Przed dzisiejszym spotkaniem na Camp Nou Pedro Rodríguez mówił na konferencji prasowej, że chociaż zespół jest zmęczony, piłkarze są gotowi na starcie z Racingiem. Wielu kibiców obawiało się scenariusza, który w przeszłości pojawiał się już kilkakrotnie. Zmęczeni Barceloniści, którzy licznie reprezentowali swoje kraje w meczach międzynarodowych, wracali do drużyny i osiągali kiepskie wyniki w pierwszym meczu po reprezentacyjnej przerwie. Na szczęście tym razem Messi i spółka pokonali wirus FIFA, pewnie pokonując ekipę z Kantabrii 3:0.
Przed spotkaniem minutą ciszy uczczona została pamięć ‘Chusa’ Peredy, zmarłego niedawno piłkarza Barcelony. Od pierwszych minut gospodarze starali się narzucić gościom swój styl gry, ale dzięki wysokiemu pressingowi podopieczni Héctora Raúla Cúpera nie pozwalali piłkarzom z Camp Nou rozwinąć skrzydeł. W 9. minucie miała miejsce bardzo przykra sytuacja: z powodu kontuzji boisko opuścić musiał Piqué, a w jego miejsce pojawił się na placu gry Abidal. To zła wiadomość, tym bardziej, że młody Hiszpan niedawno wrócił na boisko po przerwie spowodowanej urazem. Poza tym Piqué rozgrywał dziś 150. oficjalne spotkanie dla Barcelony, którego z pewnością miło wspominać nie będzie.
Aby pocieszyć kibiców, do pracy wzięli się koledzy Gerarda. W 11. minucie Messi zagrał do Iniesty, ten przytrzymał chwilę piłkę i oddał ją Argentyńczykowi, który w pełnym biegu minął dwóch obrońców i bramkarza i spokojnie posłał futbolówkę do pustej bramki. Kilkadziesiąt sekund później strzelec gola mógł podwyższyć wynik meczu, tym razem po akcji z Villą, ale jego strzał został zablokowany. Jeśli chodzi o zespół gości, jedyną sytuację do zdobycia gola mieli w 24. minucie, ale strzał Kone bez problemu wyłapał Valdés.
W 28. minucie Camp Nou ponownie eksplodowało radością. Lewą stroną ruszył Pedro, dośrodkował na piąty metr, a dobrze ustawiony Xavi głową posłał piłkę do siatki. Kilka minut później powinno być 3:0. Xavi genialnie zagrał do wbiegającego w pole karne Pedro, urodzony na Wyspach Kanaryjskich gracz mocno zagrał piłkę przed bramkę, gdzie był Carles Puyol. I chociaż stoper Barcelony miał przed sobą pustą bramkę, tak niefortunnie trafił w piłkę, że odbiła się ona w przeciwnym kierunku i zamiast do bramki, wyszła poza pole karne. Pięć minut przed przerwą doskonałą okazję miał również Villa. Messi świetnie wypuścił go w uliczkę, Hiszpan minął Toño, ale trafił tylko w boczną siatkę.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Pierwszą dogodną okazję miał w 53. minucie Leo Messi, który rozegrał ciekawą, kombinacyjną akcję z Pedro, ale jego strzał w długi róg obronił bramkarz gości. Nieco później miała miejsce kontrowersyjna sytuacja, która wzburzyła zgromadzonych na Camp Nou kibiców. Messi popisał się fantastycznym rajdem, minął kilku rywali i będąc już w polu karnym został sfaulowany przez Álvaro Gonzáleza. Mimo przeraźliwych gwizdów i protestów Argentyńczyka, Ayza Gámez nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. No cóż, skoro Barça nie mogła strzelić gola z karnego, zrobiła to dwie minuty później z gry. Messi świetnie zagrał do Iniesty, Andrés genialnym zwodem minął rywala i trafił w słupek. Piłka trafiła pod nogi Messiego, który bezproblemowo skierował ją do bramki Racingu. Chwilę później Pep Guardiola zdecydował się na zmianę. Na boisku pojawił się Keita, zmieniając wracającego po kontuzji Iniestę. Fani na Camp Nou gromkimi oklaskami i owacją na stojąco pożegnali jednego z architektów dzisiejszego zwycięstwa. Na boisko wszedł również Adriano, zmieniając Pedro.
Po zdobyciu trzeciego gola tempo gry nieco spadło. Barcelona nie atakowała już z taką intensywnością jak wcześniej, Racing natomiast, pogodzony z porażką, praktycznie czekał już na ostatni gwizdek. W 81. minucie Thiago zagrał w uliczkę do Villi. Napastnik Barçy huknął jak z armaty, jednak piłka poszybowała nad bramką gości. Chwilę później wspaniałego gola mógł zdobyć Abidal. Messi dośrodkował z rzutu wolnego, piłka trafiła do Francuza, który piękną przewrotką strzelił na bramkę Racingu, ale na posterunku był Toño. Do regulaminowego czasu gry sędzia doliczył dwie minuty, po czym zakończył spotkanie.
Gdyby nie kontuzja Piqué moglibyśmy powiedzieć, że było to zwycięstwo niemal doskonałe. Barcelona w pełni kontrolowała przebieg spotkania, wygrała go pewnie, niedużym nakładem sił. Kolejne dwa gole dołożył Leo Messi, świetną partię rozegrał wracający po kontuzji Iniesta. Zespół oparł się wirusowi FIFA, który tak często atakował go po reprezentacyjnych przerwach. Jednak uraz obrońcy Barçy nie pozwala w pełni cieszyć się z wygranej. Dobra wiadomość jest taka, że rozbrat Hiszpana z futbolem potrwa dwa tygodnie. Miejmy nadzieję, że będzie to ostatnia kontuzja piłkarza Barcelony. Jeśli nie w tym sezonie to chociaż w 2011 roku, w którym los nie oszczędza zdrowia podopiecznych Pepa Guardioli.
Barcelona 3:0 Racing
Bramki: 11' Messi, 28' Xavi, 68' Messi.
Barça: Valdés; Dani Alves, Piqué (9' Abidal), Puyol, Maxwell, Xavi, Iniesta (71' Keita), Thiago, Pedro (73' Adriano), Messi i Villa.
Racing: Toño; Francis, Álvaro, Bernardo, Christian, Tziolis (55' Edu Bedia), Diop (83' Torrejón), Adrián, Jairo, Munitis i Kone (66' Arana).
Sędzia: Ayza Gámez.
Widzów: 82 225.
Statystyki
3 Bramki 0
19 (6) Strzały (celne) 3 (2)
5 Faule 17
6 Rzuty rożne 0
3 Spalone 2
0 Żółte kartki 2
83% Posiadanie piłki 17%
Komentarze (440)