Monako. miasto-talizman Abidala
Éric Abidal wraca do Monako - miasta, gdzie stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Tam też sięgnął z Barceloną po Superpuchar Europy i teraz chce wygrać to trofeum po raz kolejny.
Abidal wraca do Monako, które jest dla niego niewątpliwie miastem szczególnym. W Monako stawiał pierwsze piłkarskie kroki i jak podkreśla dla serwisu uefa.com, ten etap swojego życia darzy szczególnym sentymentem.
"Już na początku szokiem były dla mnie wspaniałe samochody i hotele oraz życie na spektakularnym poziomie" - wspomina francuski obrońca.
Abidal wolał jednak trzymać się z daleka od centrum uwagi i wszelkich ekscesów, które mogły popsuć relacje w życiu rodzinnym. Luksus Monte Carlo kusi, szczególnie w młodym wieku, kiedy zasady i wartości wystawione są na ciężką próbę.
"Być może dla kogoś więcej wyrzeczeń kosztowałoby niemieszanie się dobrego życia z kasynami i wspaniałymi samochodami. Każdy wybiera to, na co pozwalają mu jego wartości. Moim ulubionym miejscem była restauracja z sałatkami, otwarta 24 godziny na dobę, która usytuowana byłą przy drodze do pałacu. Mieszkałem w pobliżu stadionu, na którym rozgrywany jest mecz o Superpuchar Europy, Było to również blisko serca Monte Carlo. Żyli tam jednak i pracowali zwykli, normalni ludzie; kiedy miałem chwilę wolnego, udawałem się na spacer" - powiedział gracz Barcelony.
Z czasów występów w Monako, Abidal szczególnie dobrze wspomina swojego trenera, Claude Puela, który wpoił mu pierwsze zasady genialnej etyki pracy. "Pamiętam, że jedną z większych zmian było to, iż uczono nas, że nasze ciała są jak atletyczne maszyny. Jeśli nie będziemy pracować, nie wszystko może działać tak, jak chcieliśmy".
Pod koniec rozmowy Abidal odszedł jednak od sentymentalizmu, by powrócić do piątkowego meczu, który ma dla niego specjalne znaczenie. "Nie chodziło o to, czy wrócę tutaj, czy nie. Ważne, że wygraliśmy Ligę Mistrzów, bo właśnie dlatego możemy zagrać w Monako. Barcelona musi wygrać, jeśli ma na to okazję. Tak jest zawsze" - zakończył Éric Abidal.
[źródło: Sport]
Abidal wraca do Monako, które jest dla niego niewątpliwie miastem szczególnym. W Monako stawiał pierwsze piłkarskie kroki i jak podkreśla dla serwisu uefa.com, ten etap swojego życia darzy szczególnym sentymentem.
"Już na początku szokiem były dla mnie wspaniałe samochody i hotele oraz życie na spektakularnym poziomie" - wspomina francuski obrońca.
Abidal wolał jednak trzymać się z daleka od centrum uwagi i wszelkich ekscesów, które mogły popsuć relacje w życiu rodzinnym. Luksus Monte Carlo kusi, szczególnie w młodym wieku, kiedy zasady i wartości wystawione są na ciężką próbę.
"Być może dla kogoś więcej wyrzeczeń kosztowałoby niemieszanie się dobrego życia z kasynami i wspaniałymi samochodami. Każdy wybiera to, na co pozwalają mu jego wartości. Moim ulubionym miejscem była restauracja z sałatkami, otwarta 24 godziny na dobę, która usytuowana byłą przy drodze do pałacu. Mieszkałem w pobliżu stadionu, na którym rozgrywany jest mecz o Superpuchar Europy, Było to również blisko serca Monte Carlo. Żyli tam jednak i pracowali zwykli, normalni ludzie; kiedy miałem chwilę wolnego, udawałem się na spacer" - powiedział gracz Barcelony.
Z czasów występów w Monako, Abidal szczególnie dobrze wspomina swojego trenera, Claude Puela, który wpoił mu pierwsze zasady genialnej etyki pracy. "Pamiętam, że jedną z większych zmian było to, iż uczono nas, że nasze ciała są jak atletyczne maszyny. Jeśli nie będziemy pracować, nie wszystko może działać tak, jak chcieliśmy".
Pod koniec rozmowy Abidal odszedł jednak od sentymentalizmu, by powrócić do piątkowego meczu, który ma dla niego specjalne znaczenie. "Nie chodziło o to, czy wrócę tutaj, czy nie. Ważne, że wygraliśmy Ligę Mistrzów, bo właśnie dlatego możemy zagrać w Monako. Barcelona musi wygrać, jeśli ma na to okazję. Tak jest zawsze" - zakończył Éric Abidal.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)