Dwa mecze Messiego bez bramki
Leo Messi nie znalazł (z różnych przyczyn) drogi do bramki rywala ani w meczu ze Sportingiem, ani w spotkaniu z Arsenalem. Taka seria to co prawda żadna nowość dla większości piłkarzy, ale dla Argentyńczyka to nieco nietypowa sytuacja.
Jak się bowiem okazuje, to pierwszy raz w tym sezonie, kiedy Messi gra po 90 minut i w dwóch spotkaniach z rzędu nie strzela bramki. Najlepszy strzelec Barcelony w obecnych rozgrywkach nie trafił najpierw na El Molinón, później zaś zabrakło szczęścia na Emirates. Wydaje się zatem, że skuteczność powinna wrócić już w niedzielę, w starciu z Athletikiem Bilbao.
Messi śni się po nocach prawie każdej defensywie z Primera Division. To prawda, że w pierwszej połowie sezonu nie znalazł drogi do bramki w meczach ze Sportingiem i Athletikiem, a nawet w spotkaniu Ligi Mistrzów z Rubinem Kazań, ale wynikało to z brutalnego zagrania Ujfalusiego z meczu z Atlético Medryt, po którym Messi nie zagrał w żadnym z wyżej wymienionych spotkań w pełnym wymiarze czasowym.
Pod koniec 2010 roku, Messi nie był na liście strzelców w meczach, w których Barça gromiła swoich rywali. Nie trafił w meczach z Realem Sociedad (5:1) oraz Espanyolem (4:1 na wyjeździe). W następnym, pucharowym spotkaniu z Athletikiem, Messi siedział na ławce rezerwowych. W pierwszym meczu 2011 roku, przeciwko Levante, Argentyńczyk dostał od Pepa Guardioli wolne.
Odkąd trenerem Barcelony jest Pep Guardiola, Messi zawsze strzelał bramki w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Camp Nou. W sezonie 2008/2009 Argentyńczyk zdobył trzecią bramkę w meczu z Olympique Lyon, wygranym ostatecznie 5:2. Rok później Messi dwukrotnie pokonał bramkarza VfB Stuttgart.
W 1/4 finału zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, Messi zachwycił cały świat i w rewanżowym spotkaniu przeciwko Arsenalowi aż czterokrotnie pokonał Manuela Almunię i dał Barcelonie przepustkę do półfinału tych rozgrywek. Tego wieczoru, 6 kwietnia 2010 roku, Messi wyrównał rekord bramek strzelonych w Lidze Mistrzów w jednym meczu i stanął pośród takich sław jak Marco van Basten, Simone Inzhagi, Andrij Szewczenko czy Ruud van Nistelrooy.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Jak się bowiem okazuje, to pierwszy raz w tym sezonie, kiedy Messi gra po 90 minut i w dwóch spotkaniach z rzędu nie strzela bramki. Najlepszy strzelec Barcelony w obecnych rozgrywkach nie trafił najpierw na El Molinón, później zaś zabrakło szczęścia na Emirates. Wydaje się zatem, że skuteczność powinna wrócić już w niedzielę, w starciu z Athletikiem Bilbao.
Messi śni się po nocach prawie każdej defensywie z Primera Division. To prawda, że w pierwszej połowie sezonu nie znalazł drogi do bramki w meczach ze Sportingiem i Athletikiem, a nawet w spotkaniu Ligi Mistrzów z Rubinem Kazań, ale wynikało to z brutalnego zagrania Ujfalusiego z meczu z Atlético Medryt, po którym Messi nie zagrał w żadnym z wyżej wymienionych spotkań w pełnym wymiarze czasowym.
Pod koniec 2010 roku, Messi nie był na liście strzelców w meczach, w których Barça gromiła swoich rywali. Nie trafił w meczach z Realem Sociedad (5:1) oraz Espanyolem (4:1 na wyjeździe). W następnym, pucharowym spotkaniu z Athletikiem, Messi siedział na ławce rezerwowych. W pierwszym meczu 2011 roku, przeciwko Levante, Argentyńczyk dostał od Pepa Guardioli wolne.
Odkąd trenerem Barcelony jest Pep Guardiola, Messi zawsze strzelał bramki w 1/8 finału Ligi Mistrzów na Camp Nou. W sezonie 2008/2009 Argentyńczyk zdobył trzecią bramkę w meczu z Olympique Lyon, wygranym ostatecznie 5:2. Rok później Messi dwukrotnie pokonał bramkarza VfB Stuttgart.
W 1/4 finału zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, Messi zachwycił cały świat i w rewanżowym spotkaniu przeciwko Arsenalowi aż czterokrotnie pokonał Manuela Almunię i dał Barcelonie przepustkę do półfinału tych rozgrywek. Tego wieczoru, 6 kwietnia 2010 roku, Messi wyrównał rekord bramek strzelonych w Lidze Mistrzów w jednym meczu i stanął pośród takich sław jak Marco van Basten, Simone Inzhagi, Andrij Szewczenko czy Ruud van Nistelrooy.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)