Bojan Krkic od zawsze związany był z Barceloną. Tego lata musiał opuścić ukochany Klub i przenieść się do Rzymu. W wywiadzie dla katalońskiego Sportu mówi o tęsknocie za Camp Nou i życiem, którego uczy się w stolicy Włoch.
Jak się czujesz w nowym otoczeniu?
Z każdym dniem coraz lepiej, przyzywczajam się do nowych rzeczy.
Po raz pierwszy poza domem...
To prawda. Całe życie byłem związany z Linyolą, Mollerussą, Bellpuig, Barceloną... Jestem bardzo wrażliwą osobą i patrzę na to wszystko w innny sposób. Ale czuję się dobrze, muszę pamiętać, że powodem dla którego tu jestem, jest futbol.
Właśnie, jaki jest ten futbol?
Muszę podziękować Bogu, nie tylko za pierwszą bramkę jaką strzeliłem w barwach Romy. Chcę odzyskać radość jaką zawsze czerpałem z gry w piłkę.
Skąd bierzesz to szczęście?
Z pragnienia, z którym wstaję codziennie rano i udaję się na trening. Wiem, że muszę ciężko pracować, by grać, ale mam również świadomość, że moja praca zostanie doceniona przez trenera, który w weekend okaże mi swoje zaufanie. Czasami cięzko było pogodzić sie z faktem, iż nie mogłeś grać, zrobię wszystko by wykorzystać szansę jaką dostałem.
Na pożegnalnej konferencji prasowej w Barcelonie pokazałeś się nam z innej, nieznanej wcześniej strony. Byłeś na to przygotowany?
Nie, ale ani ja, ani ludzie z mojego otoczenia nie chcieliśmy odejść bez słowa, chciałem pożegnać się w prosty sposób. Barcelona to część mojego życia, słowa, które wypowiadałem płynęły z mojego serca. To była dla mnie bardzo emocjonalna chwila, wszystko o czym mówiłem było bardzo szczere, zarówno to negatywne jak i pozytywne słowa. Chciałem podziękować fanom i wszystkim osobom związanym z Barcą, zawsze byłem, jestem i będę Blaugrana.
Co zapamiętałeś z czteroletniego okresu w pierwszym zespole?
Barca stała się częścią mojego życia. Wiele się nauczyłem, nie tylko jeśli chodzi o futbol. Barca nauczyła mnie jak żyć. Czuję się zaszcycony, że mogłem grać w tym Klubie.
A te negatywne rzeczy?
Nie, na nie musiałem być przygotowany. Dzięki problemom, które musiałem przezwyciężyć stałem się dojrzalszym człowiekiem, to cenna nauka na przyszłość.
Miałeś czas na rozmyślania na temat Barcelony?
Jestem świadomy wielu rzeczy. Życie przyniosło nam wspaniałe chwile, nie było smutnych dni, w zespole panowała doskonała atmosfera, wygrywaliśmy kolejne trofea. To wydawało się nierealne. Moja mama stwierdziła, że w wieku 21 lat przeżyłem więcej niż nie jeden 30 latek.
Dlaczego?
Bycie częścią Barcy to coś niezwykłego. Grasz dla wspaniałego Klubu, w pięknych czasach, blisko swojego domu, rodziny... To wszystko jest niezwykłe. Ale jestem piłkarzem i muszę grać w piłkę, a tego mi brakowało. Szczególnie w zeszłym roku, wiedziałem, że muszę podjąć jakąś decyzję gdyż nie grałem zbyt często.
Dlaczego masz o Guardioli inne zdanie jako kibic i inne jako piłkarz?
Guardiola jest najlepszym trenerem w historii Klubu. Wyniki, czas w którym obejmował swoje stanowisko... to nie było łatwe, a on już w swoim pierwszym roku dokonał niesamowitych rzeczy. Nadal zbiera zewsząd pochwały i wcale mnie to nie dziwi, jego zespół ciągle zachwyca. Jako gracz... cóż, chciałem częściej wychodzić na boisko, a to nie było możliwe.
Dlaczego nie grałeś?
Już o tym mówiłem. Czasami moja forma nie była zbyt dobra, ale wydaje mi się, iż to także kwestia zaufania. Były też mecze, gdzie nie spisałem się najlepiej, to zostawało w mojej głowie, ale liczyłem, że w kolejnym spotkaniu będę mógł sie zrehabilitować, ale nie dostawałem na to szansy.
Jak się czułeś w momecie, gdy dowiedziałeś się, że opuścisz Barcę na rzecz Romy?
Pamiętam, że pewnego wieczora zadzwonili do mnie rodzice i powiedzieli, że będę piłkarzem Romy, byłem wtedy szczęśliwy. Oni również się cieszyli, chcieli widzieć jak jestem zadowolony z transferu. Ale moja mama zauważyła coś dziwnego i zapytała: "Nie jesteś szczęśliwy?". To było przykre. Wiesz, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony, wiedziałem, że przechodzę do wielkiego klubu, gdzie obdarzy się mnie zaufaniem. Ale jest też druga strona. Pomyślałem, że opuszczam klub w którym spędziłem dwanaście lat. Nigdy nie wyobrażałem sobie gry w innych barwach. Teraz dzięki wsparciu Romy i jej fanów, czuję się lepiej.
Na Camp Nou zostawiłeś wielu przyjaciół.
Przez cztery lata dzieliłem szatnię pierwszego zespołu z nadzwyczajnymi ludźmi. Myślę o nich jako przyjaciołach, nie piłkarzach. Iniesta, Puyi, Xavi, Victor, Gerard... tyle z nimi przeżyłem!
Macie nadal kontakt?
Jasne! Często rozmawiam z Andresem. Ciągle pyta mnie o mój pobyt w Rzymie. Piszemy ze sobą po każdym meczu. Bardzo za nimi tęsknię, darzę ich wielką miłością.
Oglądasz mecze Barcy w telewizji?
Moje uczucie do Barcy jest bardzo głębokie, mam tyle wspomnień z Camp Nou, płakałem tam, śmiałem się... Gdy odchodziłem czułem smutek, wiedziałem, że będę tęsknił. Moją pierwszą myślą było to, że nie będę oglądał meczów Barcy w telewizji, ponieważ za bardzo bym tęsknił...
Ale?
Ale przyszedł pierwszy mecz, El Clasico o Superpuchar, nie mogłem tego przegapić, ani sekundy. Widziałem wszystkie mecze! Uwielbiam oglądać ich grę, to jak wygrywają.
Co czujesz gdy oglądasz swoich przyjaciół z pewnej odległości?
Czuję się zaszczycony, że mogłem z nimi grać i byłem częścią zespołu w historycznych dla Klubu chwilach.
Drzwi do powrotu są dla Ciebie otwarte. Myślisz o tym?
W Barcelonie zawsze byłem bardzo szczęśliwy, mam wspaniałe wspomnienia. Ale muszę pamiętać, że teraz gram dla innego klubu. Chcę cieszyć się futbolem, to dla mnie najwazniejsze. Chcę znów być szczęśliwy. Być może jeszcze kiedyś będę mógł zagrać dla Barcy, w życiu może się wszystko wydarzyć.
Roma ma możliwość definitywnego transferu.
Dlatego mówię, że w życiu wszystko może się wydarzyć. Są dni w których wydaje się, że gorzej być nie może, a nagle ten sam dzień staje się jednym z najszczęśliwszych w życiu.
[Źródło: Sport]
Komentarze (46)