David Villa już po rozprawie
David Villa dotarł już do Walencji, gdzie do dzisiejszego meczu przygotowuje się reszta drużyny Barcelony. Piłkarz uczestniczył dziś w rozprawie sądowej w asturyjskim mieście Avilés, bowiem jego były agent José Luis Tamargo domaga się odszkodowania w wysokości 6 mln euro.
Rozprawa nie była łatwa dla Villi. Jak relacjonuje radio Cadena Ser, David opuścił salę sądową na własną prośbę, podczas zeznań Tamargo. Agent odniósł się do przeszłości i ostro gestykulował, czym spowodował łzy na twarzy Villi. Poranek w Avilés nie był więc dla napastnika Barcelony przyjemny.
W rozprawie wzięli udział były prezes FC Barcelony Joan Laporta i były sekretarz techniczny Txiki Begiristain. Obecny był również aktualny dyrektor sportowy Raül Sanllehí, a ze strony Valencii prezes Manuel Llorente i były dyrektor sportowy Fernando Gómez.
Zarówno przedstawiciele Barçy, jak i Valencii, zeznawali na korzyść Villi, argumentując że porozumienie osiągnięte w sprawie transferu miało miejsce w 2010 roku i nie ma nic wspólnego z rozmowami, które prowadzone były rok wcześniej, gdy agentem Villi był Tamargo. Agent bronił z kolei swoich interesów, zapewniając że transfer doszedł do skutku dzięki negocjacjom z 2009 roku, co oznacza, że należy mu się prowizja w wysokości 6 mln euro.
[źródło: Mundo Deportivo]
Rozprawa nie była łatwa dla Villi. Jak relacjonuje radio Cadena Ser, David opuścił salę sądową na własną prośbę, podczas zeznań Tamargo. Agent odniósł się do przeszłości i ostro gestykulował, czym spowodował łzy na twarzy Villi. Poranek w Avilés nie był więc dla napastnika Barcelony przyjemny.
W rozprawie wzięli udział były prezes FC Barcelony Joan Laporta i były sekretarz techniczny Txiki Begiristain. Obecny był również aktualny dyrektor sportowy Raül Sanllehí, a ze strony Valencii prezes Manuel Llorente i były dyrektor sportowy Fernando Gómez.
Zarówno przedstawiciele Barçy, jak i Valencii, zeznawali na korzyść Villi, argumentując że porozumienie osiągnięte w sprawie transferu miało miejsce w 2010 roku i nie ma nic wspólnego z rozmowami, które prowadzone były rok wcześniej, gdy agentem Villi był Tamargo. Agent bronił z kolei swoich interesów, zapewniając że transfer doszedł do skutku dzięki negocjacjom z 2009 roku, co oznacza, że należy mu się prowizja w wysokości 6 mln euro.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)