Remis jak przegrana; Newcastle-Arsenal 4:4

mim

6 lutego 2011, 12:21

Brak komentarzy
Arsenal Londyn, deklasując Newcastle United w pierwszych dwudziestu sześciu minutach wczorajszego ligowego spotkania, zremisował ostatecznie wygrany pozornie mecz. Kanionierzy, rywal Barçy w 1/8 Ligi Mistrzów, pozwolili Srokom wpakować sobie aż cztery bramki po przerwie.

Podopieczni Arsènea Wengera, w spotkaniu 26. kolejki Premiership, wygrywali do przerwy z Newcastle 4:0, strzelając pierwszą bramkę (Theo Walcott) już w 43. sekundzie meczu. Wydawać by się mogło, że trzy kolejne trafienia, Johana Djourou i Robina van Persiego (dwa gole), dokończyły dzieła zniszczenia już w pierwszej odsłonie rywalizacji na St. James's Park. Tak się jednak nie stało, gospodarze bowiem zdołali odrobić straty, doprowadzając po przerwie do remisu 4:4. To był najbardziej spektakularny "comeback" w historii angielskiej Premier League.

"Czerwień" dla Diaby'ego i "upadek" Arsenalu

Wszystko zaczęło się od czerwonej kartki, którą ukarany został defensywny pomocnik ekipy z The Emirates, Abou Diaby. Kanonierzy mocno odczuli stratę Francuza, co skrzętnie wykorzystali podopieczni Alana Pardew. Dwa wykorzystane rzuty karne, trafienie Leona Besta oraz piękny gol Cheika Tioté w końcówce spotkania dały Newcastle upragniony remis.

Historyczne osiągnięcie

Przegrywając czteroma bramkami w pierwszej połowie i doprowadzając do remisu w drugiej, Newcastle United przeszło do historii Premiership. Gorzką pigułkę musieli przełknąć nie tylko piłkarze Arsenalu i sam Arsène Wenger, ale także kibice Kanonierów, którzy patrzyli na blamaż drużyny, mającej przecież w pierwszych trzech kwadransach meczu wszystko pod kontrolą.


[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze