Taktyka w meczu na Mestalla

KeyNew

22 września 2011, 12:13

30 komentarzy
Portal zonalmarking.net zwyczajowo już przeanalizował taktykę w meczu Barcelony. Wiadomo, drużyna Pepa Guardioli jest punktem odniesienia dla większości klubów, a wczorajszy mecz z Valencią był niezwykle ciekawy z taktycznego punktu widzenia. Kto okazał się lepszy w tej batalii, wedle portalu zonalmarking.net?

Bramka Ceska Fábregasa pozwoliła Barcelonie uratować punkt Barcelonie, ale trzeba przyznać, że była ona - w pierwszej połowie - słabszą drużyną.

Unai Emery próbował zastosować trick z meczu przeciwko Barcelonie, który odbył się w zeszłym sezonie, umiejscawiając dwóch lewych obrońców, po to by zneutralizować rajdy Daniego Alvesa. Byli nimi Jeremy Mathieu i Jordi Alba. W związku z tym Jonas i Bruno Saltor musieli pogodzić się z miejscem na ławce. Tego drugiego w wyjściowym składzie zastąpił Miguel.

Pep Guardiola "wyszedł" na boisko ustawieniem 4-3-3, z bardzo wysoko wysuniętym Danim Alvesem. David Villa pojawił się tylko na ławce.

Valencia zdominowała pierwszą część spotkania robiąc znakomicie tylko dwie rzeczy - po pierwsze pressing, przerywając grę i zmuszając przeciwnika do błędów. Drugą rzeczą było atakowanie stroną Alvesa; kreując trzy znakomite sytuacje, podążając tą drogą.

Walka po stronie Daniego Alvesa

To był główny aspekt gry. Strategia Unaia Emery z dwoma lewymi obrońcami znakomicie funkcjonowała w zeszłym sezonie na Camp Nou - Valencia trafiła do bramki Barcelony po znakomitym przebiciu się stroną Daniego - przez Mathieu i było 1:0. Ideą oczywiście było to, z powodu niezwykle niebezpiecznych rajdów Alvesa, by umiejscowić dwóch defensywnie usposobionych zawodników na lewej stronie, co sprawiło, że Los Ches mieli komfort w liniach obronnych.

Oczywiście, będąc Alvesem, starasz się testować to ustawienie możliwie często i zmuszać zespół z Walencji cofania się pod własną bramkę. Dlatego Alves grał tak wysoko, by spychać Mathieu coraz głębiej. Problemem było to, że Mathieu był największym zagrożeniem ze strony Valencii i stale operował w przestrzeni pozostawionej przez Daniego - za jego plecami. To za sprawą Francuza zostały stworzone dwie akcje bramkowe i trzecia, w której Soldado nie trafił do bramki. Ale jak to było możliwe sokoro nominalnym zadaniem Mathieu było podążanie za Alvesem?

Błędy Guardioli

Cóż, jak się okazało, nie to było jego głównym zadaniem. Pedro wydawało się, że zacznie mecz na prawej stronie, ale szybko przeszedł na lewą, a reszta atakującej trójki operowała następująco: Messi odgrywał rolę fałszywej dziewiątki, a Fábregas poruszał się pomiędzy dwiema liniami. Barcelona grała bez prawego skrzydłowego i dlatego Alvesem nie musiał opiekować się Mathieu - wystarczył Jordi Alba, który radził sobie lepiej niż dobrze. Poza wszystkim, nie jest to tak, że potrzebujesz podwojenia po stronie Alvesa, po prostu potrzebny jest ktoś kto będzie stale za nim podążał. Barcelona grała bez prawego skrzydłowego i dlatego Alba mógł nie niepokojony podążać za Danim.

Mathieu mógł swobodnie nękać tę stronę Barcelony. To rozstroiło ustawienie drużyny Guardioli. Javier Mascherano musiał zbiegać do prawej, Puyol musiał się dwoić, a Abidal wypełniał powstałą lukę na środku obrony i tak właśnie padła samobójcza bramka, niemal identycznie wyglądała akcja, po której padła druga bramka, strzelona przez Pablo Hernándeza, wchodzącego na dalszy słupek. Z Abidalem łatającym dziurę na środku obrony, Hernández musiał radzić sobie tylko z Keitą, podczas gdy Busquets próbował pomagać na środku obrony, również. Tak powstał łańcuch czterech zawodników próbujących uzupełnić zabezpieczyć dziurę powstałą przez przesunięcie się formacji obronnej na prawą stronę.

A to miało wpływ na grę wyżej - Xavi został pozostawiony samemu sobie (a czym jest Xavi bez możliwości krótkich podań w środku pola?) i nie było współpracy pomiędzy linią obrony i pomocy. Abidal nie mógł zbyt często atakować lewą stroną. Adil Rami szczęśliwie nie został ukarany drugą żółtą kartką za faul na Messim, ale trzeba mu przyznać, że znakomicie radził sobie z Fábregasem, sprawiając że był on bezproduktywny.

Druga połowa

Guardiola chciał zmienić obraz meczu w drugiej jego części i zmienił. Pedro przeszedł na prawo, a Fábregas - początkowo - biegał po lewej. Alvesowi nakazał pozostać na prawej obronie i nie atakować. Barcelona przez pierwsze dziesięć minut drugiej części spotkania ściśle wypełniała te założenia. Emery zareagował wprowadzając Tino Costę za Albeldę, który wykonywał swe obowiązki znakomicie, ale doznał kontuzji.

Historia drugiej połowy najlepiej zobrazowana zostanie przez wprowadzone zmiany i zmiany formacji tym spowodowane.

1.Guardiola dokonał dwóch zmian, Adriano wszedł za Pedro, i grał na prawej stronie. Było to nieco zaskakujące i oznaczało, że na boisku - na tej stronie -znalazło się czterech bocznych obrońców (Adriano, Alves, Alba i Mathieu). Villa zastąpił Keitę, a tym samym Fábregas zaczął grać nieco głębiej.

2.Ponieważ Barcelona miała większe posiadanie piłki niż w pierwszej połowie, Guardiola mógł bardziej atakować. Thiago wszedł za Puyola, co mogło oznaczać, że Busquets zajmie pozycję środkowego obrońcy, ale w rzeczywistości migrował on pomiędzy obroną i pozycją defensywnego pomocnika. Gdy Barcelona była w posiadaniu piłki był w środku, mając za sobą trójkę Alves, Mascherano i Abidal.

3.Widząc, że Sergio gra przed obrońcami, Emery zdjął Canalesa i wprowadził napastnika, Jonasa, który mógł współpracować z Soldado jednocześnie spychając Sergio do obrony. Niestety Jonas nie do końca spisał się w tej roli, dzięki czemu Barcelona dominowała w posiadaniu piłki, a Busquets mógł bez problemów grać w środku pola.

4.W takiej sytuacji Barcelona grała z Alvesem ustawionym bardzo głęboko - niemalże pełniącym rolę prawego środkowego obrońcy - i Adriano nieco z przodu, czyli nienajlepszym ustawieniem atakującym, co sprawiło, że w miejsce zmęczonego Mathieu Emery wprowadził nominalnego skrzydłowego. Przy pomocy Pablo Piattiego Valencia próbowała wygrać mecz.

Formacje wyglądały tak jak przedstawia to diagram [KLIK!]. Barcelona grała ustawieniem 3-4-3, jak z Villarrealem, a Valencia 4-2-3-1 z ofensywnym usposobieniem.

Jak Barcelona wróciła do gry? Jej dominacja w posiadaniu piłki była kluczem, a lekka przewaga w środku pola w tym pomagała. Messi wchodził w nie pilnowane pole i dzięki temu miał możliwość zagrania kilku znakomitych podań, włączając w to asystę przy bramce Fábregasa i zagranie do Villi z samej końcówki meczu. Valencia zmęczyła się, jak to zdarzało się już w tym sezonie i nie była w stanie prowadzić gry pressingiem tak skutecznie jak we wcześniejszych fazach meczu.

Wnioski

Emery wygrał przedmeczową batalię taktyczną, ale to Guardiola podjął kilka odważnych decyzji o zmianach, które pozwoliły jego zawodnikom wrócić do gry. Zaskakujące było widzieć Barcelonę bezradną we wczesnej fazie meczu.

Emery musi zostać pochwalony za taktykę, której użył rozpoczynając mecz i spychając Barcelonę do obrony. Messi tradycyjnie już stał się głównym czynnikiem, który pozwolił Barcelonie wrócić do gry i nie jest to dla Valencii żaden wstyd. Podsumowując, mecz był zwycięstwem taktycznego zmysłu Unaia Emery.

[źródło: zonalmarking.net]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (30)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze