Trzech piłkarzy Barçy wezwanych do sądu
Trzech zawodników Barcelony, Lionel Messi, Andrés Iniesta i Carles Puyol otrzymało wezwanie do złożenia zeznań dotyczących interesów, które Joan Laporta prowadził w Uzbekistanie w czasie bycia prezydentem klubu.
Trzech piłkarzy Barçy, a także napastnik Interu Samuel Eto'o oraz pomocnik Arsenalu Cesc Fàbregas, będzie musiało wyjaśnić, ile pieniędzy otrzymali i kto zapłacił im za uczestniczenie w promocyjnym kampusie w Uzbekistanie dwa lata temu.
Bayram Tutumlu, pochodzący z Turcji agent piłkarzy, pozwał Laportę, uznając, że naruszył on zawarty między nimi pakt milczenia. Ówczesny prezydent miał zapłacić mu dziesięć procent kwoty, którą miał otrzymać on bądź kataloński klub z tytułu interesów prowadzonym w tym azjatyckim kraju.
Tutumlu twierdzi, że to on skontaktował Laportę z uzbeckim magnatem, Miraldilem Djalalovem, z którym zawarł umowę dotyczącą różnych akcji majacych na celu promocję Uzbekistanu, między innymi rozegranie przez Barcelonę dwóch towarzyskich meczów z FC Budyonkor czy udział piłkarzy Dumy Katalonii w kampusach organizowanych w tym azjatyckim kraju.
Podczas rozprawy, która odbędzie się 10 października o 9:30 w Sądzie Pierwszej Instancji numer 10 w Barcelonie, obecny będzie także prezydent Sandro Rosell.
Rosell będzie musiał wyjaśnić, co w sprawie domniemanych interesów prowadzonych przez Laportę w Uzbekistanie odzwierciedla słynny due diligence, którego wykonanie zlecił po objęciu stanowiska sternika klubu.
Sędzia zażądał od Laporty potwierdzenia rachunków, które jego kancelaria adwokacka (Laporta & Arbós Advocats Associats SLP) otworzyła w 2008, 2009 i 2010 roku szwajcarskiej firmie Zeromax GMBH, należącej do uczestniczącego w operacji uzbeckiego magnata, przelewów dokonywanych przez kancelację i Barcelonę w tym czasie.
[źródło: Sport]
Trzech piłkarzy Barçy, a także napastnik Interu Samuel Eto'o oraz pomocnik Arsenalu Cesc Fàbregas, będzie musiało wyjaśnić, ile pieniędzy otrzymali i kto zapłacił im za uczestniczenie w promocyjnym kampusie w Uzbekistanie dwa lata temu.
Bayram Tutumlu, pochodzący z Turcji agent piłkarzy, pozwał Laportę, uznając, że naruszył on zawarty między nimi pakt milczenia. Ówczesny prezydent miał zapłacić mu dziesięć procent kwoty, którą miał otrzymać on bądź kataloński klub z tytułu interesów prowadzonym w tym azjatyckim kraju.
Tutumlu twierdzi, że to on skontaktował Laportę z uzbeckim magnatem, Miraldilem Djalalovem, z którym zawarł umowę dotyczącą różnych akcji majacych na celu promocję Uzbekistanu, między innymi rozegranie przez Barcelonę dwóch towarzyskich meczów z FC Budyonkor czy udział piłkarzy Dumy Katalonii w kampusach organizowanych w tym azjatyckim kraju.
Podczas rozprawy, która odbędzie się 10 października o 9:30 w Sądzie Pierwszej Instancji numer 10 w Barcelonie, obecny będzie także prezydent Sandro Rosell.
Rosell będzie musiał wyjaśnić, co w sprawie domniemanych interesów prowadzonych przez Laportę w Uzbekistanie odzwierciedla słynny due diligence, którego wykonanie zlecił po objęciu stanowiska sternika klubu.
Sędzia zażądał od Laporty potwierdzenia rachunków, które jego kancelaria adwokacka (Laporta & Arbós Advocats Associats SLP) otworzyła w 2008, 2009 i 2010 roku szwajcarskiej firmie Zeromax GMBH, należącej do uczestniczącego w operacji uzbeckiego magnata, przelewów dokonywanych przez kancelację i Barcelonę w tym czasie.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (20)