rozmawiamy o zespołach, piłkarzach i taktykach".
Xavi, który ma obecnie 30 lat jest najlepszym przykładem jak dobrze działa szkółka FC Barcelona. Zamienia ona sześcio - siedmiolatków w gwiazdy światowego futbolu. "FC Barcelona to szkoła i ja miałem ten zaszczyt być jej uczniem" - mówi. "Nie tylko uczy Cię jak zostać dobrym piłkarzem, ale również dobrym człowiekiem. To wspaniałe środowisko, które także naucza szacunku, świadomości ciężkiej pracy i dyskrecji".
Ale Xavi i Guardiola to dopiero wierzchołek góry lodowej. Obecny skład Barçy składa się generalnie z piłkarzy (obecnie około siedmiu - ośmiu w wyjściowej jedenastce), którzy szkolili się w La Masíi: Lionel Messi, Carles Puyol, Xavi czy Andrés Iniesta to jedni z kilku innych zawodników, którzy nie kosztowali Klubu praktycznie ani grosza (nie licząc kosztów utrzymania w szkółce). Są to "produkty" systemu, który produkuje więcej klasowych zawodników niż jakikolwiek inny na świecie. "Nie kupujemy raczej zawodników w wieku 17 czy 18 lat, bo praktycznie niemożliwym jest dla nich przebicie się na najwyższy szczebel" - mówi Quique Costas, kolega z drużyny Johana Cruyffa z lat 70. i doświadczony trener młodzieżowy. "Nie są nauczeni stylu w jakim gra Barca".
Wspomniany "Styl Barçy" nie jest żadnym mitem czy legendą, tylko metodologią zapoczątkowaną przez Johana Cruyffa, legendę holenderskiej piłki i bohatera Barcelony, która osiągnęła wielki sukces. "Zawodnicy muszą myśleć szybko, grać z głową i zawsze przewidywać następne podanie" - mówi Guardiola. "Tak byliśmy uczeni i tego oczekują od nas kibice".
Cruyff przedstawił swoją koncepcję w 1988 roku, kiedy to został trenerem FCB. Do dnia dzisiejszego zagraniczni trenerzy zostają ulokowani w nowych obiektach treningowych Barcelony na południowym krańcu miasta, gdzie uczą się filozofii gry i metod treningowych zainspirowanych przez Cruyffa. Obserwują dzieci, młodych piłkarzy, którzy żyją w La Masía, rezerwy i pierwszy zespół.
Tommy Wilson, trener rezerw szkockiego zespołu Glasgow Ranges, niedawno wrócił z takiego szkolenia. "Rezerwy Barcelony są na szóstym miejscu w drugiej lidze. To daje im zdolność do łatwego przystosowania się. Zawodnik z drugiej drużyny może przejść do pierwszego zespołu i na odwrót". Wilson bardzo chciałby doczekać się rewolucji w szkockim systemie, by rezerwy mogły grać z seniorskimi drużynami. Guardiola jednak, dumny z systemu Barçy ma bardziej prozaiczny punkt widzenia: "Inne szkółki piłkarskie w Hiszpanii również wykonują kawał dobrej pracy, ale różnica polega na tym, że my dajemy szansę młodym zawodnikom".
Ale są także inne kluczowe różnice. "Uczymy dzieci, że wygrana to nie wszystko" - mówi trener sekcji ośmiolatków. "Po pierwsze, muszą grać fair. Następnie ofensywnie i dopiero muszą wygrywać. Wygrywanie jest ważne, ale dopiero wtedy, gdy poprzednie warunki są spełnione". Podczas gdy trener opowiada, jego podopieczni demolują na boisku rywali ku uciesze dopingujących ich rodziców, którzy mają nadzieję, że z ich pociech wyrosną następcy Messiego czy Iniesty. W odróżnieniu od innych krajów gdzie stawia się na najwyższych chłopców w swoim wieku, dzieci Barçy nie należą do takich. Pokazują one wszelkie zalety pierwszego zespołu, kiedy to rywale praktycznie nie dotykają piłki. Jednakże żaden z młodych zawodników Blaugrana nie jest arogancki czy zarozumiały. Po końcowym gwizdku oklaskują swoich rodziców z daleka, tak jak robią to Messi i spółka po każdym spotkaniu. Następnie trener przekazuje im pomeczowe sugestie, a później rozmawiają z dziennikarzem klubowej strony internetowej. Są przystosowywani do kontaktu z mediami już przed ukończeniem wieku 10 lat.
"Talent i ciężka praca są ważne dla tych chłopców", mówi trener. "Ale na dłuższą metę, ciężka praca jest ważniejsza". Jednakże nie każdy aspekt jest sukcesem. La Masía na przykład nigdy nie wyprodukowała klasowego napastnika. Nie w ciągu 30 lat. "Styl w jakim gramy, nie wymaga napastnika" - argumentuje Costas. "Kiedy klub czuje, że potrzebuje napastnika, kupuje najlepszego z innego klubu. Z tyloma wychowankami możemy sobie na to pozwolić". Obecna dwójka wychowanków grająca w ofensywie - Messi i Pedro, są nominalnymi skrzydłowymi, ale nawet "napastnik" David Villa kupiony w tym roku często grywa na boku. To zapewnia, że gole są zdobywane po akcjach na skrzydle.
Cruyff zasłużenie zbiera większość pochwał za stworzenie stylu Barcelony, ale to Laureano Ruiz - trener sekcji młodzieżowej w latach 70. - wprowadził system 4-3-3 czy 3-4-3 dla młodych piłkarzy. Barça wygrała pięć trofeów młodzieżowych pod jego wodzą. System Ruiza został wypromowany przez Cruyffa, który stworzył słynny "Dream Team" z początku lat 90. Obecnie, mając 73 lata, Ruiz prowadzi swoją własną szkółkę na północy Hiszpanii. "Są dwa powody, dla których Barça zajęła całe podium w klasyfikacji Złotej Piłki" - powiedział. "Po pierwsze, to co działo się za moich czasów zostało udoskonalone przez Cruyffa. A później doszedł czynnik Guardioli".
Kilku z obecnych czołowych piłkarzy Barçy, pochodzi ze słynnej klasy 1987 w La Masía - od roku urodzenia. Pomimo nauczenia, że wygrana to nie wszystko, Gerard Piqué, Lionel Messi czy Cesc Fabregas mogliby ciągle wygrywać ośmioma, dziewięcioma czy dziesięcioma golami. "Nigdy nie spotkałem się z grupą tak ambitną i wyrównaną" - mówi Alex García, wieloletni trener sekcji młodzieżowych. "Nie tylko w trakcie meczów, ale i podczas treningów. Czasami musiałem ich hamować. Zajęcia traktowali jakby to był finał".
Jedną z sił jaką Barça posiada jest to, że wielu z nich przez młodzieńcze lata dzieliło pokój, wspólnie jadło posiłki w La Masíi, co przerodziło się w przyjaźnie trwające do dziś. Nie wszyscy piłkarze jednak mieszkali w szkółce jak np. Xavi, który dojeżdżał ze swojej rodzinnej Terrassy. Zazwyczaj, chłopcy spoza Barcelony przeprowadzają się tu w wieku 14 lat. Niektórzy, jak Iniesta bardzo przeżywają rozłąkę, który na szczęście, szybko się przystosował. Zanim osiągną wiek 14 lat, trenują sześć godzin w tygodniu i rozgrywają jedno 90-minutowe spotkanie w weekend. Typowy dzień zaczyna się od dowiezienia autobusem do lokalnej szkoły. Wracają ok. 14 na obiad i sjestę. Następnie trenują od 17 do 18:30.
Piłkarze pierwszego zespołu często wpadają z wizytą. Bohaterzy i wzory do naśladowania u progu drzwi młodych piłkarzy są czymś niesamowitym. I z takim solidnym fundamentem, Barça tworzy solidną podstawę na przyszłość. Budowana od samego dołu, do samego szczytu. Dokładnie tak jak popularne Castell - ludzkie wieże w Katalonii.
[źródło: thenational][foto: dailymail]
Xavi Hernández, najlepszy pomocnik świata, dobrze pamięta radę, jaką otrzymał mając zaledwie dziesięć lat podczas swojego pierwszego dnia pobytu w La Masía - XVIII-wiecznej wiejskiej rezydencji, która weszła w posiadanie Klubu na początku lat 50. ubiegłego stulecia. "Mój trener powiedział: ‘Obserwuj jak gra Pep Guardiola. Jest idealny na swojej pozycji - twojej pozycji'. No i miał rację. Gdyby Pep grał jeszcze zawodowo w piłkę, wciąż byłby lepszy od nas wszystkich". Szybki progres Hiszpana sprawił, że awansował do pierwszego zespołu i grał razem ze swoim obecnym trenerem. "Przez trzy lata byłem z Pepem w jednym zespole i ciągle się uczyłem" - kontynuował. "Zarówno na boisku jak i poza nim. Ma na tym punkcie obsesję tak jak ja. Obaj jesteśmy kibicami na co dzień. Każdego dnia rozmawiamy o zespołach, piłkarzach i taktykach".
Xavi, który ma obecnie 30 lat jest najlepszym przykładem jak dobrze działa szkółka FC Barcelona. Zamienia ona sześcio - siedmiolatków w gwiazdy światowego futbolu. "FC Barcelona to szkoła i ja miałem ten zaszczyt być jej uczniem" - mówi. "Nie tylko uczy Cię jak zostać dobrym piłkarzem, ale również dobrym człowiekiem. To wspaniałe środowisko, które także naucza szacunku, świadomości ciężkiej pracy i dyskrecji".
Ale Xavi i Guardiola to dopiero wierzchołek góry lodowej. Obecny skład Barçy składa się generalnie z piłkarzy (obecnie około siedmiu - ośmiu w wyjściowej jedenastce), którzy szkolili się w La Masíi: Lionel Messi, Carles Puyol, Xavi czy Andrés Iniesta to jedni z kilku innych zawodników, którzy nie kosztowali Klubu praktycznie ani grosza (nie licząc kosztów utrzymania w szkółce). Są to "produkty" systemu, który produkuje więcej klasowych zawodników niż jakikolwiek inny na świecie. "Nie kupujemy raczej zawodników w wieku 17 czy 18 lat, bo praktycznie niemożliwym jest dla nich przebicie się na najwyższy szczebel" - mówi Quique Costas, kolega z drużyny Johana Cruyffa z lat 70. i doświadczony trener młodzieżowy. "Nie są nauczeni stylu w jakim gra Barca".
Wspomniany "Styl Barçy" nie jest żadnym mitem czy legendą, tylko metodologią zapoczątkowaną przez Johana Cruyffa, legendę holenderskiej piłki i bohatera Barcelony, która osiągnęła wielki sukces. "Zawodnicy muszą myśleć szybko, grać z głową i zawsze przewidywać następne podanie" - mówi Guardiola. "Tak byliśmy uczeni i tego oczekują od nas kibice".
Cruyff przedstawił swoją koncepcję w 1988 roku, kiedy to został trenerem FCB. Do dnia dzisiejszego zagraniczni trenerzy zostają ulokowani w nowych obiektach treningowych Barcelony na południowym krańcu miasta, gdzie uczą się filozofii gry i metod treningowych zainspirowanych przez Cruyffa. Obserwują dzieci, młodych piłkarzy, którzy żyją w La Masía, rezerwy i pierwszy zespół.
Tommy Wilson, trener rezerw szkockiego zespołu Glasgow Ranges, niedawno wrócił z takiego szkolenia. "Rezerwy Barcelony są na szóstym miejscu w drugiej lidze. To daje im zdolność do łatwego przystosowania się. Zawodnik z drugiej drużyny może przejść do pierwszego zespołu i na odwrót". Wilson bardzo chciałby doczekać się rewolucji w szkockim systemie, by rezerwy mogły grać z seniorskimi drużynami. Guardiola jednak, dumny z systemu Barçy ma bardziej prozaiczny punkt widzenia: "Inne szkółki piłkarskie w Hiszpanii również wykonują kawał dobrej pracy, ale różnica polega na tym, że my dajemy szansę młodym zawodnikom".
Ale są także inne kluczowe różnice. "Uczymy dzieci, że wygrana to nie wszystko" - mówi trener sekcji ośmiolatków. "Po pierwsze, muszą grać fair. Następnie ofensywnie i dopiero muszą wygrywać. Wygrywanie jest ważne, ale dopiero wtedy, gdy poprzednie warunki są spełnione". Podczas gdy trener opowiada, jego podopieczni demolują na boisku rywali ku uciesze dopingujących ich rodziców, którzy mają nadzieję, że z ich pociech wyrosną następcy Messiego czy Iniesty. W odróżnieniu od innych krajów gdzie stawia się na najwyższych chłopców w swoim wieku, dzieci Barçy nie należą do takich. Pokazują one wszelkie zalety pierwszego zespołu, kiedy to rywale praktycznie nie dotykają piłki. Jednakże żaden z młodych zawodników Blaugrana nie jest arogancki czy zarozumiały. Po końcowym gwizdku oklaskują swoich rodziców z daleka, tak jak robią to Messi i spółka po każdym spotkaniu. Następnie trener przekazuje im pomeczowe sugestie, a później rozmawiają z dziennikarzem klubowej strony internetowej. Są przystosowywani do kontaktu z mediami już przed ukończeniem wieku 10 lat.
"Talent i ciężka praca są ważne dla tych chłopców", mówi trener. "Ale na dłuższą metę, ciężka praca jest ważniejsza". Jednakże nie każdy aspekt jest sukcesem. La Masía na przykład nigdy nie wyprodukowała klasowego napastnika. Nie w ciągu 30 lat. "Styl w jakim gramy, nie wymaga napastnika" - argumentuje Costas. "Kiedy klub czuje, że potrzebuje napastnika, kupuje najlepszego z innego klubu. Z tyloma wychowankami możemy sobie na to pozwolić". Obecna dwójka wychowanków grająca w ofensywie - Messi i Pedro, są nominalnymi skrzydłowymi, ale nawet "napastnik" David Villa kupiony w tym roku często grywa na boku. To zapewnia, że gole są zdobywane po akcjach na skrzydle.
Cruyff zasłużenie zbiera większość pochwał za stworzenie stylu Barcelony, ale to Laureano Ruiz - trener sekcji młodzieżowej w latach 70. - wprowadził system 4-3-3 czy 3-4-3 dla młodych piłkarzy. Barça wygrała pięć trofeów młodzieżowych pod jego wodzą. System Ruiza został wypromowany przez Cruyffa, który stworzył słynny "Dream Team" z początku lat 90. Obecnie, mając 73 lata, Ruiz prowadzi swoją własną szkółkę na północy Hiszpanii. "Są dwa powody, dla których Barça zajęła całe podium w klasyfikacji Złotej Piłki" - powiedział. "Po pierwsze, to co działo się za moich czasów zostało udoskonalone przez Cruyffa. A później doszedł czynnik Guardioli".
Kilku z obecnych czołowych piłkarzy Barçy, pochodzi ze słynnej klasy 1987 w La Masía - od roku urodzenia. Pomimo nauczenia, że wygrana to nie wszystko, Gerard Piqué, Lionel Messi czy Cesc Fabregas mogliby ciągle wygrywać ośmioma, dziewięcioma czy dziesięcioma golami. "Nigdy nie spotkałem się z grupą tak ambitną i wyrównaną" - mówi Alex García, wieloletni trener sekcji młodzieżowych. "Nie tylko w trakcie meczów, ale i podczas treningów. Czasami musiałem ich hamować. Zajęcia traktowali jakby to był finał".
Jedną z sił jaką Barça posiada jest to, że wielu z nich przez młodzieńcze lata dzieliło pokój, wspólnie jadło posiłki w La Masíi, co przerodziło się w przyjaźnie trwające do dziś. Nie wszyscy piłkarze jednak mieszkali w szkółce jak np. Xavi, który dojeżdżał ze swojej rodzinnej Terrassy. Zazwyczaj, chłopcy spoza Barcelony przeprowadzają się tu w wieku 14 lat. Niektórzy, jak Iniesta bardzo przeżywają rozłąkę, który na szczęście, szybko się przystosował. Zanim osiągną wiek 14 lat, trenują sześć godzin w tygodniu i rozgrywają jedno 90-minutowe spotkanie w weekend. Typowy dzień zaczyna się od dowiezienia autobusem do lokalnej szkoły. Wracają ok. 14 na obiad i sjestę. Następnie trenują od 17 do 18:30.
Piłkarze pierwszego zespołu często wpadają z wizytą. Bohaterzy i wzory do naśladowania u progu drzwi młodych piłkarzy są czymś niesamowitym. I z takim solidnym fundamentem, Barça tworzy solidną podstawę na przyszłość. Budowana od samego dołu, do samego szczytu. Dokładnie tak jak popularne Castell - ludzkie wieże w Katalonii.
[źródło: thenational][foto: dailymail]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)