Wywiad z Leo Beenhakkerem

Dreju

11 lutego 2007, 00:29

Brak komentarzy
Co daje Panu siłę, by wydawałoby się w wieku kiedy ludzie odchodzą na emeryturę wciąż pracować z piłkarzami?

To oczywiście piłka nożna. Ciągnę to wszystko bo lubię to co robię. Mam zamiar się tym zajmować aż do momentu gdy odczuję, że wypaliłem się psychicznie i mentalnie. Mam 64 lata, ale nie czuję się na tyle. Chcę jeszcze zrobić trochę rzeczy dla piłki nożnej. To moja motywacja.

Dlatego też wybrał Pan Polskę?

Wybrałem ten kraj ponieważ mają bardzo bogatą historię piłkarską. Uczestniczyli kilka razy w Mistrzostwach Świata, w 1972 roku zostali Mistrzami Olimpijskimi. Rozważając ofertę polskiego związku piłki nożnej patrzyłem się na to co mogę zrobić z danym zespołem. W Polsce dostrzegłem wielu utalentowanych piłkarzy, którzy chcą odnieść sukces pod moją opieką. Dlatego też zdecydowałem się na Polskę i myślę, że to była bardzo dobra decyzja, bo ten zespół ma przed sobą przyszłość.

Jak odebrano Pana osobę na początku, bo przecież został Pan pierwszym zagranicznym szkoleniowcem w historii reprezentacji Polski

Tak samo jak choćby to jest w innych krajach, gdy pojawiał się ktoś z zewnątrz. Na pewno na początku było ciężko, bo konieczne było przekonać wszystkich do siebie. Jednak myślę, że dziś to już nie jest problem nigdzie na świcie. O czym my mówimy. Przecież teraz każdy może grać wszędzie gdzie tylko będzie chciał. Zespoły mają w swoich składach mnóstwo obcokrajowców. Nikogo to już nie dziwi. Podobnie jest ze szkoleniowcami. Początki były trudne, ale ja skupiam się na mojej pracy. Interesują mnie tylko moi zawodnicy i piłka.

Polska bardzo źle zaprezentował się na Mistrzostwach Świata w Niemczech. Pan jednak w kilka miesięcy przywrócił nadzieję i wiarę kibicom...

Nie jestem jakimś cudotwórcą. To wszystko do czego jak na razie doszliśmy to wynik ciężkiej pracy. W dzisiejszych czasach trzeba być autentycznym trenerem, posiadającym wiedzę dotyczącą przygotowania zawodników, treningu, taktyki, techniki. To jednak moim zdaniem tylko 50% tego co potrzeba. Drugie 50% myślę jest nawet ważniejsze. Trzeba dobrać sobie odpowiednich wykonawców do swoich planów. Przecież każdy gracz ma inny charakter, inną osobowość. Trzeba znać psychikę zawodników, by stworzyć prawdziwy zespół.

A jak wygląda sprawa piłkarzy w Polsce? Wiemy, że nie patrzy Pan nikomu na metrykę, ani nazwisko, ale liczy się maksymalny wkład w druzynę...

Całkiem dobrze. Mam w drużynie kilku piłkarzy, których moim zdaniem czeka wspaniała przyszłość. W Polsce w pewnym momencie doszło do takiej sytuacji, że uważano, że nie ma za wielu piłkarzy prezentujących poziom reprezentacyjny. A jeśli ktoś był młody, zdolny to ich zdaniem był za zielony na reprezentację. Ale jest inaczej. Chłopcy, których powołuję spisują się bardzo dobrze. Zmienić musimy im trochę mentalność, by wyzbyli się jakichkolwiek kompleksów i zahamowań.

Dzięki takiej postawie odkrył Pan i wprowadził w dorosłe życie piłkarskie obecnego trenera Barçy - Franka Rijkaarda. Jak postrzega Pan swojego byłego podopiecznego w roli trenera?

Moim zdaniem spisuje się fenomenalnie. Zawsze miałem dobry kontakt z Frankiem i jestem dumny z tego co robi w Barcelonie. Miał wspaniały charakter już od momentu debiutu w wieku 17 lat w Ajaxie. Zawsze doskonale przewidywał to co stanie się na boisku. Nie dziwię się więc, że został bardzo dobrym szkoleniowcem. A trzeba przyznać, że praca w takim klubie jak Barça to nie lada wyzwanie. Myślę jednak, że ze swoich obowiązków wywiązuje się perfekcyjnie.

Czy Barcelona ma szansę na powtórne zdobycie Pucharu Europy?

Myślę, że tak. Ostatnio Barça przeżywała mały kryzys, jednak myślę, że Frank ma w zespole doskonałych piłkarzy, a do tego świetnie ich prowadzi, więc Duma Katalonii wydaje się być jednym z poważniejszych kandydatów do końcowego triumfu w Lidze Mistrzów. Jest tylko parę zespołów, które mogą starać się dorównać Barcelonie.

Czy ma Pan jeszcze coś do udowodnienia w piłce nożnej?

Nie, myślę, że nic. Chcę się cieszyć każdym dniem mojej pracy, szkolić jak najlepiej moich podopiecznych. Dla mnie to najpiękniejsze momenty w życiu.

Nie zdobył Pan jednak Pucharu Europy. Byłoby to wspaniałe ukoronowanie kariery trenerskiej.

Tak z pewnością tak. Jednakże zdobyłem 10, czy 11 różnych trofeów z Ajaxem, Realem i Feyenoordem, byłem na Mistrzostwach Świata. Więc moje życie było bogate pod tym względem. Nie mam prawa na nic narzekać.

Jak Pan myśli, co jest przyczyną tak głębokiego kryzysu w Realu Madryt?

Z daleko stwierdzić jest trudno. Jednak moim zdaniem prowadzoną złą politykę transferową w klubie. Może z marketingowego punktu widzenia był to ogromny sukces, to ze sportowego punktu widzenia stracono zbyt dużo. Teraz widać, że polityka nowego prezydenta zmieniła się i stara się on wyciągnąć klub z kryzysu. Ludzie muszą być cierpliwi, bo w tym klubie potrzeba wielu zmian, a na to potrzeba czasu. Oczywiste jest to, że kibice takich klubów jak Real i Barça chcą oglądać swoich ulubieńców ciągle na szczycie, ale nikt nie ma abonamentu na ciągłe odnoszenie sukcesów. W pewnym momencie, w historii każdego klubu przychodzi kryzys, potrzeba zmian, a czasem budowy drużyny od podstaw. Taki moment nastąpił właśnie w Realu.

Czy Capello to odpowiedni trener by przeprowadzić odbudowę Realu?

Znam Fabio doskonale i jestem przekonany, że jest w stanie przeprowadzić ten proces w tej drużynie. Jednak takie przemiany to kwestia wielu miesięcy. W krótkim okresie czasu jest to po prostu niewykonalne. Trzeba podejmować spokojne, wyważone decyzje.

[źródło: Marca]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze