Dzień, w którym Messi przybliżył się do Maradony
Od kiedy Leo Messi rozpoczął grę dla pierwszej drużyny FC Barcelony, media co chwilę porównują go do jego legendarnego rodaka - Diego Armando Maradony.
W 1997 roku mistrz świata z 1986 roku zakończył ostatecznie swoją karierę piłkarską. Argentyńczycy zaczęli oczekiwać, że wkrótce nadejdzie nowy "bóg futbolu". I gdy tylko któryś z graczy Albicelestes zaczynał odstawać swoją grą od innych, był on obwoływany następcą Maradony. Porównania takie nie ominęły Javiera Savioli, Juana Romána Riquelme czy Sergio Agüero, ale już teraz można powiedzieć, że do legendy im daleko. Inaczej sprawa wygląda z Messim.
18 kwietnia 2007 roku Barcelona mierzyła się na Camp Nou z Getafe w ramach półfinału Copa del Rey. W 28 minucie spotkania Messi dostaje piłkę w środku i rozpoczyna swój magiczny rajd - mija pięciu rywali jak tyczki i zdobywa gola na 2:0. Ostatecznie Katalończycy wygrywają 5:2, a bramkę Argentyńczyka opisują media na całym świecie i porównują ja do pamiętnej akcji Maradony, w której w podobnej sytuacji pokonał on Anglików na Mundialu w Meksyku.
W nagłówku El Mundo Deportivo na pierwszej stronie można przeczytać "Stopa Boga", a dalej dziennik rozpisuje się o tym, że "jest już następca". Z kolei ABC pisze "Maradona ożywiony w Messim".
Frank Rijkaard, ówczesny trener FC Barcelony, mówił o "autentycznym dziele sztuki", a skromny jak zawsze Messi powiedział: "widziałem miejsce i biegłem do przodu". Sam "Boski Diego" namaścił Lionela jako swojego następce, mimo że znajdował się wtedy w poważnym stanie w szpitalu.
W 1997 roku mistrz świata z 1986 roku zakończył ostatecznie swoją karierę piłkarską. Argentyńczycy zaczęli oczekiwać, że wkrótce nadejdzie nowy "bóg futbolu". I gdy tylko któryś z graczy Albicelestes zaczynał odstawać swoją grą od innych, był on obwoływany następcą Maradony. Porównania takie nie ominęły Javiera Savioli, Juana Romána Riquelme czy Sergio Agüero, ale już teraz można powiedzieć, że do legendy im daleko. Inaczej sprawa wygląda z Messim.
18 kwietnia 2007 roku Barcelona mierzyła się na Camp Nou z Getafe w ramach półfinału Copa del Rey. W 28 minucie spotkania Messi dostaje piłkę w środku i rozpoczyna swój magiczny rajd - mija pięciu rywali jak tyczki i zdobywa gola na 2:0. Ostatecznie Katalończycy wygrywają 5:2, a bramkę Argentyńczyka opisują media na całym świecie i porównują ja do pamiętnej akcji Maradony, w której w podobnej sytuacji pokonał on Anglików na Mundialu w Meksyku.
W nagłówku El Mundo Deportivo na pierwszej stronie można przeczytać "Stopa Boga", a dalej dziennik rozpisuje się o tym, że "jest już następca". Z kolei ABC pisze "Maradona ożywiony w Messim".
Frank Rijkaard, ówczesny trener FC Barcelony, mówił o "autentycznym dziele sztuki", a skromny jak zawsze Messi powiedział: "widziałem miejsce i biegłem do przodu". Sam "Boski Diego" namaścił Lionela jako swojego następce, mimo że znajdował się wtedy w poważnym stanie w szpitalu.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)