Oceny za mecz z Espanyolem

challenger

11 maja 2011, 05:27

Brak komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Villa 8, a Messi 5,5".

Oceniający: Armandí, challenger


Valdés - 7 - Występ udany, trochę pasywny - ale kiedy Valdés ostatnio musiał uwijać się jak w ukropie? Na pewno nie w niedzielę, gdyż bardzo asekuracyjnie i ostrożnie grający Espanyol tylko kilkakrotnie łamał zasieki obrony Barçy. Najgroźniejsze okazały się dwa strzały Osvaldo z kilku metrów w krótkim okresie czasu (53', 56'), ale portero Barçy popisał się dobrymi interwencjami. Pozostałe akcje Espanyolu nie robiły na nim wrażenia - strzały omijały bramkę. Skoncentrowany przez cały mecz, lecz nie uniknął drobnego błędu.

Alves - 6 - Dani większość spotkania spędził na połowie rywala, ale nie rzutowało to negatywnie na jego obowiązkowość w defensywie. W 23 min. zatrzymał groźną akcję Espanyolu wybijając piłkę z pola karnego. Był bardzo aktywny, często brał udział w akcjach ofensywnych. Niestety, zdarzały mu się również niepotrzebne błędy spowodowane brakiem koncentracji (12', 51'). Choć kilka jego zagrań mogło się podobać i skutecznie grał w tzw. trójkatach, to liczba (i kontekst, prowokujący kilka niebezpiecznych sytuacji) strat (dokładnie: 8) musi lekko obniżyć ocenę Daniego.

Piqué - 7 - Od dawna już wiemy, że gdy gra napastników nie jest efektywna - można liczyć na Piqué. Katalończyk nie tylko podwyższył wynik na 2-0, ale zagrał bardzo dobrze także w obronie: nieźle się ustawiał, krótko krył i 12 razy odbierał piłkę rywalom. Często w swoim stylu wyprowadzał piłkę z własnej połowy. Niestety, popełniał też błędy (6', 23'), które dość szczęśliwie nie wpłynęły na wynik spotkania. Wraz z faktem, że 10 strat obrońcy to zdecydowanie za dużo - wyjaśnia to brak wyższej oceny, choć kilka efektownych zagrań obrońcy Barçy niewątpliwie by do tego zachęcało. Bramkę doceniamy szczególnie - dała komfort podwojenia przewagi i tak potrzebny spokój w końcowej fazie meczu tradycyjnie zaliczającego się do tych z "grupy podwyższonego ryzyka

Mascherano - 7 - W Derbach Katalonii Mascherano zagrał mądrze i rozważnie. Pracowity, waleczny i skuteczny w obronie; rozważny przy podaniach. Chciało by się tylko dodać: znowu... Siła i ambicja pozwalały mu nadrabiać nawet braki wzrostowe podczas walki w powietrzu przy stałych fragmentach gry. Nie zabrakło typowych dla niego błyskotliwych przechwytów (np. 14') i dalekich crossów (m.in. 8'). Na rzadko atakujących rywalach uzbierał łącznie 9 przechwytów i 2 straty (z których jedna to bezpieczne wybicie na aut). Warto zauważyć, że Masche coraz lepiej rozumie się i współpracuje z Piqué (udana pułapka ofsajdowa w 21'). Powinien tylko ograniczyć wyolbrzymianie reakcji na faule rywali; mecze z Realem już się skończyły.

Fontás - 5 - Dość ostra ocena dla młodego Katalończyka nie powinna dziwić - aspirującego o wysokie miejsce w rotacji w obronie wychowanka należy oceniać bez taryfy ulgowej. A prawda jest taka, że tym razem było tak sobie i dobre interwencje, zbyt często przeplatane były fatalnymi... Zarzut nr 1 jest taki, że grał zbyt niepewnie. Poza tym, za mało odważnie reagował na ataki rywali: 2 odbiory (na tle 2 strat) w 72. minuty to nie jest dla obrońcy powód do dumy. A Andreu bynajmniej się nie nudził - Pochettino ustawił swój zespół tak, by Verdú i Callejón atakowali stroną Fontása... Choć 21-latek nie popełnił rażących błędów, to zdarzały mu się mniejsze, choćby częste i kłopotliwe dla kolegów podania do tyłu lub w bok (à la Maxwell), a także niemal nieobecność młodego obrońcy Barçy w ofensywie. Gra piłką i jej wyprowadzanie pod presją, to zdecydowanie elementy, nad którymi Fontás musi jeszcze popracować. Pozytywy były (m.in. ładne zatrzymanie Ernesto Galana 16'; wywieranie presji na Verdú, który zgubił piłkę na aucie) i dlatego ocena nie jest niższa. Podsumowując, w starciu z Espanyolem Fontás zaprezentował się przeciętnie i taka też jest jego ocena, co nie zmienia faktu, że to duży talent i zasługuje na kolejne szanse przed końcem sezonu. Pewnym usprawiedliwieniem może być jedynie fakt, że młody obrońca nie grał na typowym dla siebie środku obrony, lecz pozycji, na której grywać nie zwykł.

Busquets - 6 - Sergio tak, jak dwaj starsi koledzy z drugiej linii bardzo często bywał przy piłce. Udanych zagrań nie brakowało (10', 17', 22', 24', 78'), ale nie obyło się też bez wyjątkowo lekkomyślnych błędów: przeszkodzenie Piqué w odbiorze piłki na początku meczu, bezsensowny faul w pierwszej akcji meczu na Verdú i późniejsza co najmniej jedna frywolna strata. W każdym razie, w bodaj trzecim meczu pod rząd, pomocnik Barçy popełnia podobnie lekkomyślny błąd na samym początku spotkania, po którym piłkę odbierają przeciwnicy, przechodząc do błyskawicznej kontry. Jednak z biegiem czasu (meczowego) Busquets grał lepiej i druga połowa była w jego wykonaniu znacznie lepsza.

Xavi - 7 - Wszędzie było go pełno. Dzielił i rządził w drugiej linii, większość piłek przechodziła przez niego. Udanie się rozglądał i ustawiał. Wraz z Iniestą często uwalniali się od rywali (10'), którzy przy takiej dyspozycji Xaviego i Iniesty byli po prostu bezradni. Często cofał się, odbierał piłkę i rozgrywał (także dłuższymi piłkami: m.in. w 21' i 65'). Waleczny, bardzo dobry występ Katalończyka. W 20 minucie wespół z Busquetsem nie odpuścił i "wyskubał" piłkę spod nóg Javiego Márqueza. Xavi miał wielki wkład w to zwycięstwo, ale gdzieś tam spomiędzy jego zagrań wychodziło prowokujące pomniejsze błędy zmęczenie, które nie pozwoliło uczynić ten występ efektywniejszym.

Iniesta - 8 - Bardzo udany mecz zawodnika urodzonego w Fuentealbilli. Andrés bardzo dobrze panował nad piłką i tak, jak Xavi często uwalniał się od zawodników Espanyolu, którzy zmuszeni byli uciekać się do fauli. Wspierał w rozegraniu defensywę, często wychodząc z piłką z własnej połowy. Dwa razy w ten sam sposób wchodził w pole karne przeciwników (20'). Za pierwszym razem Kameni bardzo dobrze interweniował, jednak za drugim razem był już bez szans przy precyzyjnym strzale Andrésa.

Pedro - 6 - Aktywny w przekroju całego meczu. Dużo biegał, walczył, wywierał pressing na zawodnikach przeciwnego zespołu. Oddał dwa bardzo groźne (celne) strzały (19', 46'), które równie dobrze mogły wylądować w siatce, jednak Kameni dobrze się ustawiał i dobrze bronił. Jego zrywy mogłyby być skuteczniejsze i bardziej zgrane z poczynaniami kolegów, ale był to udany występ skrzydłowego Barçy.

Messi - 6 - Argentyńczyk w porównaniu z ostatnimi meczami był nieco mniej widoczny. Nieskuteczność była spowodowana miejscami nonszalancją, miejscami brakiem zdecydowania, a miejscami "wtrąceniem się" w czas obrońców Espanyolu. Messi udanie rozgrywał i przedzierał się przez zawodników gości, ale ani razu nie doprowadziło to do piłki w siatce. W 27. minucie ośmieszył obrońców drużyny przeciwnej, ale jego strzał chyba po raz pierwszy w tym sezonie wylądował... na aucie. Leo był aktywny, i chętnie dzielił się piłką z kolegami, jednak ta "aktywność" tym razem nie przynosiła efektów.

Villa - 3 - Zawodnik rodem z Asturii zaprezentował się w niedzielny wieczór fatalnie. Oczywiście napastnik nie musi zdobywać bramek, by zaliczyć dobry występ, jednak w tym przypadku o dobrym występie nie może mowy. Mnóstwo dogodnych sytuacji bramkowych - i wszystkie zmarnowane. Asturyjczyk lubował się w oddawaniu bezsensownych i irytujących strzałów, które nie stanowiły żadnego zagrożenia dla bramkarza Espanyolu. To się po prostu nie mogło udać. Jedynym pozytywem jego niedzielnego występu jest aktywność i próby kombinacyjnej gry z kolegami. Ale dla piłkarza formatu Villi, sprowadzonego przed sezonem za 40 mln euro - takie "delikatesy" wyglądają oszczędnie... Za trafne odzwierciedlenie całego występu Davida uznać można sytuację z 36. minuty. Chciał dobrze, ale nie wyszło, i na "chęciach" się skończyło.

Rezerwowi

Abidal - bez oceny - Bohater Barcelony wszedł co prawda na 20 minut, ale jest jeszcze za wcześnie, aby oceniać Abidala za jego grę. Minie trochę czasu, zanim Éric wróci do swojej formy sprzed kilku tygodni. Jednak nie ma to żadnego znaczenia - najważniejsze jest to, że Abidal dołączył do kolegów na boisku.

Afellay - bez oceny - Ibi grał przez 9 minut. Zdążył wykonać jedno dośrodkowanie w swoim stylu, którym zyskał rzut rożny. W 87. minucie zagubił się w dryblingu i stracił piłkę.

Keita - bez oceny - Malijczyk grał bardzo krótko, ale był to pozytywny występ. Kilka razy był przy piłce i zrobił z tego użytek - choć to oczywiście za mało, żeby wystawić mu ocenę. Warto nadmienić, że w ciągu 3 minut spędzonych na boisku miał więcej kontaktów z piłką aniżeli Afellay przez 9 minut.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze