Barça Borges w Final Four! Kiel-Barça 33:36
Po zwycięstwie z Kiel w Sparkassen Arena, Barça Borges w świetnym stylu awansowała do Final Four, które odbędzie się w Kolonii.
Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno. Wczoraj zawodnicy Barcelony odpowiedzieli Kiel na ubiegłoroczną porażkę w finale Ligi Mistrzów. I to w jaki sposób! Barça Borges znokautowała Mistrza Europy na jego własnym parkiecie. To najlepsza forma awansu do Final Four. W majestatycznej Sparkassen Arena podopieczni Xaviego Pascuala nie szczędzili sił i dzięki zbiorowemu poświęceniu oraz talentowi zasłużenie wywalczyli bilet do finałowej fazy walki o tytuł.
Pierwsza połowa w wykonaniu katalońskiej drużyny była świetna, niemal perfekcyjna. Szybko można było wyczuć, że w Niemczech będziemy świadkami magicznego wieczoru. Twarze zawodników mówiły same za siebie. Koncentracja, motywacja i pełna świadomość tego, co trzeba zrobić. Od pierwszego gola zdobytego przez Noddesbo, zawodnicy Pascuala pokazywali, że nie mają zamiaru kalkulować, mając w pamięci dwie bramki przewagi uzyskane w spotkaniu w Palau. Wręcz przeciwnie: silni w obronie, przechwytywali podania obrotowego Ahlma. Jedynie silna pierwsza linia niemieckiej drużyny (Jicha i Ilić) hamowała Barçę.
Trzy parady bramkarza Saricia przyczyniły się do zdobycia przez Barçę czterech goli z rzędu bez odpowiedzi rywala. Katalończycy rozpoczęli ucieczkę (6:9). Noddesbo przedzierał się przez obronę Kiel i przewaga, pomimo pierwszej serii goli przeciwnika (spowodowanej dyskusyjnym wykluczeniem Víctora Tomása), wzrosła do pięciu bramek (10:15). Barceloński atak był tak precyzyjny, że nawet Omeyer (pięć parad w pierwszej połowie) nie mógł go powstrzymać. Katalończycy oddalili się na sześć goli, jednak do przerwy Niemcy zdołali zmniejszyć stratę (15:19), co wydawało się niewielką przewagą, patrząc na zasługi Barçy.
Pięć minut po wznowieniu gry i dzięki pięciu zdobytym golom wobec jednego trafienia Kiel, Barcelona miała osiem ‘oczek' przewagi. Wówczas Andreas Palicka zastąpił w bramce Omeyera, a trener niemieckiej drużyny, Alfred Gislasson, poprosił o czas. Szybka reakcja na wydrzenia na parkiecie była konieczna, gdyż Sparkassen Arena zaczynała tracić już nadzieję.
Dwa gole Kiel z rzędu zachwiały fundamentami areny sportowej. Barça nie mogła stracić głowy. Liczyły się zimna krew, talent i brak strachu. Wszystkie te cechy posiada Entrerríos, który zdobył dla Barçy kolejnego gola. Jednak Palicka i dwa trafienia gospodarzy spowodowały, że wróciły złe wspomnienia (20:25). Do zakończenia spotkania brakowało 20 minut, co w meczu z taka drużyną jak Kiel wydaje się być wiecznością.
Barça Borges wygraną miała w kieszeni i musiała tylko wiedzieć, jak utrzymać wynik. Juanín i Sarić, który popisał się doskonałą obroną, a także Víctor Tomás, który zdobył dwa gole, pozbawili przeciwnika złudzeń (24:32). Ostatnie wysiłki ubiegłorocznego triumfatora Ligi Mistrzów skupiały się na zmniejszeniu straty. Mecz zakończył się wynikiem 33:36. Podczas gdy Barcelona świętowała zasłużony awans do fazy rozgrywek, w której cztery drużyny walczyć będą o miano najlepszego zespołu w Europie, zgromadzeni w Sparkassen Arena kibice oklaskiwali swoją ekipę, której nie uda się obronić tytułu.
THW KIEL, 33
FC BARCELONA BORGES, 36
THW Kiel (15+18): Omeyer; Sprenger (3), Zeitz (2), Ahlm (8), Jicha (6), Ilic (8), Lundström (-), Palmarsson (-), Klein (3), Kubes (-), Andersson (2) i Jerome Fernández (1).
FC Barcelona Borges (19+17): Saric; Víctor Tomás (3), Nagy (4), Noddesbo (5), Jernemyr (-), Raúl Entrerríos (2), Juanín (4), Rutenka (8), Oneto (-), Igropulo (-), Sorhaindo (1), Sarmiento (3), Rocas (4) i Ugalde (2).
Wynik co 5 minut: 2-3, 6-6, 8-11,10-14, 12-17, 15-19 (przerwa), 16-23, 19-25, 22-27, 24-32, 28-34, 33-36 (koniec).
Sędziowie: Gjeding (dania), Hansen (Dania) i Andorka (Węgry)
Miejsce: Sparkassen Arena w Kilonii
[źródło: FCBarcelona.cat]
Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno. Wczoraj zawodnicy Barcelony odpowiedzieli Kiel na ubiegłoroczną porażkę w finale Ligi Mistrzów. I to w jaki sposób! Barça Borges znokautowała Mistrza Europy na jego własnym parkiecie. To najlepsza forma awansu do Final Four. W majestatycznej Sparkassen Arena podopieczni Xaviego Pascuala nie szczędzili sił i dzięki zbiorowemu poświęceniu oraz talentowi zasłużenie wywalczyli bilet do finałowej fazy walki o tytuł.
Pierwsza połowa w wykonaniu katalońskiej drużyny była świetna, niemal perfekcyjna. Szybko można było wyczuć, że w Niemczech będziemy świadkami magicznego wieczoru. Twarze zawodników mówiły same za siebie. Koncentracja, motywacja i pełna świadomość tego, co trzeba zrobić. Od pierwszego gola zdobytego przez Noddesbo, zawodnicy Pascuala pokazywali, że nie mają zamiaru kalkulować, mając w pamięci dwie bramki przewagi uzyskane w spotkaniu w Palau. Wręcz przeciwnie: silni w obronie, przechwytywali podania obrotowego Ahlma. Jedynie silna pierwsza linia niemieckiej drużyny (Jicha i Ilić) hamowała Barçę.
Trzy parady bramkarza Saricia przyczyniły się do zdobycia przez Barçę czterech goli z rzędu bez odpowiedzi rywala. Katalończycy rozpoczęli ucieczkę (6:9). Noddesbo przedzierał się przez obronę Kiel i przewaga, pomimo pierwszej serii goli przeciwnika (spowodowanej dyskusyjnym wykluczeniem Víctora Tomása), wzrosła do pięciu bramek (10:15). Barceloński atak był tak precyzyjny, że nawet Omeyer (pięć parad w pierwszej połowie) nie mógł go powstrzymać. Katalończycy oddalili się na sześć goli, jednak do przerwy Niemcy zdołali zmniejszyć stratę (15:19), co wydawało się niewielką przewagą, patrząc na zasługi Barçy.
Pięć minut po wznowieniu gry i dzięki pięciu zdobytym golom wobec jednego trafienia Kiel, Barcelona miała osiem ‘oczek' przewagi. Wówczas Andreas Palicka zastąpił w bramce Omeyera, a trener niemieckiej drużyny, Alfred Gislasson, poprosił o czas. Szybka reakcja na wydrzenia na parkiecie była konieczna, gdyż Sparkassen Arena zaczynała tracić już nadzieję.
Dwa gole Kiel z rzędu zachwiały fundamentami areny sportowej. Barça nie mogła stracić głowy. Liczyły się zimna krew, talent i brak strachu. Wszystkie te cechy posiada Entrerríos, który zdobył dla Barçy kolejnego gola. Jednak Palicka i dwa trafienia gospodarzy spowodowały, że wróciły złe wspomnienia (20:25). Do zakończenia spotkania brakowało 20 minut, co w meczu z taka drużyną jak Kiel wydaje się być wiecznością.
Barça Borges wygraną miała w kieszeni i musiała tylko wiedzieć, jak utrzymać wynik. Juanín i Sarić, który popisał się doskonałą obroną, a także Víctor Tomás, który zdobył dwa gole, pozbawili przeciwnika złudzeń (24:32). Ostatnie wysiłki ubiegłorocznego triumfatora Ligi Mistrzów skupiały się na zmniejszeniu straty. Mecz zakończył się wynikiem 33:36. Podczas gdy Barcelona świętowała zasłużony awans do fazy rozgrywek, w której cztery drużyny walczyć będą o miano najlepszego zespołu w Europie, zgromadzeni w Sparkassen Arena kibice oklaskiwali swoją ekipę, której nie uda się obronić tytułu.
THW KIEL, 33
FC BARCELONA BORGES, 36
THW Kiel (15+18): Omeyer; Sprenger (3), Zeitz (2), Ahlm (8), Jicha (6), Ilic (8), Lundström (-), Palmarsson (-), Klein (3), Kubes (-), Andersson (2) i Jerome Fernández (1).
FC Barcelona Borges (19+17): Saric; Víctor Tomás (3), Nagy (4), Noddesbo (5), Jernemyr (-), Raúl Entrerríos (2), Juanín (4), Rutenka (8), Oneto (-), Igropulo (-), Sorhaindo (1), Sarmiento (3), Rocas (4) i Ugalde (2).
Wynik co 5 minut: 2-3, 6-6, 8-11,10-14, 12-17, 15-19 (przerwa), 16-23, 19-25, 22-27, 24-32, 28-34, 33-36 (koniec).
Sędziowie: Gjeding (dania), Hansen (Dania) i Andorka (Węgry)
Miejsce: Sparkassen Arena w Kilonii
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)