Motta: Najgorsze już za mną

Barman

17 lipca 2005, 15:16

Brak komentarzy
Po pierwsze, jak Pan się teraz czuje?

"Wspaniale. Myślę, że przeszedłem już najgorszy okres rekonwalescencji zaraz po kontuzji. Na szczęście już niemal po wszystkim. Moje kolano ma się dobrze, wszystko zmierza ku dobremu. Trenuję już z coraz to większym obciążeniem, co 'odpowiada' mojej nodze. Cieszę się z tego, jednak ciągle jestem skoncentrowany tylko i wyłącznie na powrocie do zdrowia i byciu tak dobrym jak to miało miejsce przed odniesieniem kontuzji".

Pamięta Pan kiedy to dokładnie miało miejsce?

"Szczerze mówiąc nie myślę o tym, gdyż to tylko przeszłość. Patrząc z perspektywy czasu to pomogło mi to w wielu aspektach życia. Teraz chcę tylko powrotu do pełnej sprawności i przyzwyczajenia się do meczowego rytmu".

A co Pan może powiedzieć o okresie rehabilitacji, który przeszedł Pan w ojczyźnie?

"Przeszedłem go naprawdę bardzo dobrze i chciałbym podziękować klubowi za wsparcie. Bycie w domu wpłynęło na mnie bardzo korzystnie. Zerwanie więzadeł w kolanie to kontuzja, która musi być leczona przez długi okres czasu. Także mentalnie. Po ciężkiej pracy każdego dnia, ważną sprawą dla mnie był wypoczynek w domu. Klub to zrozumiał, wszystko było ok.".

W Brazylii, część rehabilitacji przechodził Pan razem z Edmilsonem. Czy przez to proces rekonwalescencji był łatwiejszy?

"Oboje mamy ciężkie kontuzje, ale wspieraliśmy siebie nawzajem. Bardzo istotną sprawą było dla mnie przebywanie z nim, bo kiedy moje morale były niskie, to on zawsze mi pomagał i vice versa. On jest bardziej doświadczony, gra w futbol dłużej niż ja, co na pewno pomaga".

To już trzy miesiące od czasu operacji. Czy czuje Pan, że najgorsze już minęło?

"Najgorszą rzeczą jest to, że codziennie widzisz swych klubowych partnerów trenujących, oglądasz ich mecze. Chcesz tam być razem z nimi. To było gorsze niż ból, cierpienie czy cokolwiek innego. Ja jednak czuję się coraz to lepiej i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł grać w piłkę"

Jak psychologicznie zniósł Pan tego uraz?

"Pierwsze dni są zawsze najgorsze i jedyne co możesz zrobić to próbować najszybciej jak to tylko możliwe dojść do siebie, aby znów móc grać. Wiele myśli nawiedziło moją głowę na samym początku rehabilitacji, ale pomoc od mej rodziny, przyjaciół oraz FCB sprawiła, że wszystko stało się łatwiejsze"

Czy jest jakaś określona data Pana powrotu do gry?

"Bardzo wiele zależy od mojego kolana. Obecnie wg mnie wszystko wydaje się z nim być w porządku. Klubowi medycy sądzą podobnie. Prawdopodobnie będę zdolny do gry na przełomie lutego i marca. Nie jest to już taka odległa data, a ja najgorsze mam już za sobą".

Na koniec, jak Pan postrzega obecny zespół?

"Jest genialny. Pomimo tak wielkiej ilości kontuzji, piłkarze wiedzą jak sobie radzić i że to bardzo trudna sztuka. Mają klasę, a cała grupa tych ludzi jest ze sobą bardzo zżyta. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał jak najdłużej, a piłkarze kontuzjowani wkrótce powrócą do gry".

[źródło: fcbarcelona.com]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze