Raport z La Liga - 1. kolejka

Borek

31 sierpnia 2011, 14:26

17 komentarzy
Inauguracja rozgrywek La Liga została przełożona ze względu na strajk piłkarzy dlatego 1. kolejka ligowa została rozegrana tydzień później niż planowano. Piłkarze jednak zrekompensowali kibicom oczekiwanie dużą ilością bramek. W dziesięciu meczach 1. serii spotkań padło aż 30 goli co dało fantastyczną średnią 3 bramek na mecz. W głównej mierze jednak na tak dużą liczbę bramek zapracowali piłkarze FC Barcelony i Realu Madryt.

Sezon 2011/12 na El Molinón zainaugurowali piłkarze Sportingu Gijón i Real Sociedad San Sebastian. Należy pamiętać jednak, ze Sporting potrafi napsuć rywalom krwi na własnym stadionie. Ten mecz jednak ułożył się całkiem nie po ich myśli. Po dwóch bramkach Agirretxe przegrywali już 2:0, a mogłoby być jeszcze więcej, gdyby nie czerwona kartka Carlosa Martíneza za faul w polu karnym. "Jedenastkę" bez problemu na gola kontaktowego zamienił Miguel de las Cuevas. Gospodarzom, mimo starań, nie udało się już wyrównać tym bardziej, że przewaga liczebna ekipy z Asturii skończyła się wraz z czerwoną kartką dla Lory.

Sporting Gijón - Real Sociedad, (0:1), 1:2
bramki: de las Cuevas 68' (k.) - Agirretxe 35', 65'
czerwone kartki: Lora 90' - Martínez 68'


W sobotę o 20:00 Valencia podejmowała na Mestalla Racing Santander. Był to, bez wątpienia, najciekawszy mecz inauguracyjnej kolejki. Padło siedem bramek, dużo działo się na boisku, tak jak i na tablicy wyników, bowiem trzy razy zmieniała się drużyna, która prowadziła. Najszczęśliwszym człowiekiem tego wieczoru był Roberto Soldado, który zdobył aż 4 bramki. Co prawda jeden raz skierował piłkę do niewłaściwej siatki, jednak ten samobój na pewno nie zakłócił jego radości z hat-tricka i objęcia fotala lidera klasyfikacji o Trofeo Pichichi.

Valencia CF - Racing Santander, (1:2), 4:3
bramki: Soldado 1', 88', 90', Rami 58' - Soldado 7' (sam.), Acosta 14', Gonzalez 56'


Ostatni sobotni mecz na wiele linijek podsumowania nie zasłużył, bowiem obie drużyny grały defensywnie i skupiały się raczej nie na strzelaniu, a bronieniu własnej bramki. W tym pojedynku beniaminków, dopiero w drugiej połowie Betis zaatakował śmielej, co zakończyło się bramką Castro na wagę trzech punktów.

Granada CF - Betis Sewilla, (0:0), 0:1
bramka: Castro 88'


W pierwszym niedzielnym spotkaniu, punktualnie o 12:00 w południe Atlético podejmowało Osasunę. Być może upał i wczesna pora jak na rozgrywanie meczu w Hiszpanii spowodowały taki stan rzeczy, ale 28 000 kibiców na Vicente Calderón nie zobaczyło bramki. Co prawda Rojiblancos mieli w tym spotkaniu przewagę, ale nie byli w stanie udokumentować jej golem.

Atlético Madryt - Osasuna Pampeluna, 0:0


Kolejny reprezentant Hiszpanii w europejskich rozgrywkach zostawił po swoim pierwszym ligowym meczu spory niedosyt. Athletik Bilbao podejmował u siebie beniaminka Rayo Vallecano. Baskowie mieli sobotniego popołudnia dużą przewagę, ale na San Mamés widzieliśmy tylko jedną bramkę w ich wykonaniu. Na domiar złego ambitnemu beniaminkowi z Madrytu udało się doprowadzić do wyrównania. Dlatego też chcąc osiągnąć coś w rozgrywkach Ligi Europy, mając w grupie m.in. Paris SG czy RB Salzburg, podopieczni Marcelo Bielsy będą musieli popracować nad skutecznością.

Athletic Bilbao - Rayo Vallecano, (0:0), 1:1
bramki: Iturraspe 56' - Movilla 62'


Rywal Barçy "zza miedzy", Espanyol grał na Majorce. Papużki osłabione po sprzedaży Pablo Daniela Osvaldo do Romy i José Maríi Callejóna do Realu Madryt, nie miały sił w ofensywie by sprostać gospodarzom na Ono Estadi. Bramkę za to udało się strzelić właśnie los Barralets. Gola na wagę trzech punktów zdobył holenderski pomocnik Jonathan de Guzman.

RCD Mallorca - Espanyol Barcelona, (0:0), 1:0
bramka: de Guzman 62'


Niezadowoleni mogą być również piłkarze Getafe, którzy mając widoczna na pierwszy rzut oka przewagę nad Levante nie zdołali zostawić na swoim stadionie trzech punktów. Pierwsza bramka na Coliseum Alfonso Pérez padła dopiero po siedemnastu minutach drugiej połowy, natomiast los Granotes bramkę wyrównująca zdobyli kwadrans później.

Getafe CF - Levante UD, (0:0), 1:1
bramki: Miku 62' - Juanlu 77'


W przeciwieństwie do Athletiku, Getafe czy innego madryckiego klubu - Atlético, Real Madryt znakomicie zainaugurował sezon, od rozniesienia Saragossy na jej własnym stadionie. Piłkarze Królewskich, którym trzeba oddać, że grają zdecydowanie lepiej niż w zeszłym sezonie, urządzili sobie istny festiwal strzelecki. Inną sprawą jest fakt, że los Blanquillos to zdecydowanie słabsza drużyna niż choćby Villarreal, co nie zmienia faktu, iż sześć bramek Realu dało im fotel lidera La Liga. Na La Romareda padł także drugi hat-trick w tym sezonie, którego ustrzelił nie kto inny jak Ronaldo.


Real Saragossa - Real Madryt, (0:2), 0:6
bramki: Ronaldo 24', 71', 87', Marcelo 28', Alonso 64', Kaká 82'

Niedzielne spotkania kończył pojedynek Sevilli FC z Málagą CF. Przed rozpoczęciem gry, piłkarze obydwu zespołów uczcili minutą ciszy byłego zawodnika Sevillistas - Antonio Puerty. Oprócz minuty ciszy, Andaluzyjczycy mogli zmarłemu koledze, który przez cała karierę grał w drużynie Sevilli, zadedykować również swoje zwycięstwo. Zwycięstwo nad naszpikowaną gwiazdami Málagą już w ciągu pierwszej pół godziny gry Álvaro Negredo. Hiszpan zdobył bramkę już w drugiej minucie gry, następną dołożył niespełna 25 minut później. Ekipa m.in. z Ruudem van Nistelrooyem, Joaquinem czy Santim Cazorlą w składzie zdołała odpowiedzieć tylko jedną bramką na 10 minut przed końcem spotkania, dlatego trzy oczka zostały na Ramón Sánchez Pizjuán.


Sevilla FC - Málaga CF, (2:0), 2:1
bramki: Negredo 2', 26' - Cazorla 81'


W spotkaniu kończącym 1. kolejkę spotkań La Liga Duma Katalonii podejmowała Villarreal. Piłkarze Barçy odpowiedzieli największemu rywalowi z Madrytu na jego zwycięstwo najlepiej jak mogli. Piękna Manita po bramkach debiutantów w meczu ligowym, Fábregasa i Alexis Sáncheza, czyli szybkie zatopienie Żółtej Łodzi Podwodnej to odpowiedź godna mistrza. Co prawda dzięki większej ilości strzelonych bramek to Real objął fotel lidera na co najmniej najbliższe dwa tygodnie do następnej kolejki ligowej, ale po takim meczu z jednym prawdziwym obrońcą w składzie, możemy być pewni, że to się zmieni. Tutaj szersze podsumowanie spotkania.

FC Barcelona - Villarreal CF, (2:0), 5:0
Thiago 25', Fábregas 45', Sánchez 47', Messi 52', 75'


REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (17)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze