Oceny za mecz z Deportivo

SZUMI

11 stycznia 2011, 13:06

Brak komentarzy
Zasady obowiązujące podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5,5".

Oceniający: SZUMI, challenger, Blazeq oraz gościnny udział Hering

Valdés - 6 - Przez 90 minut raczej pełnił rolę obrońcy z doskoku niż bramkarza, ale kiedy koledzy z obrony myślami byli już w szatni, on został na posterunku. Ponad półtorej godziny spokoju i interwencja w sytuacji sam na sam w ostatniej minucie? Witamy w świecie Victora Valdésa. Co ciekawe, zaliczył dokładnie tyle samo interwencji, co jego vis a vis.

Adriano - 7 - Nie był on zastępcą Alvesa w ścisłym rozumieniu, ponieważ gra Barcelony z Adriano w składzie wyglądała trochę inaczej. Tak naprawdę nie jest on dla Daniego zmiennikiem w ścisłym rozumieniu tych słów, a raczej zawodnikiem dającym inne rozwiązanie- bardziej defensywne. Diabel Tasmański szalej na prawym skrzydle, zagarnie je w całości dla siebie, nierzadko zapominając o obronie. Tymczasem jego ‘dubler' znacznie częściej popisywał się udanymi interwencjami w defensywie, niż efektownymi rajdami prawym skrzydłem. Zanotował sześć odbiorów i stanowił pewny punkt defensywy gości. Czuł się bardzo pewnie na boisku, co było widać nie tylko w precyzji podań i chęci do szybszej gry piłką z partnerami, ale także we wzmożonej w stosunku do poprzednich występów pracowitości. Oby tak dalej!

Piqué - 6 - Nikłe starania w ataku gospodarzy sprawiły, że Geri nie miał za bardzo kiedy popracować w defensywie. Trudności ofensywy Barçy w przebijaniu się przez mur Depotivo sprawiały, że piłka częściej niż zwykle przechodziła przez Piqué. Po jednej z takich wycieczek obrońcy Barçy na połowę rywali, po błyskotliwej kiwce i odegraniu, trzecią bramkę zdobył Iniesta. Z drugiej strony, jako piłkarzy o wielu twarzach, Gerard postanowił wykazać się także pod własnym polem karnym, kiedy swoim błędem w końcówce spotkania zapewnił Victorowi trochę ‘rozrywki'. Miejmy nadzieję, że to nie był jeden z jego dowcipów, które teraz postanowił przenieść z szatni i Twittera na boisko. Poza tym Piqué raczej nie miał wielu szans na walkę z napastnikami rywali, podobnie jak i oni nie mieli wielu okazji, aby znaleźć się w okolicach pola karnego Barcelony. Ostatecznie zakończył mecz z czterema odbiorami, ale zanotował także cztery straty. Niezły występ, choć za "żarcik" z ostatniej akcji- ocena o jeden w dół.

Puyol - 7 - Jak na kapitana i najbardziej doświadczonego zawodnika przystało, odpowiedzialność wziął na siebie. Jako jedyny z defensorów wystrzegł się niepotrzebnych strat (zaledwie jedna w przeciągu 90 minut), przy tym bardzo często przerywając akcje ofensywne Deportivo (osiem odbiorów). Był twardy i nieustępliwy. Stanowili z Piqué idealne uzupełnienie. Młodszy z pary środkowych obrońców głównie dbał o dystrybucję piłki pomiędzy obroną a pomocą i atakiem, zaś Puyi odegrał większą rolę w przerywaniu akcji rywali. Spokój w polu karnym Valdésa w dużej mierze wynikał ze skuteczności środkowych obrońców, ze wskazaniem na Puyola.

Abidal - 7 - Tak znakomicie, jak w ostatnim meczu Pucharu Króla nie było. Rzadziej podłączał się pod akcje ofensywne niż w ostatnich spotkaniach, choć jedna z takich akcji dałaby mu bramkę w drugim kolejnym meczu, gdyby nie minimalny spalony. Ze swoich obowiązków defensywnych wywiązywał się jednak bardzo sumiennie, skutecznie uprzykrzając życie napastnikom gospodarzy. Mecz zakończył z 10 odbiorami na koncie i wieloma wygranymi pojedynkami biegowymi i główkowymi. Wciąż gra na bardzo wysokim poziomie.

Mascherano - 8 - Skupiony na swojej pracy od pierwszego do ostatniego gwizdka, cichy bohater meczu. Stanowił główne wytłumaczenie dominacji Barçy w środku pola (83% posiadania piłki), tym bardziej, że nie było Xaviego, który długim utrzymywaniem się przy piłce zwyczajowo podbija Barçy tę statystykę. Jeśli chodzi o pozycję defensywnego pomocnika, to Guardiola może narzekać na nadmiar bogactwa. Zarówno Busquets, jak i Mascherano prezentują się w tym sezonie więcej niż dobrze. W Bilbao Busquets był autorem aż 25% odbiorów swojej drużyny, a tym razem to Argentyńczyk niemal dokładnie powtórzył to osiągnięcie, zaliczając 15 udanych interwencji. Ponadto Javier był bardzo dokładny i zanotował zaledwie trzy straty, przy blisko 120 wykonanych podaniach. Statystyki te robią ogromne wrażenie i znakomicie pokazują, jak wielką pracę Argentyńczyk wykonuje na boisku. Ponadto Argentyńczyk zaliczył wiele bezbłędnych interwencji (8', 37', 56', 73'), często też był wsparciem dla kolegów (49', 86'); jeśli uznał za stosowne, powstrzymywał akcje faulem (14', 34'). To on rozpoczął akcję na 1:0 rozciągnięciem do Messiego. Był zawsze tam, gdzie potrzebna była asekuracja. Cules pozostaje się modlić, by Pep rzadkim korzystaniem z usług argentyńskiego twardziela nie zraził go do bordowo-granatowych barw. Polisa ubezpieczeniowa klubu (oby!) na najtrudniejsze boje w Lidze Mistrzów. Gra defensywna Masche potrafi być imponująca, a we wślizgach dorównuje mu bardzo niewielu piłkarzy na świecie. Gdy trzeba, podłącza się pod ofensywne akcje Barçy, ale nie da się ukryć, że w tym aspekcie ustępuje Busquetsowi. Nie szkodzi, od tego ma obok siebie innych.

Keita - 7 - Malijczyk to taka barcelońska Mrówka K. Więcej biegał bez piłki niż z nią przy nodze, ale to już norma w przypadku reprezentanta Mali. Ważne, że jego uczestnictwo w grze pressingiem przynosiło oczekiwany efekt, a podania były wykonywane z należytą dokładności. W części boiska pomiędzy obydwoma polami karnymi pojawiał się wszędzie tam, gdzie istniała realna szansa pojawienia się zagrożenia. Przy kilku jego wyjściach do prostopadłych piłek pachniało nawet bramką, ale ostatecznie nie oddał nawet jednego strzału. Do spółki z Mascherano zapewniali spokój bardziej kreatywnym partnerom. Kolejny z rzędu dobry mecz Seydou.

Iniesta - 7 - Może nie był to występ porywający, ale w roli jedynego kreatora barcelońskiej pomocy spisał się bardzo dobrze. Tym razem już nie mógł po prostu grać swojego i robić przewagi udanymi dryblingami i dokładnymi podaniami. Pod nieobecność Xaviego musiał skupić się na rozgrywaniu, a tutaj na liczne akcje indywidualne już nie było miejsca. Ze swoich zadań wywiązał się bardzo dobrze, uczestniczył w odbiorze (3), jednocześnie rzadziej niż zwykle tracąc piłkę (5). Co najważniejsze, zdobył bardzo ładną bramkę w stylu Messiego, strzałem nogą, po której większość kibiców i rywali spodziewa się jedynie roli podpórki. Brawo.

Pedro - 5 - Tym razem słabszy występ przytrafił się najmłodszemu członkowi M-V-P. Jeśli analizować grę trójki napastników, to właśnie do Pedro można mieć najwięcej zastrzeżeń. W jego grze brakowało błysku, przez co dużo rzadziej udawało się mu wygrywać pojedynki z rywalami. Wyjątkowo szwankowało jego przyjęcie, przez co zakończyło się na nim kilka ciekawie się zapowiadających akcji zespołu. Miało to między innymi wpływ na olbrzymią ilość zanotowanych strat (14), gdyż pracowity skrzydłowy zwykł prezentować dużo większą dokładność. Dużo starań, ale praktycznie nic z nich nie wychodziło. Ostatecznie jednak wpisał się na listę strzelców, co podnosi jego ocenę.

Villa - 6 - Podobnie jak Pedro nie błyszczał, ale zdobył kluczową dla losów meczu bramkę i zanotował kilka ciekawych akcji ofensywnych. Niemniej od piłkarza jego formatu wymaga się, by stanowił znacznie częstsze zagrożenie dla obrony rywali. Na El Riazor szczególnie po przerwie wyglądało z tym różnie. W jego grze nie było widać tyle chaosu, co w poczynaniach Pedro, a jego nieustępliwość była bardzo przydatna przy ustawianiu pressingu na połowie przeciwnika. Niezłe 70 minut w wykonaniu Davida.

Messi - 8 - Nie ma co ukrywać, że Argentyńczyk nie wrócił jeszcze do pełni formy po przerwie świątecznej. Niby był niewidoczny przez większość meczu, niby mnóstwo jego akcji nie dawało pożądanego rezultatu. Ale nim skończył się mecz, Argentyńczyk wypracował bramkę Villi, idealnie przymierzył z wolnego strzałem przypominającym jako żywo uderzenia pewnego wracającego do Brazylii byłego maga Barcelony, a także samodzielnie wykreował akcję bramkową, po której Pedro podwyższył na 4:0. A podobno El Fenomeno był tylko jeden...Taki wkład w zwycięstwo jest w zupełności wystarczający, aby uznać Leo jednym z bohaterów pojedynku z Deportivo. I nie zmieni tego nawet spora liczba strat (11) i nieudanych rajdów.

Rezerwowi:

Bojan - 5 - Zaprezentował trzy ciekawe klepki i starał się pomóc drużynie, będąc w ciągłym ruchu. Dał solidną zmianę, ale na podwyższenie oceny wyjściowej zapracować nie zdążył.

Afellay & Thiago - bez oceny - Obaj spędzili na boisku dziesięć minut i nie mieli zbyt wielu okazji okazji, żeby się pokazać. Wymienili się piłką w 88. minucie, w sytuacji z 91. minuty Ibi został uprzedzony przez wślizg Aranzubii.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze