Jorge Messi: Leo nie gra dobrze
Nie milkną echa fatalnej postawy reprezentacji Argentyny podczas Copa America. Tym razem głos zabrał ojciec Leo Messiego, Jorge, który w audycji radiowej "Radio 10" podzielił się swoimi wrażeniami.
Przede wszystkim, ojciec Leo Messiego przyznał, że jego syn podczas turnieju "nie prezentuje się dobrze". Po dwóch spotkaniach fazy grupowej Argentyna ma dwa punkty po remisach z Boliwią (1:1) i Kolumbią (0:0).
Jorge Messi odniósł się także do słów Nicolasa Burdisso, który po remisie przeciwko Kolumbii za wynik obwinił Leo, któremu zarzucił jednocześnie brak zaangażowania: "Oczywiście dyskusje w futbolu są zawsze, także pomiędzy przyjaciółmi".
"To zazdrość"
Jorge dodał, że "ludzie mają prawo posiadać własną opinię", choć wyjaśnił, że najbardziej dotyka go krytyka ze strony prasy. "Oni wymyślają sytuacje, które nie mają miejsca. Dolewają oliwy do ognia. Prasa w Argentynie może krytykować, bo to logiczne w przypadku gdy reprezentacja gra słabo, ale oni powinni nieco bardziej troszczyć się o swoją drużynę", przekonywał.
Krytykę pod adresem Leo Messiego ojciec nazwał "zazdrością". Piłkarzowi Barcelony oberwało się także za nieintonowanie słów hymnu. Jorge Messi wyjaśnił jednak, że "to indywidualna sprawa każdego".
"Po raz pierwszy gwizdano na niego"
"Po raz pierwszy go wygwizdano. To boli, ponieważ kiedy Leo nie tak dawno przyjechał do kraju, spotkał się z czymś czego się nie spodziewał. Prawiono mu kazania. To bardzo trudne. Temu turniejowi towarzyszy ogromna presja", Jorge odniósł się do wydarzeń po spotkaniu z Kolumbią.
"Maradona jest nieporównywalny"
Od dawien dawna trwa porównywanie talentu Leo Messiego do Diego Maradony. Swój pogląd wyraził Jorge, który stwierdził, że "Diego jest nieporównywalny".
"Leo kroczy własną drogą, a ja nie wiem, co znaczy wziąć odpowiedzialność za zespół. Chodzi o obrażanie i krzyki na kolegów? Mój syn ma inną osobowość. On jest silny, choć wielu tego nie wie. Diego jest zupełnie różny od Leo", zakończył.
[źródło: TotalBarca]
Przede wszystkim, ojciec Leo Messiego przyznał, że jego syn podczas turnieju "nie prezentuje się dobrze". Po dwóch spotkaniach fazy grupowej Argentyna ma dwa punkty po remisach z Boliwią (1:1) i Kolumbią (0:0).
Jorge Messi odniósł się także do słów Nicolasa Burdisso, który po remisie przeciwko Kolumbii za wynik obwinił Leo, któremu zarzucił jednocześnie brak zaangażowania: "Oczywiście dyskusje w futbolu są zawsze, także pomiędzy przyjaciółmi".
"To zazdrość"
Jorge dodał, że "ludzie mają prawo posiadać własną opinię", choć wyjaśnił, że najbardziej dotyka go krytyka ze strony prasy. "Oni wymyślają sytuacje, które nie mają miejsca. Dolewają oliwy do ognia. Prasa w Argentynie może krytykować, bo to logiczne w przypadku gdy reprezentacja gra słabo, ale oni powinni nieco bardziej troszczyć się o swoją drużynę", przekonywał.
Krytykę pod adresem Leo Messiego ojciec nazwał "zazdrością". Piłkarzowi Barcelony oberwało się także za nieintonowanie słów hymnu. Jorge Messi wyjaśnił jednak, że "to indywidualna sprawa każdego".
"Po raz pierwszy gwizdano na niego"
"Po raz pierwszy go wygwizdano. To boli, ponieważ kiedy Leo nie tak dawno przyjechał do kraju, spotkał się z czymś czego się nie spodziewał. Prawiono mu kazania. To bardzo trudne. Temu turniejowi towarzyszy ogromna presja", Jorge odniósł się do wydarzeń po spotkaniu z Kolumbią.
"Maradona jest nieporównywalny"
Od dawien dawna trwa porównywanie talentu Leo Messiego do Diego Maradony. Swój pogląd wyraził Jorge, który stwierdził, że "Diego jest nieporównywalny".
"Leo kroczy własną drogą, a ja nie wiem, co znaczy wziąć odpowiedzialność za zespół. Chodzi o obrażanie i krzyki na kolegów? Mój syn ma inną osobowość. On jest silny, choć wielu tego nie wie. Diego jest zupełnie różny od Leo", zakończył.
[źródło: TotalBarca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (50)