Rijkaard: To wyjątkowy klub
Co czuje trener jednej z drużyn w meczu na rzecz ofiar tsunami?
Myślę, że to dobrze, jeśli jako reprezentacja świata piłki nożnej okazujemy swoją solidarność. To straszne patrzeć na ogrom zniszczeń dokonanych przez falę więc dawanie innym przykładu i pomaganie innym jest dobre. Celem jest zbiórka pieniędzy. Nie będę wygłaszał długich mów. Każdy wie, po co tam będzie.
Myśli pan, że zawodnicy wystarczająco wspierają akcje humanitarne?
Cóż, takie kataklizmy nie zdarzają się często. To było coś, co mogłeś zobaczyć w telewizji. To był ogromny szok dla wielu ludzi na świecie. Na szczęście, takie coś nie zdarza się codziennie.
Co do Barcelony, jest pan trenerem od półtora roku. Jak wyglądały wzloty i upadki?
To zależy od sytuacji. Jeśli jest się w dołku, stara się z niego wydostać. To oznacza ciężką pracę. Jeśli zaś jest się w wysokiej formie, trzeba dalej pracować i stworzyć nawyk sukcesu.
Dużo pan mówi o ciężkiej pracy. To jest klucz do sukcesu?
Tak. Trzeba być odpowiednio przygotowanym. To ważne, aby gracz był silny psychicznie i fizycznie, gotowy na każdą grę.
Co jest najtrudniejsze w trenowaniu Barcelony, wielkiego i wyjątkowego klubu?
To jest wyjątkowy klub, już to poznałem. Mówienie o problemach i skupianie na nich uwagi sprawia, że stają się jeszcze większe. Jeśli się mówi o problemach i narzeka, nic to nie pomaga – musisz pracować. Praca to krótkie słowo, ale może być interpretowane na wiele sposobów. Można pracować nad kondycją, albo pomagać graczom, aby czuli się dobrze, chwalić i czasami karać. To naprawdę jest zależne od sytuacji. Chodzi o to, aby obserwować i widzieć, gdzie potrzebna jest pomoc.
Przybył pan tutaj, musiał pan zająć się wieloma gwiazdami. Jak radzi pan sobie z własnymi ego tych graczy?
Prawda jest taka, że nie każdy w grupie jest taki sam. Trzeba zaakceptować ludzie takich, jakimi są. Najpierw myśli się o drużynie, potem o graczach, ponieważ gdy drużyna jest silna, to pomaga graczom.
Zmienia pan swoją koncepcję gry, aby dopasować ją do graczy, czy wybiera pan piłkarzy, którzy pasują do koncepcji?
Koncepcja jest szerokim pojęciem. Każdy ma swój pomysł, ale ma też zawodników, z którymi pracuje i musi do nich dopasować styl. Na przykład, jeśli jest się trenerem o defensywnej koncepcji gry, a ma się drużynę pełną graczy ofensywnych, nie da się grać defensywnie. Trzeba znaleźć równowagę, mieć na uwadze dobro graczy.
Kiedy przejął pan drużynę, było w niej wielu Holendrów i presja, aby było w niej więcej Katalończyków. Jak sobie pan z tym poradził?
Musiałem wziąć pod uwagę sytuację kontraktową i plan klubowy. Potem starałem się zrobić co w mojej mocy.
Jest pomysł w UEFA o konieczności posiadania w składzie większej liczby wychowanków. Zgadza się pan z tym?
Myślę, że nie mam z tym problemu. Uważam, że wprowadzenie w życie tego pomysłu zwiększyłoby możliwości młodych graczy, aby wejść do pierwszej drużyny.
Holendreskie kluby zawsze inwestowały w młodzież.
Musiały. To jest mały kraj. Rozwija się talenty i sprzedaje, kiedy są wystarczająco dobre/ Taka jest potrzeba.
Najpierw trenował pan reprezentację Holandii, teraz zajmuje się pan klubem. Jakie są różnice i którą formę pracy pan woli?
Każdy trener powiedziałby to samo: z reprezentacją pracuje się trzy dni w miesiącu. A w klubie praca jest bardziej intensywna.
Czasem zbyt intensywna?
To zależy. Jeśli przystaje się na propozycję pracy, trzeba być gotowym na wyzwania. Tak samo jest z osobą, która idzie do pracy w fabryce. Wie, że musi wstać o 8, a skończyć o 17. Akceptujesz pracę, więc wykonuj ją dobrze.
Jeśli mógłby pan zmienić jedną zasadę w piłce nożnej, co by to było?
Przepis o spalonym jest nieco niedorzeczny. Jeśli jest trzech zawodników na spalonym, ale piłka dojdzie do innego, a ten przejdzie obrońcę i dośrodkuje do jednego z tych trzech, ci spokojnie mogą strzelić. To absurdalne i niszczy mądry sposób gry obrony.
Co jest w holenderskich graczach, że potem zostają dobrymi trenerami?
Bez przesady. Spójrzmy na Anglię. Tam jest wielu dobrych brytyjskich trenerów: Souness, Hoddle, Reid, Hughes... Jaka jest różnica między nimi, a Holendrami? My wszyscy byliśmy graczami.
Zawsze pan myślał, że będzie trenerem po tym, jak zawiesi buty na kołku?
Nie, do tego trzeba dojść.
Ciężko jest wyłączyć się, nie myśleć o futbolu?
Prawda jest taka, że piłka jest czymś, co pozwala mi żyć. Każdego dnia jest wiele rzeczy, którym trzeba stawić czoła. To zajmuje nam wielką część naszego życia. Jeśli trener jest zmęczony, chce odpocząć, co robi? Przełącza na kanał, na którym leci mecz. Połączenie pracy i przyjemności jest ważne. Praca jest poważna. Jest dużo rzeczy, które idą w parze z profesjonalną piłką: pieniądze, fani, odpowiedzialność... Ale nasza miłość do tej gry rozpoczęła się w dziecięcych latach. To piękne być częścią tego piłkarskiego świata.
[źródło: fifa.com]
Myślę, że to dobrze, jeśli jako reprezentacja świata piłki nożnej okazujemy swoją solidarność. To straszne patrzeć na ogrom zniszczeń dokonanych przez falę więc dawanie innym przykładu i pomaganie innym jest dobre. Celem jest zbiórka pieniędzy. Nie będę wygłaszał długich mów. Każdy wie, po co tam będzie.
Myśli pan, że zawodnicy wystarczająco wspierają akcje humanitarne?
Cóż, takie kataklizmy nie zdarzają się często. To było coś, co mogłeś zobaczyć w telewizji. To był ogromny szok dla wielu ludzi na świecie. Na szczęście, takie coś nie zdarza się codziennie.
Co do Barcelony, jest pan trenerem od półtora roku. Jak wyglądały wzloty i upadki?
To zależy od sytuacji. Jeśli jest się w dołku, stara się z niego wydostać. To oznacza ciężką pracę. Jeśli zaś jest się w wysokiej formie, trzeba dalej pracować i stworzyć nawyk sukcesu.
Dużo pan mówi o ciężkiej pracy. To jest klucz do sukcesu?
Tak. Trzeba być odpowiednio przygotowanym. To ważne, aby gracz był silny psychicznie i fizycznie, gotowy na każdą grę.
Co jest najtrudniejsze w trenowaniu Barcelony, wielkiego i wyjątkowego klubu?
To jest wyjątkowy klub, już to poznałem. Mówienie o problemach i skupianie na nich uwagi sprawia, że stają się jeszcze większe. Jeśli się mówi o problemach i narzeka, nic to nie pomaga – musisz pracować. Praca to krótkie słowo, ale może być interpretowane na wiele sposobów. Można pracować nad kondycją, albo pomagać graczom, aby czuli się dobrze, chwalić i czasami karać. To naprawdę jest zależne od sytuacji. Chodzi o to, aby obserwować i widzieć, gdzie potrzebna jest pomoc.
Przybył pan tutaj, musiał pan zająć się wieloma gwiazdami. Jak radzi pan sobie z własnymi ego tych graczy?
Prawda jest taka, że nie każdy w grupie jest taki sam. Trzeba zaakceptować ludzie takich, jakimi są. Najpierw myśli się o drużynie, potem o graczach, ponieważ gdy drużyna jest silna, to pomaga graczom.
Zmienia pan swoją koncepcję gry, aby dopasować ją do graczy, czy wybiera pan piłkarzy, którzy pasują do koncepcji?
Koncepcja jest szerokim pojęciem. Każdy ma swój pomysł, ale ma też zawodników, z którymi pracuje i musi do nich dopasować styl. Na przykład, jeśli jest się trenerem o defensywnej koncepcji gry, a ma się drużynę pełną graczy ofensywnych, nie da się grać defensywnie. Trzeba znaleźć równowagę, mieć na uwadze dobro graczy.
Kiedy przejął pan drużynę, było w niej wielu Holendrów i presja, aby było w niej więcej Katalończyków. Jak sobie pan z tym poradził?
Musiałem wziąć pod uwagę sytuację kontraktową i plan klubowy. Potem starałem się zrobić co w mojej mocy.
Jest pomysł w UEFA o konieczności posiadania w składzie większej liczby wychowanków. Zgadza się pan z tym?
Myślę, że nie mam z tym problemu. Uważam, że wprowadzenie w życie tego pomysłu zwiększyłoby możliwości młodych graczy, aby wejść do pierwszej drużyny.
Holendreskie kluby zawsze inwestowały w młodzież.
Musiały. To jest mały kraj. Rozwija się talenty i sprzedaje, kiedy są wystarczająco dobre/ Taka jest potrzeba.
Najpierw trenował pan reprezentację Holandii, teraz zajmuje się pan klubem. Jakie są różnice i którą formę pracy pan woli?
Każdy trener powiedziałby to samo: z reprezentacją pracuje się trzy dni w miesiącu. A w klubie praca jest bardziej intensywna.
Czasem zbyt intensywna?
To zależy. Jeśli przystaje się na propozycję pracy, trzeba być gotowym na wyzwania. Tak samo jest z osobą, która idzie do pracy w fabryce. Wie, że musi wstać o 8, a skończyć o 17. Akceptujesz pracę, więc wykonuj ją dobrze.
Jeśli mógłby pan zmienić jedną zasadę w piłce nożnej, co by to było?
Przepis o spalonym jest nieco niedorzeczny. Jeśli jest trzech zawodników na spalonym, ale piłka dojdzie do innego, a ten przejdzie obrońcę i dośrodkuje do jednego z tych trzech, ci spokojnie mogą strzelić. To absurdalne i niszczy mądry sposób gry obrony.
Co jest w holenderskich graczach, że potem zostają dobrymi trenerami?
Bez przesady. Spójrzmy na Anglię. Tam jest wielu dobrych brytyjskich trenerów: Souness, Hoddle, Reid, Hughes... Jaka jest różnica między nimi, a Holendrami? My wszyscy byliśmy graczami.
Zawsze pan myślał, że będzie trenerem po tym, jak zawiesi buty na kołku?
Nie, do tego trzeba dojść.
Ciężko jest wyłączyć się, nie myśleć o futbolu?
Prawda jest taka, że piłka jest czymś, co pozwala mi żyć. Każdego dnia jest wiele rzeczy, którym trzeba stawić czoła. To zajmuje nam wielką część naszego życia. Jeśli trener jest zmęczony, chce odpocząć, co robi? Przełącza na kanał, na którym leci mecz. Połączenie pracy i przyjemności jest ważne. Praca jest poważna. Jest dużo rzeczy, które idą w parze z profesjonalną piłką: pieniądze, fani, odpowiedzialność... Ale nasza miłość do tej gry rozpoczęła się w dziecięcych latach. To piękne być częścią tego piłkarskiego świata.
[źródło: fifa.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)