Wywiad z Michaelem Reizigerem

Looky

17 lipca 2005, 14:17

Brak komentarzy
Holender to rekordzista pod względem występów Lidze Mistrzów wśród graczy Blaugrany, gdyż od 1992 roku, kiedy zaczął się dobrze prezentować na szczeblu europejskim, zawsze grał w tychże rozgrywkach (łącznie 9 sezonów). Obecnie będzie usiał skupić się na Pucharze UEFA, którego nie ma w swoim dorobku.

Jego osiągnięcie, sytuuje go obok takich graczy jak Roberto Carlos czy Oliver Kahn. Rozegrał łącznie 64 spotkania, a jedynym kolegą z zespołu mającym więcej występów jest Patrick Kluivert z 70 meczami na koncie. Michael chce zajść w UEFA jak najwyżej, po to by w następnym roku móc wzbogacić się o 10 sezon w Champions League w jego karierze.

To musi być trudne grać tyle lat w elitarnych rozgrywkach, a teraz oglądać je tylko w telewizji ?

Prawda jest taka, że tak. Raz czuję się dobrze, a raz jestem zazdrosny patrząc na Real Madryt, Deportivo czy Real Sociedad. Są to mecz, gdzie grają najlepsi.

A UEFA?

To także ciekawe rozgrywki, ale LM jest wspanialsza. To nie jest to samo, z całym szacunkiem, ale gra przeciwko Puchov a Arsenalem czy Manchesrerem Utd. To różne bajki.

Jak to jest możliwe, by być zmotywowanym równie mocno jak w meczach ‘na poziomie’ od pierwszych spotkań ?

To nie jest łatwe, ale wiemy iż Barcelona jest jednym z faworytów tych rozgrywek i jak tylko to możliwe, musimy mieć respekt dla naszych rywali.

Wszyscy oczekują bramek w meczu na Słowacji.

To logiczne. Wiemy o tym bardzo dobrze, potrzebujemy bramek do zwycięstwa i to będzie naszym nadrzędnym celem. Mamy nie miłe doświadczenia ze spotkań z Polakami, którzy sprawili nam wiele trudności.

Dziwi Cię mała liczba strzelonych bramek na starcie sezonu ?

Znając umiejętności i potencjał, jakie drzemią w drużynie, jestem przekonany iż niebawem nasi napastnicy rozstrzelają się.

Dobrze się czujesz w roli stopera?

Tak. Grałem już kilka sezonów na przemian, raz jako stoper, a potem jako boczny obrońca. To pozycja, która pozwala mi na większy przegląd pola, co daję większe możliwości.

Wasz kalendarz spotkań jest bardzo skomplikowany.

Tak, jest bardzo trudny. Być może, podróż do Meksyku, nie jest najlepszą rzeczą , ponieważ czeka nas męczący tydzień i wiele w ten sposób ryzykujemy przed meczem z Valencią. Jednak to konieczne, gdyż klub potrzebuje pieniędzy (2 mln € -dop.red.). Ostatecznie mam nadzieję, że nie przytrafią się nam żadne kontuzje oraz iż podróż nie wpłynie na nas zbytnio.

Co zapamiętałeś najlepiej z tych 64 meczy rozegranych w Lidze Mistrzów ?

Głównie to mój debiut. Było to 14 września 1994 roku przeciwko ‘wszechmogącemu’ AC Milanowi. Wygraliśmy 2-0 dzięki golom Litmanena i Ronalda de Boera. Wspaniały mecz!

A coś jeszcze...?

Tak, w tym samym sezonie graliśmy (Ajax) w półfinale z Bayernem Monachium, gdzie stawiliśmy wspaniały opór Bawarczykom. Wygraliśmy to spotkanie 5-2. To był prawdziwy spektakl!

A z Barcą...?

Najlepszym wspomnieniem jest dla mnie pokonanie Chelsea. W Londynie przegraliśmy 3-1, a u siebie wygraliśmy aż 5-1. To było niesamowite. Nigdy potem nie widziałem takiej atmosfery w LM. Camp Nou drżało i rozbrzmiewało razem z nami ! Szkoda, że niedługo potem Valencia wyeliminowała nas w półfinale.

No i w końcu mecz i zwycięstwo przeciw Milanowi w 1995 roku ...?

Stary..., jasne. Był magiczny i ten gol Kluiverta na kilka minut przed końcem. To była eksplozja radości. To jedyny puchar jaki zdobyłem w Champions League.

A jakieś specjalne mecze w UEFA?

Po prawdzie, to nie kojarzę zbyt wielu spotkań jakie zagrałem w tych rozgrywkach.

Za kadencji trenera, Serry Ferrera grałeś jakieś...?

Tak dotarliśmy do półfinałów...

Jednak Liga Mistrzów ważniejsza?

Tak, nie mogę temu zaprzeczyć!

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze