Enrique: Awansowalibyśmy, gdyby to było możliwe - wywiad

KeyNew

2 czerwca 2011, 12:10

9 komentarzy
Luis Enrique opuścił w sobotę zespół Barçy B i powiedział, że drużynie było przykro, z powodu niemożliwości awansowania do najwyższej klasy rozgrywkowej. Wywiad został wyemitowany na antenie Barça TV.

Smutno Ci z powodu decyzji o opuszczeniu Barçy B?

Jeśli piłkarze mają krótkie "życie" w klubie, to trenerzy tym bardziej. Oczekiwałem tej decyzji kiedy zaczynałem pracę. Muszę powiedzieć, że to były fantastyczne trzy lata, ale zdecydowałem, że cykl się zakończył. Zakomunikowałem to zanim zaczęły napływać oferty, przed jakimikolwiek spekulacjami.

Jak zareagowali piłkarze i koledzy na Twoją decyzję?

To był znakomity zespół, najlepsi piłkarze i sztab; zmierzaliśmy w tym samym kierunku. Wytworzyliśmy synergię i dynamikę, wszyscy czuli się ważni i pomagali sobie w osiągnięciu celu. Tak było przez ostatnie trzy lata. Czuję się usatysfakcjonowany i dumny, ponieważ myślę, że część tego dobra spłynęła również na mnie.

Czy proszono Cię o przemyślenie decyzji?

Wszyscy wiedzą, że lubię żartować, ale wiedzą również, że pojmuje moją pracę bardzo serio. Żartowałem może z tydzień, że na konferencji prasowej powiem, że kłamałem. To normalne, że kiedy zachodzą zmiany pęka nić porozumienia. Jestem pewien, że osoba która obejmie zespół, będzie na to zasługiwała. Nie mam żadnych wątpliwości, że Barça B to teraz wysokiej klasy profesjonaliści, którzy potrafią się przystosować do nowych warunków i potrzeb, bo posiadają masę pozytywnej energii.

Wiele osób uważa, że byłbyś idealnym następcą Guardioli

To dla mnie bardzo miłe. Barça jest moim domem, ludzie są wobec mnie mili i zawsze okazywali mi zainteresowanie oraz zaufanie, że to co robimy jest dobre. Bycie menadżerem pierwszej drużyny, to dużo większe wyzwanie, niewiele osób może to robić, a my mamy najlepszego spośród nich. Człowieka, którego zawsze widziałem na tym miejscu i mam nadzieję, że zostanie na wiele lat. Kto wie kto będzie następny? Świadomość, że byłem tutaj, a ludzie myślą o mnie w ten sposób, jest dla mnie wystarczająca, nie żyję marzeniami. Nie wiem co będę robił. Potrzebuje odpoczynku, ale to trudne więc porozmawiam o tym z rodziną i ludźmi, z którymi chciałby współpracować, co zrobić i jestem pewien, że znajdziemy rozwiązanie tej sytuacji. A jeśli nadejdzie dzień, w którym klub stwierdzi, że jestem gotów, to będzie wspaniale, ale zaznaczam, że nie jest to moim celem. Jest nim życie dniem dzisiejszym i tylko tyle.

Jak traktowałeś piłkarzy? Wymagałeś więcej niż wymaga się od zespołu B?

Myślę, że moi zawodnicy są lepsi od tych z pierwszego zespołu. Myślę, że moglibyśmy ich pokonać. Niektórzy powiedzą, że jest to skrajny nonsens, ale chcę żeby moi piłkarze myśleli, że trener ślepo w nich wierzy. To dla mnie podstawa, będąc pewnym siebie możesz dokonać wszystkiego. Nie akceptuję piłkarzy pozbawionych ambicji, którzy nie dają z siebie wszystkiego, ponieważ oszukują samych siebie - nie mnie. Myślę, że piłkarzem na najwyższym poziomie może zostać tylko osoba, wobec której stawiane są oczekiwania, ale ma również swoje potrzeby i wiarę w siebie. Zawsze tak uważałem. Dlatego łatwo pracować z zawodnikami takimi jak ci. Starałem się przekazać piłkarzom, co powinni zrobić dla swojego własnego dobra. Ideą jest pomagać. To dlatego psycholog Joaquín Valdés był tak ważną postacią sztabu szkoleniowego, wykonał niewiarygodną pracę.

Jak sprawiłeś, że zawodnicy przedłożyli zespół nad swoje własne interesy?

To jest piłka nożna, gra zespołowa, żaden piłkarz nie może przedkładać własnego dobra nad dobro drużyny. Nie istnieje taka szansa. Musisz grać dobrze, będąc członkiem zespołu, być wartością dodaną. Jeśli chcesz wyrazić siebie, musisz to zrobić w taki sposób, w jaki trener Ci nakazuje, dla dobra zespołu. Trener nie jest na drugim planie, on chce wygrać. Ale poza wygrywaniem, moją pracą tutaj było również przygotowanie zawodników do gry w pierwszym zespole, kiedy Pep tego potrzebował. Zrobiliśmy to perfekcyjnie. Wyobraź sobie dziesięciu facetów myślących: "Chcę zabłysnąć, nie dbam o wynik". Szczęśliwie to nie filozofia Pepa.

Ciężko jest zwyciężyć chęć piłkarza do zaistnienia zbyt szybko?

Nie specjalnie, muszą ciężko trenować. Musimy zapomnieć o Messim. On jest jeden jedyny w swoim rodzaju. Podobnego nie zobaczymy przez kolejnych 300 lat. On dołączył do pierwszego składu w wieku 17 lat, ale musimy o tym zapomnieć. Stało się tak, ponieważ zespół Juvenil stał się Barçą C, a on strzelił najwięcej bramek, w tylko ośmiu meczach. Przeszedł więc do zespołu B, gdzie również był najlepszy. Jeśli zawodnik potrafi być tak dobry na tych poziomach, a przy tym jest tak skromny jak Messi, to wydaje się naturalne, że awansuje do pierwszego zespołu. Mamy szczęście posiadać zespół B, który jest bardzo profesjonalny i daje zawodnikom szansę pokazania się. Dla każdego młodego zawodnika byłoby dobrze, aby mógł się pokazać w zespole B, ale to nie jest proste. Muszą trenować i być cierpliwi.

Po tym, jak udało się utrzymać, celem było stać się najlepszym zespołem B w historii?

Nie jestem wielkim fanem stawiania odgórnych celów grupie. Wolę poczekać i zobaczyć co się wydarzy, być ostrożnym, ale ambitnym. W każdym meczu chcemy sprawdzić jakie szkody możemy poczynić w zespole przeciwnika, a oni w naszym. Z myślą, jaką mamy broń by wygrać. I wtedy po 15 czy 21 kolejkach widzimy na jakim poziomie jesteśmy. Czy możemy być najlepsi? A handicapem jest, że po pierwszej połowie sezonu wiesz, że się utrzymasz, a nie to że będąc w pierwszej szóstce przez cały sezon, nie masz o co grać. Motywujące powinno być granie o play-offy. To mogłoby być wyzwanie dla mojego zespołu, z tego co widziałem. I to jest problem. Ciężko zmotywować ich bez prawdziwej motywacji. Myślę, że gdybym miał pełen skład, awansowalibyśmy. Jestem pewien, że nikt nie chciałby grać z nami i byłby ciężko nas pokonać.

Rotacja na pozycji bramkarza wszystkich zaskoczyła

Wielu trenerów pytało mnie , jak radzę sobie z bramkarzami. Kiedy widzę zawodnika, a on wzbudza we mnie zaufanie, to mówię mu że go potrzebuję. To właśnie ta wiara; być konkurencyjnym. Trzeba ciężko trenować każdego dnia, aby zdobyć zaufanie, a my to doceniamy. Dokonywałem zmian w składzie, w dniu meczu, nie z powodu błędów jakie się przydarzają, ale ze względu na formę i zaangażowanie. Tak pracujemy. A jeśli chodzi o bramkarzy, to jestem pewien, że nie ma drugiego takiego zespołu - na tym poziomie - który daje taką szansę rozwoju. Prawdopodobnie, gdyby w 42 meczach grał tylko jeden bramkarz to on by się najbardziej rozwinął, więc grali mniej więcej co trzy mecze. I skorzystali z tej szansy. Grałem tymi, których uważałem za najlepszych w danej chwili. Jeśli tak nie było, grali koledzy. Tym sposobem trzech bramkarzy grało w wymagającej lidze, a każdy z nich zademonstrował inny profil. Pokazali spektakularny poziom, a każdy z nich nauczył się czegoś innego.

[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze