Podsumowanie pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów

thuglife

15 września 2011, 14:01

15 komentarzy
Za nami pierwsza kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na 16 stadionach, na których zostały rozegrane spotkania, nie zabrakło niespodzianek. Do największej doszło wczoraj w Mediolanie, gdzie Inter uległ absolutnemu debiutantowi w Champions League, tureckiemu Trabzonsporowi.

Wtorek

Dla kibiców Dumy Katalonii, bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem było spotkanie FC Barcelona - AC Milan, które zostało uznane za szlagier pierwszej serii rozgrywek grupowych. O tym meczu wszystko zostało napisane tutaj. W drugim spotkaniu grupy H, Viktoria Pilzno, która rozegrała swój pierwszy historyczny mecz w najbardziej elitarnych rozgrywkach Starego Kontynentu, tylko zremisowała z BATE Borysów 1:1. Do 70. minuty gospodarze prowadzili z białoruskim zespołem po bramce, którą przed przerwą zdobył Marek Bakoš, jednak do wyrównania doprowadził Brazylijczyk, Renan Bressan.

W grupie G zwyciężali gospodarze. Obaj w identycznym stosunku bramkowym - 2:1. Pogromca Wisły Kraków z fazy kwalifikacyjnej, APOEL Nikozja mierzył się z rosyjskim Zenitem Sankt Petersburg. Wynik meczu w 63. minucie otworzyli goście za sprawą Konstantina Żyrianowa. Goście cieszyli się prowadzeniem jedynie 10 minut. Wtedy to Manduca doprowadził do wyrównania, a dwie minuty później na prowadzenie Cypryjczyków wyprowadził Almeida. Niespełna minutę po drugim golu dla APOEL-u, drugą żółtą kartkę obejrzał Bruno Alves. Portugalczyk osłabił swoją drużynę, a wynik nie uległ już zmianie i podopieczni Ivan Jovanovicia mogli cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w fazie grupowej. W drugim meczu tej grupy, na Estádio do Dragão grały zespoły FC Porto oraz Szachtar Donieck. Pierwszą stuprocentową sytuację na strzelenie gola mieli gospodarze, jednak w 10. minucie rzut karny zmarnował Hulk. Dwie minuty później sytuacja ta zemściła się na drużynie Porto. Niefrasobliwą interwencję bramkarza drużyny z Portugalii wykorzystał Luiz Adriano, umieszczając piłkę w siatce z najbliższej odległości. Na odpowiedź Portugalczyków trzeba było czekać do 26. minuty. Do rzutu wolnego z około czterdziestu metrów podszedł Hulk, Brazylijczyk wziął długi rozbieg i huknął jak z armaty, pokonując bramkarza ukraińskiego zespołu. "Kropkę nad i" postawił 6 minut po przerwie Kleber, który ustalił wynik spotkania na 2:1. Zespół z Ukrainy kończył mecz w dziewięciu. Najpierw w 40. minucie bezpośrednią czerwoną kartkę dostał Jarosław Rakicki, natomiast na 10 minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, swoje drugie "żółtko" obejrzał były gracz FC Barcelony, Dmytro Czyhrynski.

Emocji nie brakowało również w grupie F, w której byliśmy świadkami "polskiej" rywalizacji. Na Signal Iduna w Dortmundzie, Borussia grała z Arsenalem Londyn, w którego bramce cały mecz rozegrał Wojciech Szczęsny. W niemieckim zespole od pierwszych minut zagrali Robert Lewandowski oraz Łukasz Piszczek (Kuba Błaszczykowski pojawił się na boisku w drugiej odsłonie meczu). To jednak przyjezdni z północnego Londynu, jako pierwsi zdobyli gola. W 42. minucie piłkę do siatki skierował niezawodny Robin van Persie. Przewaga londyńczyków utrzymała się do 88. minuty, kiedy fenomenalnym strzałem popisał się wprowadzony niecałe 20 minut wcześniej, Ivan Perisić. W drugim meczu Olympiakos Pireus zagrał z Olympique Marsylia. Górą w tym meczu byli marsylczycy, o których zwycięstwie zadecydowała bramka Lucho Gonzaleza. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Rod Fanni.

W grupie E doszło do kolejnej angielsko-niemieckiej rywalizacji. W Londynie, Chelsea zmierzyła się z Bayerem Leverkusen. Nie było niespodzianki i podopieczni André Villasa-Boasa uporali się z Aptekarzami 2:0 po bramkach Davida Luiza oraz Juana Maty. W drugim meczu na Fenix Stadion w Genk gościła faworyzowana Valencia. Mimo zdecydowanej przewagi przyjezdnych, mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a jego ozdobą była fenomenalna przewrotka Adila Ramiego, po której piłka trafiła w poprzeczkę.

Środa

W grupie A, która przez ekspertów uważana jest za najbardziej wyrównaną, doszło w środę do bardzo ciekawych konfrontacji. Na Etihad Stadium w Manchesterze, przyjechała sensacja ostatnich rozgrywek ligowych we Włoszech, Napoli. Za poważnego faworyta uznawani byli gospodarze, którzy fenomenalnie rozpoczęli zmagania w angielskiej Premiership. Mimo że spotkanie było rozgrywane na wysokim tempie i nie brakowało w nim okazji bramkowych, bramkarze zachowywali czyste konto aż do 69. minuty. Gola otwierającego wynik meczu nie strzelili jednak gospodarze, lecz Włosi, którzy wyszli na prowadzenie za sprawą Edinsona Cavaniego. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo, gdyż 5 minut później do wyrównania doprowadził Aleksandar Kolarov. W drugim starciu w grupie A, Villarreal podejmowało Bayern Monachium. Kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami szybko przejęli goście z Bawarii. Pierwszego gola w 7. minucie strzelił Toni Kroos, a w drugiej połowie wynik na 2:0 ustalił Rafinha.

Dość nieoczekiwany przebieg miały spotkania w grupie B. Na Giuseppe Meazza w Mediolanie przyjechał jeden z zespołów, które debiutują w tym sezonie w Champions League, Trabzonspor. Przewagę od początku spotkania uzyskali gospodarze, którzy co jakiś czas zagrażali golkiperowi tureckiej drużyny. Ten spisywał się jednak tego wieczoru wyśmienicie i pewnie interweniował za każdym razem. Stare piłkarskie porzekadło głosi "niewykorzystane okazje się mszczą". Inaczej nie było tym razem. W 76. minucie goście skontrowali bardziej utytułowanych rywali, a piłkę do siatki skierował Ondřej Čelůstka. Sytuacja ta wstrząsnęła Mediolanem, a podopieczni trenera Gian Piero Gasperiniego nie potrafili do ostatniego gwizdka odrobić strat i sensacja stała się faktem. Niesamowicie potoczył się również drugi mecz rozgrywany w grupie B. Francuskie Lille po golach Moussy Sow oraz Benoît Pedrettiego prowadziło z CSKA Moskwa do 72. minuty 2:0. Wtedy jednak grać zaczęli Rosjanie, którzy najpierw strzelili gola kontaktowego, a później, w doliczonym czasie gry doprowadzili do wyrównania. Bohaterem moskiewskiej drużyny był Seydou Doumbia, który strzelił obie bramki.

W grupie C swój pierwszy mecz w tej edycji Ligi Mistrzów rozegrał finalista poprzedniej, Manchester United. Podopieczni Sir Alexa Fergusona pojechali na gorący teren do Lizbony, gdzie mieli się mierzyć z Benfiką. Angielski zespół szybko przekonał się, że gospodarze nie poddadzą się bez walki. W 24. minucie gry, publiczność zgromadzona na Stadionie Światła oszalała z radości, kiedy Benfikę na prowadzenie wyprowadził Óscar Cardozo. Przyjezdni odpowiedzieli na tą bramkę w 42. minucie spotkania, gdy świetnym strzałem zza pola karnego bramkarza Portugalczyków pokonał weteran Ryan Giggs. Wynik ten utrzymał się do końca meczu i zespoły podzieliły się punktami. Do Bazylei na swój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów pojechał rumuński Oţelul Galaţi. Zgodnie z przewidywaniami, przyjezdni zapłacili tzw. "frycowe" i musieli uznać wyższość szwajcarskiego zespołu, który wygrał 2:1. Bramki dla FC Basel zdobył duet Frei-Frei. Najpierw gola zdobył 22-letni Fabian, natomiast bramkę na wagę trzech punktów w 84. minucie z rzutu karnego zdobył bardziej znany Alexander. Gola dającego Rumunom nadzieję na chociaż jeden punkt zdobył wcześniej Marius Peña.

Niespodziewanie ciężko grało się Realowi Madryt w Zagrzebiu, gdzie mierzyli się miejscowym Dynamem. Gola na wagę trzech punktów dla Królewskich zdobył w 53. minucie Angel Di María. Goście musieli kończyć spotkanie w dziesiątkę, gdyż w przeciągu trzech minut dwie żółte kartki "zarobił" Marcelo. W bramce chorwackiego zespołu świetnie przez cały mecz spisywał się Ivan Kelava. W drugim meczu grupy D padł bezbramkowy remis, a punktami na Amsterdam ArenA podzieliły się zespoły Ajaksu oraz Olympique Lyon.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze