Chłopięca radość gry - część II
Sezon dobiegł końca. Po zdobyciu Ligi Mistrzów nie ustają zachwyty nad ofensywnym stylem Barçy i Messim. Był to czas niezwykle ekscytujący. Z wielu powodów; niezapomniana manita, rekord za rekordem, trzech canteranos w walce o Złotą Piłkę, insynuacje dopingowe, choroba Abidala, obfitująca w Gran Derbi wiosna, trzecie z rzędu ligowe mistrzostwo, fantastyczny pojedynek strzelecki Cristiano Ronaldo i Lionela Messiego, czy zwycięstwo nad United. Było o czym pisać. Dla Barcelony los przewidział arcyciekawe wydarzenia.
W poprzedniej części geniuszu piłkarskiego dopatrywaliśmy się w akcji dającej Barcelonie
target="_blank">prowadzenie 1:0 w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów. Nie wypada zatem zaprzeczać mu, przyglądając się indywidualnej akcji, po której Messi target="_blank">
podwyższył rezultat na 2:0.
Bramka z 87. minuty, zapoczątkowana została niewinnym podaniem Messiego do Sergio Busquetsa, który niejako "przetrzymał" ją dla niego. Potem Messi mijał przeciwników niczym tyczki. Sześciu piłkarzy z Madrytu zbiegło się przed Casillasa, by próbować powstrzymać Leo. W zasadzie nie ma co rozpisywać się nad pięknem tej akcji. Dość powiedzieć, że tłumaczy ona zachowanie kostarykańskich piłkarzy, którzy miesiąc wcześniej - podczas meczu przeciwko Argentynie - ustawili się w kolejce... po autograf Messiego i sami siebie sprowadzili do roli fanów.
"Widziałem kilka możliwości. Zawsze staram się stwarzać zagrożenie", powiedział potem Messi.
Podczas swych karier, najwięksi piłkarze - do których porównywany jest Lionel Messi - zmagali się z inną specyfiką gry. Tempo było wolniejsze, z większą przestrzenią do gry i większą szansą na błyskotliwe zagrania. Wiem, to truizm, ale nie można tego nie odnotować. Jednak dzisiejsza piłka nożna stała się bardziej fizyczna. Wzrost, siła, szybkość to cechy, które opisują współczesnego piłkarza. Muszą oni umieć operować piłką na klaustrofobicznie małej przestrzeni. Tym większe robią wrażenie umiejętności Messiego. Nierzadko wydaje się, jakby prześlizgiwał się pomiędzy zawodnikami, "jak dym przez dziurkę od klucza."
"Od razu na myśl przychodzi Wayne Gretzky", powiedział Bob Bradley, trener amerykańskiej drużyny narodowej w hokeju na lodzie, który siedział na stadionie w Madrycie. "Każdy, kto zna się choć trochę na sporcie wie, że osiągnął najwyższy poziom w tej dyscyplinie.".
Wcześniej w swojej karierze Messi preferował rolę zawodnika schodzącego do środka z prawego skrzydła, zabierając piłkę na swojej lewej stopie. Teraz jest ustawiany jako środkowy napastnik w formacji 4-3-3, ale pozycja na jakiej gra określana jest "fałszywym napastnikiem" lub "fałszywą 9", w odniesieniu do tradycyjnego numeru na koszulce napastnika. Zamiast tego, Messi nosi nr 10, numer klasycznego rozgrywającego. Ma wolną rękę w poruszaniu się po boisku i holowaniu piłki, aby "połączyć się" z Xavim i Iniestą, w poszukiwaniu przestrzeni, które można wykorzystać do śmiertelnego podania lub dryblingu.
W moim przekonaniu wywiera to maksymalną presję na środkowych obrońcach, którzy zastanawiają się nad kolejnym ruchem, któregoś z tych trzech zawodników. Problemem jest tylko to, że nie niezwykle ciężko przewidzieć kolejny ich ruch. Czy piłka zostanie podana do Messiego, czy będzie to prostopadłe podanie, a może przerzucenie piłki za plecy obrońców. Tamtego dnia każda madrycka decyzja była niepewna.
"Alarm nie włączył się wystarczająco szybko", powiedział Bradley. "Wszyscy obrońcy uznali, za pewnik, że mogą znaleźć się w odpowiednim miejscu wystarczająco szybko."
Messi przejął piłkę od Busquetsa około 45 metrów od bramki. Czterech piłkarzy Madrytu otoczyło Messiego, ale ten zręcznie się im wywinął. Lass Diarra został zasłonięty przez Sergio. Aby nie faulować Messiego, Diarra odpuścił atak, kolejnym był Alonso - który zrezygnował po paru krokach - licząc na to, że koledzy opadną go i odbiorą piłkę. Przed Ramosem Argentyńczyk uciekł, sprytnie przekładając piłkę na prawą nogę. Odebranie piłki Lionelowi graniczy z cudem.
"Grając z kimś takim chcesz sprawić, aby stał się przewidywalny i kiedy popełni mały błąd, ty masz szansę odebrać piłkę. To jedyny sposób. Problem jest taki, że piłka jest do Messiego przytwierdzona i dlatego nie popełnia małych błędów. Co krok dotyka piłki. Jak magnes ściąga ją do siebie. Czekasz aż mu ucieknie, ale tak się nie dzieje. Starasz się faulować, ale on utrzymuje się na nogach i stale przyspiesza, więc nie ma szans na dopadnięcie go. Czasami myślisz: 'mam go teraz', a on w tym czasie robi zwód mija cię i przebiega obok". W takich słowach o barcelońskim
cracku wypowiadał się Landon Donovan, który miał okazję, przynajmniej dwukrotnie mierzyć się z Messim, w meczach reprezentacyjnych.
Raul Albiol miał swoją szansę, by zapobiec drugiej bramce w Madrycie, ale na jego nieszczęście jest za wysoki, przez co umiejscowienie jego środka ciężkości nie pozawala mu na odpowiednio dobre zareagowanie. Mówiąc wprost: jest za wolny. Wszystko, na co było go w tamtej akcji stać, to przykucnięcie i wystawienie nogi. Zbyt późno! Messi przeniósł ciężar na prawą nogę i razem z piłką stał się zbyt szybki.
Pamiętam, że roześmiałem się w tamtej chwili pod nosem, ponieważ wydało mi się, że piłkarz z Madrytu wybrał złą dyscyplinę sportu, bo bardziej niż na piłkarza, wyglądał mi na oszczepnika w momencie wyrzutu.
Następnie Messi wypuścił sobie piłkę i wbiegł w pole karne. Marcelo rozpaczliwie rzucił się od tyłu, ale faul dałby Messiemu rzut karny, więc cofnął ręce i odskoczył w bok. Ramos w akcie desperacji rzucił się na boisko rozkopując jedynie murawę, podczas gdy piłka mijała Casillasa. Ten rozłożył ręce, ni to w geście rozpaczy ni podziwu.
W telewizji hiszpańskojęzyczni komentatorzy rozpoczęli długotrwałe, ekstatyczne krzyki "gooooooooooooool!" Ale spektakularność akcji przekraczała możliwości oddechowe większości z nich, dlatego zaczęli krzyczeć "gooooooooooooooolazo!" Messi znowu skoczył w ramiona kolegów z drużyny. "To wszystko było instynktowne", powiedział Messi.
"Potem, gdy oglądałem powtórkę w telewizji, zobaczyłem co się stało". Nie dziwi zatem, że na jego cześć powstają filmy, klipy, grafiki...i wiersze. Autorem poniższego jest jeden z użytkowników twittera - @tolgismen.
Drogocenny Messi
Ile aniołów
Może tańczyć na główce od szpilki?
Jak anielski
Jest Messi?
Nie ma odpowiedzi
To jak liczenie bąbelków
W butelce szampana
Wraz z tą bramką powróciło pytanie o to, czy Messi jest już najlepszym piłkarzem w historii? Inny iberoamerykański pisarz, Eduardo Sacheri, oglądał ten mecz w Buenos Aires i wiedział, że w Argentynie, odpowiedź brzmi "nie". Często pisał o piłce nożnej, ponieważ odzwierciedla ona według tego wybitnego pisarza radość i ból życia codziennego, w społeczeństwach latynoskich, a w argentyńskim szczególnie. Kochał Messiego, ale powściągnął zachwyt, po tym jak jego syn spytał go o to, dlaczego Messi nie gra tak w koszulce reprezentacyjnej.
Fakt, Messi nigdy nie zdobył Pucharu Świata, jak Maradona w 1986 roku. I chociaż Messi miał olbrzymi wpływ na postawę reprezentacji podczas Mistrzostw Świata w Południowej Afryce, to Argentyna musiał potulnie uznać wyższość Niemiec w ćwierćfinale turnieju.
"Dopóki Messi nie wygra Pucharu Świata, nie ma szans w porównaniu z Maradoną", stwierdził gorzko Sacheri.
Szczęśliwie ma jeszcze mnóstwo czasu. Messi dopiero skończy 24 lata. Jednak jego związek z Argentyną jest skomplikowany. Wyemigrował, gdy był nastolatkiem. Dla wielu, w jego ojczyźnie, jest odległy jak ci wszyscy celebryci z okładek kolorowych magazynów.
"Maradona urodził się w slumsach, miał chaotyczne życie, był anarchistą", ocenia Sacheri. "Porażka i sukces są jak cień i blask. To są rzeczy, które znakomicie odnoszą się do Argentyny. Jeśli Messi wygra Puchar Świata, będzie idolem. Ale może być mu bardzo trudno nawiązać namiętny związek ze społeczeństwem. Maradona był jednym z nich."
Mimo wielu pochwał, zachwytów i najwyższych ocen jakie spłynęły na Leo, po meczu finałowym Ligi Mistrzów, debacie nie będzie końca. To jest piękno piłki nożnej. Przyglądając się tym wszystkim rozważaniom nad Messim, Barceloną, Madrytem i Mourinho zauważyłem, że piłka nożna to taka płaszczyzna dyskusji, która - przynajmniej w naszym społeczeństwie - wymaga konkretnych argumentów; z drugiej strony brutalnie traktując niezrozumienie. Bramki to za mało, wyszkolenie techniczne niewystarczające.
Ale następne Mistrzostwa Świata dopiero za trzy lata! Co robić do tego czasu? Odpowiedź dał Henry: "Nie trzeba rozwodzić się nad Leo. Jego wystarczy obejrzeć."
Obserwowany
Kim on jest
Jest czymś
Z mitologii greckiej, człowiek
Krótkonogi byk
Lionel Messi
Obserwowany!
[źródło: Własne]
Komentarze (36)