Deportivo za mocne dla rezerw Barcelony
Rezerwy Barcelony nie zdołały wywalczyć kolejnych punktów w sezonie, a na drodze stanęło im tym razem Deportivo. Ubiegłoroczni spadkowicze pokazali dojrzałość, której siłą rzeczy musiało brakować podopiecznym Eusebio. Katalończycy na trzy trafienia gości zdołali odpowiedzieć bramkami Rodriego i Rafy, ale czasu na wyrównanie zabrakło.
Tragiczna inauguracja na Miniestadi oraz nadspodziewanie udana wyprawa do Kartageny - tak można by pokrótce scharakteryzować początek sezonu w wykonaniu rezerw Barcelony. Trudno zatem wyciągnąć jakieś daleko idące wnioski. Drużyna budowana przez Eusebio nie ustabilizowała jeszcze formy na odpowiednim poziomie, a mecz z Deportivo miał odpowiedzieć, czy jest na dobrej drodze, by tego dokonać.
Barcelona gra, Deportivo strzela
Faworytem tego meczu byli oczywiście ubiegłoroczni spadkowicze, jednak spotkanie rozpoczęło się lepiej dla gospodarzy. Opanowali oni środek pola i wydawało się, że kolejne akcje przyniosą pierwszą bramkę. Tymczasem w 9. minucie z prawego skrzydła w pole karne piłkę posłał Guardado, a Lassad celnie uderzył głową i goście objęli prowadzenie. Minutę później powinien być remis, ale Rodri przyjął piłkę w polu karnym niczym betonowa ściana.
Przewaga gospodarzy rosła, zwłaszcza w posiadaniu piłki (70-30%), ale w 28. minucie ponownie odpowiedzieli goście. Obrońcy z Bartrą na czele tak powstrzymywali rywali, że ostatecznie piłka wylądowała pod nogami Lassada, a ten podwyższył na 2:0. Zanim zespół Eusebio zdążył odzyskać równowagę, Guardado w 32. minucie uderzył niemal dokładnie z linii środkowej, a piłka wylądowała w bramce pomimo desperackiej interwencji Miño.
Trzeci cios Deportivo nie zmienił obrazu gry. Nadal to rezerwy Barcelony atakowały, a Deportivo czekało na okazję do kontrataku. Na szczęście zanim rywale taką szansę otrzymali, to gospodarze przeprowadzili wreszcie skuteczną akcję. W 36. minucie w pole karne wpadł Montoya i idealnie dośrodkował, a Rodri w sposób podręcznikowy akcję wykończył. Do końca pierwszej połowy wynik już nie uległ zmianie.
Nieudana pogoń za punktem
W drugiej części spotkania na boisku zameldował się Deulofeu, a w kolejnych minutach wprowadzony został także Cuenca. Pojawienie się tych dwóch zawodników rozruszało grę na skrzydłach, dzięki czemu akcje rezerw Barcelony przestały opierać się na rajdach środkiem Rafy. Wciąż brakowało jednak tego ostatniego podania, a czas niepokojąco szybko uciekał.
Dopiero kiedy do końca spotkania pozostało niewiele ponad 10 minut, udało się zdobyć bramkę kontaktową. W sporym zamieszaniu pod bramką Aranzubii najlepiej odnalazł się Rafa i silnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Na zdobycie bramki wyrównującej pozostawało jeszcze sporo czasu, ale wciąż brakowało szczęścia i precyzji. Najlepszą okazję na zapewnienie punktu gospodarzom miał Rodri, jednak w doliczonym czasie gry minął się z piłką w polu karnym.
Porażka z tak silnym rywalem na pewno nie jest powodem do wstydu. Zawodnicy Eusebio pokazali, że nawet bardzo doświadczonego przeciwnika mogą zdominować. Deportivo długimi minutami nie było w stanie wyjść z własnej połowy i gdyby nie błędy obrony i bramka z połowy boiska, to może mecz potoczyłby się inaczej. Widać poprawę w grze zespołu i teraz trzeba tylko zacząć wykorzystywać stwarzane sytuacje, a wtedy wyniki przyjdą same.
Bramki:
0:1, Lassad (9')
0:2, Lassad (28')
0:3, Guardado (32')
1:3, Rodri (36')
2:3, Rafinha (79')
FC Barcelona B: Miño, Montoya, Bartra (Carmona, 86'), Dos Santos, Rodri, Sergi Roberto, Sergi Gómez, Kiko Femenía (Gerard Deulofeu, 46'), Planas, Espinosa (I. Cuenca, 58') oraz Rafinha.
Deportivo: Aranzubia, Aythami, Lassad (P. Álvarez, 69') , Laure, Ayoze (Saúl, 40'), Guardado, Colotto (R. Castro, 75'), J.Vázquez, Valerón, Salomao y Bergantiños.
Arbiter: Martínez Munuera.
[źródło: Własne/FCBarcelona.cat]
Tragiczna inauguracja na Miniestadi oraz nadspodziewanie udana wyprawa do Kartageny - tak można by pokrótce scharakteryzować początek sezonu w wykonaniu rezerw Barcelony. Trudno zatem wyciągnąć jakieś daleko idące wnioski. Drużyna budowana przez Eusebio nie ustabilizowała jeszcze formy na odpowiednim poziomie, a mecz z Deportivo miał odpowiedzieć, czy jest na dobrej drodze, by tego dokonać.
Barcelona gra, Deportivo strzela
Faworytem tego meczu byli oczywiście ubiegłoroczni spadkowicze, jednak spotkanie rozpoczęło się lepiej dla gospodarzy. Opanowali oni środek pola i wydawało się, że kolejne akcje przyniosą pierwszą bramkę. Tymczasem w 9. minucie z prawego skrzydła w pole karne piłkę posłał Guardado, a Lassad celnie uderzył głową i goście objęli prowadzenie. Minutę później powinien być remis, ale Rodri przyjął piłkę w polu karnym niczym betonowa ściana.
Przewaga gospodarzy rosła, zwłaszcza w posiadaniu piłki (70-30%), ale w 28. minucie ponownie odpowiedzieli goście. Obrońcy z Bartrą na czele tak powstrzymywali rywali, że ostatecznie piłka wylądowała pod nogami Lassada, a ten podwyższył na 2:0. Zanim zespół Eusebio zdążył odzyskać równowagę, Guardado w 32. minucie uderzył niemal dokładnie z linii środkowej, a piłka wylądowała w bramce pomimo desperackiej interwencji Miño.
Trzeci cios Deportivo nie zmienił obrazu gry. Nadal to rezerwy Barcelony atakowały, a Deportivo czekało na okazję do kontrataku. Na szczęście zanim rywale taką szansę otrzymali, to gospodarze przeprowadzili wreszcie skuteczną akcję. W 36. minucie w pole karne wpadł Montoya i idealnie dośrodkował, a Rodri w sposób podręcznikowy akcję wykończył. Do końca pierwszej połowy wynik już nie uległ zmianie.
Nieudana pogoń za punktem
W drugiej części spotkania na boisku zameldował się Deulofeu, a w kolejnych minutach wprowadzony został także Cuenca. Pojawienie się tych dwóch zawodników rozruszało grę na skrzydłach, dzięki czemu akcje rezerw Barcelony przestały opierać się na rajdach środkiem Rafy. Wciąż brakowało jednak tego ostatniego podania, a czas niepokojąco szybko uciekał.
Dopiero kiedy do końca spotkania pozostało niewiele ponad 10 minut, udało się zdobyć bramkę kontaktową. W sporym zamieszaniu pod bramką Aranzubii najlepiej odnalazł się Rafa i silnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Na zdobycie bramki wyrównującej pozostawało jeszcze sporo czasu, ale wciąż brakowało szczęścia i precyzji. Najlepszą okazję na zapewnienie punktu gospodarzom miał Rodri, jednak w doliczonym czasie gry minął się z piłką w polu karnym.
Porażka z tak silnym rywalem na pewno nie jest powodem do wstydu. Zawodnicy Eusebio pokazali, że nawet bardzo doświadczonego przeciwnika mogą zdominować. Deportivo długimi minutami nie było w stanie wyjść z własnej połowy i gdyby nie błędy obrony i bramka z połowy boiska, to może mecz potoczyłby się inaczej. Widać poprawę w grze zespołu i teraz trzeba tylko zacząć wykorzystywać stwarzane sytuacje, a wtedy wyniki przyjdą same.
Bramki:
0:1, Lassad (9')
0:2, Lassad (28')
0:3, Guardado (32')
1:3, Rodri (36')
2:3, Rafinha (79')
FC Barcelona B: Miño, Montoya, Bartra (Carmona, 86'), Dos Santos, Rodri, Sergi Roberto, Sergi Gómez, Kiko Femenía (Gerard Deulofeu, 46'), Planas, Espinosa (I. Cuenca, 58') oraz Rafinha.
Deportivo: Aranzubia, Aythami, Lassad (P. Álvarez, 69') , Laure, Ayoze (Saúl, 40'), Guardado, Colotto (R. Castro, 75'), J.Vázquez, Valerón, Salomao y Bergantiños.
Arbiter: Martínez Munuera.
[źródło: Własne/FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)