Zaległe oceny za mecz z Arsenalem
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający: Blazeq, Challenger, SZUMI
Tytułem wstępu
Telenowela pod tytułem "Oceny za Arsenal" znalazła swój happy end. Esmeralda wreszcie uwiodła swojego Antonia wraz z całym jego dobytkiem i pozycją społeczną, a my pozostawiamy Wam do lektury dość gorzki artykuł, który na tydzień przed rewanżem zdaje się być nawet bardziej na miejscu, niż chwilę po meczu, kiedy każdym targały emocje, a Keita był już przez niejednego wysyłany na emeryturę do Kataru lub jeszcze gorzej, do... polskiej Ekstraklasy.
Dziękujemy za cierpliwość.
Valdés - 3 - Przez cały mecz grał pewnie, skutecznie i dawał zespołowi spokój. W pierwszej połowie wyszedł obronną ręką z paru groźnych starć, należy szczególnie wyróżnić jego obronę strzału Robina van Persie z 6. minuty. W drugiej też spisywał się bez zarzutu... do czasu. Niestety w kluczowym momencie meczu ten spokój zburzył jego koncentrację i Víctor zachował się tak, jakby chciał zrobić na złość kolegom - przepuścił piłkę, która nie miała prawa znaleźć się w siatce. Bez względu na decyzje personalne Guardioli i formę pozostałych zawodników, to właśnie wielki błąd Valdésa całkowicie odmienił losy spotkania. Takie gole-babole nie mogą się już więcej przytrafiać Víctorowi, a już na pewno nie w tak ważnych pojedynkach.
Alves - 5 - Do przodu biegał z niesłabnącym zapałem, ale już powroty na własną połowę zajmowały mu zdecydowanie zbyt dużo czasu. W ofensywie był bardzo aktywny, a kilka jego rajdów mogło się podobać. Zabrakło skutecznego dośrodkowania. Na ocenie zaważyć muszą jednak liczne straty (8), ospałe wracanie we własne pole karne przy golu Arszawina i nie najwyższa skuteczność gry obronnej 1 na 1 (tylko 4 odbiory). Brazylijczyka stać na znacznie lepszą grę.
Piqué - 5 - Przez długi czas tworzył z Abidalem bardzo pewną parę stoperów. W ostatnim kwadransie drugiej połowy za bardzo się jednak rozluźnił i nie był wystarczająco agresywny. Być może świadomość tego, że do końca pozostało już tylko 15 minut wpłynęła na jego postawę, ale takie zachowanie jest niedopuszczalne. Przy pierwszej bramce dla Arsenalu nie zdołał zablokować strzału Van Persiego i choć to Valdés jest głównym winowajcą, to pewną odpowiedzialność za utratę gola ponosi również Gerard. Warto jednak zauważyć znakomite statystyki młodego stopera - aż 12 odbiorów przy braku strat. Szkoda, że w kluczowym momencie zawiódł.
Abidal - 8 - Zagrał znakomity mecz. Imponująca pewność i skuteczność interwencji. Przerwał niezliczoną ilość akcji gospodarzy. Choć zanosiło się na pewną bramkę, udało mu się wyciągnąć głową dośrodkowanie Fábregasa z pierwszej połowy! W drugiej nie udało mu się przeciąć dogrania Nasriego do Arszawina, ale trudno by był w kilku miejscach naraz. Poza tym zanotował praktycznie bezbłędny występ. Szkoda, że nie zdołał naprawić wszystkich błędów swoich partnerów z obrony...
Maxwell - 4 - Niemal każde podanie do Brazylijczyka mroziło krew w żyłach kibiców Barcelony. Nie radził sobie z rozgrywaniem, w defensywie również był niepewny. Każda z jego sześciu strat dawała rywalom szansę na groźną akcję. Na jego szczęście rywale woleli przeprowadzać ataki lewym skrzydłem, gdzie operował będący ostatnio w fenomenalnej formie Nasri. Dużo pracy przed Maxwellem, jeśli chce zasłużyć na pozostanie w klubie. Plotki na temat transferu nowego lewego obrońcy stają się bowiem coraz bardziej sensowne. Słaba "czwórka" i to pomimo tego, że w pojedynku z Walcottem nie był tym pokonanym.
Sergio Busquets - 7 - Warto zauważyć, że mimo ambitnej postawy to gospodarze biegali przez większą część meczu za piłką i wcale nie był to przypadek. Jeśli chodzi o dokładność, to Busquetsowi niewiele można zarzucić. Ustawiony znacznie wyżej niż zwykle, Sergio często atakował rywali jako pierwszy, przypominając bardziej grającą pressingiem "9". Kilka z jego odbiorów (łącznie aż 11!) musiało przyprawić o rumieńce Songa, który tego dnia mimo znacznie agresywniejszej postawy, odebrał trzykrotnie mniej piłek od młodego Katalończyka. W pojedynku dwóch młodych defensywnych pomocników wypadł zdecydowanie lepiej, szkoda tylko, że koledzy ze środka pola prezentowali się na jego tle raczej blado.
Xavi - 5 - Występ mało produktywny, ale czy zły? Starał się szukać kolegów z ataku, gdy było trzeba umiejętnie się zastawiał i przetrzymywał piłkę. A wszystko to przy zostawiających mu bardzo niewiele miejsca i swobody rywalach. W kilku bezpośrednich pojedynkach skarcił Fábregasa, lecz nie przełożyło się to nijak na wynik. Szkoda, że nie szukał częściej prostopadłych podań do napastników. Momentami można mu zarzucić, iż był zbyt ostrożny, wręcz asekurancki. Szkoda, bo przy dużo słabszym niż ostatnio Andrésie, lepszy występ Xaviego byłby przez cules mile widziany. W rewanżu Xavi musi grać odważniej i częściej posyłać piłkę do przodu niż wszerz boiska.
Iniesta - 3 - Z dwójki ofensywnych pomocników, to on był bardziej zawzięty (złapał nawet żółtą kartkę), ale w kreacji zanotował wyjątkowo nieudany występ. Walczył, starał się, ale tego dnia nie wychodziło mu po prostu nic. Nie był w stanie ani skutecznie dryblować, ani zaskoczyć podaniem prostopadłym. Dawno nie zajęło nam tyle czasu, by przypomnieć sobie jakąś udaną akcję Andrésa...
Pedro - 3 - Wystarczy podać tylko jedną liczbę: 17. Tyle strat zanotował w tym meczu Pedro. Był najgorszym z napastników. Młody skrzydłowy Barçy przeważnie odbijał się od rywali jak kauczukowa piłeczka. Dodatkowo miał na nodze wynik 2:0 i... trafił w Szczęsnego. Symboliczna była także akcja z 64. minuty, gdy zamiast wyjść sam na sam z polskim bramkarzem, po prostu zatrzymał się na Kościelnym. Do tego raził niedokładnością. Niestety, duży zawód i chyba to on powinien zejść z boiska zamiast Villi.
Villa - 6 - Bardzo dużo sił zostawił na boisku i zdobył bramkę, która może okazać się kluczowa w końcowym rozrachunku. Nie zagrał rewelacyjnie, a nawet dobrze, ale na pewno zasłużył na brawa za zaangażowanie i skuteczność. Właśnie tych dwóch rzeczy zabrakło w grze Messiego, który mógł rozstrzygnąć losy meczu. Niedługo przed strzeleniem bramki świetnie w tempo wypuścił Argentyńczyka, który szybko mógł wyprowadzić Barcelonę na prowadzenie. Po delikatnej podcince piłka minęła jednak ucho Szczęsnego oraz słupek bramki przezeń strzeżonej dosłownie o centymetry. David był tego najlepszym, choć nie najbardziej widocznym zawodnikiem formacji ofensywnej.
Messi 4 - Był rażąco nieskuteczny i grał egoistycznie, ale i tak był... najlepszym rozgrywającym na boisku, czego dowodem niech będzie fantastyczna asysta przy bramce Villi. To dzięki jego obecności w środku pola, udawało się od czasu do czasu zaskoczyć obrońców Arsenalu. Co najmniej dwukrotnie miał wynik "na nodze", jednak w obu sytuacjach zawiodła precyzja. Na bardzo silny tego dnia Arsenal, kilka dobrych rajdów nie wystarczyło. Oceny nie podwyższa mu fakt, że jedna z wielu jego strat pozwoliła Arsenalowi wyprowadzić kontrę na 2:1.
Rezerwowi:
Keita - 3 - Kiedy rezerwowy pomocnik z zacięciem do agresywnej gry defensywnej i szybkich akcji w ofensywie wchodzi na boisko, a wynik jest korzystny dla jego zespołu, to zadania wydają się klarowne. Keita z pewnością jest osobą kompetentną, aby to co w głowie Guardioli się urodziło wprowadzić w życie, ale tym razem tego nie udowodnił. Po jego wejściu na boisko środek pola nie zyskał kolejnego przystanku dla krążącej w nim piłki, a to z pewnością byłoby wskazane. Być może wpływ na jego małą aktywność i efektywność miała senność czekających na ostatni gwizdek sędziego partnerów, ale wystarczy jeden rzut oka na statystyki, aby stwierdzić, że Keita tego dnia był poza grą. Niestety słaba "trója".
Adriano - bez oceny - Grał za krótko. Choć już jego pojawienie się na boisku można ocenić jako... zaskakujące.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Xavi 7, a Messi 5.5".
Oceniający: Blazeq, Challenger, SZUMI
Tytułem wstępu
Telenowela pod tytułem "Oceny za Arsenal" znalazła swój happy end. Esmeralda wreszcie uwiodła swojego Antonia wraz z całym jego dobytkiem i pozycją społeczną, a my pozostawiamy Wam do lektury dość gorzki artykuł, który na tydzień przed rewanżem zdaje się być nawet bardziej na miejscu, niż chwilę po meczu, kiedy każdym targały emocje, a Keita był już przez niejednego wysyłany na emeryturę do Kataru lub jeszcze gorzej, do... polskiej Ekstraklasy.
Dziękujemy za cierpliwość.
Valdés - 3 - Przez cały mecz grał pewnie, skutecznie i dawał zespołowi spokój. W pierwszej połowie wyszedł obronną ręką z paru groźnych starć, należy szczególnie wyróżnić jego obronę strzału Robina van Persie z 6. minuty. W drugiej też spisywał się bez zarzutu... do czasu. Niestety w kluczowym momencie meczu ten spokój zburzył jego koncentrację i Víctor zachował się tak, jakby chciał zrobić na złość kolegom - przepuścił piłkę, która nie miała prawa znaleźć się w siatce. Bez względu na decyzje personalne Guardioli i formę pozostałych zawodników, to właśnie wielki błąd Valdésa całkowicie odmienił losy spotkania. Takie gole-babole nie mogą się już więcej przytrafiać Víctorowi, a już na pewno nie w tak ważnych pojedynkach.
Alves - 5 - Do przodu biegał z niesłabnącym zapałem, ale już powroty na własną połowę zajmowały mu zdecydowanie zbyt dużo czasu. W ofensywie był bardzo aktywny, a kilka jego rajdów mogło się podobać. Zabrakło skutecznego dośrodkowania. Na ocenie zaważyć muszą jednak liczne straty (8), ospałe wracanie we własne pole karne przy golu Arszawina i nie najwyższa skuteczność gry obronnej 1 na 1 (tylko 4 odbiory). Brazylijczyka stać na znacznie lepszą grę.
Piqué - 5 - Przez długi czas tworzył z Abidalem bardzo pewną parę stoperów. W ostatnim kwadransie drugiej połowy za bardzo się jednak rozluźnił i nie był wystarczająco agresywny. Być może świadomość tego, że do końca pozostało już tylko 15 minut wpłynęła na jego postawę, ale takie zachowanie jest niedopuszczalne. Przy pierwszej bramce dla Arsenalu nie zdołał zablokować strzału Van Persiego i choć to Valdés jest głównym winowajcą, to pewną odpowiedzialność za utratę gola ponosi również Gerard. Warto jednak zauważyć znakomite statystyki młodego stopera - aż 12 odbiorów przy braku strat. Szkoda, że w kluczowym momencie zawiódł.
Abidal - 8 - Zagrał znakomity mecz. Imponująca pewność i skuteczność interwencji. Przerwał niezliczoną ilość akcji gospodarzy. Choć zanosiło się na pewną bramkę, udało mu się wyciągnąć głową dośrodkowanie Fábregasa z pierwszej połowy! W drugiej nie udało mu się przeciąć dogrania Nasriego do Arszawina, ale trudno by był w kilku miejscach naraz. Poza tym zanotował praktycznie bezbłędny występ. Szkoda, że nie zdołał naprawić wszystkich błędów swoich partnerów z obrony...
Maxwell - 4 - Niemal każde podanie do Brazylijczyka mroziło krew w żyłach kibiców Barcelony. Nie radził sobie z rozgrywaniem, w defensywie również był niepewny. Każda z jego sześciu strat dawała rywalom szansę na groźną akcję. Na jego szczęście rywale woleli przeprowadzać ataki lewym skrzydłem, gdzie operował będący ostatnio w fenomenalnej formie Nasri. Dużo pracy przed Maxwellem, jeśli chce zasłużyć na pozostanie w klubie. Plotki na temat transferu nowego lewego obrońcy stają się bowiem coraz bardziej sensowne. Słaba "czwórka" i to pomimo tego, że w pojedynku z Walcottem nie był tym pokonanym.
Sergio Busquets - 7 - Warto zauważyć, że mimo ambitnej postawy to gospodarze biegali przez większą część meczu za piłką i wcale nie był to przypadek. Jeśli chodzi o dokładność, to Busquetsowi niewiele można zarzucić. Ustawiony znacznie wyżej niż zwykle, Sergio często atakował rywali jako pierwszy, przypominając bardziej grającą pressingiem "9". Kilka z jego odbiorów (łącznie aż 11!) musiało przyprawić o rumieńce Songa, który tego dnia mimo znacznie agresywniejszej postawy, odebrał trzykrotnie mniej piłek od młodego Katalończyka. W pojedynku dwóch młodych defensywnych pomocników wypadł zdecydowanie lepiej, szkoda tylko, że koledzy ze środka pola prezentowali się na jego tle raczej blado.
Xavi - 5 - Występ mało produktywny, ale czy zły? Starał się szukać kolegów z ataku, gdy było trzeba umiejętnie się zastawiał i przetrzymywał piłkę. A wszystko to przy zostawiających mu bardzo niewiele miejsca i swobody rywalach. W kilku bezpośrednich pojedynkach skarcił Fábregasa, lecz nie przełożyło się to nijak na wynik. Szkoda, że nie szukał częściej prostopadłych podań do napastników. Momentami można mu zarzucić, iż był zbyt ostrożny, wręcz asekurancki. Szkoda, bo przy dużo słabszym niż ostatnio Andrésie, lepszy występ Xaviego byłby przez cules mile widziany. W rewanżu Xavi musi grać odważniej i częściej posyłać piłkę do przodu niż wszerz boiska.
Iniesta - 3 - Z dwójki ofensywnych pomocników, to on był bardziej zawzięty (złapał nawet żółtą kartkę), ale w kreacji zanotował wyjątkowo nieudany występ. Walczył, starał się, ale tego dnia nie wychodziło mu po prostu nic. Nie był w stanie ani skutecznie dryblować, ani zaskoczyć podaniem prostopadłym. Dawno nie zajęło nam tyle czasu, by przypomnieć sobie jakąś udaną akcję Andrésa...
Pedro - 3 - Wystarczy podać tylko jedną liczbę: 17. Tyle strat zanotował w tym meczu Pedro. Był najgorszym z napastników. Młody skrzydłowy Barçy przeważnie odbijał się od rywali jak kauczukowa piłeczka. Dodatkowo miał na nodze wynik 2:0 i... trafił w Szczęsnego. Symboliczna była także akcja z 64. minuty, gdy zamiast wyjść sam na sam z polskim bramkarzem, po prostu zatrzymał się na Kościelnym. Do tego raził niedokładnością. Niestety, duży zawód i chyba to on powinien zejść z boiska zamiast Villi.
Villa - 6 - Bardzo dużo sił zostawił na boisku i zdobył bramkę, która może okazać się kluczowa w końcowym rozrachunku. Nie zagrał rewelacyjnie, a nawet dobrze, ale na pewno zasłużył na brawa za zaangażowanie i skuteczność. Właśnie tych dwóch rzeczy zabrakło w grze Messiego, który mógł rozstrzygnąć losy meczu. Niedługo przed strzeleniem bramki świetnie w tempo wypuścił Argentyńczyka, który szybko mógł wyprowadzić Barcelonę na prowadzenie. Po delikatnej podcince piłka minęła jednak ucho Szczęsnego oraz słupek bramki przezeń strzeżonej dosłownie o centymetry. David był tego najlepszym, choć nie najbardziej widocznym zawodnikiem formacji ofensywnej.
Messi 4 - Był rażąco nieskuteczny i grał egoistycznie, ale i tak był... najlepszym rozgrywającym na boisku, czego dowodem niech będzie fantastyczna asysta przy bramce Villi. To dzięki jego obecności w środku pola, udawało się od czasu do czasu zaskoczyć obrońców Arsenalu. Co najmniej dwukrotnie miał wynik "na nodze", jednak w obu sytuacjach zawiodła precyzja. Na bardzo silny tego dnia Arsenal, kilka dobrych rajdów nie wystarczyło. Oceny nie podwyższa mu fakt, że jedna z wielu jego strat pozwoliła Arsenalowi wyprowadzić kontrę na 2:1.
Rezerwowi:
Keita - 3 - Kiedy rezerwowy pomocnik z zacięciem do agresywnej gry defensywnej i szybkich akcji w ofensywie wchodzi na boisko, a wynik jest korzystny dla jego zespołu, to zadania wydają się klarowne. Keita z pewnością jest osobą kompetentną, aby to co w głowie Guardioli się urodziło wprowadzić w życie, ale tym razem tego nie udowodnił. Po jego wejściu na boisko środek pola nie zyskał kolejnego przystanku dla krążącej w nim piłki, a to z pewnością byłoby wskazane. Być może wpływ na jego małą aktywność i efektywność miała senność czekających na ostatni gwizdek sędziego partnerów, ale wystarczy jeden rzut oka na statystyki, aby stwierdzić, że Keita tego dnia był poza grą. Niestety słaba "trója".
Adriano - bez oceny - Grał za krótko. Choć już jego pojawienie się na boisku można ocenić jako... zaskakujące.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)