Kochany Iniesta - część III
Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu Ramona Besy i Luisa Martína w El Pais. Miłej lektury.
Jest najbardziej kochanym piłkarzem w Hiszpanii. Nagradzany na wszystkich stadionach za bramkę w finale Pucharu Świata. Teraz z Barçą będzie walczył o europejski tron. Oto historia zwykłego chłopaka, który stał się idolem.
Część I dostepna jest tutaj. [KLIK!]
Część II dostepna jest tutaj. [KLIK!]
Andrés Iniesta jest obecnie bohaterem narodowym, podstawowym zawodnikiem FC Barcelony, sławą znaną ze swych bramek na Stamford Bridge i w Johannesburgu, najlepszym ambasadorem Hiszpanii w świecie.
"Bardziej niż cokolwiek innego odczuwam uprzywilejowanie, jestem oklaskiwany przez kibiców w całym kraju, a zwykle kiedy jestem zmieniany, przeciwnicy przegrywają. To pokazuje, że poza piłką nożną i wynikami, są też wartości, które ceni się wyżej."
Czy uważasz się za piłkarza globalnego?
"Jestem z Fuentealbilli, urodziłem się w Albacete, ale czuję się Katalończykiem, jak reszta. Spędziłem tutaj więcej czasu, niż w Albacete, ale identyfikuję się z oboma miejscami. Wychowałem się tutaj i jestem szczęściarzem; Barcelona i Katalonia dały mi i mojej rodzinie wszystko i czuję się...my się czujemy, jakbyśmy byli Katalończykami. Wiem skąd jestem i skąd pochodzę."
Czy Hiszpania jest Twoim krajem i drużyną narodową?
"To jest skomplikowane. Każda osoba ma prawo do wypowiadania się i okazywania swoich uczuć, ale zawsze musi to robić z szacunkiem dla innych. Ponad poczuciem bycia Hiszpanem, Katalończykiem lub Andaluzyjczykiem, jest szacunek. Nie powinno być żadnego konfliktu, ze względu na to, że ktoś odczuwa coś inaczej niż ktoś inny. Staramy się żyć w najlepszy możliwy sposób."
Dzieciak, który gonił za swymi marzeniami - o grze w Barcelonie - ma teraz ulicę nazwaną swoim imieniem, we Fuentealbilli, ma 140 hektarową winnicę, dającą pracę wielu ludziom i dumę jego rodzinie. W pierwszym tygodniu września, rodzina Iniesty będzie miała swoje pierwsze zbiory i powinny być one dobre, ponieważ winogrona wymagają dużo cierpliwości, a nie ma nikogo bardziej cierpliwego niż Andrés.
"Mój ojciec i jego bracia pracują nad tym, ale i w winnicy. Byłoby nam trudno posiadać winnicę wcześniej, ale teraz możemy sobie na to pozwolić. Więc kupiliśmy farmę o nazwie Carril de Iniesta, ponieważ droga z Fuentealbilli do Iniesty, miasta Cuency, przebiega przez farmę. Czysty przypadek, ale jaka mogłaby być lepsza nazwa dla mojej posiadłości, prawda? Podoba mi się to, uczę się, to dla mnie nowy świat."
Jest prostym człowiekiem, żyje pasją do piłki nożnej, więc zwykle ogląda mecz tej samej nocy, której był rozgrywany. Siada przed telewizorem z przyjaciółmi, pośród których są dwaj bracia z zespołu Estopa. Uwielbia słuchać Como Camarón, ponieważ uspokaja go i inspiruje. Spędził godziny łącząc karierę piłkarską ze studiami wychowania fizycznego i prywatnymi lekcjami angielskiego. Wkrótce, na konferencji prasowej, będzie mówił po katalońsku. Ale teraz skupia się na Valerii, pierwszym dziecku zrodzonym ze związku z Anną.
"Przeznaczenie", jak twierdzi. "Miałem szczęście, raz jeszcze...Anna dała mi nowe życie. Rok 2007 był trudnym rokiem. Miałem zły czas, a ona podniosła mnie na duchu. Jako osoba, jest 10/10."
Iniesta mieszka w "bliźniaku" w Sant Just, historycznej dzielnicy robotniczej, a jego sąsiadami są bracia Muñoz, David i José Manuel - ze wspomnianego wcześniej zespołu Estopa. Mógłby mieszkać w apartamentach, domach na plaży lub w Pedralbes, najbardziej ekskluzywnej dzielnicy miasta. Jednak w 2000 roku, kiedy podpisał swój pierwszy kontrakt z Barceloną, jego ojciec - będący dla niego autorytetem - nie pozwolił mu na zakup domu w innym miejscu. Po tym jak sam został ojcem, ma zamiar się przeprowadzić, ale niezbyt daleko.
"Każdy szuka swego szczęścia, swego sposobu życia, jak żyć z ludźmi, a moim szczęściem jest to, że jestem jaki jestem, ani lepszy ani gorszy. Lubię robić swoje rzeczy spokojnie i z maksymalną przyjemnością. Czasami lubię obejrzeć program telewizyjny lub film. Ulubieni aktorzy? Denzel Washington i Russell Crowe. Wciąż więcej biorę niż daję z siebie, to jest moje szczęście i taki jest mój sposób bycia. Obraz mnie samego, jaki mają ludzie, jest właśnie taki jakim jestem. Nie lubię być w centrum uwagi, choć czasem muszę być. Chciałabym cieszyć się własnymi sprawami. Mam tak wiele, że nie mogę nie być zadowolony. Bycie szczęśliwym personalnie jest ponad wszelkimi triumfami. Sposób gry na boisku jest odzwierciedleniem tego jaką osobą jesteś."
Jest jedną z tych osób, które lubią rozmowy. "Mam bardzo wykształconych znajomych. Czasami nie rozumiem, dlaczego wiele złych rzeczy ma miejsce. Klęski żywiołowe, takie jak powodzie w Australii i trzęsienie ziemi w Japonii, sprawiają, że jest mi smutno. Przykro mi, że tak straszne rzeczy nadal się zdarzają. Ale są też inne sprawy; to co się stało w Egipcie, co dzieje się obecnie z Kadafim. Nie podoba mi się niesprawiedliwość, gdy dzieci są wykorzystywane, czy kiedy kobiety są źle traktowane."
Czasami jest smutny, ale gniewa się bardzo rzadko. Czy był zły, kiedy nie otrzymał Złotej Piłki?
"Nigdy nie myślałem o sobie, jak o faworycie do tej nagrody."
Messi jest najlepszy?
"Dla nas, jest najlepszy. Zespół musi mieć Messiego, a Messi potrzebuje zespołu. Mamy szczęście mieć takiego trenera jak Pep Guardiola. On wie wszystko, przeszedł przez wszystkie etapy systemu młodzieżowego Barçy, widzi futbol jak nikt inny i zna nas wszystkich. On jest kluczowym elementem tego zespołu, który zdobył wiele tytułów i może wygrać ponownie. Podziwiałem sposób jego gry, a teraz jest naprawdę pomocny w redukcji stresu i zwiększeniu koncentracji oraz zintensyfikowaniu treningów w Ciutat Esportiva. Trener jest naszym światłem."
Andrés Iniesta nadal ma buty, na które jego ojciec musiał oszczędzać trzy miesiące. Kiedy widzi je w domu, wspomina la pistę, wycieczki do i z Albacete, turniej Brunete, najsmutniejszy posiłek życia w Tortosie, ochronę Víctora Valdésa.
"Kiedy na nie patrzę, przypominam sobie skąd pochodzę", mówi cicho. To odpowiedź dla tych, którzy twierdzą, że historia większości barcelońskich gwiazd jest zbyt ckliwa, zbyt piękna.
Przy odrobinie szczęścia, następnym razem, kiedy odwiedzi swoich rodziców, będzie jadł kurczaka z ziemniakami, będzie tam jego siostra i Anna - kobieta, która zmieniła jego życie. Będzie z nim, trzymając w ramionach jego dziecko, małą Valerię. Andrés Iniesta będzie czuł się dobrze i będzie mógł powiedzieć, że jego marzenie się spełniło.
A jego matka, zawsze opiekuńcza, będzie szczęśliwa.
[źródło: TotalBarca/ElPais]
Jest najbardziej kochanym piłkarzem w Hiszpanii. Nagradzany na wszystkich stadionach za bramkę w finale Pucharu Świata. Teraz z Barçą będzie walczył o europejski tron. Oto historia zwykłego chłopaka, który stał się idolem.
Część I dostepna jest tutaj. [KLIK!]
Część II dostepna jest tutaj. [KLIK!]
Andrés Iniesta jest obecnie bohaterem narodowym, podstawowym zawodnikiem FC Barcelony, sławą znaną ze swych bramek na Stamford Bridge i w Johannesburgu, najlepszym ambasadorem Hiszpanii w świecie.
"Bardziej niż cokolwiek innego odczuwam uprzywilejowanie, jestem oklaskiwany przez kibiców w całym kraju, a zwykle kiedy jestem zmieniany, przeciwnicy przegrywają. To pokazuje, że poza piłką nożną i wynikami, są też wartości, które ceni się wyżej."
Czy uważasz się za piłkarza globalnego?
"Jestem z Fuentealbilli, urodziłem się w Albacete, ale czuję się Katalończykiem, jak reszta. Spędziłem tutaj więcej czasu, niż w Albacete, ale identyfikuję się z oboma miejscami. Wychowałem się tutaj i jestem szczęściarzem; Barcelona i Katalonia dały mi i mojej rodzinie wszystko i czuję się...my się czujemy, jakbyśmy byli Katalończykami. Wiem skąd jestem i skąd pochodzę."
Czy Hiszpania jest Twoim krajem i drużyną narodową?
"To jest skomplikowane. Każda osoba ma prawo do wypowiadania się i okazywania swoich uczuć, ale zawsze musi to robić z szacunkiem dla innych. Ponad poczuciem bycia Hiszpanem, Katalończykiem lub Andaluzyjczykiem, jest szacunek. Nie powinno być żadnego konfliktu, ze względu na to, że ktoś odczuwa coś inaczej niż ktoś inny. Staramy się żyć w najlepszy możliwy sposób."
Dzieciak, który gonił za swymi marzeniami - o grze w Barcelonie - ma teraz ulicę nazwaną swoim imieniem, we Fuentealbilli, ma 140 hektarową winnicę, dającą pracę wielu ludziom i dumę jego rodzinie. W pierwszym tygodniu września, rodzina Iniesty będzie miała swoje pierwsze zbiory i powinny być one dobre, ponieważ winogrona wymagają dużo cierpliwości, a nie ma nikogo bardziej cierpliwego niż Andrés.
"Mój ojciec i jego bracia pracują nad tym, ale i w winnicy. Byłoby nam trudno posiadać winnicę wcześniej, ale teraz możemy sobie na to pozwolić. Więc kupiliśmy farmę o nazwie Carril de Iniesta, ponieważ droga z Fuentealbilli do Iniesty, miasta Cuency, przebiega przez farmę. Czysty przypadek, ale jaka mogłaby być lepsza nazwa dla mojej posiadłości, prawda? Podoba mi się to, uczę się, to dla mnie nowy świat."
Jest prostym człowiekiem, żyje pasją do piłki nożnej, więc zwykle ogląda mecz tej samej nocy, której był rozgrywany. Siada przed telewizorem z przyjaciółmi, pośród których są dwaj bracia z zespołu Estopa. Uwielbia słuchać Como Camarón, ponieważ uspokaja go i inspiruje. Spędził godziny łącząc karierę piłkarską ze studiami wychowania fizycznego i prywatnymi lekcjami angielskiego. Wkrótce, na konferencji prasowej, będzie mówił po katalońsku. Ale teraz skupia się na Valerii, pierwszym dziecku zrodzonym ze związku z Anną.
"Przeznaczenie", jak twierdzi. "Miałem szczęście, raz jeszcze...Anna dała mi nowe życie. Rok 2007 był trudnym rokiem. Miałem zły czas, a ona podniosła mnie na duchu. Jako osoba, jest 10/10."
Iniesta mieszka w "bliźniaku" w Sant Just, historycznej dzielnicy robotniczej, a jego sąsiadami są bracia Muñoz, David i José Manuel - ze wspomnianego wcześniej zespołu Estopa. Mógłby mieszkać w apartamentach, domach na plaży lub w Pedralbes, najbardziej ekskluzywnej dzielnicy miasta. Jednak w 2000 roku, kiedy podpisał swój pierwszy kontrakt z Barceloną, jego ojciec - będący dla niego autorytetem - nie pozwolił mu na zakup domu w innym miejscu. Po tym jak sam został ojcem, ma zamiar się przeprowadzić, ale niezbyt daleko.
"Każdy szuka swego szczęścia, swego sposobu życia, jak żyć z ludźmi, a moim szczęściem jest to, że jestem jaki jestem, ani lepszy ani gorszy. Lubię robić swoje rzeczy spokojnie i z maksymalną przyjemnością. Czasami lubię obejrzeć program telewizyjny lub film. Ulubieni aktorzy? Denzel Washington i Russell Crowe. Wciąż więcej biorę niż daję z siebie, to jest moje szczęście i taki jest mój sposób bycia. Obraz mnie samego, jaki mają ludzie, jest właśnie taki jakim jestem. Nie lubię być w centrum uwagi, choć czasem muszę być. Chciałabym cieszyć się własnymi sprawami. Mam tak wiele, że nie mogę nie być zadowolony. Bycie szczęśliwym personalnie jest ponad wszelkimi triumfami. Sposób gry na boisku jest odzwierciedleniem tego jaką osobą jesteś."
Jest jedną z tych osób, które lubią rozmowy. "Mam bardzo wykształconych znajomych. Czasami nie rozumiem, dlaczego wiele złych rzeczy ma miejsce. Klęski żywiołowe, takie jak powodzie w Australii i trzęsienie ziemi w Japonii, sprawiają, że jest mi smutno. Przykro mi, że tak straszne rzeczy nadal się zdarzają. Ale są też inne sprawy; to co się stało w Egipcie, co dzieje się obecnie z Kadafim. Nie podoba mi się niesprawiedliwość, gdy dzieci są wykorzystywane, czy kiedy kobiety są źle traktowane."
Czasami jest smutny, ale gniewa się bardzo rzadko. Czy był zły, kiedy nie otrzymał Złotej Piłki?
"Nigdy nie myślałem o sobie, jak o faworycie do tej nagrody."
Messi jest najlepszy?
"Dla nas, jest najlepszy. Zespół musi mieć Messiego, a Messi potrzebuje zespołu. Mamy szczęście mieć takiego trenera jak Pep Guardiola. On wie wszystko, przeszedł przez wszystkie etapy systemu młodzieżowego Barçy, widzi futbol jak nikt inny i zna nas wszystkich. On jest kluczowym elementem tego zespołu, który zdobył wiele tytułów i może wygrać ponownie. Podziwiałem sposób jego gry, a teraz jest naprawdę pomocny w redukcji stresu i zwiększeniu koncentracji oraz zintensyfikowaniu treningów w Ciutat Esportiva. Trener jest naszym światłem."
Andrés Iniesta nadal ma buty, na które jego ojciec musiał oszczędzać trzy miesiące. Kiedy widzi je w domu, wspomina la pistę, wycieczki do i z Albacete, turniej Brunete, najsmutniejszy posiłek życia w Tortosie, ochronę Víctora Valdésa.
"Kiedy na nie patrzę, przypominam sobie skąd pochodzę", mówi cicho. To odpowiedź dla tych, którzy twierdzą, że historia większości barcelońskich gwiazd jest zbyt ckliwa, zbyt piękna.
Przy odrobinie szczęścia, następnym razem, kiedy odwiedzi swoich rodziców, będzie jadł kurczaka z ziemniakami, będzie tam jego siostra i Anna - kobieta, która zmieniła jego życie. Będzie z nim, trzymając w ramionach jego dziecko, małą Valerię. Andrés Iniesta będzie czuł się dobrze i będzie mógł powiedzieć, że jego marzenie się spełniło.
A jego matka, zawsze opiekuńcza, będzie szczęśliwa.
[źródło: TotalBarca/ElPais]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)