Historia Barçy: profil Johana Neeskensa
Środek lata, dla piłkarskich kibiców, to czas rozważań. Czas refleksji nad stylem i formą prezentowaną w poprzednim sezonie i stawiania sobie pytań o nadchodzący rok, przewidywań co przyniesie sierpień. Ta nostalgia to pomieszanie nadziei i obaw, które pojawiają się przed każdym kolejnym sezonem. Sukces ostatnich kilku sezonów dla nowych, świeżo upieczonych Culés, jest początkiem podróży. Nie zdążyli oni jeszcze zbudować wiedzy o historii klubu, która wlewa dodatkowe emocje - w serca kibiców - podczas nocy na Camp Nou. W ten sposób chciałbym rozpocząć cykl felietonów o piłkarzach z przeszłości, którzy w znaczący sposób pomogli ukształtować współczesną tożsamość klubu.
Jak wielu zawodników, którzy cieszyli Camp Nou swoją grą w latach '70, tak i Johan Neeskens był Holendrem. Wspaniały zespół Barcelony, z tamtego okresu miał swoje korzenie w eksodusie piłkarzy i sztabu szkoleniowego, z wielkiego Ajaxu. Rinus Michels przybył, aby zaimplementować w Barcelonie stworzony przez niego futbol totalny. Neeskens dołączył do Barçy latem 1974 roku za namową swego rodaka Johana Cruyffa, który z kolei podróż na południe od Amsterdamu odbył rok wcześniej. Obaj byli częścią drużyny Ajaxu, która dominowała w lidze holenderskiej, prezentując ów futbol totalny pod wodzą Mistera Marble. Przybycie Neeskensa było dopełnieniem przebudowy stylu gry Katalończyków, która została zapoczątkowana sensacyjnym transferem Cruyffa.
Neeskens był archetypem pomocnika Barçy: dyrygującym z głębi pola. Holender rozgrywał w taki sposób, by umożliwić swemu koledze rajdy na połowę rywala. Posyłał piłki z głębi pola do swojego rodaka. Powtórkę tamtych czasów mogliśmy oglądać w postaci blondwłosego Carlesa Rexacha, innego bohatera Barcelony, który wraz z kapitanem ówczesnej drużyny - Juanem Manuelem Asensim - dominował w środku pola.
Decydujący dla Katalończyków moment kariery Neeskensa nadszedł w 1979 roku podczas Pucharu Zdobywców Pucharów (dzisiaj nieistniejącego turniej UEFA). Trzydzieści tysięcy kibiców Dumy Katalonii udało się do Bazylei z nadzieją na jakiś sukces po nie najlepszym sezonie w Hiszpanii. Barcelona została wyeliminowana z Pucharu Króla już w pierwszej rundzie, a sezon zakończyła na słabym piątym miejscu, dziewięć punktów za Realem. W fantastycznym meczu przeciwko Fortunie Düsseldorf padły aż trzy bramki w dogrywce. Neeskens dowiódł swej wielkości, w niesamowity sposób podając do Rexacha, który strzelił bramkę w pierwszej części dogrywki. Barcelona kontynuowała i wygrała 4:3, przywożąc do domu pierwsze z czterech trofeów tego turnieju.
Odejście Neeskensa, z końcem sezonu, do New York Cosmos nie zakończyło jego relacji z klubem. Na początku sezonu 2006/2007 powrócił do stolicy Katalonii w roli asystenta trenera, którym był wówczas Frank Rijkaard, świeżo po triumfie w Lidze Mistrzów nad Arsenalem.
Gra Johana Neeskensa naznaczyła rolę pomocnika w Barcelonie. Dzisiaj widać znakomicie jaki wpływ miał na ukształtowanie barcelońskiej wizji rozgrywania piłki. I choć zmieniło się w piłce bardzo wiele to pozostaje on jedną z gwiazd, które pomogły zdefiniować ducha klubu, który dzisiaj święci zwycięstwa.
[źródło: TotalBarca]
Jak wielu zawodników, którzy cieszyli Camp Nou swoją grą w latach '70, tak i Johan Neeskens był Holendrem. Wspaniały zespół Barcelony, z tamtego okresu miał swoje korzenie w eksodusie piłkarzy i sztabu szkoleniowego, z wielkiego Ajaxu. Rinus Michels przybył, aby zaimplementować w Barcelonie stworzony przez niego futbol totalny. Neeskens dołączył do Barçy latem 1974 roku za namową swego rodaka Johana Cruyffa, który z kolei podróż na południe od Amsterdamu odbył rok wcześniej. Obaj byli częścią drużyny Ajaxu, która dominowała w lidze holenderskiej, prezentując ów futbol totalny pod wodzą Mistera Marble. Przybycie Neeskensa było dopełnieniem przebudowy stylu gry Katalończyków, która została zapoczątkowana sensacyjnym transferem Cruyffa.
Neeskens był archetypem pomocnika Barçy: dyrygującym z głębi pola. Holender rozgrywał w taki sposób, by umożliwić swemu koledze rajdy na połowę rywala. Posyłał piłki z głębi pola do swojego rodaka. Powtórkę tamtych czasów mogliśmy oglądać w postaci blondwłosego Carlesa Rexacha, innego bohatera Barcelony, który wraz z kapitanem ówczesnej drużyny - Juanem Manuelem Asensim - dominował w środku pola.
Decydujący dla Katalończyków moment kariery Neeskensa nadszedł w 1979 roku podczas Pucharu Zdobywców Pucharów (dzisiaj nieistniejącego turniej UEFA). Trzydzieści tysięcy kibiców Dumy Katalonii udało się do Bazylei z nadzieją na jakiś sukces po nie najlepszym sezonie w Hiszpanii. Barcelona została wyeliminowana z Pucharu Króla już w pierwszej rundzie, a sezon zakończyła na słabym piątym miejscu, dziewięć punktów za Realem. W fantastycznym meczu przeciwko Fortunie Düsseldorf padły aż trzy bramki w dogrywce. Neeskens dowiódł swej wielkości, w niesamowity sposób podając do Rexacha, który strzelił bramkę w pierwszej części dogrywki. Barcelona kontynuowała i wygrała 4:3, przywożąc do domu pierwsze z czterech trofeów tego turnieju.
Odejście Neeskensa, z końcem sezonu, do New York Cosmos nie zakończyło jego relacji z klubem. Na początku sezonu 2006/2007 powrócił do stolicy Katalonii w roli asystenta trenera, którym był wówczas Frank Rijkaard, świeżo po triumfie w Lidze Mistrzów nad Arsenalem.
Gra Johana Neeskensa naznaczyła rolę pomocnika w Barcelonie. Dzisiaj widać znakomicie jaki wpływ miał na ukształtowanie barcelońskiej wizji rozgrywania piłki. I choć zmieniło się w piłce bardzo wiele to pozostaje on jedną z gwiazd, które pomogły zdefiniować ducha klubu, który dzisiaj święci zwycięstwa.
[źródło: TotalBarca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (8)