Messi - genialny. Xavi - znakomity. Iniesta - mistrzowski. Puyol i Pique - perfekcyjni. Ale po co ja to piszę? Przecież wiecie o tym wszyscy. Może tym razem skupmy się na kimś innym. Przed nami przerwa reprezentacyjna, to świetny moment na złapanie oddechu i wyróżnienie graczy, którzy są równie kluczowi jak ci wyżej wymienieni. Od powyższych gwiazd dzieli ich jednak pewien bardzo ważny sczegół - ich praca często pozostaje niedostrzeżona.
Może po kolei. Javier Mascherano - heroiczny. Seydou Keita - kluczowy. Sergio Busquets - skuteczny. I w sumie na tym mógłbym zakończyć. Mógłbym stworzyć najkrótszy artykuł w historii totalbarca, choć równie mało poświęciłem swego czasu Mourinho i słynnemu już "Por Que?". Mógłbym, ale nie chcę. To fantastyczne trio, wykonujące wspaniałą pracę zasługuje na coś więcej.
Po pierwsze pragnę nadmienić, iż w obecnym ustawieniu gramy fałszywymi napastnikami, obrońcami i niesamowicie wszechstronnymi pomocnikami. Trójka muszkieterów, o których mowa, ciągle ewoluuje i robi postępy, zarówno pod względem technicznym jak i taktycznym, ale właśnie tego od swoich piłkarzy wymaga Guardiola, który co chwila majstruje w ustawieniu zespołu. Bardzo możliwe, iż gdyby nie problemy z kontuzjami, absencjami itp. nigdy nie przekonalibyśmy się jak kreatywni potrafią być trzej wymienieni zawodnicy.
Niektórzy grają bez stałej pozycji na boisku, dostosowując się do aktualnych wydarzeń czy asekurując wszędobylskiego Daniego Alvesa. Każdy z trójki muszkieterów bardzo dobrze radził sobie na pozycji pivota - wszyscy charakteryzowali się tym, co ceni Guardiola na tej pozycji - prostota i siła. Po prostu - Seydou, Masche i Sergio są kotwicami Pep Teamu, których pozycja w zespole jest niezwykle ważna.
Zacznijmy od Mascherano. Naturalny defensywny pomocnik, wyróżniający się czytaniem gry, w Barcelonie zmienił swoje oblicze i potrafił zachować chłodną głowę. Jeszcze do niedawna nikt na Camp Nou nie zdawał sobie sprawy, iż posiada prawdziwy skarb. Jego waleczność, cechy przywódcze i jakość gry sprawiły, iż El Jefecito stał się kluczowym elementem katalońskiej defensywy, która doskonale radziła sobie bez swojego lidera i kapitana, Carlesa Puyola.
Do niedawna zamartwialiśmy się tym, jak będzie wyglądała gra pary środkowych obrońców bez nieobecnych Pique i Puyola, ale osoba Mascherano sprawiła, iż wszystkie zmartwienia poszły w niepamięć. Bohater początku sezonu. Niezwykle pewny w swoich poczynaniach, grający wręcz inspirująco i to (rzekomo!?) na nie swojej pozycji. Możliwe? Możliwe. I cudowne.
Sergio Busquets. Skromny, cichy, ale spektakularny, grający zazwyczaj nieco z tyłu, zajmujący się rozbijaniem ataków rywala, robiący na boisku miejsce takim graczom jak Xavi, Iniesta czy Messi, wszak nawet oni muszą mieć miejsce na prezentowanie swojej magii. Katalończyk w wieku 23 lat należy do czołówki najlepszych defensywnych pomocników świata.
Jednak skupianie się tylko i wyłącznie na grze defensywnej Sergio, byłoby wobec niego bardzo niesprawiedliwe. Oczywiście, wezwany przez Pepa do gry w obronie spisuje się bez zarzutów. Busquets ma również ogromny talent jeśli chodzi o kreowanie gry ofensywnej. Gdyby nie jego wyróżniające się na tle innych graczy Barcy warunki fizyczne, niektóre zagrania sprawiłyby, iż można pomylić go z graczem występującym na co dzień z numerem '6' na plecach. Jedno jest pewne. Na Sergio zawsze można polegać, to tytan pracy i zaangażowania. Sprawił, że Pep nie musiał wydawać niepotrzebnych pieniędzy na transfer defensora. Wszak gdy było trzeba, Busquets grał na stoperze i to nie gorzej od wspaniałego Mascherano.
I tak oto doszliśmy to trzeciego muszkietera - Seydou Keity. Najbardziej niedoceniany piłkarz w ekipie Guardioli w obecnym sezonie radzi sobie doskonale. Bardzo inteligentny, silny fizycznie, swoimi występami w obecnym sezonie odpłaca się za zaufanie Pepa, który Malijczyka bardzo ceni. Wielu ekspertów twierdzi nawet, iż Keita jest ulubionym zawodnikiem Mistera. W poprzednich sezonach Seydou grał w kratkę, świetne występy przeplatał gorszymi, jednak w obecnym sezonie jest niesamowicie regularny. Udowadnia, że zasługuje na minuty, które daje mu Guardiola. Pep, ja i wielu innych ekspertów bardzo ceni tego piłkarza. Problem kibiców polega na tym, iż jego gra jest niewidoczna. To facet od czarnej roboty, najbardziej haruje podczas gry bez piłki, a kibice widzą lub chcą widzieć tylko tych, co strzelają wspaniałe gole.
Na boisku ma czyścić pole gry i robić miejsce rozgrywającym, z czego wywiązuje się bardzo dobrze. Jego naturalną pozycją jest środek pola, ale jego kreatywność pozwala mu grać także na innych obszarach boiska. Keita jest naprawdę niezwykły. Wielu z Was może nie zgadzać się z moim zdaniem, ale błagam Was, oglądajcie z uwagą to, co robi na boisku Malijczyk. Zapewnia bezpieczeństwo, pewność i siłę. Wygrywa niemal wszystkie pojedynki o górne piłki. Jest dla zespołu bardzo istotny.
Fakt, nie jest piłkarzem tak efektownym jak Cesc czy Thiago, nie jest tak dobry w defensywie jak Masche czy Sergio, ale mam wrażenie, że dzięki niemu zespół jest spokojniejszy, bardziej rozluźniony i łatwiej walczy mu się o piłkę. Keita jest jak polisa ubezpieczeniowa.
Dla Pepa jest oznaką prostoty, siły i jedności. To on pracuje dla zespołu, nie zespół dla niego. Właśnie dlatego nadal jest graczem Barcelony, a Pep tak bardzo go ceni.
Na koniec. Chciałbym zapytać, jak myślicie jak wiele zespołów chciałoby mięc w swoich szeregach Mascherano, Busquetsa i Keitę? Osobiście uważam, że nie ma zbyt wielu trenerów, którzy pogardziliby takimi piłkarzami. Pamiętajcie. Gdyby nie tych trzech muszkieterów o których napisałem, ten zespół nie wygrywałby tak łatwo i tak efektownie. Mamy jednak szczęście. Oni zawsze są gotowi do walki, gotowi do gry. To oni czuwają, by tej drużynie nigdy nic się nie stało...
[Źródło: TotalBarca]
Komentarze (58)