Oceny za mecz z Valencią
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Messi 8, a Bojan 5,5".
Oceniający: Challenger, Blazeq
Pinto - 6 - Kolejny solidny występ zmiennika Valdésa. Jego gra nogami ma widoczne mankamenty, ale jest na posterunku, gdy rywale zmuszą go do interwencji. Dobrze obrazuje to strzał Pablo Hernandeza z 59. minuty - piłka minęła co prawda bramkę chronioną przez golkipera Barçy, ale na ujęciu jednej z kamer doskonale było widać, że lewa rękawica z leciutkim zapasem dokładnie pokrywa się z dalszym słupkiem. Choć na Mestalla nie miał wiele okazji do wykazania się, to inne sytuacje również przypominały, że w chwili próby Pinto nie zawodzi swojej drużyny.
Alves - 6 - Brazylijski pędziwiatr pokazał kilka typowych dla siebie wycieczek pod pole karne rywali (po jednej z nich Alba zarobił żółtą kartkę), ale w przekroju całego meczu dały one mniej pożytku niż zwykle. Zanotował wyższą ilość strat niż przechwytów, ale trudno zarzucić cokolwiek jego grze obronnej.
Piqué - 8 - Tym razem Piqué stanowił bardzo mocne ogniwo środka barcelońskiej obrony. Dobrze się ustawiał, często przechwytywał piłki, z szybkimi graczami ofensywnymi Valencii wygrał wiele pojedynków biegowych. W znakomity sposób powstrzymał Matę w drugiej połowie. Przez cały mecz utrzymywał wysoki stopień koncentracji, nie popełniał błędów. Jego odważniejsze wyjście na połowę gospodarzy rozpoczęło akcję bramkową.
Busquets - 8 - W przeciwieństwie do ostatnich prób ustawiania go na środku obrony, tym razem Busi wypadł bardzo pozytywnie. Nie miał problemów z kryciem ani odpowiednim ustawianiem się w bezpośrednim pobliżu i wnętrzu pola karnego. Udanie powstrzymywał rywali (szczególnie Soldado) i spokojnie dał sobie radę z innymi obowiązkami środkowego obrońcy. Jeszcze lepiej wypadł, gdy po godzinie gry został przesunięty na swoją nominalną pozycję. W środku pola zanotował znaczącą część ze swych 15 przechwytów. Co ważne, boiskowe migracje w żaden sposób nie zakłóciły skuteczności gry Busiego, a z braku innych środków rywale aż 5-krotnie uciekali się na nim do fauli. Można ponadto powiedzieć, że po przesunięciu go do pomocy zyskała na jakości dystrybucja piłki, której pośrednią konsekwencją była jedyna bramka meczu.
Abidal - 7 - Po serii występów bliskich ideału, przyszedł trochę słabszy. Aż 7 strat jest tego konsekwencją, nie miał swojego dnia pod względem precyzji podań. Po jednym z gorszych za sprawą Maty zrobiło się w drugiej połowie niebezpiecznie. Nie można jednak powiedzieć, by Francuz nie był skupiony na swoich zadaniach - wygrał wiele ważnych pojedynków główkowych i w kilku sytuacjach odcinał ofensorów Valencii od podań (łącznie 7 przechwytów). Występ niezły, ale ostatnio zdarzały mu się lepsze.
Mascherano - 7 - Ponownie w roli jedynego defensywnego pomocnika. Udanie wywiązywał się ze swoich zadań. W godzinę gry zanotował aż 9 odbiorów i ledwie 3 straty. Dokładnie krył i inteligentnie przewidywał zagrania rywali. Grał bardzo odpowiedzialnie, nie popełnił ani jednego faulu, zaś sam wywalczył 1 rzut wolny. Nieustannie powstrzymywał zapędy ofensywne gospodarzy, a jednocześnie bardzo dbał, by własnymi zagraniami nie doprowadzić do choćby potencjalnego niebezpieczeństwa. Z rzadka wspierał kolegów z ofensywy, ale w tym ustawieniu nie należało to do jego obowiązków. Jedyne, co można mu wytknąć, to delikatne spowalnianie akcji. Szkoda, że nie dokończył tego obiecującego występu - jego zejście było co prawda wynikiem taktycznej potrzeby przyspieszenia gry, ale nawet takie tłumaczenie nie poprawia zapewne humoru ambitnemu i bardzo skutecznemu tego dnia Argentyńczykowi. Zasłużenie notuje mocną "7".
Adriano - 7 - Coraz lepiej przekonujemy się o uniwersalności sprowadzonego latem Brazylijczyka. W pierwszej kolejności chwalimy Adriano za błyskotliwy rajd (ach, to minięcie Stankevičiusa!), a pamiętać należy też o jego trzech dograniach przy strzałach Villi (39', 41' i 48'). Wypracowanie jedynej asysty (i to asysty tak efektownej) meczu to duży handicap w kontekście końcowej oceny, ale trzeba wypunktować Adriano jego nazbyt liczne straty (9), chwile niestabilnej gry w destrukcji i dwa strzały w walencjańskie gołębie z początku meczu. Nie zmienia to jednak faktu, że występ byłego piłkarza Sevilli był aktywny i przede wszystkim nad wyraz owocny.
Xavi - 6 - Pracowity powrót po kontuzji. Nikt nie spodziewał się po Xavim z marszu fajerwerków... i ich nie było. Widzieliśmy po prostu występ solidny. Xavi w niezawodny sposób dystrybuował piłki do strefy obronnej Valencii, dobrze współpracując z Messim i Villą. Tym razem jednak obyło się bez typowej dla niego kreatywności, czasem brakło precyzji (8 strat). Liczymy na poprawę w kolejnych meczach.
Iniesta - 6 - Częściej widywany w roli czwartego pomocnika niż lewoskrzydłowego, co było pewnym zaskoczeniem i urozmaiceniem jednocześnie w ofensywnej grze Blaugrany. Bardziej ruchliwy i kreatywny od Xaviego, ale pod względem dokładności podań spisał się słabiej nawet od nie najlepszego tego dnia kolegi. Błyskotliwym zagraniem piętą uruchomił dynamiczną szarżę Adriano, a reszta... to już historia.
Villa - 5 - Nie udało mu się przedłużyć passy 4 meczów z bramką i pretensje o to może mieć wyłącznie do siebie. Okazje były. Co prawda najgroźniejszy jego strzał znakomicie wyciągnął Guaita, ale w innych okazjach Villa mógł lepiej nastawić swój celownik. Rzucała się w oczy jego mniejsza aktywność w kreacji w porównaniu do ostatnich meczów. Mimo wszystko wciąż mógł skończyć mecz na liście strzelców, gdyby w dogodnych sytuacjach Messi poczęstował się z nim piłką.
Messi - 6 - Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ogromnego egoizmu Leo. Nie raz wygrywało to Barcelonie mecze, ale nie może być usprawiedliwieniem dla takich zachowań, jakie widzieliśmy na Mestalla. Dużym zawodem była akcja sam na sam (9'), gdy Argentyńczyk mógł 3-krotnie podać Villi - ale z niewiadomych przyczyn tego nie zrobił. To samo się powtórzyło w jednej z kolejnych akcji, gdy Asturyjczyk był ustawiony jeszcze lepiej - a Messi znów wybrał rozwiązanie indywidualne. Chybił, a Villa w niemym zaskoczeniu tylko zwiesił nos na kwintę. Mało tego, przy innych okazjach Messi wyraźnie stronił od podań do Adriano... Choć ta saga błędnych decyzji blednie w kontekście bramki (zjawiskowej, bo Leo nawet nie wziął zamachu), to pamięć o nich nie pozwala całości występu Argentyńczyka ocenić wyżej niż na "6".
Rezerwowi:
Pedro - 5 - Choć jego wejście zmieniło ustawienie na tradycyjne 4-3-3 i ustabilizowało grę barcelońskiej ofensywy, sam Pedro był zaskakująco rzadko widywany przy piłce. Kilka kombinacji z Danim Alvesem to za skromnie by wystawić mu wyższą ocenę, bo jak na półgodzinny występ - za mało wnosił do gry i za często tracił piłkę.
Maxwell - bez oceny - Grał krótko i chyba nawet nie powąchał piłki.
Keita - bez oceny - Wpuszczony na kilka ostatnich minut, w statystyce zapisał się tylko stratą.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Messi 8, a Bojan 5,5".
Oceniający: Challenger, Blazeq
Pinto - 6 - Kolejny solidny występ zmiennika Valdésa. Jego gra nogami ma widoczne mankamenty, ale jest na posterunku, gdy rywale zmuszą go do interwencji. Dobrze obrazuje to strzał Pablo Hernandeza z 59. minuty - piłka minęła co prawda bramkę chronioną przez golkipera Barçy, ale na ujęciu jednej z kamer doskonale było widać, że lewa rękawica z leciutkim zapasem dokładnie pokrywa się z dalszym słupkiem. Choć na Mestalla nie miał wiele okazji do wykazania się, to inne sytuacje również przypominały, że w chwili próby Pinto nie zawodzi swojej drużyny.
Alves - 6 - Brazylijski pędziwiatr pokazał kilka typowych dla siebie wycieczek pod pole karne rywali (po jednej z nich Alba zarobił żółtą kartkę), ale w przekroju całego meczu dały one mniej pożytku niż zwykle. Zanotował wyższą ilość strat niż przechwytów, ale trudno zarzucić cokolwiek jego grze obronnej.
Piqué - 8 - Tym razem Piqué stanowił bardzo mocne ogniwo środka barcelońskiej obrony. Dobrze się ustawiał, często przechwytywał piłki, z szybkimi graczami ofensywnymi Valencii wygrał wiele pojedynków biegowych. W znakomity sposób powstrzymał Matę w drugiej połowie. Przez cały mecz utrzymywał wysoki stopień koncentracji, nie popełniał błędów. Jego odważniejsze wyjście na połowę gospodarzy rozpoczęło akcję bramkową.
Busquets - 8 - W przeciwieństwie do ostatnich prób ustawiania go na środku obrony, tym razem Busi wypadł bardzo pozytywnie. Nie miał problemów z kryciem ani odpowiednim ustawianiem się w bezpośrednim pobliżu i wnętrzu pola karnego. Udanie powstrzymywał rywali (szczególnie Soldado) i spokojnie dał sobie radę z innymi obowiązkami środkowego obrońcy. Jeszcze lepiej wypadł, gdy po godzinie gry został przesunięty na swoją nominalną pozycję. W środku pola zanotował znaczącą część ze swych 15 przechwytów. Co ważne, boiskowe migracje w żaden sposób nie zakłóciły skuteczności gry Busiego, a z braku innych środków rywale aż 5-krotnie uciekali się na nim do fauli. Można ponadto powiedzieć, że po przesunięciu go do pomocy zyskała na jakości dystrybucja piłki, której pośrednią konsekwencją była jedyna bramka meczu.
Abidal - 7 - Po serii występów bliskich ideału, przyszedł trochę słabszy. Aż 7 strat jest tego konsekwencją, nie miał swojego dnia pod względem precyzji podań. Po jednym z gorszych za sprawą Maty zrobiło się w drugiej połowie niebezpiecznie. Nie można jednak powiedzieć, by Francuz nie był skupiony na swoich zadaniach - wygrał wiele ważnych pojedynków główkowych i w kilku sytuacjach odcinał ofensorów Valencii od podań (łącznie 7 przechwytów). Występ niezły, ale ostatnio zdarzały mu się lepsze.
Mascherano - 7 - Ponownie w roli jedynego defensywnego pomocnika. Udanie wywiązywał się ze swoich zadań. W godzinę gry zanotował aż 9 odbiorów i ledwie 3 straty. Dokładnie krył i inteligentnie przewidywał zagrania rywali. Grał bardzo odpowiedzialnie, nie popełnił ani jednego faulu, zaś sam wywalczył 1 rzut wolny. Nieustannie powstrzymywał zapędy ofensywne gospodarzy, a jednocześnie bardzo dbał, by własnymi zagraniami nie doprowadzić do choćby potencjalnego niebezpieczeństwa. Z rzadka wspierał kolegów z ofensywy, ale w tym ustawieniu nie należało to do jego obowiązków. Jedyne, co można mu wytknąć, to delikatne spowalnianie akcji. Szkoda, że nie dokończył tego obiecującego występu - jego zejście było co prawda wynikiem taktycznej potrzeby przyspieszenia gry, ale nawet takie tłumaczenie nie poprawia zapewne humoru ambitnemu i bardzo skutecznemu tego dnia Argentyńczykowi. Zasłużenie notuje mocną "7".
Adriano - 7 - Coraz lepiej przekonujemy się o uniwersalności sprowadzonego latem Brazylijczyka. W pierwszej kolejności chwalimy Adriano za błyskotliwy rajd (ach, to minięcie Stankevičiusa!), a pamiętać należy też o jego trzech dograniach przy strzałach Villi (39', 41' i 48'). Wypracowanie jedynej asysty (i to asysty tak efektownej) meczu to duży handicap w kontekście końcowej oceny, ale trzeba wypunktować Adriano jego nazbyt liczne straty (9), chwile niestabilnej gry w destrukcji i dwa strzały w walencjańskie gołębie z początku meczu. Nie zmienia to jednak faktu, że występ byłego piłkarza Sevilli był aktywny i przede wszystkim nad wyraz owocny.
Xavi - 6 - Pracowity powrót po kontuzji. Nikt nie spodziewał się po Xavim z marszu fajerwerków... i ich nie było. Widzieliśmy po prostu występ solidny. Xavi w niezawodny sposób dystrybuował piłki do strefy obronnej Valencii, dobrze współpracując z Messim i Villą. Tym razem jednak obyło się bez typowej dla niego kreatywności, czasem brakło precyzji (8 strat). Liczymy na poprawę w kolejnych meczach.
Iniesta - 6 - Częściej widywany w roli czwartego pomocnika niż lewoskrzydłowego, co było pewnym zaskoczeniem i urozmaiceniem jednocześnie w ofensywnej grze Blaugrany. Bardziej ruchliwy i kreatywny od Xaviego, ale pod względem dokładności podań spisał się słabiej nawet od nie najlepszego tego dnia kolegi. Błyskotliwym zagraniem piętą uruchomił dynamiczną szarżę Adriano, a reszta... to już historia.
Villa - 5 - Nie udało mu się przedłużyć passy 4 meczów z bramką i pretensje o to może mieć wyłącznie do siebie. Okazje były. Co prawda najgroźniejszy jego strzał znakomicie wyciągnął Guaita, ale w innych okazjach Villa mógł lepiej nastawić swój celownik. Rzucała się w oczy jego mniejsza aktywność w kreacji w porównaniu do ostatnich meczów. Mimo wszystko wciąż mógł skończyć mecz na liście strzelców, gdyby w dogodnych sytuacjach Messi poczęstował się z nim piłką.
Messi - 6 - Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ogromnego egoizmu Leo. Nie raz wygrywało to Barcelonie mecze, ale nie może być usprawiedliwieniem dla takich zachowań, jakie widzieliśmy na Mestalla. Dużym zawodem była akcja sam na sam (9'), gdy Argentyńczyk mógł 3-krotnie podać Villi - ale z niewiadomych przyczyn tego nie zrobił. To samo się powtórzyło w jednej z kolejnych akcji, gdy Asturyjczyk był ustawiony jeszcze lepiej - a Messi znów wybrał rozwiązanie indywidualne. Chybił, a Villa w niemym zaskoczeniu tylko zwiesił nos na kwintę. Mało tego, przy innych okazjach Messi wyraźnie stronił od podań do Adriano... Choć ta saga błędnych decyzji blednie w kontekście bramki (zjawiskowej, bo Leo nawet nie wziął zamachu), to pamięć o nich nie pozwala całości występu Argentyńczyka ocenić wyżej niż na "6".
Rezerwowi:
Pedro - 5 - Choć jego wejście zmieniło ustawienie na tradycyjne 4-3-3 i ustabilizowało grę barcelońskiej ofensywy, sam Pedro był zaskakująco rzadko widywany przy piłce. Kilka kombinacji z Danim Alvesem to za skromnie by wystawić mu wyższą ocenę, bo jak na półgodzinny występ - za mało wnosił do gry i za często tracił piłkę.
Maxwell - bez oceny - Grał krótko i chyba nawet nie powąchał piłki.
Keita - bez oceny - Wpuszczony na kilka ostatnich minut, w statystyce zapisał się tylko stratą.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)