Pierwszy finał 2011! Almería - Barcelona 0:3

Lucas

2 lutego 2011, 19:22

Brak komentarzy
Zgodnie z przewidywaniami Barcelona nie dała sobie wyrwać z garści wejściówki na finał Pucharu Króla, wywalczonej w zeszłym tygodniu na Camp Nou. Jako że Real Madryt również awansował, po raz pierwszy od 21 lat będziemy świadkami Derbów Europy w Copa del Rey.

Na stadionie Igrzysk Śródziemnomorskich Katalończycy zaaplikowali rywalom kolejne trzy gole, pozbawiając wszelkich nadziei na dobry rezultat. Mimo, że Blaugrana wystąpiła rezerwowym składem, od pierwszych minut zdominowała sytuację na boisku, a strzelcami bramek okazali się kolejno Adriano, Thiago oraz Afellay. Na pochwały zasłużyli szczególnie dwaj ostatni - pierwszy z nich potwierdził swój wielki talent, drugi natomiast godnie zastąpił Xaviego w środku pola.

Pep Guardiola nie zaskoczył - od pierwszych minut na boisku zobaczyliśmy skład niemal wywrócony do góry nogami. Z tradycyjnej once de gala (galowej jedenastki) zagrali od początku jedynie Busquets i Dani Alves. Co więcej, Katalończyk, który nominalnie gra na pozycji defensywnego pomocnika, ustawiony został przez trenera na środku obrony, obok Gabriela Milito. Po raz pierwszy w tym sezonie, razem w linii ataku ustawieni zostali Nolito, Bojan oraz Afellay, a najważniejsze ogniwa drużyny rozpoczęły mecz na ławce rezerwowych. Najbardziej eksploatowani - Xavi i Messi, w końcu dostali wolne i było mało prawdopodobne, by Guardiola w trakcie meczu skorzystał z ich usług.

Mecz rozpoczął się bardzo spokojnie. Pomimo braku w wyjściowej jedenastce Barçy etatowych rozgrywających, podopieczni Guardioli szybko wygrali walkę o środek pola. Poprawnie swoje zadania wykonywał Afellay, który od pierwszego gwizdka sędziego operował na pozycji nieobecnego dzisiaj Xaviego. Obrońców Almeríi mocno jednak zaskoczyła aktywność Bojana na prawym skrzydle - Katalończyk między 4. a 6. minutą dwukrotnie centrował z linii końcowej, lecz w obu przypadkach adresaci nie zdołali oddać strzału. Tak też wyglądały kolejne akcje Katalończyków, w tym również i ta przeprowadzona przez Afellaya. Holender w 22. minucie nie dał się sprowadzić do parteru, minął trzech obrońców, ale jego uderzenie z 16 metrów w ostatniej chwili zostało w porę zablokowane.

Gospodarze po raz pierwszy doszli do głosu w 26. minucie i od razu mocno zagrozili bramce José Manuela Pinto. Świeżo wypożyczony z Valencii środkowy pomocnik Feghouli mocno uderzył z prawej strony pola karnego po zgraniu piłki głową przez Goitoma - Francuz jednak minimalnie przestrzelił. Przekonawszy się o możliwościach rywala, Barcelona przyspieszyła tempo i już 2 minuty później dała jasną odpowiedź. Aktywny Afellay rozegrał piłkę z Nolito, a następnie wpadł w pole karne i z prawej strony oddał płaski strzał w dalszy róg bramki, który znakomicie wybronił Esteban.

W kolejnej sytuacji musiał jednak skapitulować. W 35. minucie grający na lewym skrzydle Adriano mocno zaskoczył obronę gospodarzy, dając Barcelonie prowadzenie w tym meczu. Brazylijczyk wzorem poprzedniej akcji, zagrał ‘ściankę' z Nolito i wbiegł w pole karne z lewej flanki, mijając Lunę i płaskim strzałem nie dał szans Estebanowi. Tymczasem Almería, chcąca za wszelką cenę pozostawić po sobie dobre wrażenie, w 43. minucie ponownie podjęła próbę przeprowadzenia groźnej akcji. Po centrze z prawej strony Corony, piłkę z linii końcowej do Goitoma zgrał Uche - ten pierwszy jednak wywalczył tylko rzut rożny. Po jego wykonaniu dość nieoczekiwanie w polu karnym Barcelony zrobił się ‘kocioł'. Do bezpańskiej piłki w końcu dopadł Luna, ale jego uderzenie powędrowało nad poprzeczką. Była to jedna z niewielu akcji, w której Duma Katalonii mogła czuć się zagrożona.

W pierwszej połowie trudno było dostrzec nieobecność najważniejszych filarów Dumy Katalonii. Z każdą minutą malała też nadzieja gospodarzy na dobry rezultat, a to im najbardziej zależało, by pokazać się kibicom z dobrej strony. Optymiści, którzy przed meczem powiesili transparent z napisem "Interesuje nas wynik 6-0", musieli szybko zweryfikować swoje oczekiwania. W drugiej połowie obraz gry zmienił się jeszcze mocniej na korzyść Blaugrany, która zaatakowała z większym animuszem, przeprowadzając kilka popisowych akcji.

Jedną z nich była ta z 55. minuty, kiedy za sprawą świetnej współpracy dwóch Brazylijczyków, padł gol na 2:0. Wychowanek Barcelony, Thiago Alcántara specjalnie ściągnięty na ten mecz z zespołu rezerw przez Josépa Guardiolę, znakomicie podał do Daniego Alvesa na prawe skrzydło, a ten oddał mu piłkę posyłając na jego głowę idealne dośrodkowanie. Thiago skorzystał z prezentu kolegi i nie dał szans rozpaczliwie interweniującemu Estebanowi. Xavi, Messi i Pedro obserwujący mecz z ławki, nie kryli zaskoczenia i gromkimi brawami nagrodzili kolegów.

To jednak nie był koniec. 10 minut po zdobyciu bramki, Barcelona podwyższyła prowadzenie na 3:0. Tym razem swój świetny mecz spuentował golem Afellay, który wykorzystał podanie z linii końcowej Keity. Holender mając obok siebie czterech rywali przyjął piłkę na 12. metrze i z prawej strony pola karnego mocno uderzył na dalszy słupek. Esteban po raz trzeci skapitulował, a gospodarze zostali odarci z wszelkich złudzeń. Nowy nabytek Blaugrany miał jeszcze jedną szansę na drugiego gola - w 72. minucie niemal z tej samej pozycji strzelił obok bramki.

Z upływem minut na twarzy Guardioli malowała się jeszcze większa satysfakcja, mimo kolejnych dwóch okazji zmarnowanych przez jego podopiecznych. Najpierw sytuację wypracował sobie Thiago, a tuż przed ostatnim gwizdkiem pojedynek sam na sam z bramkarzem Almeríi przegrał Bojan. Zawodnicy Barcelony nie mieli jednak czego żałować. Grając rezerwami potrafili zdominować rywala, nie dając mu żadnych nadziei nawet na jednego gola. Analuzyjczycy w trzech rozegranych spotkaniach z Barceloną w tym sezonie dali sobie wbić już 16 bramek. Całkiem możliwe, że będzie ich jeszcze więcej, ponieważ obie drużyny spotkają się ze sobą jeszcze ligowych rozgrywkach. Blaugrana natomiast w poczuciu w pełni wykonanej misji trzyma w garści bilet na finał Copa del Rey zaplanowany na 20 kwietnia. O Puchar zmierzy się z Realem Madryt.


Copa del Rey, mecz półfinałowy (rewanż)


Almería - Barcelona 0:3 (0:1)

Bramki:


0:1 Adriano '35,
0:2 Thiago '55,
0:3 Afellay '67.


Arbiter: Ayza Gámez (Walencja).
Żółte kartki: Michel, Bernardello (Almería), Busquets (Barcelona).

Pierwszy mecz: 5:0 dla Barcelony. Awans: Barcelona.


Almería: Esteban; Michel, Carlos García, Pellerano (Acasiete '62), Luna; Fabián Vargas, Bernardello; Feghouli, Corona (Crusat '68), Kalu Uche, Goitom.

FC Barcelona: Pinto; Dani Alves, Busquets (Piqué '46), Milito, Adriano; Mascherano, Keita, Thiago; Bojan, Afellay, Nolito.

Rezerwowi: Valdés, Piqué, Abidal, Xavi, Messi, Villa, Pedro.


Statystyki:

Posiadanie piłki: 35% - 65%
Strzały: 9 - 15
Strzały celne: 2 - 7
Rzuty rożne: 8 - 3
Interwencje bramkarzy: 5 - 2
Straty: 75 - 71
Odbiory: 55 - 58
Faule: 18 - 6
Żółte (czerwone) kartki: 2 (0) - 1 (0)
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze