Luiz Adriano: W futbolu wszystko jest możliwe - wywiad
Brazylijski napastnik był jednym z lepszych piłkarzy środowego meczu Barcelony z Szachtarem i gdyby nie jego błąd, Szachtar z pewnością wywiózłby ze stolicy Katalonii dużo lepszy rezultat. Pomimo słów rezygnacji se trony trenera ukraińskiej ekipy, L. Adriano wierzy, że swoje 24. urodziny będzie świętować razem z pewnym cudem, jakim będzie awans Szachtara do półfinału.
Sport: Zespół nie otrząsnął się jeszcze z porażki na Camp Nou, co pokazała sensacyjna porażka w niedzielę z Obołonem Kijów. Czy tobie również udziela się jeszcze zły nastrój spowodowany tą porażką?
Luiz Adriano: Cóż, wydawało nam się, że graliśmy naprawdę dobrze i mogliśmy wywieźć z Barcelony dużo lepszy rezultat, ale niestety nie wykorzystaliśmy naszych szans. Ja sam mogłem zdobyć dwie bramki, lecz zabrakło szczęścia. Trzeba powiedzieć, że Barça zagrała dużo efektywniej. Ten wynik jest już historią i musimy skupić się na wtorkowym spotkaniu.
Gdybyś wykorzystał chociaż jedną ze swoich sytuacji, wynik wyglądałby inaczej?
Tak, myślę, że nie byłoby wtedy 5:1. Nie poszczęściło mi się i jest mi przykro z tego powodu, ale w tym momencie całą moją uwagę skupiam na meczu rewanżowym. Chcę zagrać, dać z siebie wszystko i zdobywać bramki. Dzisiejszy mecz jest jednym z najważniejszych w mojej karierze.
Co jest celem Szachtara: zmazać plamę na honorze i po prostu wygrać czy też awansować do półfinału?
Bez wątpienia awansować dalej, nie może być inaczej. W innym wypadku po co mielibyśmy w ogóle wychodzić na murawę? Każdy mecz ma swoją historię: jeśli Barcelona potrafiła pokonać nas 5:1, to czemu my nie moglibyśmy wygrać 5:1 lub 4:0? Przypominam, że z Romą wygraliśmy aż 3:0. Mamy 90 minut i wielkie marzenie. Chcemy dalej tworzyć historię.
Lucescu opuścił Camp Nou wyraźnie zdenerwowany. Co mówił po spotkaniu?
Trener był bardziej przygnębiony wynikiem, podobnie jak wszyscy zawodnicy. Drużyna dobrze weszła w mecz i początkowo realizowała zamierzenia, ale później wydarzenia nie potoczyły się po naszej myśli. Lucescu powtarzał, że wciąż mamy rewanż i nie wszystko jest stracone. W futbolu przecież wszystko jest możliwe.
Co sądzisz o Barcelonie?
To wielki klub, który w swoich szeregach posiada wielu spośród najlepszych graczy na świecie, ale my też tworzymy dobrą drużynę. Różnica między nami jest taka, że oni potrafili wykorzystać swoje szanse, co było kluczem do wygrania pierwszego meczu.
Który element w grze Barçy podobał ci się najbardziej?
Umiejętność zdominowania rywala poprzez długotrwałe utrzymywanie się przy piłce. Długo rozgrywają futbolówkę, by w pewnym momencie ruszyć do ataku i zdobyć bramkę. Właśnie to sprawia, że rywale przegrywają z Barceloną. Są drużyną kompletną.
Ostatnie pytanie, dotyczące bardziej życia osobistego: jesteś szczęśliwy w Doniecku czy chciałbyś się przenieść do innego, być może silniejszego klubu w Europie?
Jestem tu bardzo szczęśliwy. W Szachtarze gram od czterech lat, zaaklimatyzowałem się zarówno w drużynie, jak i w samym mieście. Nie mam powodów, aby narzekać. Poza tym w drużynie mam wielu rodaków, co zawsze jest pomocne. Mam zamiar zostać na Ukrainie i tutaj tworzyć historię Szachtara, strzelając dla niego bramki i zdobywając tytuły. Kto wie, być może kiedyś zagram w Anglii, Włoszech czy Hiszpanii, ale na razie nie tracę czasu na myślenie o przyszłości.
[źródło: Sport]
Sport: Zespół nie otrząsnął się jeszcze z porażki na Camp Nou, co pokazała sensacyjna porażka w niedzielę z Obołonem Kijów. Czy tobie również udziela się jeszcze zły nastrój spowodowany tą porażką?
Luiz Adriano: Cóż, wydawało nam się, że graliśmy naprawdę dobrze i mogliśmy wywieźć z Barcelony dużo lepszy rezultat, ale niestety nie wykorzystaliśmy naszych szans. Ja sam mogłem zdobyć dwie bramki, lecz zabrakło szczęścia. Trzeba powiedzieć, że Barça zagrała dużo efektywniej. Ten wynik jest już historią i musimy skupić się na wtorkowym spotkaniu.
Gdybyś wykorzystał chociaż jedną ze swoich sytuacji, wynik wyglądałby inaczej?
Tak, myślę, że nie byłoby wtedy 5:1. Nie poszczęściło mi się i jest mi przykro z tego powodu, ale w tym momencie całą moją uwagę skupiam na meczu rewanżowym. Chcę zagrać, dać z siebie wszystko i zdobywać bramki. Dzisiejszy mecz jest jednym z najważniejszych w mojej karierze.
Co jest celem Szachtara: zmazać plamę na honorze i po prostu wygrać czy też awansować do półfinału?
Bez wątpienia awansować dalej, nie może być inaczej. W innym wypadku po co mielibyśmy w ogóle wychodzić na murawę? Każdy mecz ma swoją historię: jeśli Barcelona potrafiła pokonać nas 5:1, to czemu my nie moglibyśmy wygrać 5:1 lub 4:0? Przypominam, że z Romą wygraliśmy aż 3:0. Mamy 90 minut i wielkie marzenie. Chcemy dalej tworzyć historię.
Lucescu opuścił Camp Nou wyraźnie zdenerwowany. Co mówił po spotkaniu?
Trener był bardziej przygnębiony wynikiem, podobnie jak wszyscy zawodnicy. Drużyna dobrze weszła w mecz i początkowo realizowała zamierzenia, ale później wydarzenia nie potoczyły się po naszej myśli. Lucescu powtarzał, że wciąż mamy rewanż i nie wszystko jest stracone. W futbolu przecież wszystko jest możliwe.
Co sądzisz o Barcelonie?
To wielki klub, który w swoich szeregach posiada wielu spośród najlepszych graczy na świecie, ale my też tworzymy dobrą drużynę. Różnica między nami jest taka, że oni potrafili wykorzystać swoje szanse, co było kluczem do wygrania pierwszego meczu.
Który element w grze Barçy podobał ci się najbardziej?
Umiejętność zdominowania rywala poprzez długotrwałe utrzymywanie się przy piłce. Długo rozgrywają futbolówkę, by w pewnym momencie ruszyć do ataku i zdobyć bramkę. Właśnie to sprawia, że rywale przegrywają z Barceloną. Są drużyną kompletną.
Ostatnie pytanie, dotyczące bardziej życia osobistego: jesteś szczęśliwy w Doniecku czy chciałbyś się przenieść do innego, być może silniejszego klubu w Europie?
Jestem tu bardzo szczęśliwy. W Szachtarze gram od czterech lat, zaaklimatyzowałem się zarówno w drużynie, jak i w samym mieście. Nie mam powodów, aby narzekać. Poza tym w drużynie mam wielu rodaków, co zawsze jest pomocne. Mam zamiar zostać na Ukrainie i tutaj tworzyć historię Szachtara, strzelając dla niego bramki i zdobywając tytuły. Kto wie, być może kiedyś zagram w Anglii, Włoszech czy Hiszpanii, ale na razie nie tracę czasu na myślenie o przyszłości.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)